Program do szukania pedofilów niczym koń trojański w Policji

Dziennik publikuje wynik swojego "śledztwa" w sprawie działań w Polsce spółki Logistep. Co ustalił Dziennik, a czego wcześniej nie odnotowałem jeszcze w tym serwisie, to informacja, że Policja współpracuje ze spółką, a to w ten sposób, że korzysta z programu komputerowego, który przekazany został Policji przez spółkę w celu namierzania pedofilów. Dziennik twierdzi, że właśnie dzięki temu programowi (nad którym - jak się wydaje - Policja nie ma żadnej kontroli, co więcej - nie ma też żadnej umowy na korzystanie z programu między Policją a spółką) Logistep w istocie chce wydobywać nr IP komputerów, które uczestniczą w dystrybucji programów i plików muzycznych, do których prawa przysługują klientom szwajcarskiej spółki.

A więc Dziennik opublikował artykuł Szwajcarska firma grozi naszym internautom, natomiast w tym serwisie można sięgnąć do tekstów: Ciekawe "ugody z naruszycielami" praw do gier, Włoska decyzja czyli jak zdobywane są dane internautów oraz media o "ugodach" OBIG, Konflikt "anonimowość" vs. "dochodzenie roszczeń" narasta i wreszcie Wertepy strategii "sue'em all" czyli co może się stać, gdy owce są uzbrojone.

Kilka wyimków z tekstu Dziennika: "Adresy i nazwiska otrzymujemy od prawników, którzy współpracują z nami oraz firmą Logistep" - miał powiedzieć p. Jacek Wycech, prezes spółki Kancelaria Prawnicza Obig sp. z o.o. To dodatkowo komplikuje rozważania dotyczące sposobu, w jaki spółka Obig wchodzi w posiadanie danych z ewentualnych postępowań przygotowawczych (do tej pory w tym serwisie rozważaliśmy jedynie taką opcję, że to Obig jako pełnomocnik pokrzywdzonego uzyskuje ten dostęp i padały komentarze, że jeśli Obig działa nie jako pełnomocnik pokrzywdzonego, a jako osoba składająca zawiadomienie o przestępstwie ściganego z urzędu, to nie powinni mieć dostępu do akt na podstawie art. 306. § 1 KPK, nie zapominając o wątpliwościach dotyczących samego pełnomocnictwa dla Obig). Dziennik nie jest pismem prawniczym i nie rozwikłał podstawowych kwestii, które w ten sposób nadal zawieszone w próżni: w jakim trybie (na podstawie którego artykułu KPK?) i w jakiej roli występują pracownicy różnych podmiotów do Policji o udostępnienie akt; na podstawie jakich przepisów Policja wszczyna śledztwo? Czy chodzi o przestępstwa ścigane na wniosek, czy też może z ścigane z urzędu? W tekście pada później, że prawnicy Logistep składają wnioski o ściganie...

Komisarz Zbigniew Urbański z Komendy Głównej Policji stiwerdził, że "Od kilkunastu miesięcy współpracujemy z Logistepem. Ich program pomaga nam namierzać pedofilów dzielących się w sieci dziecięcą pornografią. Kilku już zostało zatrzymanych, inni wpadną wkrótce", chociaż wcześniej, gdy wypłynęła do publicznej debaty praktyka spółki Kancelaria Prawnicza Obig sp. z o.o., komisarz Urbański sygnalizował, że Policja bada, czy nie doszło do naruszenia tajemnicy postępowania przygotowawczego. Było to już jakiś czas temu (26 czerwca) i w sumie moglibyśmy się wszyscy dowiedzieć już, czy doszło do takiego naruszenia, czy nie? Dziennik nie odpowiada na to pytanie. Dziennik porusza nieco inny wątek. Dotarł do funkcjonariuszy, którzy relacjonują faktyczny sposób wykorzystywania programu, o którym komisarz Urbański twierdzi, że ma pomagać w wykrywaniu pedofilów: "Tylko przy jednorazowym użyciu program wskazał nam około 4 tys. namiarów. Były to adresy IP komputerów, na które ściągnięto muzykę lub gry producentów, z którymi Logistep ma podpisane umowy. Nie złapaliśmy żadnego pedofila" - taką wypowiedź cytuje Dziennik we wskazanym tekście.

I dalej, wedle Dziennika, to prawnicy Logistep mieli składać wnioski o ściganie (a więc chodzi o przestępstwa ścigane na wniosek i sytuacje podmiotów, które mają określoną rolę w takiej sytuacji). Pozostaje pytanie o pełnomocnictwa "prawników Logistep" i o tryb w jakim - jak pisze Dziennik: "jednocześnie jako reprezentanci poszkodowanych poprosili o dostęp do akt wszczętych śledztw" (nota bene art. 306 KPK mówi o pokrzywdzonych). Pozostaje również pytanie o pełnomocnictwa (ich zakres i prawidłowość wystawienia), pokazywane w internecie przez osoby, które otrzymały listy od spółki Obig.

Po bezpośrednim cytacie dziennikarz omawia wypowiedź prof. Marka Safjana, który jednak nie śledził wcześniej tej sprawy: "Dodaje, że kiedy polska policja pozyskuje informacje o nielegalnym ściąganiu z internetu choćby oprogramowania, sama powinna powiadomić o tym prokuraturę". Tu trzeba dodać, że część przestępstw w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych ściganych jest tylko na wniosek, a działanie w ramach dozwolonego użytku osobistego (art. 23 ustawy) powinno skutecznie chronić przed ewentualnymi sankcjami wobec osób, które z internetu pobierają coś innego niż programy komputerowe - byłą już na ten temat dyskusja pod przywołanymi wyżej tekstami, opublikowanymi w tym serwisie.

Wreszcie z tekstu w Dzienniku dowiedziałem się, że jednak GIODO zainteresował się tematem (wcześniej docierały sygnały, była np. wypowiedź w Gazecie Wyborczej, że sprawa wysyłania ugód przez Obig nie dotyczy sfery zainteresowań GIODO). Po raz kolejny pada zapewnienie ze strony Policji, że przyjrzy się sprawie i ewentualnemu "ujawnienia tajemnicy śledztwa".

TVN24 opierając się na tekście w Dzienniku poszedł z tytułem bardzo śmiało: Policja ujawnia poufne dane internautów?, Onet.pl nieco łagodniej: Tajemnicza firma szpieguje polskich internautów...

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

uhh

W sumie to najbardziej z tej sprawy interesuje mnie, co wyniknie z zapewnień Policji... czy sprawa przyschnie, czy ktoś się rzuci do gardła panom z Logistepu.
Ciekawe też, ile osób zapłaciło myto, i zawarta w ten rozbójniczy sposób ugoda zostanie zrealizowana. Ale o tym pewnie poinformuje nas niezawodny VaGla ;-)

Ja tu nie jestem stymulatorem rozwoju wypadków

VaGla's picture

Ja tu nie jestem stymulatorem rozwoju wypadków. Tak naprawdę, to dziennikarze, którzy zwracali się z pytaniami powinni wracać do tematu (co zresztą wynika z deontologii dziennikarskiej; ja staram się do poruszanych tematów wracać). Powyżej starałem się tylko dopisać te kwestie, których ja bym chciał się od nich dowiedzieć.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Ja tu nie jestem

maniak713's picture

Ja tu nie jestem stymulatorem rozwoju wypadków.

Wypadków jako takich nie, ale ich publicznego ujawnienia chyba trochę tak. Mam wrażenie, że dyskusje o "złotych blachach" i pokrewne tematy zainspirowały dziennikarzy "papierowych" do węszenia. A kiedy wykryli podejrzany zapaszek...

Żaden inny serwis nie analizował tak głęboko kwestii współpracy policji z prywatnymi organizacjami z branży IP, nic więc dziwnego, że może być widziany jako inicjator tematu. Co prawda jakieś fora P2P też prowadziły dyskusje, ale jakby mniej merytorycznie.

Podobnie jak autor pierwszego komentarza, bardzo jestem ciekaw, co będzie dalej. Czy zainteresowanym uda się sprawie "łeb ukręcić"? A może coś konkretnego wyniknie z tego zamieszana?

Nie będąc prawnikiem nie znam dokładnie wszystkich ustaw, które mogły zostać naruszone, jednak choćby kwestia "jakim prawem policja udostępnia dane prywatnej firmie" jest warta zgłębienia - jeśli zaś odpowiedź brzmi "prawem kaduka", to będzie interesujące, czy ktoś poniesie jakieś konsekwencje.

Pomarzyć...

Jak już dawno temu wskazałem w komentarzu (i tu, i na ifp.pl), na stronie www.policja.pl przy newsie o otrzymaniu Złotych Blach 2006 jest napisane, że tradycyjnie już nagrodzone jednostki policji otrzymały nagrody rzeczowe.

Ruszyło się, bo Wprost nagle odkrył Amerykę :P.

Pomarzyć można: panowie w kominiarkach wpadający o 6.00 po członków zarządu Koalicji Antypirackiej, także po paru komendantów jednostek które przyjęły te nagrody (wszystko opisane na policja.pl, nawet zdjęcia tam są).
Potem konferencja (w stylu poprzedniego ministra sprawiedliwości) poprowadzona przez Julię Piterę, na temat korumpowania polskich służb i tego, że winni zostaną przykładnie ukarani.

Na koniec kilka osób wylądowałoby w fajnych stronach w paski za kratkami (w końcu wieloletnie korumpowanie nieetyczne lobbowanie to cięższy kaliber niż ściągnięcie "Call of Juarez", przynajmniej póki co).

I do najbliższej nowelizacji KPK i KK, która by pozwoliła OZZ płacić policji byłby spokój :).

Ech, marzenia...

Tu nie chodzi o jakiś "odwet"

VaGla's picture

Tu nie chodzi o jakiś "odwet". Moim działaniem kieruje chęć zdekodowania aktualnego stanu zasad. Klarowne reguły gry są dobre dla rynku, tak dla użytkowników (końcowych; konsumentów), jak również dla przedsiębiorstw konkurujących w warunkach gospodarki rynkowej.

Jestem przekonany, że nie życzy Pan nikomu niczego złego.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Oczywiście

Nie życzę komuś czegoś złego, nie o to chodzi, aby komuś coś złego robić.

Marzy mi się równość wobec prawa - to co napisałem to jedynie moja ekstrapolacja tego, jak taka równość w tym wypadku by się mogła objawić. Z naciskiem na to, że rzecz w traktowaniu zgodnym z prawem, a nie w robieniu krzywdy.

I naprawdę żałuję, że mogę dokonać takiej ekstrapolacji i jej wyniki są takie, a nie inne.

Nie "odwet" ani "zemsta",

maniak713's picture

Nie "odwet" ani "zemsta", tylko wiara w to, że osoby i organizacje powołane do egzekwowania prawa i obdarzone w tym celu wcale niemałymi uprawnieniami powinny same być wzorem przestrzegania prawa i uczciwości. Zdaje się, że nawet przysięgę składali, że tak się właśnie będą zachowywać?

Społeczeństwo, które daje na ich działanie pieniądze, ma prawo oczekiwać, że otrzyma w zamian właściwe wykonywanie obowiązków - zgodne z prawem, bezstronne i unikające utrudniania życia osobom niewinnym. Nie wiem, jakie byłoby w tej konkretnej sprawie zdanie całego społeczeństwa, ale z wypowiedzi w internecie widać wyraźnie przewagę negatywnych opinii tych, którzy sobie zadali trud napisania komentarzy tu i gdzie indziej. Policja jest instytucją zaufania publicznego i dlatego każda taka wpadka wywołuje znacznie większą reakcję niż w przypadku, dajmy na to, podejrzeń machinacji w zarządzie przedsiębiorstwa robót ogrodniczych.

W ogóle domaganie się kary dla osób, które (czyimś zdaniem) działają źle i bezprawnie nie jest odwetem: nie jest nim żądanie, by złodzieje trafiali do więzienia i tak samo nie jest nim oczekiwanie, że zaangażowani w podejrzane działania policjanci powinni podlegać śledztwu i ewentualnej karze.

Ale nie są dla urzędników

LukasS's picture

Z tego względu niewielu urzędników będzie chciało aby przepisy były jasne dla kogoś poza nimi (jasne przepisy po prostu łatwiej obejść).

Nie zapominajmy, że w kraju jednak toczy się batalia obywatele vs. rząd (i urzędnicy) o to kto jest cwańszy.

Sprawę śledzimy również dosyć uważnie, pojawiające się w ostatnim okresie informacje (co ogólnie jest dziwne, że nagle się dzienniki pobudziły, jak o logistepie mówiło się jakiś czas temu) jedynie sprawę motają.

jest

Pozostaje tylko roześmiać się

Może i przestanie szantażować, ale co zarobiła to zarobiła. Sam znam osobę, która zapłaciła 1500 zł, aby mieć święty spokój. Ta osoba oczywiście niczego złego nie zrobiła, no może poza tym, że udostępniła swoją sieć kilku sąsiadom. Może będę namawiał na jakiś kontrpozew, ale nie każdy ma czas i ochotę, aby w takiej sytuacji walczyć. Mnie to przypomina metody mafijne i opłaty za "ochronę" lokalu. Niektórzy restauratorzy płacą.

--
dexter

Minister nie czyta internetu, albo

VaGla's picture

Minister nie czyta internetu - to jeden z wniosków, jakie można wysnuć z tego tekstu, ponieważ w podlinkowanym tekście Dziennika napisano: "W odpowiedzi na wczorajszy artykuł DZIENNIK komendant główny policji zapowiada koniec współpracy ze szwajcarską firmą, która szpieguje polskich internautów, i kancelarią, która ich szantażuje. Wewnętrzne śledztwo ustali też szczegóły dotychczasowej współpracy z kontrowersyjnymi firmami". Komendant Policji zareagował, gdyż Wiceminister Adam Rapacki zarządził w tej sprawie wewnętrzne śledztwo. A wiceminister, aby reagować, przeczytał w Dzienniku.

Widać albo trzeba publikować w mediach tradycyjnych, by ministrowie czytali, albo trzeba publikować w mediach tradycyjnych, bo po przeczytaniu w innych nie reagują, a temat znany jest od ponad miesiąca...

Chociaż może nie, bo na publikację Wprost nikt nie odpowie...
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Pewnie nie czyta, bo mu nie

maniak713's picture

Pewnie nie czyta, bo mu nie dają przeglądu z blogów i portali w porannej prasówce. To mnie nie dziwi - dobre nie jest, ale nie szokujące. Może trzeba jeszcze jedno pokolenie zmienić w rządzie, zanim będzie się tam zwracało większą uwagę na internetowe opinie i wiadomości?

Druga możliwość jest mniej przyjemna - być może, dopóki nie zrobiła się z tego afera w konwencjonalnych mediach wielkonakładowych, ministerstwo liczyło, że da się sprawę "zamieść pod dywan", popyskują sobie w internecie i ucichnie. A tu znienacka "Wprost", "Dziennik", TVN24 i główne portale wyciągają sprawę do centrum uwagi - i trzeba się ustosunkować.

Moze jednak ktos sie z LOGISTEP AG skontaktuje?

Fajnie gdyby ktos sie z Logistep skontaktowal!
Nasz ziomek (Leszek Oginski)jest tam szefem, wiec powino sie jego samego zapytac co jest u nich grane.

Adres w necie jest na stronie www.logistepag.com

Po co te programy? (...)

Sejm uchwala przepisy, które są wdrażane w życie aby przstępczość była lepiej wykrywalnya i co z tego? jak na wezwanie policji do danego zdarzenia czeka 40 minut dlaczego? Podobnie jest z firmami które produkują programy przeciw pedofilom, Co z tego że taki osobnik zostanie złapany a sąd albo go wypuści jak nie ma dowodów wystarczających aby go zatrzymać. A jeżeli da się go zamnąć w więzieniu to wyroki są tak niskie że szok.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>