Kamerun i inne literówki domenowe

Fragment mapy Afryki z zaznaczonym KamerunemKrajową domeną najwyższego poziomu Kamerunu (Country Coded Top Level Domains, ccTLD) jest domena ".cm" (Cameroon). Czy można uznać, że kraj działa podobnie jak "pirat domenowy" uprawiający typo-squatting? Wpisując w przeglądarce adres zakończony domeną ".com" wielu użytkowników popełnia błąd (literówkę) - w efekcie wpisuje adres z zakończeniem ".cm". Administratorzy domeny krajowej odkryli, że wystarczy odpowiednio ustawić serwery, by zamiast komunikatu o błędzie użytkownikowi prezentowała się witryna pełna reklam. Kamerun wypłynął w kontekście toczącego się sporu o „masowy cybersquatting”, o który posądzany jest rejestrator Dotster.

O zaobserwowanym zjawisku pisał CNet w tekście Cameroon registry accused of typo-squatting .com. Zgodnie z doniesieniami operator zastosował w ustawieniach serwera maskę (WildCard DNS) dla wszystkich niezarejestrowanych domen.

Teoretycznie to nic dziwnego, bo również inni operatorzy TLD w przeszłości stosowali takie maski prezentując reklamy, gdy ktoś pomylił adres, a adres ten nie był wcześniej zarejestrowany (podobno zrobił tak VeriSign w 2003 roku, co dotyczyło nazw domenowych w domenie ".com" i ".net"). W przypadku Kamerunu "cm" to "com" bez "o" - ktoś zatem może uznawać, iż w ten sposób operator domeny narodowej Kamerunu stosuje nieuczciwą praktykę rynkową, celowo wprowadza w błąd użytkowników globalnej sieci, albo Bóg wie co jeszcze. Ale czy to wina tego afrykańskiego kraju, że ma taką domenę?

CNet pisał o sprawie 8 sierpnia. Ja przed chwilą chciałem sprawdzić, czy mechanizm działa nadal, ale uzyskiwałem "błąd" zamiast "reklam". Być może po doniesieniach globalnych mediów operator usunął maski z ustawień serwera...

A generalnie sprawa komentowana jest w kontekście pozwów przeciwko amerykańskiemu operatorowi Dotster, dotyczących 27 domen (mówi się o "massive cybersquatting campaign"). Pozew w tej sprawie zupełnie nie dotyczy Kamerunu, a złożyli go przedsiębiorcy Neiman Marcus oraz Bergdorf Goodman. Proceder Dotstera polegać miał na tym, że rejestrator wybiera z puli domeny "z literówkami" i jeśli ktoś przez pomyłkę podał taki adres w przeglądarce - prezentowana mu była treść przygotowana wcześniej (bez wskazania, że "nie ma takiej domeny" albo "nie ma takiego adresu"). Przykładem takiej literówki jest NeimuMarcus.com (przykład ten obecnie już "nie zadziała"), prezentowano tam treść przygotowaną przez operatora Dotster oraz reklamy konkurentów przedsiębiorcy Neiman Marcus. To samo dotyczyło nazw domenowych wykorzystywanych przez przedsiębiorców takich jak Cingular Wireless, Disney, Ikea, Google, Playboy czy Verizon.

Jeśli zatem przedsiębiorcy mogli złożyć takie pozwy i skutecznie domagać się ochrony przed "literówkami", to jak oceniać wykorzystywanie przez operatora Kamerunu suwerennego prawa do konfiguracji swoich serwerów obsługujących domeny najwyższego poziomu? Co z niezarejestrowaną w Kamerunie nazwą domenową neimanmarcus.cm, podanie której powodowało niedawno zaprezentowanie jakichś komercyjnych treści "z automatu"? Co z operatorami domen ".co" oraz ".om"?

W serwisie Slashdot - jak zwykle komentarze.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

o rety...

mmajchrzak's picture

Chec uregulowania wszystkiego prawem czesto prowadzi do przeregulowania i bardziej szkodzi niz pomaga. Jezeli ktos robi literowki to juz jego problem. Odbieranie komus nazw poniewaz brzmia podobnie jak domeny duzych firm, korporacji, organizacji jest absurdalne. Gdyby prawnicy/politycy mogli to uregulowali by pogode tak by zawsze bylo slonecznie w niedziele i dni swiateczne! Przydalo by sie zastanowic ktore regulacje sa zbedne zamiast wprowadzac nowe!

.cm, .co, .om, .ne, .et

Oprócz wspomnianych Kamerunu, Kolumbii i Omanu często w kontekście takich oskarżeń wymienia się jeszcze Nepal (.ne) i Etiopię (.et).

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>