Tym razem aukcja domeny z nazwiskiem Hanny Gronkiewicz-Waltz

Było tak, że spory o prawa niemajątkowe nie mogły być rozstrzygane w drodze polubownej. Potem znowelizowano KPC. Życie Warszawy wylicytowało domenę z nazwiskiem znanej polityk i następnie jej ją odstąpiło. Są też spory prawników o to jak należy podchodzić do nazwisk w nazwach domenowych, tylko nie jestem pewien czy to prawdziwy spór, czy wykreowany na potrzeby artykułu...

Życie Warszawy: "Adres hannagronkiewiczwaltz.pl wystawił na sprzedaż mieszkaniec Szczecina, jeden z użytkowników Allegro.pl. Na wirtualnej półce domena leżała między bezprzewodowym dzwonkiem na baterie do drzwi a maczetą orientalną. I pewnie gdyby nie zdjęcie pani prezydent, które ją reklamowało, nikt nie zwróciłby uwagi."

Zgodnie z art. 23 kodeksu cywilnego:

Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.

Katalog dóbr osobistych jest niezamknięty. Przepis powyższy wymienia zarówno nazwisko jak i pseudonim, a obok nich cześć. Prawo do nazwiska czy pseudonimu, chociaż związane jest z ochroną czci, jednak stanowi samoistne dobro osobiste. Warto zauważyć też, że dobrami osobistymi niewymienionymi w katalogu kodeksowym są dane osobowe, które mają specjalny tryb ochrony na gruncie ustawy o ochronie danych osobowych.

Na tym tle warto zrelacjonować dwugłos dwóch prawników sprowokowany na łamach ŻW. Z jednej strony Robert Smoktunowicz, który - zgodnie z artykułem - uważa, że "samo tworzenie [takich domen] nie jest zakazane", a o zakaz publikacji treści można zwrócić się do sądu wówczas, gdy pod domeną znajdzie się serwis z treściami "niestosownymi", lub w przypadku, gdy ktoś będzie się podszywał pod osobę związaną z nazwą domenową. Z drugiej zaś mecenas Maciej Ślusarek, który uznaje, że już w przypadku wykorzystania nazwiska w nazwie domenowej można się zwrócić do sądu polubownego i ten będzie rozstrzygał.

I ja uważam podobnie jak ostatni z cytowanych: że można się zwrócić do sądu, gdyż przepisy o ochronie dóbr osobistych dają taką możliwość również temu, "czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem". Zagrożone. Nie tylko naruszone. W takim przypadku osoba taka może żądać zaniechania działania zagrażającego dobrom osobistym, "chyba że nie jest ono bezprawne" (bezprawność domniemywa się; "bezprawne jest zachowanie sprzeczne z normami prawa lub zasadami współżycia społecznego, bez względu na winę a nawet świadomość sprawcy" - to wynika z Wyroku SN z 16 lipca 1984r., I PR 64/84, OSNC 1985/2-3/41; problematyka bezprawności szeroko była poruszana w literaturze tematu).

W przypadku naruszenia dóbr osobistych może taka osoba również żądać, by osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, może też żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny. Nie przeszkadza to też dochodzeniu odszkodowania na zasadach ogólnych.

W zasygnalizowanym "dwugłosie" mamy też do czynienia z różnymi dobrami. W przypadku opublikowania "pod domeną" "szkodliwych treści" należałoby rozważać zagrożenie czci, godności i dobrego imienia jako dóbr osobistych. Tymczasem nazwisko jest odrębnym dobrem osobistym i jego zagrożenie lub naruszenie może już samo w sobie dać powód dochodzenia roszczeń. Jasne, że wiele osób może mieć takie samo nazwisko. W takim przypadku - każda z tych osób ma prawo dochodzić tych roszczeń. W przypadku nazwiska takiego, jakie nosi p. Hanna Gronkiewicz-Waltz myślę, że krąg osób o dokładnie tym samym nazwisku ogranicza się do jednej (nie wiem tego, ale tak podejrzewam).

Kiedyś odnotowałem spór o domenę hillaryclinton.com i to, że spór o tę domenę wygrała senator Hillary Rodham Clinton. Wówczas w USA przynajmniej 3 inne osoby nosiły dokładnie takie nazwisko jak to w nazwie domenowej. Dlaczego wygrała prawo do domeny żona ex prezydenta USA? Co innego wszak wygrać prawo do korzystania z domeny, a co innego przed sądem domagać się zaprzestania bezprawnego naruszania dóbr osobistych. Efektem pierwszego będzie wszak wejście w prawa abonenta, w przypadku drugim dotychczasowy abonent może stracić prawo dysponowania domeną, a ktoś inny tego prawa "nie przejmuje". Pozostaje pytanie o to czy wówczas trzeba walczyć przed sądami w nieskończoność (bo pewnie od razu ktoś zechce zarejestrować zwolnioną domenę dla siebie)? Sporo dylematów.

Było zamieszanie z serwisem internetowym znajdującym się pod domeną gilowska.pl (dziś już tam nie ma tego serwisu, ale jest inny). Był w Polsce spór (w trybie wyborczym) o domenę beger.pl zakończony nawet postanowieniem sądu okręgowego. W przypadku "nie pełnego" nazwiska (bez imienia) jest kłopot, bo faktycznie nie do końca wiadomo czyje konkretnie dobra osobiste zostały naruszone, no ale zagrożone mogą być wszystkich, którzy noszą takie właśnie nazwisko, więc podtrzymam wcześniejszą tezę o możliwości dochodzenia roszczeń przez wszystkich zainteresowanych.

A w przypadku domeny takiej jak wedel.pl? W grę może wszak wchodzić kolizja między prawem do ochrony nazwiska a uprawnieniem z innych tytułów, np. z ochrony znaku towarowego. Posiadanie tytułu do korzystania z danego oznaczenia może powodować, że nie zachodzi bezprawność, o której mowa w przepisach o ochronie dóbr osobistych. W takim przypadku ten, kto pierwszy z różnych uprawnionych będzie abonentem domeny może skutecznie bronić się przed roszczeniami innych. Hipotetycznych sytuacji może być zresztą więcej (chociażby wplecenie nazwiska w domenie w jakiś kontekst, jak imie-nazwisko-jest-glupi.pl). Bogate orzecznictwo dotyczące ochrony dóbr osobistych daje nam wiele wskazówek na temat dochodzenia roszczeń i oceny zagrożeń oraz naruszeń...

Co zaś tyczy dwugłosu - pewnie między oboma autorami wypowiedzi nie ma sporu, tylko czasem, gdy się przygotowuje artykuł pyta się komentatora o urywek sytuacji, by w przypadku, gdy dwóch mówi coś innymi słowami zestawić ich wypowiedzi jako przeciwstawne. I tak bywa. Nie wiem czy w powyżej sygnalizowanym przypadku też tak było.

Przepisy KPC dotyczące sądownictwa polubownego znowelizowano ustawą z dnia 28 lipca 2005 roku o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego (Dz.U. z 16.9.2005 r. Nr 178, poz. 1478). Przepisy te zaczęły obowiązywać od 17 października 2005 r.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

A tajemnicą poliszynela

A tajemnicą poliszynela jest, że istnieją alternatywne hierarchie systemu DNS, w których też można rejestrować różne domeny (http://en.wikipedia.org/wiki/Alternative_DNS_root). Ciekawe, czy ew. wyroki sądów również dotyczą tych serwerów :)

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>