Jeszcze o napisach i kulturze

Fragment posągu Klio - Muzy historiiW Gazecie Wyborczej opublikowano artykuł Jarosława Lipszyca z Creative Commons Polska, który odnosi się do zamieszania wokół serwisów internetowych napisy.info i napisy.org, a także do argumentów Romana Gutka, z którym wywiad opublikowano wcześniej, również na łamach Wyborczej.

Przypomnijmy. Roman Gutek w wywiadzie opublikowanym na łamach Gazety Wyborczej (Roman Gutek: internetowe piractwo zabija kino w Polsce) odpowiedział m.in. na pytanie "czy zasysał Pan kiedyś film z internetu?": "Nigdy, bo to jest nieuczciwe i niezgodne z prawem. Znam jednak wiele osób, które ściągają filmy z internetu, od bezrobotnych po profesorów. Spotkałem kiedyś prawniczkę, która chwaliła się, że w weekend obejrzy ze znajomymi ściągnięty z internetu film, który jeszcze nie wszedł do kin. To tak, jakby chwaliła się, że jeździ kradzionym samochodem".

Z takimi twierdzeniami trudno się zgodzić. Nie każdy film w Sieci jest chroniony przez prawo autorskie, nie każdy też twórca nie zgadza się na jego rozpowszechnianie. Niedawno na łamach Rzeczpospolitej (na „żółtych stronach”) dyskutowaliśmy na temat dozwolonego użytku osobistego (przeczytaj: Pobieranie plików z internetu, Jest polemika w sprawie ściągania MP3 oraz Dalszy ciąg polemik dotyczących MP3 i P2P). Stoję na stanowisku, że na podstawie art. 23 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych pozyskiwanie ("zasysanie" jak chciał dziennikarz przeprowadzający wywiad z Romanem Gutkiem) jest działaniem dopuszczonym wprost przez obowiązujące w Rzeczpospolitej Polskiej prawo. Nie będę się jednak w tym miejscu odnosił do tez przedstawionych przez Romana Gutka w tekście (do którego lektury serdecznie zachęcam). Oddam głos Jarosławowi Lipszycowi. Jego artykuł, to bodaj pierwszy w historii Gazety Wyborczej, który opublikowano na licencji creative commons...

W tekście Jarosława Lipszyca "Internet to kultura dostępna" przeczytacie Państwo m.in.: "Utrzymanie domeny publicznej, sfery niekomercyjnej wymiany dobrami kultury leży w żywotnym interesie społeczeństwa. Musi być równowaga pomiędzy prawem artysty do wynagrodzenia a prawem widza do obejrzenia filmu za rozsądną cenę", oraz "Producent i dystrybutor filmowy Roman Gutek to postać dla kultury polskiej ogromnie zasłużona. Ma rację, gdy wskazuje na istnienie poważnego problemu: z jednej strony, mamy artystów i wydawców, którzy powinni być wynagradzani za swoją pracę, z drugiej - kwitnące piractwo i - zasadniczo od niego odmienną zarówno moralnie, jak i prawnie - niekomercyjną wymianę dobrami kultury w sieci. Na szali mamy prawo do wynagrodzenia twórców i prawo dostępu do kultury odbiorców.

Tyle że jeśli twórcy i wydawcy są poszkodowani, to na własne życzenie - tak naprawdę nie mają oni dla internautów żadnej pozytywnej propozycji. Propozycja "umowy społecznej", jaką Gutek skierował do internautów ("Zaprzestańcie wymiany filmami, a my będziemy je wydawać na DVD"), nie jest poważną próbą rozwiązania problemu. Wydawcy, zasłaniając się interesem twórców, bronią swoich przestarzałych modeli biznesowych i nie mają chęci, by zaspokoić potrzeby odbiorców. Te potrzeby to filmy w formie cyfrowej łatwo dostępne w sieci. Argumenty Gutka to pouczająca kolekcja mitów, jakimi od dawna posługuje się przemysł audiowizualny w obronie swoich interesów. Mity te bardzo skutecznie rozbiera Lawrence Lessig w książce "Wolna kultura" wydanej w zeszłym roku po polsku przez WSiP. Polecam jej lekturę: dostępna jest także w sieci, za darmo i legalnie, pod adresem "http://www.futrega.org/wk/..."

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Polemika w Wyborczej

VaGla's picture

W Gazecie Wyborczej Wojciech Orliński polemizuje z Jarosławem Lipszycem: "We wczorajszej polemice z Romanem Gutkiem - dystrybutorem filmowym protestującym przeciwko piractwu filmów z jego oferty - Jarosław Lipszyc nie odnosi się do konkretnych wypowiedzi swego adwersarza. Zamiast tego obficie cytuje swego ideologicznego guru Lawrence'a Lessiga z jego diatryby przeciwko... no właśnie, komu? W kulturze anglosaskiej taką postawę nazywa się "straw man argument", czyli "taktyka słomianej kukiełki". Łatwiej obalać argumenty fikcyjnej "słomianej kukiełki" niż prawdziwego oponenta..."

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>