Format i uniwersytecki "atak" na "zaplecze konsumenckie" korporacji informacyjnej
Zapowiada się interesujący spór o format dokumentu. Potentat na rynku dostarczania informacji, tj. spółka Thomson Reuters, złożyła pozew przeciwko jednemu z amerykańskich uniwersytetów - George Mason University (GMU) z siedzibą w Fairfax, Virginia. Spór dotyczy wtyczki do przeglądarki Firefox, dostępnej pod nazwą Zotero, która to wtyczka służy do budowania dokumentacji naukowej. Zotero jest bezpłatna i ma otwarty kod, zaś Thomson Reuters rozwija oprogramowanie komercyjne (z zamkniętym kodem i "własnościowym formatem") pod nazwą EndNote. Teraz spółka twierdzi, że naukowcy rozwijając swoje rozwiązanie niszczą "bazę konsumencką" spółki. Domaga się 10 milionów odszkodowania.
O sprawie pisze Nature w tekście Beta blockers?. Problem jest następujący: uruchomiony w październiku 2006 roku projekt akademicki zyskał sporą popularność, a jedną z właściwości tego projektu jest możliwość korzystania ze zbiorów bibliograficznych przygotowanych w oparciu o program EndNote - chodzi o funkcję importu z plików przechowywanych przez to oporogramowanie i zapisanie tak pobranych danych w otwartym formacie Zotero. Poza atakiem na "zaplecze konsumenckie" (ang. customer base) Thomson Reuters twierdzi, że uniwersytet naruszył postanowienia umowy licencyjnej do oprogramowania EndNote (ponieważ uniwersytet korzysta również z takiego oprogramowania), a to w ten sposób, że dokonał wstecznej inżynierii zarówno plików wsadowych (formatu dokumentu wykorzystywanego przez EndNote), ale również samego oprogramowania. Thomson Reuters twierdzi również, że możliwość konwersji plików stanowi naruszenie praw przysługujących z tytułu ochrony znaku towarowego "EndNote"...
W związku z tym domaga się 10 milionów dolarów odszkodowania, a także, by naukowcy zaprzestali dystrybucji wtyczki z funkcją importu z formatu stosowanego przez Thomson Reuters. Co więcej - korporacja domaga się, by naukowcy doprowadzili do sytuacji, w której użytkownicy nie będą mogli dystrybuować przekonwertowanych z EndNote do Zotero plików.
Uniwersytet zapowiedział podjęcie rzuconej rękawicy.
Chcących zapoznać się z działaniem wtyczki Zotero zachęcam do odwiedzenia strony z dokumentacją w języku polskim.
A powyższe doniesienie to sygnał dalszego zaostrzania się konfliktu między dostępem do informacji, a czerpaniem z niej (z informacji) profitów. To nieco inne ujęcie problemu, który w Polsce nazwał "informacyjnym piractwem" prezes PAP (por. Rola agencji informacyjnych w społeczeństwie... informacyjnym).
O autorze serwisu VaGla.pl Prawo i Internet
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady Informatyzacji działającej przy Ministrze Administracji i Cyfryzacji. Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, Członek Rady Programowej Fundacji Panoptykon oraz członek zespołu doradców Fundacji ePaństwo, wspierających rozwój serwisu Sejmometr.pl. Uczestniczy w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego oraz Forum „Aktywny Obywatel”, działającego przy Instytucie Spraw Publicznych. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Stowarzyszenia Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, był również Członkiem Rady Informatyzacji I kadencji działającej przy MSWiA oraz Doradcą Społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W ramach prowadzonej działalności gospodarczej występuje w charakterze doradcy, trenera i wykładowcy. Autor publikacji dotyczących prawnych aspektów społeczeństwa "informacyjnego".





endnote
Dziękuję ci "Routers", za rozreklamowanie Zotero. EndNote nie nadaje się w zasadzie do normalnego użytkowania, Routers zamiast wpompować $$ w jakość swojego softu, woli wydać milony na prawników, którzy spowodują tylko jeszcze większą ekspansję konkurencji :). Strzał we własną stopę/bramkę :).
Wracając jeszcze do głównego nurtu, to Routers oskarża ich o wsteczną inżynierię, ciekawe czy nie powinni udowodnić ponad wszelką wątpliwość, że disasemblacja odbyła się (o ile w ogóle) na terytorium stanów zjednoczonych. Przecież są kraje, gdzie takie działania są w pełni legalne, co w przypadku kiedy naukowcy dostali dokumentację formatu od obcokrajowców, których DMCA nie dotyczy. Tak, wiem usańczykom to nie przeszkadza i ich prawnicy ślą dalej emaile do thepiratesbay, powołując się na własne przepisy, a nie szwedzkie :).
Zakazanie wstecznej
Zakazanie wstecznej inżynierii to jak zakazanie krojenia. Raz tniemy by ratować, innym razem by odebrać życie, zakazując krojenia tak na prawdę przyznajemy się do nieumiejętności właściwego rozpoznania jego skutków. Zastanawiam się czy właściwie oddałem sens, a nie chcę się rozpisywać.
Jeśli zatem ktoś odczytał kod by się skomunikować z zamkniętym oprogramowaniem, chwała mu. Jeśli celem było skopiowanie kodu, to na pohybel.
Tak jak jestem za otwartością standardów, protokołów, formatów, kodu, rozumiem, że ktoś swojej pracy nie zamierza "otwierać" i ma do tego prawo. Należy go chronić, ale tylko tak długo, jak długo jego działania nie ograniczają prawa wyboru konsumenta. Ustalenie tej granicy jest trudne dla pokolenia dziś kształtującego orzecznictwo.
-- piotrg --
Dodaj nowy komentarz