Sony ma kłopoty z prawem autorskim we Francji

Sporo o tym prawie autorskim ostatnio piszę, ale cóż. Wydaje się, że to główna (chociaż nie jedyna) oś konfliktu, wokół której dzieje się rewolucja informacyjna. Tym razem Sony BMG, która to spółka stała się przyczyną skandalu - sama walcząc z tzw. "piractwem" - na czterech serwerach korzystała z oprogramowania francuskiej spółki PointDev bez stosownej licencji. Z oprogramowania korzystano od 2004 roku. Teraz producent oprogramowania pozywa spółkę medialną.

Jak piszą poniżej wskazane źródła: spółka zatrudniająca sześciu pracowników postanowiła walczyć przed sądem (jak twierdzi przedstawiciel władz spółki - będą dochodzić swych roszczeń i nie interesuje ich ugoda, gdyż "tu chodzi o zasady"). Wszystko wyszło na jaw po tym, gdy pracownik Sony poprosił o wsparcie techniczne oprogramowania Ideal Migration. Po podaniu przez niego numeru seryjnego oprogramowania (oprogramowanie do zarządzania serwerami), z którego korzystał, okazało się, że program ten jest używany niezgodnie z prawem (piszę tak, chociaż nie zapadło w tej sprawie jeszcze rozstrzygnięcie sądowe). 22 stycznia doszło do przeszukania w paryskiej siedzibie Sony i tam okazało się, że aplikacja do zarządzania serwerami była zainstalowana na czterech maszynach. Niektóre źródła podają, że z przeszukania wynikało nawet, iż nawet połowa oprogramowania używanego przez Sony była używana niezgodnie z prawem autorskim.

W związku z naruszeniem praw autorskich do oprogramowania francuska spółka domaga się od Sony odszkodowania w wysokości €300,000.

O sprawie informują m.in. następujące źródła:

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Tak się zastanawiam, czy

Tak się zastanawiam, czy sprawa nie zakończy się w ten sposób, że Sony kupi sobie tę firmę ... i tyle.

To byłaby inna forma ugody.

To byłaby inna forma ugody. Więc myślę, że skoro właściciel jest w jakimś sensie idealistą (żadna ugoda nie wchodzi w grę), to nie da się też sprzedać.

Szkoda że nie RIAA :)

Nie może

Nie może sobie tak po prostu kupic. Tyle, że jeśli da dużo lepszą cenę niż firma mogłaby dostać, gdyby wygrała sprawę, to mogą się skusić ;)

Ale to juz kolejny przypadek, że firmy/instytucje, które tak walczą z piractwem, tak bronią praw autorskich, same takimi piratami są...

Nie tylko Sony

W tym kontekście interesująco zabrzmi informacja z dzisiejszej Gazety Wyborczej o oficerach Australijskiej policji, którym naruszenia praw autorskich ujdą prawdopodobnie płazem, a to ze względu na dobro samej policji.

Ale przecież prawo

Ale przecież prawo autorskie wywodzi się bezpośrednio z cenzury. Tzn. pomysł na prawo autorskie jest świetny, gorzej z realizacją.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>