Wchodzi w życie nowelizacja Kodeksu karnego: pomówienie, grooming, nagość i totalitarny system

Dziś, po sześciu miesiącach od jej ogłoszenia, wchodzi w życie opublikowana w Dzienniku Ustaw z 7 grudnia 2009 (nr 206 poz. 1589) ustawa z dnia 5 listopada 2009 r. o zmianie ustawy - Kodeks karny, ustawy - Kodeks postępowania karnego, ustawy - Kodeks karny wykonawczy, ustawy - Kodeks karny skarbowy oraz niektórych innych ustaw. Dodano nowe przepisy dotyczące propagowania faszyzmu, nienawiści na różnych tłach oraz totalitarnego systemu państwa, wprowadzono karalność "propagacji lub pochwalania zachowań o charakterze pedofilskim", wprowadzono również przepisy reglamentujące m.in. utrwalanie "wizerunku nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej" oraz rozpowszechnianie takiego wizerunku. Proponowanie za pośrednictwem internetu seksu, gdy propozycja taka skierowana jest do małoletniego (grooming), jest teraz zagrożone karą do 3 lat pozbawienia wolności. Zmieniają się przepisy dotyczące pomówienia, również za pomocą środków masowego komunikowania.

To jest dość interesująca nowelizacja prawa karnego. W trakcie prac legislacyjnych kilka projektów ustaw było rozpatrywanych wspólnie. Jednym z nich był Poselski projekt ustawy o zmianie ustawy - Kodeks karny, który przewidywał wprowadzenie karalności prezentowania treści propagujących, pochwalających lub nakłaniających do czynności określonych w art. 200 KK (wykorzystywanie seksualne małoletniego poniżej lat 15, prezentowanie małoletniemu poniżej lat 15 wykonania czynności seksualnej). Inny poselski projekt przewidywał podwyższenie sankcji za przestępstwa przeciwko małoletnim, takie jak m.in. doprowadzenie małoletniego do obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej, utrwalanie pornografii z udziałem małoletnich. W pakiecie był również projekt rządowy, w którym proponowano zaostrzenie odpowiedzialności karnej za przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności popełniane wobec osób poniżej 15 roku życia.

O pracach legislacyjnych pisałem m.in. w tekście Nowela KK trafiła do Senatu: pomówienie, grooming, nagość i totalitarny system.

Prezydent podpisał ustawę 26 listopada 2009 roku. Jej treść można znaleźć zarówno przy opisie procesu legislacyjnego, jak również w Internetowym Systemie Aktów Prawnych: Dz.U. 2009 nr 206 poz. 1589.

Na co warto zwrócić uwagę, a co istotne z perspektywy rozważań podejmowanych w niniejszym serwisie?

Ustawa dodaje np. nowy art. 191a kodeksu karnego:

Art. 191a. § 1. Kto utrwala wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej, używając w tym celu wobec niej przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu, albo wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej bez jej zgody rozpowszechnia,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

§ 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.

Dodano art. 200a i 200b w brzmieniu:

Art. 200a. § 1. Kto w celu popełnienia przestępstwa określonego w art. 197 § 3 pkt 2 lub art. 200, jak również produkowania lub utrwalania treści pornograficznych, za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej nawiązuje kontakt z małoletnim poniżej lat 15, zmierzając, za pomocą wprowadzenia go w błąd, wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania sytuacji albo przy użyciu groźby bezprawnej, do spotkania z nim,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 2. Kto za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej małoletniemu poniżej lat 15 składa propozycję obcowania płciowego, poddania się lub wykonania innej czynności seksualnej lub udziału w produkowaniu lub utrwalaniu treści pornograficznych, i zmierza do jej realizacji,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Art. 200b. Kto publicznie propaguje lub pochwala zachowania o charakterze pedofilskim,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Tutaj przypomnę tekst: Mały książę i dziewczyna oskarżona o posiadanie pornografii dziecięcej. Od dziś mówiący o "dobrej pedofilii" muszą liczyć się z sankcją karną. Proponuję również tekst: Nagrywanie i rozpowszechnianie pornografii bez zgody zainteresowanego.

Zmieniają się również przepisy dotyczące pomówienia; art. 212 § 1 i 2 otrzymują brzmienie:

§ 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności,
podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Zmienia się art. 213 § 2:

§ 2. Nie popełnia przestępstwa określonego w art. 212 § 1 lub 2, kto publicznie podnosi lub rozgłasza prawdziwy zarzut:

1) dotyczący postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną lub

2) służący obronie społecznie uzasadnionego interesu.

Jeżeli zarzut dotyczy życia prywatnego lub rodzinnego, dowód prawdy może być przeprowadzony tylko wtedy, gdy zarzut ma zapobiec niebezpieczeństwu dla życia lub zdrowia człowieka albo demoralizacji małoletniego.

Tu warto odesłać do tekstu TK o wolności słowa i pomówieniu - częściowa niezgodność z konstytucją (sygn. akt SK 43/05).

Zmieniają się również przepisy związane z produkowaniem, posiadaniem i rozpowszechnianiem treści propagujących faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołujących do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość. Do istniejącego 256 KK dodano kolejne paragrafy:

§ 2. Tej samej karze podlega, kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, nabywa, przechowuje, posiada, prezentuje, przewozi lub przesyła druk, nagranie lub inny przedmiot, zawierające treść określoną w § 1 albo będące nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej.

§ 3. Nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego określonego w § 2, jeżeli dopuścił się tego czynu w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, kolekcjonerskiej lub naukowej.

§ 4. W razie skazania za przestępstwo określone w § 2 sąd orzeka przepadek przedmiotów, o których mowa w § 2, chociażby nie stanowiły własności sprawcy.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

kolekcjonerzy...

zatem, wszystkie stragany sprzedające masowo produkowane flagi ze swastyką, koszulki z Che itd awansują na punkty sprzedaży pamiątek kolekcjonerskich. Po co nam takie prawo?

w imię zasad :)

Maciej_Szmit's picture

Czasami ciśnie mi się na klawiaturę spiskowa teoria dziejów, którą kiedyś przy kolejnej butelce wyłożył mi kolega biegły: "Ty nie bierz się za prostowanie prawa komputerowego bo nie będziemy mieli z czego żyć jak ci się przypadkiem uda". A dla zwolenników mniej spiskowej teorii jest przecudowna parabola Ziemkiewicza - pływanie w kisielu

Walec drogowy, czyli kto tu właściwie rządzi

kravietz's picture

To ja jeszcze dorzucę raport z pierwszej ręki pt. Walec drogowy, czyli kto tu właściwie rządzi.

--
Paweł Krawczyk
IPSec.pl - Podpis elektroniczny i bezpieczeństwo IT

Czy to koniec chamstwa na forach?

Zastanawiam się, czy art. 212 § 1 i 2 wystarczą do ścigania trolli internetowych i osób, które rajcują się publicznym znieważaniem swoich rozmówców?

Przy okazji, ciekaw jestem czy objechanie natrętnego telemarketera też może zakończyć się przed sądem?

Za i przeciw

Czyli że np. pan z punktu xero, który w najlepsze kseruje materiały propagandowe z rozdziałami pokroju "Kim jest Żyd?" i dalszymi, dlaczego należałoby go tępić może beknąć?

Z drugiej strony, gdy magiczne lobby dopuściłoby jednak do druku Mein Kampf, to musiałbym je w takim razie w celach kolekcjonerskich sprowadzić.

Niestety, cenzura się

Niestety, cenzura się rozszerza na kolejne tematy. Szkoda, że zamiast edukować i argumentować, próbuje się pewne sprawy zafiksować przy pomocy ustawowego knebla. Czy postulowanie obniżenia wieku przyzwolenia seksualnego będzie już podpadać pod propagowanie bądź pochwalanie? Przypuszczam, że tak. A przecież jest to próg dość umownie przyjęty i w różnych krajach różnie ustawiony.

Cenzura zawsze była...

jest i będzie. Jak już będziesz mieć dzieci, to zobaczysz jakim cenzorem się staniesz. Na razie nie zanosi się na to, aby internet posiadał techniczne możliwości obligatoryjnego ograniczania dostępu do treści ze wględu na wiek. Tak więc powszechny dostęp do treści uznanych przez większość za szkodliwe musi zostać odcięty. No chyba, że będziesz pierwszo-klasiście tłumaczył dlaczego pan, który przekonuje, że seks z dzieckiem jest dobry, jednak nie ma racji, oraz będziesz uświadamiał drugo-klasistów, że współczesna wiedza seksuologiczna i psychologiczna, nie potwierdza wywodów pana nazywającego siebie "dobrym pedofilem", bo... argumentować trzeba, a nie kneblować...

Won't somebody please think of the children?

Jak już będziesz mieć dzieci, to zobaczysz jakim cenzorem się staniesz.

Czym innym cenzura rodzicielska, a czym innym knebel nakładany wedle widzimisię jakichś mniej czy bardziej przypadkowych urzędników bądź działaczy. Ta pierwsza jest elementem procesu wychowania i możesz ją stosować wobec swoich dzieci wedle uznania. W końcu to Twoje prywatne dzieci. Ta druga to ograniczenie wolności słowa, niezależnie od tego, jak ważnych i pięknych pretekstów się użyje, by ją wprowadzić.

Na razie nie zanosi się na to, aby internet posiadał techniczne możliwości obligatoryjnego ograniczania dostępu do treści ze wględu na wiek. Tak więc powszechny dostęp do treści uznanych przez większość za szkodliwe musi zostać odcięty.

To sofizmat. Na razie nie zanosi się na to, aby samochody posiadały techniczne możliwości zapobiegania wypadkom z udziałem dzieci. Tak więc powszechny ruch samochodowy w miejscach, w których mogą się znajdować dzieci, musi zostać zakazany.

Ty, jako rodzic, jesteś odpowiedzialny za to, co w internecie czyta i ogląda Twoje dziecko. Próba wyzbycia się tej odpowiedzialności i przerzucenia jej na barki urzędnika nie jest rozwiązaniem problemu, a jedynie ma poprawić Twoje samopoczucie w związku z Twymi zaniechaniami.

No chyba, że będziesz pierwszo-klasiście tłumaczył dlaczego (...)

Tu tkwi sedno sprawy. Nie wytłumaczysz, bo... bo nie potrafisz? Któregoś dnia taki młody człowiek jednak zetknie się z treściami zakazanymi - czy to pedo, czy kwestionowaniem holokaustu, czy z łysymi panami oddającymi hołd wujowi Adolfowi. Albo ze zwykłą pornografią. Jednolita wszechświatowa cenzura póki co jest jeszcze utopią. Obojętnie jak się zetknie - moze nauczy się używać proxy, może będzie za granicą, a może filtr się zepsuje na moment; nie należy też zapominać o tzw. real life... I wówczas będzie totalnie nieprzygotowany do radzenia sobie z nimi.

Pomijając to wszystko, pomyśl. Ile razy zetknąłeś się z pedofilem próbującym zgwałcić Twoje dziecko? Ile znasz osób, które się zetknęły? Jaka jest skala tego problemu? Bo mi się jednak wydaje, że wspomniane samochody są dużo większym zagrożeniem. Natomiast histeria, którą próbuje się wywoływać wskażywałaby, że "średnio około połowa" (jak to ujęto w uzasadnieniu pewnego niedawnego, kontrowersyjnego projektu nowelizacji) ludności to pedofile...

Ty, jako rodzic, jesteś

Ty, jako rodzic, jesteś odpowiedzialny za to, co w internecie czyta i ogląda Twoje dziecko. Próba wyzbycia się tej odpowiedzialności i przerzucenia jej na barki urzędnika nie jest rozwiązaniem problemu, a jedynie ma poprawić Twoje samopoczucie w związku z Twymi zaniechaniami.

Co z dziećmi, których rodzice nie są w stanie/nie chce im się/nie potrafią zapewnić bezpieczeństwa w sieci? Powinny być puszczone samopas?

Sam używasz sofizmatów. Równie dobrze można zlikwidować powszechne szkolnictwo, policję czy opiekę zdrowotną. W końcu każdy może (?) sam uczyć swoje dzieci, zapewnić im bezpieczeństwo czy je wyleczyć, jeżeli ma odpowiednie umiejętności. Teoretycznie.

Jest ogólnie przyjęte, że

Jest ogólnie przyjęte, że jeśli rodzic "nie jest w stanie / nie chce mu się / nie potrafi" zapewnić podstawowego bezpieczeństwa dziecku to sprawą zajmuje się (a przynajmniej powinien) właściwy sąd rodzinny. Dlaczego uważasz, że w tej jednej dziedzinie miało by być inaczej? Bycie rodzicem to nie jest zajęcie dla każdego. Wymaga odpowiednich kwalifikacji oraz rozwiniętego poczucia odpowiedzialności . Osoby nie będące w stanie sprostać tym wymogom, oczekujące że w trudnej sztuce wychowania wyręczy ich urzędnik nie powinny się dziwić, gdy pewnego dnia państwo potraktuje to poważnie i "zaopiekuje się" ich dzieckiem na pełny etat. W końcu tak w domach dziecka jak i rodzinach zastępczych są opiekunowie mający odpowiednie kwalifikacje, chęci jak i podejscie. Jeszcze bardziej radykalne stanowisko w tej sprawie reprezentuje zresztą sama UE. Wystarczy przyjrzeć się nadchodzącym w Polsce zmianom legislacyjnym zacieśniającym nadzór socjalny nad rodzicami.

W takim razie...

... nie potrzeba przepisów ruchu drogowego, bo ograniczają wolność jednostek. Jeśli dziecko idąć chodnikiem zostanie przejechane, to rodzic będzie winny, że nie zapewnił mu bezpieczeństwa, ponieważ w imię wolności jazda po chodnikach (oraz po pieszych) nie może być zakazana i tym bardziej karana. Tak więc rodzic musi kupić sobie czołg, którym będzie wszędzie dziecko woził. Właściwie, to kupi go dziecku - po co niepotrzebne ograniczenie wieku! Musi go tylko dobrze nauczyć kierować i strzelać do innych uczestników ruchu, aby skutecznie przetrwało. Jeśli dziecko będzie miało kiepski wynik ze strzelania, lub za mało rozjechanych koncie, to przyjdzie opieka społeczna i zabierze dziecko, bo rodzice nie spawdzili się w roli opiekunów.

ad absurdum...

Proszę nie mieszać chodzenia po chodnikach z zostawianiem dziecka na środku toru wyścigowego. Niby to samo, a środowisko i związane z nim ryzyko jest diametralnie różne.

???

Przecież tam nie na nic o torach wyścigowych. Jest za to "rozwinięcie" idei "radź sobie sam, państwo nie powinno się wtrącać, ale jednak powinno się wtrącać". Kwestia czy i kiedy państwo powinno się wtrącać a kiedy nie, jest fundamentalna, i jej dotyczy niniejsza dyskusja.

W sprawie obrzydliwych przestępstw jest oczywistym, że państwo powinno się wtrącać. Ludzie tak uważają od tysiącleci. Ludzkość wraz z postępem cywilizacyjnym jest zmuszona do tworzenia kolejnych praw, które chronią jednostki i społeczeństwa, przed szkodliwym działaniem jednostek, które za nic mają wartości moralne, i które ze szkodą dla innych realizują swoje zwyrodniałe, zbrodnicze lub pasożytnicze cele.

Zależność jest prosta - szkodzisz, niszczysz, krzywdzisz - zostaniesz ukarany. Bez wątpienia pedofilia i jej wychwalanie są szkodliwe. I dlatego powinny być karane. No chyba, że ktoś jest pedofilem. Takiej osobie dyskutowane zakazy są w niesmak. Na szczęście z pomocą przychodzi nam demokracja, w której zdrowa większość nie zgada się na obrzydliwości głoszone przez zwyrodniałą mniejszość. I po sprawie.

Na szczęście również, w przypadku dyskutowanej regulacji, nie mamy do czynienia z tak trudnymi zagadnieniami jak w przypadku kwestii aborcji, która też przecież musi być uregulowana. Tam dyskusja ma charakter wielowymiarowy (demokracja kontra moralność, jaka moralność, itd.) i każda ze stron ma swoje racje (kwestia definicji człowiek kontra płód, prawo "wolności brzucha" kontra prawo do życia, itd.).

Tutaj mamy prostą rzecz - obrzydliwcy, kontra normalni. Pedofilia została uznana przez naukę za szkodliwą. Tu tak naprawdę nie ma o czym dyskutować. Pedofile wszelkiej maści - poza margines, albo do leczenia.

Zetknąłem się...

z sytuacją nagabywania mojego dziecka (8-letniego) przez pedofila. Moje dziecko zachowało się wzorowo ponieważ było uświadomione, zgłosiliśmy incydent na policję (głównie dla formalności; niestety dziecko nie było w stanie sporządzić precyzyjnego portretu pamięciowego) oraz przeprowadziliśmy nagonkę na drania poprzez rozwieszenie ostrzeżeń na osiedlu.

Osobiście popieram zakaz publikowania treści wychwalających obrzydlistwo jakim jest pedofilia. Tak samo jak popieram zakaz pochwalania innych obrzydliwych przestępstw, lub namawiania do ich popełnienia.

Rządowa cenzura to jedno,

kravietz's picture

Rządowa cenzura to jedno, filtrowanie treści w szkołach, firmach i w domach to drugie.

To drugie jest potrzebne, to pierwsze działa jak kula śnieżna - jednorazowe danie państwu możliwości filtrowania czegoś co dzisiaj jest szczególnie odrażające (np. pedofilia) skończy się nieuchronnym rozszerzanie katalogu o kolejne pozycje, które różne grupy nacisku będą uważać za szkodliwe.

--
Paweł Krawczyk
IPSec.pl - Podpis elektroniczny i bezpieczeństwo IT

Mam dzieci...

"Jak już będziesz mieć dzieci, to zobaczysz jakim cenzorem się staniesz."

Mam dzieci. Od dawna, bo obecnie najstarsze z nich już skończyło 18 lat. I nigdy nie cenzurowałem im niczego - czy to dotyczyło Internetu, filmów czy książek. Za to zawsze dużo z nimi rozmawiałem i to praktycznie bez żadnych ograniczeń w tematyce. I choć nie jestem jakimś szczególnie dobrym rodzicem (moje dzieci mają do mnie o wiele rzeczy żal, i mają rację :(), to jedno uzyskałem dzięki tym rozmowom: po pierwsze, dzieci są dostatecznie dojrzałe aby czytać i oglądać różne rzeczy; po drugie, same czują po jakiego typu materiały sięgać nie należy - nie dlatego, że ktoś zabrania, tylko dlatego, że po prostu same odbierają to jako coś nieodpowiedniego.
Jeżeli ktos traktuje swoje dziecko poważnie, jak rozumnego człowieka, którym w końcu jest, a nie jak debilka którym trzeba cały czas z zewnątrz sterować, bo sam nic nie rozumie, to problemu nie ma.

art. 200a - przepis wybitnie

art. 200a - przepis wybitnie propagandowy będzie przepisem martwym. Udowodnić komuś, że kontaktuje się z małoletnim w celu utrwalenia treści pornograficznych (czy też doprowadzenia do innej czynności) i w dodatku robi to z zamiarem spotkania jest praktycznie niewykonalne.

Wystarczająco solidnym

Wystarczająco solidnym dowodem byłyby materiały pedo na dysku podejrzanego. Jeśli ktoś nie boi się nagabywać prawdziwych dzieci, to raczej nie cofnie się też przed ściąganiem pedofilskich pornosów.

Czy już są pierwsze jaskółki?

BoBsoN's picture

Pozostaje wypatrywać pierwszych procesów księgarzy za sprzedaż np. książki "Lolita" Nabokova, czy też masowego palenia na stosach sprowadzanych z Japonii Hentai.

Czy już niedługo przyjdzie nam znowu śpiewać "stanął w ogniu nasz wielki dom dom dla psychicznie i nerwowo chorych"? Możemy nie mieć siły, bo przymusowo nas naszpyrcują czymś ograniczającym popęd - np do pisania komentarzy do tworzonego prawa.

Monitoring miejski, zdjęcia golasów i nowela KK

VaGla's picture

Pytanie, czy ktoś z telewizji (odpowiedzialny za emisję programu i też za stronę internetową) nie złamał przepisów, które właśnie weszły w życie, gdy dopuścił do rozpowszechnienia (bez ich zgody) nagrania nagich mężczyzn, których nagrano (kamerami miejskiego monitoringu wizyjnego; por. Akcja na wrocławskim rynku - pościg za golasami)?

Czy nie mamy właśnie do czynienia z sytuacją w której norma karna stwierdza, że "Kto (...) wizerunek nagiej osoby (...) bez jej zgody rozpowszechnia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5" (nowe brzmienie art. 191a. § 1)? Oczywiście ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

art 256 par 2 KK

Maciej_Szmit's picture

No to na przykład czy legalne jest zamieszczenie na stronie www takiego zdjęcia? A taka aukcja? No bo taka strona to już na pewno nie....
Aha: powyższe adresy podałem wyłącznie w celach kolekcjonerskich naukowych bądź edukacyjnych, jakby co.

ktoś już "zdjął"

hub_lan's picture

ktoś już "zdjął" chińską flagę

"..., bo symbole komunistyczne w Polsce nie są prawnie zakazane"

Maciej_Szmit's picture

Niedawno zastępca polskiego ambasadora w Moskwie Jarosław Książek miał na spotkaniu z dziennikarzami ostrzegać, że za używanie radzieckiej symboliki można w Polsce trafić do aresztu. Jednak jak sam wyjaśnił potem w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", nie mógł tak powiedzieć, bo symbole komunistyczne w Polsce nie są prawnie zakazane.
WP w ciekawym artykule zawierającym też taki passus "Jeśli strona polska będzie obstawać przy swoim, to sądzę, że poprosimy 50 tys. rosyjskich fanów w Warszawie o założenie czerwonych koszulek z sierpem i młotem. I wtedy jeśli chcą, to niech aresztują"

albowiem...

Maciej_Szmit's picture

...art 256 par 2 utracił moc, w części obejmującej wyrazy: „albo będące nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznejlub in nej totalitarnej”, na podstawie wyroku TK z dn. 19.07.2011 r., sygn. akt K 11/10 (Dz. U. Nr 160, poz. 964).

Grzywna za podglądanie kobiet

Maciej_Szmit's picture

http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/lubuskie-grzywna-za-podgladanie-kobiet,1,4117922,region-wiadomosc.html
Miał szczęście, że to przed noelizacją, a może nie utrwalał... Swoją drogą wie ktoś, co to jest "paragraf potocznie nazywany "kradzieżą informacji" ??

informacja nie przeznaczona dla jego oczu

xpert17's picture

Obstawiałbym art. 267 kk "Kto bez uprawnienia uzyskuje informację dla niego nie przeznaczoną, (...) podłączając się do przewodu służącego do przekazywania informacji ..."

znaczy się haker lubieżnik :)

Maciej_Szmit's picture

Byłaby to cudowna wręcz kwalifikacja, biorąc pod uwagę, że przestępstwo stypizowane w art 267 par 1 KK nosi w język prawniczym nazwę przestępstwa hakingu. Ale rzeczywiście, nigdzie nie jest napisane że ten kabel (czy ostatnio zdaje się sieć, bo coś tam kiedyś nowelizowali) nie może być własnością "hakera".

Akcja przeciwko 12-13 letnim pedofilom (pedofilkom?)

Tutaj źródło

Sprawa się ,,wyjaśniła''.

Jest to szeroko zaplanowana akcja na łapanie 13-latek, zamieszczających wątpliwe treści na swoich durnych blogach.
Okazało się, że siostra prowadziła kiedyś bloga (miała wtedy własnie 12-13 lat), na którym zamieszczała swoje dziwne historie. Jedna i tylko jedna z nich miała charakter seksualny. Nie zdradzono nam dokładnie treści, siostra również nie wiele z tego pamięta. Historię miała usunąc, ale zapomniała hasła, a w niedługim okresie - po prostu zapomniała o nic nie znaczącym blogu. Pewnie mając pewność, że przepadnie w odmętach internetu. Byłoby piękne, gdyby nie ktoś (zgiń, przepadnij, pieprzona dewoto!), kto złożył donos... Po donosie zajęła się tym prokuratura w Warszawie i tak doszli do nas po IP. Teraz jesteśmy w sytuacji, w której 13-latki są oskarżane o pedofilie na podstawie jakichś głupich, krótkicha notatek na blogach internetowych. Teraz czeka ją przesłuchanie, rozprawa i sąd rodzinny - doprawdy, świetne rozwiązanie, jeśli ma problemy emocjonalne. Jestem poważnie wkuriony.

Od dzisiaj składam donos na wszelkie treści zawierające podteksty seksualne z dziećmi. Czy to książka, czy dzieło sztuki, czy inne gówno. Niech tylko zobaczę w telewizji, jak ktoś dzieci myje albo na plaży mi przebiegnie jakiś bez gaci. Telefon na policję, od razu.

Dla porządku - policja najpierw zapukała do domu autora tego wpisu na forum i zabrała wszystkie komputery.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>