Akt oskarżenia po wycieku "Hurraa" - trzech ludzi z tłoczni i dzieciak
Mamy nowe doniesienie w sprawie, o której pisałem w tekście "Hurraa" online, Kult dopadnie sprawcę. Wedle medialnych doniesień do sądu w Rzeszowie trafił akt oskarżenia przeciwko czterem mężczyznom, którzy związani byli z naruszeniem praw autorskich do płyty. Wśród tych czterech mężczyzn jest trzech pracowników firmy tłoczącej krążek i jeden osiemnastolatek, który po znalezieniu już umieszczonego w Sieci (bo wyniesionego przez jednego z pracowników na pendrive) materiału postanowił nim handlować.
Czego nie wiemy: jaka jest podstawa prawna oskarżenia (konkretne przepisy, które w akcie oskarżenia są przywołane). Wiemy, że mężczyźni przyznali się do winy i dobrowolnie się poddali karze. Oznacza to, że musiała się pojawić jakaś propozycja ze strony oskarżyciela, ale taką propozycję musi zaakceptować jeszcze sąd. Nie znamy sygnatury.
Informacje na temat wpłynięcia aktu oskarżenia można znaleźć na stronie rzeszowskiej Gazety, w tekście Kary więzienia za wyciek do internetu płyty Kultu.
Działania dwóch pracowników - Tomasza W. (34 l.) i Marcina W. (32 l.) - Gazeta opisuje tak: "Jeden z nich płytę Kultu wyniósł ze strefy ograniczonego dostępu, w której były przechowywane. Potem ją skopiowali i wynieśli z firmy. Tu oferta prokuratury jest następująca: trzy miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz tysiąc złotych grzywny dla jednego, dla drugiego tysiąc złotych grzywny. Piosenki do Sieci miał wrzucić Andrzej J. (25 l.). Jemu prokuratura zaproponowała karę pięciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata i tysiąc złotych grzywny. Gdy pliki były już w Sieci - trafił na nie osiemnastolatek ("funkcjonariuszom powiedział, że piosenki znalazł w internecie, skopiował link i wrzucił go na swoje konto"). Postanowił je zacząć sprzedawać. Jego dotyczy "prokuratorska oferta" trzech miesięcy w zawieszeniu na 3 lata plus dozór kuratorski (nie wiem, czy jego również dotyczy propozycja w zakresie tysiąca złotych grzywny).
O autorze serwisu VaGla.pl Prawo i Internet
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady Informatyzacji działającej przy Ministrze Administracji i Cyfryzacji. Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, Członek Rady Programowej Fundacji Panoptykon oraz członek zespołu doradców Fundacji ePaństwo, wspierających rozwój serwisu Sejmometr.pl. Uczestniczy w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego oraz Forum „Aktywny Obywatel”, działającego przy Instytucie Spraw Publicznych. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Stowarzyszenia Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, był również Członkiem Rady Informatyzacji I kadencji działającej przy MSWiA oraz Doradcą Społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W ramach prowadzonej działalności gospodarczej występuje w charakterze doradcy, trenera i wykładowcy. Autor publikacji dotyczących prawnych aspektów społeczeństwa "informacyjnego".





propozycje kar są szokujące
...jeżeli porówna się je z karą w sprawie Precious. Tam było 10m. na dwa lata, za pobranie niezabezpieczonego w żaden sposób pliku z internetu i puszczenie go dalej.
Tutaj mamy do czynienia z faktyczną kradzieża i czerpaniu z niej zysków (w przypadku tego 18-latka) - a propozycje prokuratora są znacznie niższe.
Ciekawe, czy odszkodowania będzie dochodził prywatnie Kazik (bo rozumiem, że po prawomocnym wyroku będzie miał takie prawo). Inna sprawa, że więcej stracił tak naprawdę swoimi nieprzemyślanymi, delikatnie mówiąc, wypowiedziami...
Kazik...
Jeśli Kazik będzie na drodze cywilnej domagał się odszkodowania to czy będzie musiał udowodnić poniesione przez siebie straty?
"Sprzedawał" linki?
"Gdy pliki były już w Sieci - trafił na nie osiemnastolatek ("funkcjonariuszom powiedział, że piosenki znalazł w internecie, skopiował link i wrzucił go na swoje konto"). Postanowił je zacząć sprzedawać."
Czytając powyższy opis niebardzo się orientuję co właściwie ten nieszczęsny młodzieniec sprzedawał. Można w ogóle sprzedawać linki? Jak taka sprzedaż miałaby wyglądać?
Dodaj nowy komentarz