Przesyłanie faktur mailem bez bezpiecznego podpisu pozbawia prawa do odliczenia VAT

No i mamy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 19 października 2007 r., który uznał, że przesłanie do kontrahenta faktury za pomocą poczty elektronicznej, a następnie wydrukowanie jej przez tegoż kontrahenta na lokalnej drukarce, tak, jakby przyszła tradycyjną pocztą (a "papierowa" nie musi mieć podpisu wystawcy faktury) nie spełnia wymogów ustawy o VAT. W efekcie - jak uznał WSA - wysyłanie takiej faktury (bez zachowania warunków dotyczących faktur elektronicznych) pozbawia prawa do odliczenia VAT (wyrok WSA sygn. akt III SA/Wa 1341/07).

Pisze na ten temat Gazeta Prawna w tekście Dokument przesłany mailem nie jest fakturą VAT, która relacjonuje stanowisko WSA: "jeżeli dostawca towaru lub usługi, chcąc obniżyć koszty administracyjne, korzysta przy przekazie faktur z systemów komputerowych, musi uczynić to w trybie rozporządzenia z 14 lipca 2005 r. w sprawie faktur elektronicznych (Dz.U. nr 133, poz. 1119) oraz ustawy z 18 września 2001 r. o podpisie elektronicznym (Dz.U. nr 130, poz. 1450 ze zm.)".

Wyrok - jak się zdaje - nie jest publikowany, ale wszyscy własnymi słowami starają się powielić myśl, która z tego wyroku wypływa: praktyka dotychczasowa jest prawnie niebezpieczna. A praktyka dotychczasowa polegała na tym, by darować sobie bezpieczny podpis elektroniczny weryfikowany przy pomocy kwalifikowanego certyfikatu (bo podpis elektroniczny w Polsce (ale nie tylko) kuleje, by również darować sobie EDI (bo to się sprawdza tylko w niektórych przypadkach, gdy mamy do czynienia z pewnym typem łańcucha dostaw, a więc jest sens podpisywać stosowną umowę i budować infrastrukturę elektronicznej wymiany danych), i zamiast tych obostrzeń, wynikających nie tylko z polskiego rozporządzenia, ale też z unijnych dyrektyw - przesyłać sobie faktury zwykłą pocztą elektroniczną. Skoro nie ma żadnej fizycznej różnicy między dokumentem wydrukowanym na mojej drukarce, a dokumentem wydrukowanym na drukarce mojego kontrahenta, a w przypadku faktury "papierowej" - tradycyjnej nie trzeba jej w ogóle podpisywać, to po co marnować środki. Ale WSA ponoć dopatrzył się w tego typu procederze prób obejście obowiązujących przepisów.

Serwis Prawoprywatne.pl na temat tego wyroku: "Obecnie obowiązujące przepisy rozporządzeń wykonawczych do ustawy o VAT, jak też przepisy Unii Europejskiej nie przewidują możliwości przesyłania faktur VAT w formie pliku PDF, jak również pobierania ich z serwera firmy, a potem drukowania"

I jeszcze innymi słowami to samo w Internetowym serwisie księgowego sfery budżetowej: "Sprzedawca, który chce przy przekazie faktur korzystać z systemów komputerowych, jest zobligowany uczynić to w trybie rozporządzenia w sprawie wystawiania oraz przesyłania faktur w formie elektronicznej, a także przechowywania oraz udostępniania organowi podatkowemu lub organowi kontroli skarbowej tych faktur. Nie jest możliwe wystawianie kontrahentowi faktury i pobieranie jej przez zainteresowanego poprzez system elektroniczny, a następnie drukowanie jej przez obie strony na materiałach piśmiennych i traktowanie jako dokumentu na piśmie. Sprzeciwiają się takiej koncepcji przepisy w zakresie VAT."

Obok podlinkowanego wyżej działu faktury elektroniczne niniejszego serwisu zachęcam również do odwiedzenia repozytorium interpretacji prawa podatkowego w indywidualnych sprawach.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Jeżeli kupujemy wartości

Jeżeli kupujemy wartości niematerialne (np. domenę, doładowanie telefonu komórkowego, usługę informatyczną wykonywaną na odległość), przy tym małej wartości, faktury wysyłane mailem to jedyne rozsądne rozwiązanie. Faktura papierowa to nie tylko koszt znaczka, ale też czasu potrzebnego na wysłanie. Kompromisowo, taka forma mogłaby być dopuszczalna dla faktur o niewielkiej wartości.

W dodatku przepis zachęca do omijania prawa. Jak rozumiem, wystarczy nie przyznać się, że faktura przyszła mailem i twierdzić, że sprzedawca dostarczył taki właśnie, papierowy i niepodpisany dokument? Zapewne część osób handlujących w sieci uzna, że w takim razie najlepiej dać sobie spokój z fakturami i działalnością gospodarczą i przejdzie do szarej strefy. Moim zdaniem sprawa dla komisji Palikota.

...i wielokrotnie tejże

kravietz's picture

...i wielokrotnie tejże komisji zgłaszana - zarówno w ppanstwo.pl jak i bubleprawne.org.

--
Podpis elektroniczny i bezpieczeństwo IT
http://ipsec.pl/

Pełny tekst orzeczenia

Szanowny Panie Piotrze!

Pisze Pan "Wyrok - jak się zdaje - nie jest publikowany" - a tymczasem sądy administracyjne są fajne i nie dość, że co ważniejsze orzeczenia publikują w Centralnej Bazie Orzeczeń, to jeszcze w większości orzeczenia w formie zanonimizowanej udostępniają mailem w trybie Ustawy o dostępie do informacji publicznej :-)

Omawiane orzeczenie w bazie NSA jest tu.

Pozdrawiam

Krasti:-)

No, tak

VaGla's picture

Cały czas o tym zapominam, a przecież to nie pierwszy raz, gdy wyrok sądu administracyjnego był linkowany w komentarzu. Teraz już nie zapomnę, bo sobie dodam link do sidebaru. W każdym razie dziękuję za ten link.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Nagonka na faktury via mail - kampanią uświadamiania.

piper's picture

Nie mogę powstrzymać uśmiechu, czytając o wyroku WSA. Jakiś czas temu, kiedy pojawiały się pierwsze wzmianki o elektroniczno/papierowych fakturach w serwisie większość małych przedsiębiorców w Polsce nie miała świadomości, że można tak rozwiązać kwestie przesyłania faktur (zresztą do dziś jest pewna grupa pieczołowicie podpisująca i stemplująca faktury, oraz oczekująca odesłania kopii odpowiednio "ozdobionej").

Po wyroku WSA i wrzawie w prasie branżowej (księgowej/podatkowej/biznesowej), mimo, że wyrok określa takie postępowanie jako niewłaściwe, coraz więcej ludzi zaczyna tak właśnie przekazywać faktury. Oczywiście odnosi się to do małych podmiotów, nieprowadzących ksiąg korespondencji, nie prowadzących ścisłej ewidencji dokumentów (albo gdy ewidencje prowadzi jedna osoba).

Czytając Piotrze twoje komentarze na temat rozporządzenia i postępowania, nie przypuszczałem, iż skutek całej sprawy może być odwrotny do zamierzonego... ale na dziś faktura via mail jest już faktem.

kupuj podpis

Odnoszę wrażenie, że to kolejny punkcik na rzecz kwalifikowanych podpisów elektronicznych, przypomnę list, którzy otrzymali wszyscy przedsiębiorcy od ZUS.

"ZUS przypomina, że od 21 lipca 2008 roku wszystkie dokumenty elektroniczne przekazywane do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych należy podpisywać bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym za pomocą certyfikatu kwalifikowanego. Certyfikaty takie wraz z urządzeniem do składania podpisu należy nabyć bezpośrednio w kwalifikowanym centrum certyfikacji. Więcej informacji na stronie internetowej Zakładu Ubezpieczeń Społecznych: http://e-inspektorat.zus.pl/pliki/informatory/BPE.pdf"

Część przedsiębiorców, ta która zatrudnia mniej niż 5 pracowników, może zrezygnować z elektronicznego przekazywania dokumentów, bo nie nałożono na nich tego obowiązku, ale reszta ma obowiązek składania dokumentów elektronicznie, czyli ma obowiązek zakupienia podpisu elektronicznego (300zł+ na rok).

A co do faktur, to martwi mnie wyrok. To są niezrozumiałe przepychanki, korzystam z serwis internetowego do wystawiania faktur (bez kryptoreklamy), serwis generuje mi faktury w formacie PDF, drukuję oryginał i kopię (na swojej drukarce!) i... wręczam oryginał klientowi nie podpisując (przy gotówkowych transakcjach)...
Prowadzenie dochodzenia na czyjej drukarce została wydrukowana faktura spełniająca wszystkie wymogi ustawy o VAT jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe.

Zostawiamy więcej śladów niż nam się wydaje

Prowadzenie dochodzenia na czyjej drukarce została wydrukowana faktura spełniająca wszystkie wymogi ustawy o VAT jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe.

Jeżeli faktura została wydrukowana na kolorowej drukarce laserowej to wydruk jest na 90% oznaczony numerem seryjnym drukarki oraz lokalnym timestampem. Nie zdziwiłbym się gdyby drukarki atramentowe wysokiej rozdzielczości też znakowały wydruki.

I co z tego?

Richelieu's picture

Gdzie jest powiedziane, że oryginał i kopia maja być wydrukowane na tej samej drukarce? Albo że jedno nie może być wypisane ręcznie, a drugie wydrukowane?

A jeśli dajmy na to mój klient ma biuro drzwi w drzwi z moim i akurat zabraknie mi tuszu na oryginał, prześlę mu plik, po czym przejdę do niego, poproszę o wydrukowanie, a potem wręczę mu tę fakturę?

Pytania mnożą się jak króliki. Absurd goni absurd.
_____________________________________________
Jeżeli dasz mi sześć linijek napisanych przez najbardziej uczciwego człowieka i tak znajdę w nich przyczynę do powieszenia go.

Wyjaśnienie

Gwoli wyjaśnienia, ja też nie widzę żadnej różnicy czy wyślę plik z prośbą o wydrukowanie mailem, czy zestawię VPNa do drukarki i wydrukuję to samemu.

Próba uniemożliwienia fikcyjnych transakcji?

Moim zdaniem wyrok jest żałosny i nie świadczy o niczym innym, jak o nieznajomości dostępnych technologii. Nie ma sprawy - żeby być w zgodzie z prawem, mogę nie wysyłać pdf-ów. Zamiast tego skorzystam zdalnie z drukarki klienta (-ów). Tam, gdzie regularnie z takiego trybu wystawiania faktur korzystam, i tak mam VPN-y... Co zostanie wykazane jako niezgodne z ustawą? Bo znajduję się 350 km dalej, niż drukarka i nie ja podniosę z niej kartkę? A może to, że program drukujący uruchomiłem zdalnie? Ależ mogę uruchomić go tam - będzie lokalnie. Mogę też, będąc u klienta, uruchomić go ,,od siebie'', a wydrukować lokalnie - wtedy bajty przelecą 700 km, ale już będzie legalnie, bo stoję obok drukarki? Ale przecież ona i tak jest na innym piętrze... I co będzie, jak ktoś do niej pójdzie i mój wydruk przyniesie - ot, tak ze zwykłej życzliwości?
Przepraszam, nie jestem prawnikiem, tylko z duszy inżynierem i powiem bez ogródek: głupie to, po prostu. Wygląda, jak kurczowe próby kontrolowania czegoś, co tego nie wymaga, a co z tej kontroli otwarcie się śmieje... Przecież gdy ktoś chce fałszować faktury, to takie ograniczenia niczego mu nie utrudnią, zaś w setkach tysięcy przypadków uczciwych transakcji są idiotycznie uciążliwe...

A kto to kontroluje?

Nikt, przynajmniej nie to było przedmiotem sprawy w sądzie, który nic innego nie mógł stwierdzić, bo dura lex sed lex. Złodzieja nie karze się za to że ukradł, lecz za to że dał się złapać! Podatnika podobnie. Przy obecnie obowiązujących przepisach nie da się faktur pdf zalegalizować. A takich przepisów, których niewykonanie jest nie do sprawdzenia w prawie podatkowym znalazło by się więcej. Są też takie, których nieprzestrzeganie niczym nie grozi, n.p. przedwczesne płacenie podatku VAT z naruszeniem przepisów o szczególnym momencie powstania obowiązku podatkowego. Co najwyżej kontrolujący wyprostują rozliczenia VAT. Czyli w razie kontroli grozi tylko trochę zamieszania.

PDF jest jak kabel od drukarki

Nie chodzi o to by legalizować faktury w formacie PDF, czyli na nośniku elektronicznym, PDF pełni tylko rolę kabla "od drukarki do wydruku".
Rozporządzenie mówi co faktura VAT (wydrukowana) powinna zawierać, nie musi zawierać ani podpisu wystawiającego, ani odbierającego - dywagacje jak długi może być kabel, są nieuzasadnione.
Co powinno się znaleźć na fakturze:
Rozporządzenie MF w sprawie m.in. wystawiania faktur (JPG) rozporządzenie ministra finansów (PDF)

Problemem jest brak zrozumienia istoty faktury elektronicznej

lklimek's picture

Witam

Moim zdaniem problemem jest brak zrozumienia istoty faktury elektronicznej (i jej nieprecyzyjna definicja).

Faktura elektroniczna istnieje tylko w jej "elektronicznej" formie. Nie ma takiego czegoś jak "wydruk" takiej faktury (tzn technicznie można, ale formalnie nie ma to mocy prawnej). Dlatego faktura przesłana mailem i wydrukowana nie jest fakturą elektroniczną - jest fakturą "tradycyjną". Konsekwencją tego jest fakt, że obie strony powinny dysponować tą fakturą w wersji papierowej. Sam fakt istnienia wersji papierowej faktury powinien świadczyć o tym, że nie mamy do czynienia z fakturą elektroniczną.

Oczywiście to stanowisko nie ma uzasadnienia w obowiązujących przepisach, ale jest chyba w miarę sensownym sposobem rozstrzygnięcia toczonego obecnie sporu o e-fakturę.

Pozdrawiam
--
Łukasz

W prawie administracyjnym

W prawie administracyjnym nie obowiązuje zasada "co nie jest zabronione jest dozwolone"! To nie prawo cywilne.
Można wystawić kontrahentowi tylko fakturę napisaną ręcznie/wydrukowaną albo elektroniczną.

wzor umieszczenia podpisu elektronicznego na pdf w AUSTRII

U nas powinien powstać taki standard jak robią to aktualnie w Austrii - tutaj link:
http://preview.tinyurl.com/2lu6u6
Podpis elektroniczny umieszczany jest w ramce na dokumencie pdf i jest metoda pozwalająca na jego sprawdzenie.

Wtedy nie ma bzdurnego problemu na czyjej drukarce dokument został wydrukowany - takie problemy mogą powstawać tylko w naszym kraju
:-(

Można tę sprawę w miarę prosto wyjasnić...

... w sensie przetarcia szlaku dla innych.
Wystarczy żebyśmy się złożyli na wiążące interpretacje odnośnie planowanych zdarzeń przyszłych. Czyli coś w rodzaju:

Zastanawiam się nad możliwością rozpoczęcia działalności gospodarczej i zarejestrowania się na druku VAT-R jako czynny podatnik VAT. Ze względów praktycznych, wystawiane w tradycyjnej papierowe formie faktury (nie będą to faktury elektroniczne) zamierzam drukować z plików PDF.

Pytania podatnika:
1) Czy faktura wydrukowana z drukarki stojącej w pokoju w którym przebywam i w którym jest komputer nadzorujący proces drukowania jest prawidłową fakturą?
2) Czy faktura wydrukowana z drukarki stojącej w innym pokoju niż ten w którym przebywam i w którym jest komputer nadzorujący proces drukowania jest prawidłową fakturą?
3) Czy faktura wydrukowana w punkcie ksero położonym poza moim mieszkaniem i poza siedzibą mojej firmy jest prawidłową fakturą - i czy zależy to od tego, czy po wypadnięciu kartki z drukarki najpierw dotknie ją sprzedawca czy od razu chwycę ją ja?
4) ...
5) ...
...

itd.

Można ułożyć z np. 30 pytań, koszt tego wyniósłby wtedy 30*75zł=2250, zaskarżenie tego potem to porównywalna kwota (doradcy podatkowi skarżą od 500zł + wpisy sądowe)

Tomek Zieliński

powoli - pieczetowanie i podpisywanie ma sens

to ze fakture mozna przeslac elektornicznie to jedno ale pieczetowanie i podpisywanie mam sens!

jak inaczej ktos bedzie w stanie wskazac kto zmanipulowal fakture? sprawa sie chyba komplikuje gdy nie jestesmy wstanie wykazac ktora faktura jest falszowana i ktora strona to uczynila? kto po paru latah wstecz jest wstanie udowodnic przekazanie mailem wlasciwej tresci?

Pieczentowanie ma sens

Pieczentowanie ma sens zerowy - chyba najprostsze do podrobienia.
Podpisywanie może, ale... Jak pieniądze przeszły, to są dokumenty bankowe. Zmanipulowana faktura będzie z nimi niezgodna. Więc w sumie podpisywanie też nie ma sensu.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>