Wokół problemów domeny publicznej i czarnej dziury XX wieku

"Problem z prawami autorskimi jest ogromny. Obecnie prawa są chronione przez 70 lat od śmierci ostatniego z twórców dzieła. W związku z tym obecnie jeszcze dziewiętnastowieczne książki podlegają ochronie i udostępniamy w internecie dzieła starsze niż dwudziestowieczne. Bibliotekarze nazywają to dziurą XX wieku i krzyczą głośno, że jest nie fair wobec użytkowników"

- Tomasz Makowski, dyrektor Biblioteki Narodowej i szef zespołu doradczego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego ds. digitalizacji, w wypowiedzi dla PAP (tu cytowany za notatką opublikowaną w serwisie Instytutu Książki pt. Prawo autorskie jest zbyt restrykcyjne). Z okazji "Dania Radości" (por. Dzień Radości Wolnych Lektur, a wcześniej: Baza domeny publicznej) odbyła się konferencja w Bibliotece Narodowej.

Sięgnij również do:

Podobne komentarze gromadzę w dziale cytaty oraz prawo autorskie

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Na czym polega „ochrona” ...

... owych dziewiętnastowiecznych książek? Czy chodzi o ochronę przed kurzem lub gryzoniami?

Myślę, że osoby, którym zależy na ograniczeniu rozdętych do niebotycznych rozmiarów praw autorskich, nie powinny określać monopolu autorskiego mianem „ochrony dzieł”. Taki sposób przedstawiania sprawy to woda na młyn machiny propagandowej, której celem jest trwanie owego monopolu „do końca świata i jeden dzień dłużej”. Bo któż rozsądny chciałby przestać „ochraniać” literaturę?

Ja bym zadał inne pytanie.

Ja bym zadał inne pytanie. Prawo działa wstecz, czy nie? Jeśli swego czasu obowiązywał 25 letni (lub krótszy) okres ochrony praw autorskich, a teraz 70 letni, to jakim cudem prawnym zmiana okresu ochronnego spowodowała, że to co już było w domenie publicznej znalazło się na powrót w domenie prywatnej? To nie jest pytanie retoryczne, bo zmiana prawa spowodowała, że społeczeństwo zostało okradzione z pewnych dóbr kultury. Żeby nie być gołosłownym. Do roku bodajże 92 nie było ustawy chroniącej prawa autorskie obywateli radzieckich, a teraz są, nakładając na nie obowiązek płacenia za coś, co poprzednio było dobrem publicznym. Czy ktoś w tym naszym państwie działa na rzecz obywateli i domeny publicznej?

Owszem, nie działa wstecz

...ale to oznacza jedynie to, że nikt nie może być karany za to, co zrobił z utworem przed wejściem w życie ustawy.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>