Akt urodzenia Prezydenta USA - the truth is out there

fragment udostępnionego mediom dokumentu aktu urodzin Baracka ObamyW 2008 roku, w czasie kampanii prezydenckiej, sztab Baracka Obamy opublikował hawajski akt urodzenia kandydata na prezydenta USA. Pojawiły sie pytania o znaczenie prawne dokumentu, wszak sztab opublikował coś, co Hawajczycy uzyskują od władz, gdy chcą uzyskać prawo jazdy... Wybrany już Prezydent USA uznał, że dyskusja na temat jego aktu urodzenia (a konkretnie: miejsca, w którym się urodził) nie jest dobra dla kraju, dlatego postanowił opublikować "long form birth certificate", czyli pełny akt urodzenia. I służby prezydenta opublikowały elektronicznie ten dokument na stronach Białego Domu. No i wścibscy obywatele i badacze z całego świata zaczęli analizować udostępniony plik PDF. Wyszło na to, że materiał ten jest zmanipulowany. Ale inni twierdzą, że to tylko oprogramowanie skanera wpłynęło na ostateczny kształt dokumentu elektronicznego...

Z opublikowanymi na stronach Białego Domu dokumentami można zapoznać się poprzez opublikowaną wczoraj notatkę President Obama's Long Form Birth Certificate. Jest tam nagranie z konferencji prasowej z udziałem Prezydenta USA, jest link do pierwszego z dokumentów (PDF) oraz do drugiego, mającego w zamyśle publikujących stanowić koronny dowód, że Barack Obama urodził się na obszarze USA: President Barack Obama's long form birth certificate (PDF).

Konferencja prasowa została zarejestrowana i jej nagranie udostępniono w Sieci:

Tłumaczenie fragmentów wystąpienia prezydenta USA można znaleźć w tekście Obama: Urodziłem się na Hawajach, m.in.:

Urodziłem się na Hawajach. Pokazywaliśmy dowody w tej sprawie. Wszystkie media, które to badały, potwierdziły, że rzeczywiście urodziłem się na Hawajach 4 sierpnia 1961 r. Umieściliśmy zaświadczenie o tym w internecie. Mimo to jednak temat krążył w obiegu. Obserwowałem to ze zdumieniem i rozbawieniem - powiedział prezydent.

A wścibscy, jak powiedziałem, badacze zaczęli się przyglądać udostępnionemu PDF-owi i oto, co odkryli:

efekt deaktywowania niektórych warstw pliku PDF w programie Adobe Ilustrator

Efekt deaktywowania w programie Adobe Ilustrator niektórych warstw udostępnionego przez Biały Dom, a ponoć zawierającego skan dokumentu, pliku PDF

Wniosek jest taki, że udostępniony opinii publicznej elektroniczny dokument został wcześniej zmanipulowany. Jest nagranie przedstawiające proces przeglądania warstw znajdujących się w udostępnionym pliku: Proof Obama's 4/27/11 "Long Form Certificate of Birth" is Forged!

Są też inne analizy, które jednak prowadzą do tych samych wniosków:

Są też opinie, że udostępniony dokument jest prawdziwy, tylko oprogramowanie skanujące tak go zmodyfikowało: Fox expert says Obama birth certificate is legit...

Są też następujące materiały:

Gdyby Barack Obama nie urodził się w USA, to nie mógłby zostać Prezydentem tego kraju...

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

To pokazuje, z jakimi problemami będziemy musieli się zmagać

VaGla's picture

Ustalenie autentyczności dokumentu cyfrowego, jeśli tylko nie jest on zabezpieczony (i to w odpowiedni sposób) kryptograficznie, jest sprawą trudną. A w procesach sądowych coraz częściej będzie dochodziło do powoływania się na takie, cyfrowe materiały. W szczególności chodzić może przecież o "screeny" stron internetowych, na których będzie "widać", że ktoś naruszył lub nienaruszył prawa innych. Nie będzie tam widać "na pierwszy rzut oka", że dokument został zmanipulowany, jak - dla przykładu - poniższy:

Barack Obama i Piotr Waglowski
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

zabezpieczenia aparatów

Warto w tym miejscu wspomnieć informację sprzed kilku dni:
Nikon Image Authentication System Compromised (press release, pdf).

W skrócie - specjaliści z Elcomsoft wyciągnęli z aparatów Nikona klucz prywatny służący do podpisywania zdjęć (co ma potwierdzać, że zdjęcie nie było modyfikowane po wyjściu z aparatu) - mając ten klucz, można nim podpisać dowolne zdjęcie i przejdzie ono test autentyczności Nikona.

Na marginesie - analogiczny system firmy Canon został skompromitowany ponad rok temu.

Zmanipulowany dokument

Na podstawie prostej analizy tego PDF można na 100% stwierdzić że jest to bardzo mocno zmodyfikowany dokument. Nie można stwierdzić że jest FAŁSZYWY w rozumieniu prawa (że poświadcza nieprawd) jednak z całą pewnością można stwierdzić że jest stworzony przez grafika. Jako doświadczony grafik komputerowy z 21 letnim stażem stwierdzam że modyfikacje przeprowadzone przy tworzeniu tego dokumentu są NIEUZASADNIONE. Tworzę różne dokumenty PDF dla moich klientów i nie widzę najmniejszego powodu aby modyfikować je w sposób w jaki zmodyfikowano ten dokument. O ile np. podłożenie gilosza pod oryginalny dokument wydaje się uzasadnione estetycznie (oryginalny dokument jest niewielkiego formatu, PDF został przedstawiony w formacie A4) to już modyfikacje polegające na podłożeniu gilosza pod druk (litery, podpisy itd.) jest nieuzasadnioną i bardzo mocno podejrzaną manipulacją. Nie jestem biegłym ale moja opinia brzmi: dokument ten jest absolutnie niewiarygodny.
Dzisiaj wezmę go na tapetę (rozbiorę na części) i zbadam czy jakiekolwiek elementy były KLONOWANE bo widzę że jeszcze nikt takiej analizy nie robił (a to podstawa!)

Podobne rzeczy wychodzą

Podobne rzeczy wychodzą przy skanowaniu do Acrobata przy zaznaczonej opcji Make searcheable (czy jakoś tak). Co prawda nie mam 20 lat doświadczenia jako grafik, ale zdarzyło mi się kilka razy użerać z taką sieczką.
Rozpoznany tekst i elementy ramek mają wzmocniony kontrast, inne elementy (np. notatki odręcznezostały pozostawione jak są, tło zostało usunięte i zastąpione podkładem. Stąd te białe obramowania.
Nie każdy tekst został rozpoznany - np. pole #20 tylko ostatnia cyfra, pole #22 w ogóle.
Szkoda, że "detektywi" nie zauważyli, że jest take naprawdę nie jest to oryginał, tylko poświadczona przez urzędnika kopia lub wyciąg. Poświadczenie, jak wynika z pieczątki zostało wykonane w poniedziałek 25.04 br.

Jakoś trudno mi uwierzyć, że ktoś zadał sobie trud, aby zasymulować nierówno bitą czcionkę (bo wyraźnie widać, że to było wypełniane na maszynie do pisania), a "zapomniał" spłaszczyć obrazek.

W praktyce określenie autentyczności takiego skanu jest niemożliwe. Wystarczy zedytować mądrze dokument, dać leciutki gaussian blur, a potem threshold. Wydrukować, włożyć to sztywnej teczki i podłożyć sobie pod siedzenie na 15 minut. Zeskanować jeszcze raz. I konia z rzędem temu, kto odróżni taki dokument od skanu dokumentu oryginalnego (mówimy o dokumencie wypełnianym na maszynie do pisania!)

Wtrącę swoje 3 grosze...

Wtrącę swoje 3 grosze... Jako grafik mam kilkuletnie doświadczenie i z czymś podobnym już się spotkałem. Mi to wygląda na dokument zeskanowany w programie OCR - przetworzony z automatu i zapisany jako pdf. Być może to był FineReader. Takie irracjonalne potraktowanie skanowania jest typowe dla niektórych urzędników :-) Można się spodziewać, że coś takiego mógł wyprodukować człowiek bez pełnej wiedzy na temat działania skanera i oprogramowania OCR.

Ciekawe jest to że w Polsce

Ciekawe jest to że w Polsce jest dokładnie na odwrót i tu narzekamy na niemożliwość choćby wyszukania czegokolwiek w takich PDF'ach.

Czasami przydałoby się nam takie irracjonalne potraktowanie skanowania.

Zdjęcie zwłok Osamy Bin

Zdjęcie zwłok Osamy Bin Ladena podobno też jest fotomontażem.

czy skan prawdziwy?

Dziwne są drogi dochodzenia do odpowiedzi na pytanie czy obecny prezydent USA mógł nim zostać. W polskim sądzie z wydrukiem z pdf (przy kwestionowaniu przez przeciwnika procesowego) zostałby pogoniony na cztery wiatry- bez toczenia sporów czy skan jest prawdziwy.
Na marginesie - wywody grafików bardzo ciekawe.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>