"Piractwo" a rzetelność dziennikarska - wystarczy poprosić o sprostowanie

Gazeta Wyborcza opublikowała dziś tekst "Lubimy być piratami", w którym Tomasz Grynkiewicz i Piotr Miączyński dali do zrozumienia, że za "ściąganie z internetu filmów, muzyki, gier i programów komputerowych" grozi więzienie. Poza tym, że gry komputerowe to również programy komputerowe, to do stwierdzenia pewnie nie można się przyczepić, bo więzienie "grozi" - mamy przykład: Historia oceni rok po wycieku "Precious". Taki mamy system prawa, że dziś za korzystanie z internetu grozi więzienie. Dziennikarze napisali jednak też o Joannie, pewnie fikcyjnej postaci, wymyślonej na potrzeby artykułu, która najnowsze odcinki seriali telewizyjnych "za darmo (i nielegalnie) ściąga z sieci". Zastanawiam się, kto pierwszy napisze do Gazety prośbę o sprostowanie, powołując się na przepisy rozdziału piątego ustawy Prawo prasowe. W całym artykule dziennikarze zapomnieli o dozwolonym użytku osobistym. Pewnie też nie było o dozwolonym użytku mowy w "raporcie", który sprowokował dziennikarzy do pisania.

Gazetowy artykuł Lubimy być piratami warto porównać z tekstem, który wygrzebał ostatnio Cory Doctorow i opublikował wczoraj w serwisie BoingBoing. Mam na myśli Canadian music pirates of 1897. Tam fragment artykułu opublikowanego w tytułowym - 1897 roku, w The New York Times, a Doktorow sugeruje, by czytając "wyszukać i zastąpić" - Kanadę Szwecją, a urzędy pocztowe ("post office") dostawcami usług internetowych... Jest różnica między tekstem w Gazecie i tekstem w The New York Times. W 1897 roku pewnie nie tak sprawnie działała machina podsuwająca dziennikarzom przeróżne raporty, które - owszem - zawierają w sobie mnóstwo różnych liczb i danych, ale gdyby nie zawierały "czegoś w zamian" - dziennikarz nie chciałby wspomnieć o takiej lub innej firmie, która raport wydaje. Otrzymanie gotowca do cytowania nie zwalnia jednak dziennikarza z dochowania rzetelności i z samodzielnego analizowania opisywanych zjawisk.

Dla porównania warto sięgnąć do bardzo krótkiego tekstu, który opublikowała niedawno Rzeczpospolita, a zatytułowanego "Czy ściąganie plików z Internetu jest legalne?". To jest odpowiedź opublikowana w ramach działu "Masz pytanie" Rzeczpospolitej. Co odpowiedzieli dziennikarze Rzeczpospolitej na pytanie o ściąganie? Odpowiedzieli:

W przepisach nic się nie zmieniło. Nadal jest tak, że są prawnicy, którzy uważają, że jest to bezprawne, ale też wiele autorytetów broni tezy, że mieści się to w ramach dozwolonego użytku osobistego. Na pewno w rozwikłaniu tego problemu pomogłoby orzecznictwo sądowe, ale brakuje wyroków na ten temat.

Mało stanowczo, prawda? Ale Gazeta stanowczo napisała, że "nielegalnie". No, ale może akurat dziennikarze dostali takie, a nie inne "podkładki", do których pasowała teza o nielegalności.

Być może ktoś, kogo oburzy tekst w Gazecie, zwróci się do redaktora naczelnego, by w trybie art. 31 Prawa prasowego opublikował "rzeczowe i odnoszące się do faktów sprostowanie wiadomości nieprawdziwej lub nieścisłej". Teraz więc wystarczy skierować wniosek o sprostowanie do Gazety Wyborczej, Gazeta Wyborcza odmówi sprostowania i proces, który miałby rozstrzygnąć ważny społecznie problem gotowy. I to bez udziału "piratów", twórców oraz wydawców, a jedynie z udziałem stawiających tezy dziennikarzy i czytelników.

Myślę sobie, że tacy, którzy mają ochotę na reagowanie na rewelacje dziennikarskie, będzie coraz więcej, skoro znaleźli się tacy, którzy doprowadzili do wydania decyzji w sprawie klauzul drukowanych na okładkach płyt DVD, na których wydawcy pisali, że nie można kopiować, a po interwencji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zrezygnowali z tej praktyki (por. również Czy będzie kiedyś decyzja Prezesa UOKiK w sprawie oznaczeń książek?).

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Przy okazji...

VaGla's picture

Przy okazji okazało się, że koledzy z D-link Technology Trend również się obruszyli tekstem Wyborczej, a oni ze względu na to, że Wyborcza nie podała ich jako źródło danych (w swojej reakcji Gazeta Wyborcza o piractwie również zwracają uwagę, że nie ma w tekście wzmianki o dozwolonym użytku)...

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Czy to ten sam D-Link, oskarżony...

...o łamanie licencji GPL?

http://gpl-violations.org/news/20060922-dlink-judgement_frankfurt.html

napisy

autorzy tekstu jutro poruszą temat napisów do filmów w ramach "pirackiego tygodnia w Gazecie". Domyślam się, że będzie mowa jedynie o pirackich, nielegalnych napisach :)

drobne sprostowanie

"Mam na myśli Canadian music pirates of 1897. Tam fragment artykułu opublikowanego w tytułowym - 1897 roku, w The New York Times, a Doktorow sugeruje, by czytając "wyszukać i zastąpić" - Kanadę Szwecją, a urzędy pocztowe ("post office") dostawcami usług internetowych..."

W kontekście artykułu sformułowanie "post office box" oznaczało skrytkę pocztową (PO box), a nie urząd pocztowy. Skrytka należała do gazety, która pobierała od korzystających z niej "piratów" 50 % zysków.

W kontekście artykułu z 1897 - istotnie

VaGla's picture

W kontekście artykułu z 1897 - istotnie, jednak Doctorow proponuje zamianę Post Office na ISP, a więc w tym kontekście jego propozycja odrywa się osnowy tekstu i porównuje urzędy pocztowe do dzisiejszych dysponentów infrastruktury teleinformatycznej. Można to dalej rozwijać i pytać: skoro dziś jeden z serwisów internetowych może być uznany za działający "nielegalnie" (chociaż - jak przypominają obserwatorzy szwedzkiego procesu - "a Google nikt się nie czepia", chociaż robi to samo (tak, wiem, że pojawiają się takie teksty jak Google Torrent Search helps users pirate content i takie prowokacyjnie założone domeny jak thepirategoogle.com).

Jeśli serwis może być odpowiedzialny za to, co robią użytkownicy, to urząd pocztowy może być odpowiedzialny za to, co robią z wynajętymi skrytkami klienci poczty - pewnie również w tym sensie można czytać propozycję Doctorowa, by dokonać prostego "search-and-replace".

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

A zarządca dróg będzie

A zarządca dróg będzie odpowiedzialny za wyczyny jeżdżących.
2. Moim zdaniem brakuje szerszej refleksji, czyli rozważenia, czy w ogóle to prawo autorskie ma sens.

(...) Pewnie też nie było

(...) Pewnie też nie było o dozwolonym użytku mowy w "raporcie", który sprowokował dziennikarzy do pisania.

Faktycznie, pewnie do pisania sprowokował dziennikarzy „raport” Gemiusa z lutego, „raport” Symanteca z listopada zeszłego roku, „badania opublikowane przez SMG/KRC pod koniec zeszłego roku” i zbieranina informacji z Sieci. Idealny „news” na pierwszą stronę dziennika i pierwszą (pełną) stronę jego działu gospodarczego.

No, ale może akurat

No, ale może akurat dziennikarze dostali takie, a nie inne "podkładki", do których pasowała teza o nielegalności.

VaGla litościwie sugeruje co najwyżej niekompetencję dziennikarzy, ale wypada jednak zauważyć, że być może nie wszystkie ostatnie wydarzenia w Brukseli przegrały z małpkami. W końcu „nam nie jest wszystko jedno”: Agora jest dużym koncernem medialnym i ma jasny interes w wytyczeniu konkretnego kierunku zmian w obszarze prawa autorskiego i praw pokrewnych.

"rzetelność dziennikarska"

Nie bez kozery mówimy (tu:piszemy), o "rzetelności dziennikarskiej". Widocznie owa rzetelność różni się od tej zwykłej rzetelności (bez przymiotników), tak jak nie przymierzając sprawiedliwość dziejowa różni się od sprawiedliwości.

w TVN24 też tak mają

Ostatnio co oglądam tvn24, a oglądam z przyzwyczajenia dość często, i akurat poruszany jest temat piractwa, to dziwnym trafem słyszę tezy niemal bliźniacze z tymi z omawianego artykułu z serwisu gazeta.pl. Widać, że koncerny medialne przygotowują się do ofensywy. No cóż, chyba kryzys zagląda im na konta.

Sonda na Onet.pl to byl blad

Tak sie sklada, ze ten sam artykul zostal umieszczony na portalu onet.pl razem z sonda na ktorej czytelnicy bez zastanowienia potwierdzali co dokladnie sciagaja - filmy, programy itp. Sadze, ze tym sposobem onet popelnil duzy blad zachecajac swoich czytelnikow do (jak pewnie sadzili anonimowego) przyznawania sie do lamania prawa. Teraz dane kilku tysiecy osob, ktore sie do tego publicznie przyznaly, beda bardzo latwym lupem dla organow scigania.

Pozwolilem sobie powiedziec prawde w tym sondarzu

mienowicie taka, że głównie sciągam oprogramowanie. Jestem bowiem uzytkownikiem systemu Ubuntu i aktualizuje swój system regularnie. Także jako administrator systemów, w mojej pracy sciagam głównie oprogramowanie - wersje demonstracyjne - sterowniki-aktualizacje.
Ankieta w oczywisty sposób była robiona pod gotawa teze ze piractwo jest powszechne, tymczasem zadna z kategorii ktora zostala tam wymieniona ( muzyka, wideo, oprogramowanie) nie jest ani karalna ani nie jest piracka! Zarowno ogladanie youtube jak i sluchanie PR P2 jest legalnym siciaganiem strumieni wideo i muzyki.

..

gime's picture

przypomina mi się scenka z pewnego komiksu internetowego:
"poproszę gazetkę wybiórczą i płyn do zmywania znaczeń"
Rzetelność wydawnictw Agory przepadła już dawno - taka jest moja opinia.

Z drugiej strony trudno powiedzieć, czy to jest wyrażanie ich punktu widzenia czy podawanie nieprawdziwych informacji.
Jakby nie było - tego typu teksty nie stanowią podstawy do merytorycznej dyskusji, nie są informacyjnie wartościowe (tabelka ze źródłami piractwa jest źle skonstruowana ponieważ miesza źródła, strony hostingowe i wyszukiwarki), takie lanie wody, łatwo się czyta, temat na czasie.
Co do tych wszędzie powtarzanych strat, ja zapamiętałem zdanie jakie chyba w marcu na antenie TVP wypowiedział prezes Związku Banków Polskich - nie będzie to dosłowne, ale sens był taki "nie mieszajmy dwóch różnych pojęć - strata i niezrealizowany potencjalny zysk, to nie są synonimy, a zbyt często jako takie się ich używa w niemerytorycznych dyskusjach".

BSA, IFPI i inni podają co chwilę jakieś zatrważające wielkości osiągniętych strat, podczas gdy tak naprawdę wyliczają sobie potencjalne przychody, co do realizacji których nie ma jednak żadnej pewności nawet gdyby upadło piractwo.

Podobnie argument dotyczący upadku kinematografii albo muzyki:
te argumenty pojawiają się od 25 lat, jak upowszechniły się magnetowidy i kasetowe odtwarzacze, ale zakładając, że na sile nabrały 10 lat temu - divx, mp3, internet, tanie płyty CD-R/DVD-R.

W tym czasie powstały najbardziej kasowe filmy - Matrix, Władca Pierścieni, Piraci z Karaibów, High School Musical, Harry Potter, Szybcy i Wściekli - filmy z gigantycznymi budżetami, z gigantycznymi zyskami.

Od 25 lat ma być coraz gorzej, a cały czas nie jest.
Jerry Bruckheimer głodem nie przymiera, ma się dobrze, lepiej niż kiedykolwiek.

Timbaland jako producent muzyczny zrobił oszałamiającą karierę i też ma co do garnka włożyć.
A straszy się ludzi, że odbiera się artystom i twórcom chleb i że przestaną tworzyć.

Nie odnoszę się tu do oceny moralnej zjawiska, indywidualnych opinii, ale do argumentów które rok w rok od bardzo dawna są serwowane i... nic się nie zmienia.

Microsoft, Adobe, Electronic Arts - najbardziej piraceni producenci oprogramowania - rosną w siłę mimo piractwa i konkurencji, której jest więcej.

Cóż sie dziwić,

że dziennikarze piszą tak "nieprecyzyjnie", skoro sami prawnicy piszą oczywiste bzdury. Najlepszy przykład, chyba kiedyś omawiany w tym serwisie artykuł
http://www.rp.pl/artykul/4,173026_Sciaganie_filmow_to_piractwo__a_piractwo_to_kradziez.html

A ciekawe o co tutaj chodzi:

A ciekawe o co tutaj chodzi: http://tech.wp.pl/kat,1009781,title,Rzeszow-operator-komorkowy-naciagniety-na-ponad-900-tys-zl,wid,11077952,wiadomosc.html

Bramki GSM

Opis pasuje do urządzeń o nazwie bramka GSM

Wykorzystywane są one w bardzo, bardzo wielu firmach, poczynając od najprostszych 2-kanałowych (2 karty SIM) po warte kilkadziesiąt tysięcy Euro potwory obsługujące dziesiątki kanałów.

Zasada działania jest banalna - bramka jest podłączana do firmowej centrali, kto dzwoni na komórki ten dzwoni przez karty SIM z bramki, kto na stacjonarne ten dzwoni przez linię TPSA. Bramka może mieć karty różnych operatorów i preferować używanie kart SIM operatora do którego właśnie dzwonimy.

Zysk - ogromny, wystarczy porównać cennik TPSA na komórki z cennikiem wewenątrz sieci operatora.

No a problemem jest to, że chyba każda standardowa taryfa operatorów (dla osób prywatnych, czy dla firm) zawiera klauzulę zabraniającą kierowania do niej ruchu z adapterów gsm. A taryfy zezwalające na to są takie drogie, że cała sprawa przestaje się opłacać. Jest też kwestia prawa telekomunikacyjnego, które PODOBNO może robić tutaj problemy (chociaż nie bardzo widzę różnicę między centralą firmową wykorzystującą linię TPSA a GSM).

Info na ten temat

POLKOMTEL S . A .
3. adapter – urządzenie telekomunikacyjne, umożliwiające za pośrednictwemkarty SIM podłączenie do sieci GSM/ UMTS i kierowanie do niej połączeń telekomunikacyjnych, pochodzących z innych sieci telekomunikacyjnych,
9. POLKOMTEL ma prawo ... zablokowania itd.
wszelkich usług w ramach wszystkich umów ... lub rozwiązania
ze skutkiem natychmiastowym wszystkich umów .... w przypadku
stwierdzenia, że Abonent używa kart SIM w adapterach bez zgody
POLKOMTEL.

CENTERTEL
§ 31
1. Operator może rozwiązać umowę o świadczenie usług telekomunikacyjnych w każdym czasie ze skutkiem natychmiastowym
1.4 wykorzystywania numerów abonenckich aktywowanych w sieci Operatora do kierowania do sieci Operatora ruchu telekomunikacyjnego z innych sieci telekomunikacyjnych bez zgody Operatora lub do kierowania ruchu telekomunikacyjnego w ramach sieci Operatora za pomocą adaptera bez zgody Operatora

ERA
§17
10. Operator ma prawo rozwiązać Umowę ... ze skutkiem atychmiastowym
w przypadku gdy Abonent ... kieruje do sieci Operatora lub do innych sieci telekomunikacyjnych, za pomocą wydanych Abonentowi kart SIM, ruch pochodzący z innych sieci telekomunikacyjnych, bez zgody Operatora.

Dodam, iż bramki obsługujące po kilkadziesiąt kart są często używane nie dlatego, że aż tyle jednoczesnych połączeń jest wykonywanych, tylko po to aby losowo rozrzucić ruch po wielu kartach SIM, przez co operator ma dużo mniejsze szanse zorientować się, że karty są wykorzystywane w ten sposób.

Co policja ma do tego - naprawdę nie wiem, w końcu to tylko kwestia przestrzegania warunków umowy o świadczeniu usług.

bramka GSM

xpert17's picture

Ciekawe, że Era sama sprzedaje takie bramki), oczywiście to są proste, na jedną kartę. Sam mam taką jedną w biurze podpiętą do centralki PBX jako linia miejska. Popełniłem jakieś przestępstwo?

Prawdopodobnie chodzi o FCT (Fixed Cellular Terminal)

VaGla's picture

Na telekomunikacyjny.blox.pl jest tekst FCT Pandory, który proponuję jako komentarz do akcji CBŚ.

Proponuję również sięgnąć do materiałów z 2007 roku, opublikowanych na stronach Urzędu Komunikacji Elektronicznej: Stosowanie bramek FCT

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

czyżby znowu policja

czyżby znowu policja "została wynajęta" ???

Gutek Film - http://prawo.vagla.pl/node/8417#comment-15068
dystrybutor konsol?? - http://prawo.vagla.pl/node/8450#comment-15290

w komentarzach mamy tam

w komentarzach mamy tam "winnego":

http://miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34975,6551437,Plus_na_milionowym_minusie.html

dodatkowo IMHO tekst ten nadaje się jako świetny przykład nie-rzetelności dziennikarskiej, którą zastępuje tania sensacja - szajka, przestępcy,przestepstwo.

no i chyba najlepszy cytat w wykonaniu "dziennikarza":

"Aby zachować pozory legalności fikcyjne firmy regularnie płaciły za rachunki telefoniczne. "

Rzetelność a wykres

Nie wiem, czy było w wydaniu papierowym (ale to chyba bez różnicy):

Znalezione na wykopie... ;)

Intersujący wykres na stronie Rzeczpospolitej

Rzetelność i jej brak nie tylko w druku

Właśnie trafiłem przez wykop do materiału TVP na temat protestów przeciwko wprowadzeniu pakietu telekomunikacyjnego. Przeciwników pakietu nazwano "wirtualnymi piratami", którzy tworzą "wielomilionową armię". Sam pakiet telekomunikacyjny jest odpowiedzią na pytanie "jak walczyć z tą armią" narażającą na straty przemysłowi przynoszącemu "bilion 400 miliardów dolarów rocznie". Na razie piraci przegrywają, bo sąd w Szwecji skazał na rok więzienia i grzywnę 3mln Euro założycieli The Pirate Bay.

Chyba coś będzie trzeba napisać do red.nacz. Wiadomości.
P.S.
Czy mógłbym prosić o komentarz Jarosława Lipszyca, jak się czuje po nazwaniu go piratem?

Rzetelność WP.PL

Czyli, duży może (wiele) więcej?

Post z formuprawne.org

Zaraz po otwarciu WP.PL na samym srodku na stronie glownej, pierwsze co sie otworzy to "Atak szalu zapisany poczas gry komputerowej" , jakby ktos sie zagapil, to poczekac chwile i pojawi sie z nowu - (WYSWIETLAJA SIE 4 TOP WIADOMOSCI I MOJ FILM JEST NA POZYCJI NR 1 , zaraz przed Angelina Jolie )

I to wlasnie jest moje zdjeci i moj filmik, ze mna w roli glownej - na stronie glownej WP !

1. Filmik ten zostal wyrezyserowany w formie skeczu, a na youtube wyslany w 2 wersjach, w jednej z nich sa pokazane sceny ktore nie wyszly i pomylki aktorskie.

2. Zrobili z nas swirow wiedzac o tym, wskazuje o tym bardzo wiele - zgaszony komputer jednego z graczy i masa masa innych rzeczy, wiekszosc komentarzy na youtube pokazuje dlaczego widac ze to nie bylo prawdziwe

3. Niezaleznie od wszystkiego nasz film wzial udzial w programie, ktory przypuszczalnie lecial w telewizji, zostal ocenzurowany itp. - czy moga nas puscic w telewizji bez naszej zgody??? - Bardzo prosze kliknac na wp w moje zdjecie i zobaczyc jak to wyglada, prosze.

4. Moja podobizna - screen z filmiku znajduje sie na stronie glownej wp.pl ogladanej przez miliony polakow i pokazujacej mnie jako idiote, czego sobie nie zycze

5. tam leca reklamy itp. a nikt mi za to nie placi

6. nikt sie nie skontatowal nigdy ze mna, mozliwe ze bym sie zgodzil na udostepnienie mojego filmiku jako "skecz", dzielo tworzcze, wczesniej filmik mozna bylo ogladac na stronie o Kabaretach i wszystko mi pasowalo.

7. Co robic????

Dziekuje, jestem zszokowany.

Po kliknięciu na linka można także zobaczyć screen z tego jak to wyglądało.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>