Działalność gospodarcza vs. umowy cywilnoprawne?

Jak to z tymi domenami ma być? Czy decydować powinna reguła pierwszeństwa, czy też jakieś inne zasady związane z ustalaniem prawa do niepowtarzalnego wszak oznaczenia domenowego? Niedawne orzeczenie prof. Ewy Nowińskiej, które wydała jako arbiter Sądu Polubownego ds Domen Internetowych (por. Domena nie musi mieć związku z prowadzoną działalnością gospodarczą), podobno wzbudziło poruszenie w środowisku prawników. Skąd takie poruszenie? Przecież życie społeczne to nie tylko działalność gospodarcza.

Sławomir Wikariak na łamach Rzeczpospolitej, w tekście Wolno handlować domenami internetowymi, przywołuje słowa mec. Ireneusza Matusiaka (pozdrawiam serdecznie): "Ireneusz Matusiak, radca prawny i przewodniczący Podkomisji ds. Domen Internetowych przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji, uważa, że rejestracja domen tylko dla zysku kłóci się z dobrym obyczajem. - Dobrze jednak, że pojawiają się różne wyroki. Domeny internetowe i związane z nimi problemy to temat wciąż nowy dla prawników. Warto więc, aby w dyskusjach ścierały się różne poglądy - mówi. W tym celu PIIT zamierza zorganizować konferencję dla środowiska prawniczego poświęconą zagadnieniom domen". Wcześniej jest wypowiedź dr Przemysława Polańskiego (oczywiście niezwykle serdecznie również :), który tradycyjnie odnosi się od kultury zachowań wytworzonej przez użytkowników internetu: "Internet w pewnym sensie żyje własnym życiem, ignorując granice zastosowań praw wyłącznych, a obowiązujące w nim zwyczaje różnią się od zasad panujących w normalnej rzeczywistości. W społeczności internetowej handel domenami jest powszechny, a piętnowanie tego zjawiska nic nie zmieni...".

Doniesienia i komentarze na podobne tematy gromadzę w dziale domeny niniejszego serwisu. Warto chyba przywołać udostępnioną przez dr Polańskiego rozprawę doktorską: Zwyczaj jako źródło ponadnarodowego prawa handlu elektronicznego, oraz odesłać do serwisu internetowego Sądu Polubownego ds. Domen Internetowych przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji.

Mój komentarz dla Rzeczypospolitej:

Oceniając, czy ktoś zarejestrował daną nazwę domenową w celu odsprzedaży, trzeba sobie zadać pytanie, czy mógł to uczynić zgodnie z prawem. A jeśli tak, to czy może on dysponować tak uzyskanym prawem do nazwy domenowej i czy dowolnie może wybrać podmiot, na rzecz którego dokona cesji takiego prawa? Niepowtarzalny adres zasobu internetowego coraz częściej stwarza problemy wszystkim tym, którzy chcieliby widzieć w informacji (rozumianej również jako znak, oznaczenie, słowo) wartość ekonomiczną, nadającą się do objęcia jakimś globalnym monopolem. To delikatna kwestia, ale nie można pozwolić, by zmonopolizowano proces komunikacji międzyludzkiej, jednego z przejawów kultury, emanacji społeczeństwa nazywanego informacyjnym. Takie zapędy monopolistyczne trzeba by uznać w wielu wypadkach za sprzeczne ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem prawa do komunikowania się.

Właśnie się tak zastanawiam, czy to ostatnie zdanie jest precyzyjne i czy ma ono sens: społeczno-gospodarcze prawo do komunikowania się. Hmm.. Chyba jednak bardziej poprawnie powinno ono odnosić się do praw wyłącznych własności intelektualnej. „Zapędy monopolistyczne” vs. dostęp do dóbr kultury. Również monopole praw wyłącznych winny mieć granice. Chociaż skoro można dziś nawet Kamerun oskarżyć o cybersquatting, to znaczy, że wszystko jest możliwe. Czy z czasem będzie tak, że realizować swoje prawo i wolność komunikowania się, do życia społecznego, do zawierania umów, etc., będą mili tylko ci, którzy prowadzą jakąś gospodarczą działalność?

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

kto pierwszy ten lepszy i koniec.

mmajchrzak's picture

Jak ma byc? - kto pierwszy ten lepszy! A zna ktos prostsza zasade? prostota to rzecz cenna - skoro sprawdzala sie tyle lat nie ma sensu by zastapic ja metnymi regulami. A tak na marginesie - ktos mi wyjasni dlaczego NASK daje pierszenstwo w rejstracji nazw miast i wsi w domenie .pl organom publicznym?! Jest to irytujace. Przeciez panstwo dysponuje domena .gov.pl - niech tam rejestruje nazwy miast. Bardzo podoba mi sie rozdzial domen w Wielkiej Brytani - co.uk komercyjne, me.uk - prywatne, .uk - zarezerwowane, poza tym sa tanie - dlaczego domeny polskie sa tak drogie?! Pierwsza rejestracja 50PLN, przedluzenie waznosci o rok 100PLN! I kto na tym zarabia i dlaczego NASK?! :)

Porywanie domen dla okupu

Afera Registerfly.com, znanego jako unifiednames.com ujawnila w roku 2007 problem wygodnego zarabiania pieniedzy bez brania odpowiedzialnosci. ICANN nadzorujac setki milionow domen pobiera oplate 0.20 USd od kazdej domeny poprzez rejestratora.

Co oferuje w zamian?

Zbior zasad z dziurami umozliwiajacmi rejestratorom przechwycanie domen i zadanie za nie okupu.

Registerfly byl resellerem ENOM.COM. Byl, bo juz nie jest.
Zaleznosc resellera od sellera polega na tym, ze seller ma prawo pobierac pieniadze za rejestracje a reseller musi za to prawo placic sellerowi.

Seller oczywiscie wkreca sie odpowiedzialnosci, nasladujac politke ICANN. ICANN udaje, ze do rozwiazwania problemu skarg stworzyl instytucje ombudsmana, ale juz na poczatku zaznacza, ze ten "ombudsman" nie odpowie na zadne pismo i ze nalezy dogadac sie z sellerem domen. A seller domen stara sie najpierw przechwycic zarzadzanie domena, potem przeciaga odpowiadanie na pisma, domagajac sie okupu za zwolnienie kodu blokujacego dostep do domeny. Wlasciciel domeny figuruje w whoiS, jako wlasciciel, jako administrator, ale nie ma do niej dostepu.

Tymczasem rejestrator korzystajac z dostepu wklada swoje materialy reklamowe na domene wlasciciela, nie troszczac sie nawet o poinformowanie wlasciciela o zawartosci jego strony. ze to jest jego strona - zdumiony uztkownik moze sie przekonac wstukujac komende WHOISna www.whois.com.

To trwa tak dlugo, az zgodnie z ICANN policy rejestrator ma prawo wsadzic domene w tzw REDEMPTION, czyli areszt. Oczywiscie dla dobra wlasciciela domeny. Areszt moze trwac do jednego roku, co wystarczy by zalatwic business opierajacy sie na kontaktach interentowych. Dlatego wiekszosc firm ulega szatazowi i placi haracz, w przypadku enom.com jest to 150 USd, ktore moze byc zredukowane wyjatkowo do 50USd. Jesli ktos jest konsekwentny to otrzymuje od zarzadu ENOM.COM specjalna oferte - okup zmniejszon do USF 25.

Rozwazajac teoretyczne prawo do handlowania domenami prosze nie zapominac o zwyklym oszustwie w oparciu o istniejace przepis ICANN, I to w panstwie poszanowania wlasnosci prywatnej - w USA. Stolen identity jest nie tylko cecha Nigerii.

Referencje:
www.registerflies.com,
google: enom sucks, enom scam, enom fraud, domain fraud

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>