Po debacie na temat przyszłości Rady Etyki Mediów

We wtorek w Kancelarii Prezydenta RP odbyła się organizowana przez Konferencję Mediów Polskich dyskusja o sensie kontynuowania misji, o przyszłości Rady Etyki Mediów. W czasie debaty usłyszałem m.in., że profesjonalne dziennikarstwo to przede wszystkim etyka, kompetencje i zrozumienie drugiej strony. Pod adresem REM padło wiele słów krytycznych, wskazujących na brak potrzeby istnienia takiej Rady, wypowiadali się też reformatorzy, którzy sugerowali możliwe zmiany dot. powoływania i umocowania Rady, wypowiadali się też obrońcy działań REM.

Materiał na temat spotkania opublikowała już Rzeczpospolita: Komu potrzebna Rada Etyki Mediów oraz Gazeta.pl (za PAP): Rada Etyki Mediów czy samokontrola - debata w środowisku dziennikarzy. Jest też relacja PRESS: Dziennikarze dyskutowali o roli etyki i Radzie Etyki Mediów (również w oparciu o materiał PAP). Chociaż na sali obrad było wielu przedstawicieli mediów, to jednak nie widzę w Sieci innych relacji. A ponieważ uczestniczyłem w tej debacie, to prezentuję swoją własną relację.

Dyskusję prowadził red. Igor Janke. Na wstępie stwierdził, ze źle ocenia polskie media. Wskazał oś możliwej debaty: czy jesteśmy w stanie doprowadzić do skutecznej regulacji, czy to w ogóle jest możliwe? Co zrobić, by Rada Etyki Mediów była poważana w środowisku dziennikarskim oraz wydawniczym?

Pani Krystyna Mokrosińska, Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, przywołała wyniki monitorowanych przez SDP spraw sądowych oraz ankiet. Z badań wynika, że dziennikarze w codziennej pracy kierują się raczej poleceniami przełożonych, chcieliby jednak kierować się kodeksami etyki.

Jerzy Baczyński, Redaktor Naczelny Polityki, zauważył, że lepiej się samoregulować, niż podlegać regulacji narzuconej przez państwo. Zamiast niereprezentatywności Rady (powołanej przez Konferencję Mediów Polskich w ramach umowy cywilnoprawnej) przedstawił pomysł na związek stowarzyszeń, który miałby osobowość prawną i statutowy organ, który zastąpiłby dzisiejszą Radę Etyki Mediów.

Bogusław Chrabota, który reprezentował Polsat, stwierdził, że inne wolne zawody powołują sądy koleżeńskie i rzeczników dyscyplinarnych. Dlaczego zatem dziennikarze mieliby rezygnować z elementów samoregulacji?

Andrzej Skworz z miesięcznika Press odpowiadał zwolennikom istniejących zasad działania REM, że czas zweryfikował pomysł na działanie Rady i weryfikacja ta jest negatywna. O oświadczeniach REM mówił, że są to raczej oświadczenia dziennikarzy krytykantów, nie zaś członków etycznego trybunału. Oceniając sposób etycznej oceny pracy dziennikarzy stwierdził, że w istocie dyskutujemy "o wzięciu za mordę dziennikarstwa w aksamitnej rękawiczce etyki". Ocenił też sam fakt zorganizowania debaty przy współpracy Kancelarii Prezydenta: "przyjście do polityków po prośbie świadczy o bezsile środowiska". Stwierdził również, że istnieje w mediach pewna samoregulacja: jeśli błąd popełni Gazeta Wyborcza, to następnego dnia poprawi ja Rzeczpospolita (i odwrotnie).

Paweł Lisicki, Redaktor Naczelny Rzeczpospolitej, argumentował, że tylko różnice gwarantują demokracje. Dlatego też najgorsze co można zrobić, to zabiegać o zgodę środowiska dziennikarskiego. "Gwarantem demokracji jest różnica i spór". Odnosząc się do poruszanych tematów w dyskusji stwierdził, że reprezentatywność Rady (jej ewentualny brak - nie wszystkie media akceptują sposób, w jaki jest powołana i działa REM) jest tylko jednym z problemów. Wskazał na inny dylemat: albo będzie samokontrola mediów, albo ciało, które będzie oceniało ich prace. W ciało nie wierzy. Najlepsza jest samokontrola.

W obronie REM głos zabrał m.in. Maciej Iłłowiecki. Stwierdził, że takie rady działają we wszystkich demokracjach, że powstawały już w XIX w. Wskazał też, na obserwowane przez siebie zjawiska w mediach: "Dziś w mediach nie można kłamać wprost. To takie współczesne osiągnięcie. Ale manipuluje się doborem informacji i sposobem ich przekazu. Dochodzi do tego, że media podając prawdziwe informacje potrafią też dokonać manipulacji". Stwierdził również, że jeśli media są strażnikami demokracji, to może warto, by takich strażników też ktoś kontrolował.

Sala w której odbyło sie spotkanie w sprawie przyszłości REM

Sala w której odbyło sie spotkanie w sprawie przyszłości REM. W czasie obrad sala była pełna.

Po wystąpieniach panelistów rozpoczęła się dyskusja z udziałem zebranych na sali uczestników. Usłyszałem wówczas m.in., że złe rzemiosło dziennikarskie jest nieetyczne. W tej dyskusji postawiłem postulat, by nagranie z przebiegu debaty zostało opublikowane w internecie (relacjonując chciałem powołać się na źródło). Wiem, że spotkanie było rejestrowane przez Kancelarię Prezydenta - widziałem, jak w pewnym momencie zmieniano kasety w magnetofonie. Czy nagranie się ukaże? Nie wiem.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>