Źródła grafik w arkuszach maturalnych, odpowiedź CKE

Przy okazji tekstu Na jakich zasadach "zaczerpnięto z internetu" grafiki umieszczone w arkuszach maturalnych? zapytałem Centralną Komisję Egzaminacyjną o grafiki opublikowane w repozytorium Commons Wikimedia, które pojawiły się w arkuszach egzaminacyjnych z wiedzy o społeczeństwie (poziom rozszerzony). Otrzymałem odpowiedź na te pytania.

Dla przypomnienia: chodziło o to, że w arkuszach egzaminacyjnych znalazły się mapy wikipedysty Rei-artur, który "uwolnił" je na licencjach GFDL 1.2 (z zastrzeżeniami) i CC-BY-SA (2.5, 2.0 lub 1.0). Można się zastanawiać co zrobić, gdy ktoś wymienia jednym ciągiem różne licencje, na których udostępnia utwór w rozumieniu prawa autorskiego, być może ktoś, kto korzysta z takiego utworu może wybrać warunki jednej z nich, a może powinien w takim przypadku dokonać wykładni oświadczenia autora? W każdym razie licencje te zakładają, że można korzystać z utworu m.in. pod warunkiem podania autora i wskazania licencji. Pod mapami na arkuszach egzaminacyjnych umieszczono zaś następujący przypis: "Źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/Image (stan na 31.12.2007)". W związku z tym poprosiłem CKE o komentarz do tych obserwacji wskazując, że w arkuszach nie podano autora ani licencji. Otrzymałem następującą odpowiedź:

W odpowiedzi na Pana e-mail do Centralnej Komisji Egzaminacyjnej z 7 maja 2007 r. dotyczący łamania prawa autorskiego na maturze z wiedzy o społeczeństwie pragnę wyjaśnić, że w zadaniu 10. w arkuszu na poziomie rozszerzonym zostały wykorzystane mapy ze wskazaniem źródła ich pochodzenia (źródło:http://en.wikipedia.org/wiki/Image). W opisie każdej z pięciu map umieszczono jedynie linki źródłowe, a nie pełny adres strony internetowej. Takie działanie podyktowane było treścią polecenia w zadaniu.

Zadanie 10.
Na mapach 1.,2.,3.,4.,5. wskazano państwa, do których zostały wysłane Polskie Kontyngenty Wojskowe (PKW). Poniżej podano oznaczone literami zadania wojsk stacjonujących na terytoriach tych państw. Uzupełnij tabelę, wpisując nazwy państw odpowiadające liczbom na mapach oraz litery oznaczające zadania wojsk.

Zdający na podstawie map, pod którymi zostały umieszczone informacje dotyczące źródła ich pochodzenia, mieli rozpoznać te państwa. Z tego właśnie powodu pod mapą nie mógł znaleźć się pełny opis źródła. Jeżeli zdający na podstawie mapy miał nazwać państwo zaznaczone liczbą, np.3 (Afganistan), to w jej opisie nie można było umieścić informacji (http;//en.wikipedia.org./wiki/Image:locationAfghanistan.svg), ponieważ w ten sposób źródło mapy sugerowało poprawną odpowiedź. Niepełna informacja dotycząca źródła mapy nie wynikała więc z nieznajomości prawa autorskiego, a związana była z konstrukcją polecenia zadania.

W rozmowie telefonicznej starałem się doprecyzować problem, wskazując na brak autora i licencji, nie zaś na problem z podaniem źródła. Rozmawiałem z bardzo miłą panią, która jeszcze miała zorientować się u radców prawnych, jak interpretowany jest ten problem. Generalnie powołano się na licencje ustawową (chociaż obiecano mi dodatkową odpowiedź, na którą jeszcze czekam). A problem z licencją ustawową jest taki, że o ile istotnie "instytucje naukowe i oświatowe mogą, w celach dydaktycznych lub prowadzenia własnych badań, korzystać z rozpowszechnionych utworów w oryginale i w tłumaczeniu oraz sporządzać w tym celu egzemplarze fragmentów rozpowszechnionego utworu" (art. 27 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych; por. również Edukacja medialna: Filmoteka szkolna), to - zgodnie z art. 34 ustawy:

Można korzystać z utworów w granicach dozwolonego użytku pod warunkiem wymienienia imienia i nazwiska twórcy oraz źródła. Podanie twórcy i źródła powinno uwzględniać istniejące możliwości. Twórcy nie przysługuje prawo do wynagrodzenia, chyba że ustawa stanowi inaczej.

A utwór może być opublikowany również pod pseudonimem, czego zabrakło w arkuszach egzaminacyjnych (wskazana wyżej licencja ustawowa dla instytucji dydaktycznych jest również przejawem dozwolonego użytku), źródło zaś wskazano w taki, a nie inny sposób...

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

heh... Ciekawe co by bylo

heh... Ciekawe co by było jakby autor grafik wystąpił o odszkodowanie... :)

Jakby chodziło o odszkodowanie, musiałby wykazać szkodę

VaGla's picture

Jakby chodziło o odszkodowanie, musiałby wykazać szkodę. A to nie jest wcale takie trywialne zadanie. Nie dość, że szkodę, to jeszcze związek przyczynowo-skutkowy między działaniem naruszającego a tą szkodą. A tu raczej należałoby nie tyle szkodę rozważać, co naruszenie autorskich praw osobistych i niemajątkowe środki ochronę takich praw.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Hm. a jak to jest z tym

Hm. A jak to jest z tym wykazywaniem szkody przy żądaniu 2x/2x stosownego wynagrodzenia po zmianie treści art. 79? Czy zmiana miała jakiś głębszy sens, czy też poprawna jest interpretacja dyspozycji tego przepisu jako kary ustawowej? No bo jeśli to kara ustawowa jest, to stąd już tylko krok do sięgnięcia po orzecznictwo SN dot. kary umownej i braku konieczności wykazania jakiejkolwiek szkody.

Ale tu w ogóle nie chodzi o odszkodowanie...

...tylko o poszanowanie prawa. Mieli obowiązek podać autora, nie podali, kropka.

Nie podali. I?

VaGla's picture

Istotnie nie podali autora. Cóż z tego wynika zatem? To są kwestie, w których autor (którego nie wymieniono na maturze z wiedzy o społeczeństwie) ma pewne ustawowe możliwości działania. Są to sprawy kłopotliwe, wymagające zaangażowania się w spór. Wiele osób nie podejmuje działań związanych z dochodzeniem takich roszczeń - to również ich prawo. Nie mają obowiązku chronić swoich praw, a inni muszą to uszanować. Analogicznie jak to, że "więksi gracze" ścigają jednych, a odpuszczają innym (np. administracji publicznej, policji, etc.). Prawo autorskie w sposób "naturalny" jest domeną prawa cywilnego. Są tam też przepisy karne, które w większości uruchamiane są na wniosek. Widać tendencję (działania lobbingowe), by niektóre przestępstwa były w przyszłości ścigane z urzędu (co objęłoby publicznym parasolem relacje między dwoma osobami). Na razie jednak, w wielu przypadkach, jeśli dochodzi do naruszeń tego typu, to osoba pokrzywdzona decyduje jakie środki przedsięwziąć do ochrony i czy w ogóle to zrobić.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Zdrowy rozsądek jest

Zdrowy rozsądek jest najważniejszy. Nikomu nie stała się krzywda, a wręcz przeciwnie. VaGla miał o czym napisać i znów zbawiać świat, autor grafik mógł się pochwalić że jego grafik użyto. Autor nie poczuł się poszkodowany - milczy. Dziwi mnie, że instytucja w ogóle chce rozmawiać na taki temat z osobą postronną. Ja na ich miejscu pogoniłbym VaGlę-zbawcę.

Świat należy naprawiać, ale nie metodami strajku włoskiego. Trzeba naprawiać to co jest złe, a nie wszystko gdzie tylko jest się do czego przyczepić.

Proszę zaproponować metody gonienia VaGli

VaGla's picture

Pomyślałem, że przepuszczę jednak ten komentarz, bo może będzie Pan chciał rozwinąć nieco ten wątek. Na przykład może mógłby Pan zaproponować metody gonienia VaGli, "osoby postronnej", "zbawcy". Przy okazji może mógłbym dowiedzieć się nieco na temat alternatywnych koncepcji w stosunku do tych, które postulują dostęp obywateli do informacji publicznej (i nie tylko obywateli, bo tak naprawdę "każdemu" takie prawo ustawa i Konstytucja daje; art. 54 ust. 1 Konstytucji stwierdza, że "każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji"; zaś o "obywatelu" i "informacjach o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne" mowa w art. 61 ust. 1 Konstytucji, przy czym zgodnie z zasadą wyrażoną w art. 2 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej "każdemu" przysługuje prawo dostępu do informacji publicznej). Jak chciałby Pan obejść np. art. 6 ust. 2 ustawy Prawo prasowe, zgodnie z którym:

Organy państwowe, przedsiębiorstwa państwowe i inne państwowe jednostki organizacyjne oraz organizacje spółdzielcze są obowiązane do udzielenia odpowiedzi na przekazaną im krytykę prasową bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w ciągu miesiąca.

A na mocy kolejnego przepisu obowiązek ten rozciąga się odpowiednio na związki zawodowe, organizacje samorządowe i inne organizacje społeczne w zakresie prowadzonej przez nie działalności publicznej.

Czy uważa Pan, że tego typu przepisy w istocie stanowią zagrożenie dla "spokojnego rozwoju społecznego"? Być może uważa Pan, że słuszne jest, by tylko "licencjonowane" (albo "koncesjonowane") w odpowiednim (jakim?) trybie osoby/organizacje mogłyby w przyszłości wybierać możliwe do zadania pytania i by tylko one mogłyby je zadawać?

Jeśli uważa Pan, że nie wszystkie tematy powinny być dopuszczone (nie wszystkie, "gdzie tylko jest się do czego przyczepić"), to może pokusiłby się Pan o sformułowanie jakiejś propozycji tematów, których poruszanie wobec administracji publicznej powinno być niedopuszczalne?

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Problemy z prawami autorskimi urzędu gminy

percy's picture

Ciekawszy problem z prawami autorskimi ma Urząd Gminy Rzepin i firma, która na zlecenie tego urzędu przygotowywała materiały do zamieszczenia w BIPie (strategię rozwoju). Jak można przeczytać w serwisie gajec.pl firma AWIL wykorzystała zdjęcie, do którego nie posiadała praw.

W całej sprawie najbardziej interesująca jest odpowiedź prawnika firmy AWIL, który podnosi wątpliwość co do autorstwa zdjęcia, a w szczególności ocenia zdjęcie jako powtarzalne, szablonowe, nieoryginalne, a przez to nie zasługujące na ochronę.

Re: Problemy z prawami autorskimi urzędu gminy

xpert17's picture

opisywałem kiedyś w tym serwisie chyba bliźniaczo podobny przypadek (tyle, że bez konsekwencji)

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>