Mieszkanie z przedsiębiorcą telekomunikacyjnym

Od jednego z czytelników dostałem sygnał, dotyczący rynku nieruchomości: może się okazać, że kupując mieszkanie stajemy przed ograniczeniem wyboru operatora, dzięki któremu korzystać będziemy później z internetu. Temat jest ciekawy, chociaż kupujący mieszkanie powinien być świadomy podpisywanych umów, w szczególności ich warunków. Teoretycznie zatem może umowy nie podpisywać i wybrać inne lokum, ale może "jest coś na rzeczy"?

W społeczeństwie informacyjnym nie tylko dach nad głową jest sprawą kluczową. Dom ten należy jakoś podłączyć do prądu (por. Przyda się działający kontakt z rzeczywistością). W świecie telefonii komórkowej możemy już "przenosić numery", w świecie internetu nadal aktualna jest problematyka ostatniej mili (local loop unbundling, dopust, dostęp do lokalnej pętli abonenckiej) (por. Strategia szerokopasmowego dostępu do usług społeczeństwa informacyjnego i inne strategie, 2.4 GHz bez zezwolenia).

Poniżej list od czytelnika:

W nowo budowanych osiedlach/budynkach, infrastruktura teleinformatyczna jest stawiana od razu z budynkiem. Problem w tym, że właścicielem tej infrastruktury pozostaje dostawca usług. Tworzą się więc lokalne monopole - można mieć internet czy cyfrową TV, ale pod warunkiem że od właściciela kabla (czy to Multimedia, UPC czy inny dostawca). Znane mi są też przypadki, gdy w aktach notarialnych prywatnych mieszkań, zapisane jest że właścicielem infrastruktury teleinformatycznej w mieszkaniu jest operator, co jeszcze bardziej utrudnia sprawę, gdyż nawet gdyby udało nam się namówić alternatywnego operatora do podciągnięcia kabla do nas, bez prucia ścian się nie obejdzie. Nie jestem prawnikiem, więc nie wypowiem się nt. legalności takich zapisów, ale cała sprawa wydaje mi się być na szkodę dla konsumenta.

Dlatego wydaję mi się, że powinniśmy lobbować za legislacją która zobowiązywałaby developerów do dostarczania neutralnej infrastruktury teleinformatycznej z punktem styku dla operatorów. W ten sposób koszt tzw. ostatniej mili, rozpłynie się w koszcie budowy budynku (to jest nawet nie ułamek kosztu, chyba się zgodzimy), a operatorzy będą musieli tylko podciągnąć kabel do styku. W ten sposób wzmocniona zostanie konkurencja, a konsumenci nie będą mieli iluzji, lecz realny wybór.

Jeśli chodzi o neutralność Sieci - zyskuje ona coraz więcej odcieni i znaczeń. Przeczytaj m.in.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Jedno pytanie...

... gdzie podpisać? 8-)

Przez analogię do energii elektrycznej - paranoją byłoby, gdyby prąd można było kupić tylko od dostawcy, który developerowi okablował budynek.

Dodam jeszcze: co do

Dodam jeszcze: co do dostępów bezprzewodowych - dobra jakość (taka dla wymagającego użytkownika) to jest ciągle jeszcze pieśń przyszłości, miejmy nadzieję niedalekiej.

Popieram :) U mnie na

Popieram :)
U mnie na (nowym) osiedlu wygląda to tak: W całym budynku jest pociągnięta: instalacja telefoniczna, instalacja ethernet, instalacja kablówki.
- Instalacja telefoniczna idzie bezpośrednio do skrzynki TP.
- Instalacja ethernet idzie z mieszkania do skrzynki na parterze budynku, gdzie może się w nią wpiąć dowolny lokalny operator (w tej chwili i tak jest jeden)
- Instalacja kablówki idzie również do skrzynki na parterze budynku, gdzie jest wybór:
a) podłączenie do sieci firmy Multimedia
b) podłączenie do instalacji satelitarnej (antena sat na dachu + naziemna) - było to zainstalowane przez developera, i teraz jest własnością wspólnoty mieszkaniowej. Wystarczy tylko do gniazdka wpiąć sobie dekoder cyfrowy i wszystko działa :)

W zasadzie wystarczy czytać art. 139 prawa telekomunikacyjnego

Olgierd's picture

a ja pozwolę sobie tylko zacytować ust. 1:

Operator publicznej sieci telekomunikacyjnej jest obowiązany umożliwić innym operatorom publicznych sieci telekomunikacyjnych oraz podmiotom, o których mowa w art. 4, dostęp do budynków i infrastruktury telekomunikacyjnej, a w szczególności zakładanie, eksploatację, nadzór i konserwację urządzeń telekomunikacyjnych, jeżeli wykonanie tych czynności bez uzyskania dostępu do budynków i infrastruktury telekomunikacyjnej jest niemożliwe lub niecelowe z punktu widzenia planowania przestrzennego, zdrowia ludzkiego, ochrony środowiska lub bezpieczeństwa i porządku publicznego.

Jeśli chodzi o akty notarialne to w zasadzie nadmierna ostrożność, ponieważ art. 49 kc załatwia sprawę dokumentnie.

--
pozdrawiam serdecznie, Olgierd

No tak, ale w praktyce może

No tak, ale w praktyce może być ciężko. Wiemy przecież jakie boje trzeba czasem toczyć z naszym ukochanym operatorem dominującym, mimo że dyszy mu nad karkiem UOKiK. W przypadku mniejszych operatorów, czuję że trzeba będzie walczyć aż w sądzie, a na to mało kto się zdecyduje, i monopolu niby nie ma, a jednak jest.

Dodatkowo, właściciel kabla, może odpowiednio zinterpretować art. 139: 'Co za problem, połóżcie sobie własne kable'.

Problem znany od lat

Niestety, problem znany od lat. Zwykle sprowadza się do złej lub, po prostu, skorumpowanej administracji lokalu czy osiedla. Słyszałem, od osób bezpośrednio zaangażowanych, o sprawie pewnego dużego osiedla w dużym mieście, tamtejszej spółdzielni mieszkaniowej i Internetu.
Były to czasy, gdy Internet trafiał już pod strzechy, jeśli nie tepsiane 0202122, to najczęściej „sieci osiedlowe”. Na tamtym osiedlu jednak oficjalnie żadna taka sieć powstać nie mogła, bo administracja nie godziła się na prowadzenie kabli, niszczenie ścian itp. Ktokolwiek chciałby tam podłączać internet musiałby mieć zgodę prezesa spółdzielni… no i jeden ISP spytał o taką możliwość. Dowiedział się od prezesa: nie ma sprawy, mogę dać wam wyłączność na „osieciowanie” tego osiedla… tylko „zadrudnijcie” mojego syna. Wyraźnie zasugerowane było, że synek do żadnej pracy przychodził nie będzie, wystarczy że wypłatę dostanie…
To przypadek drastyczny. Inne, powszechne, to umowa na wyłączność z pierwszym operatorem który się zgłosi. Bez specjalnych starań z jego strony. Po prostu „po co ileś kabli ma tam być, jak wystarczy jeden”. Niby jasne… ale czy korzystne dla członków spółdzielni?
Można jednak inaczej. Najlepszym przykładem jest spółdzielnia w której mam teraz mieszkanie, a nawet w tej chwili dwa (niedługo się przeprowadzam, działania spółdzielni nie były bez wpływu na mój wybór nowego mieszkania). Odkąd pamiętam były tu dwie sieci telewizji kablowej (jedna robi też za „antenę zbiorczą” dostarczającą podstawowe programy do wszystkich mieszkań). Bez problemu swoje kable zainstalował tu też lokalny ISP. Kablówki rozszerzyły swoją ofertę o Internet, ISP o telewizję. I mamy do wyboru trzy telewizje kablowe i trzech różnych dostawców Internetu. I nikomu to nie przeszkadza. A klatki schodowe, mimo wielości korytek kablowych, wyglądają i tak dużo ładniej niż na tych osiedlach z „wyłącznością”, bo są po prostu zadbane.
Niestety, jeśli chodzi o administrację budynków mieszkalnych, co najmniej trudno jest „głosować nogami”, a aktywna walka o swoje (jako członka spółdzielni mieszkaniowej, czy po prostu klienta właściciela budynku) nie każdemu pasuje i nie zawsze się uda.

Ciekawe o jakim osiedlu

Ciekawe o jakim osiedlu mówisz... U mnie w starym mieszkaniu jest podobnie - blokowisko z lat 70-tych. Zarządzane przez spółdzielnie mieszkaniową (jedną z największych w 450 tyś mieście) i od kiedy pamiętam nie było problemu z próbą tworzenia monopolu.
Do wyboru do koloru ;) 3 kablówki, kabel TP (więc i Netia itd), 4 lokalnych ISP, do tego kilku po radiu.
Nie jest źle - pod warunkiem, że administrator budynków (obojętnie czy wspólnota, czy spółdzielnia) działa na korzyść mieszkańców - nie tworzy monopolu.

Czasem bywa bardzo dobrze

Są też developerzy, którzy robią instalacje z sensem. W moim mieszkaniu (5-letni budynek wielorodzinny) podczas budowy lokalny operator sieci osiedlowej za swoje pieniądze położył okablowanie LAN i posiada ją na wyłączność - a każdy mieszkanie mógł podłączyć się do tej sieci dzień po wprowadzeniu.

Oprócz tego każde mieszkanie jest podłączone do instalacji anteny zbiorczej. W budynku jest od długiego czasu także UPC, więc zainteresowani mogą przepiąć sobie kabel antenowy do UPC i mieć od nich internet i kablówkę lub sam internet (programy z anteny zbiorczej są na życzenie podłączane za 1 zł) - bez kładzenia żadnych kabli.

Oprócz tego każde mieszkanie ma dwa przyłącza telefoniczne do których może podłączyć bezpośrednio TPsę i Dialog a na ich łącza także innych operatorów.

Każde mieszkanie ma więc przynajmniej 4 "natywne" kable w świat i może korzystać z pełnej oferty rynkowej.

Ciekawostka o local-loop w UK

DiskDoctor's picture

Tam jest tak, że cała infrastruktura lokalnej pętli należy do BT. Istnieje wielu operatorów internetowych ale za uwolnienie pętli płaci się BT dzierżawę w wysokości 11 GBP.

Telefon wtedy dostajemy gratis.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>