W sprawie zakazów fotografowania w muzeach - interpelacja posła i odpowiedź ministerstwa

Interpelacja nr 10420 w sprawie zakazów fotografowania eksponatów w muzeach skierowana do prezesa Rady Ministrów przez posła Norberta Wojnarowskiego w dniu 26 czerwca 2009 r. wraz z odpowiedzią na tą interpelację, której udzielił p. Tomasz Merta - podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Myślę, że warto przeczytać. Odpowiedź została opublikowana 28 sierpnia 2009 roku. Ten materiał warto czytać w kontekście tekstów: Wawel chroni prawa fotografów??? i Ministerstwo Kultury chowa głowę w faktury, a także Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego o robieniu zdjęć w muzeach...

Interpelacja nr 10420 do prezesa Rady Ministrów w sprawie zakazów fotografowania eksponatów w muzeach:

"Szanowny Panie Premierze! Część muzeów zabrania bezpłatnego fotografowania, tłumacząc to prawem do wizerunku dzieł.

Taki zakaz fotografowania i filmowania wewnątrz ekspozycji obowiązuje m.in. w jednym z największych polskich muzeów - zamku na Wawelu, bez względu na rodzaj eksponatu. Dotyczy to także obrazów Jana Matejki, które nie są już chronione majątkowymi prawami autorskimi, wygasającymi po 70 latach od śmierci twórcy albo od rozpowszechnienia utworu. Jasno precyzuje to art. 36 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631, ze zm.). Dzieła te należą do tzw. domeny publicznej.

Muzea stosują najróżniejsze ograniczenia. Począwszy od zakazu fotografowania i filmowania eksponatów czy sal ekspozycyjnych bez uzyskania pozwolenia dyrektora muzeum, poprzez zabronienie fotografowania z użyciem flesza lub statywu (Zamek Królewski w Warszawie), po wymaganie zgody dyrekcji obiektu na wykonywanie i wykorzystywanie filmów oraz fotografii przedstawiających eksponaty, wnętrza i architekturę muzeum.

W niektórych muzeach zdjęcia i filmy amatorskie można wykonywać po wniesieniu opłaty w kasie muzeum (Pszczyna woj. śląskie); nie wolno używać statywu czy sztucznego światła; zastrzega się, że zdjęcia mogą być przeznaczone tylko do użytku prywatnego, a ich dalsze kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody muzeum jest niedozwolone.

Te dziwne zasady wydawania pozwoleń czy zgód regulują zarządzenia dyrektorów.

Dyrekcje muzeów powołują się nie na prawo autorskie, ale prawo do wizerunku muzealiów, które stwierdza, że właściciele mają prawo do wizerunku swoich rzeczy (art. 25 i 25a ustawy o muzeach, Dz. U. z 1997 r. Nr 5, poz. 24, ze zm.). Pozwala ono placówkom pobierać opłaty za przygotowanie i udostępnianie zbiorów do celów innych niż zwiedzanie (np. fotografowanie). Wysokość opłat ustala dyrektor muzeum.

Zapis ten musi budzić sprzeciw z wielu powodów. Przede wszystkim właścicielem eksponatów w muzeach państwowych, a szczególnie narodowych, jesteśmy my wszyscy - naród. Ponosimy także z naszych podatków koszty utrzymywania tych placówek. Bez wątpienia umieszczenie np. obrazów na wystawie nie jest przygotowaniem lub udostępnianiem do fotografowania. Muzea nie mogą zatem pobierać takich opłat za robienie zdjęć podczas zwiedzania. Nie ma też żadnych podstaw, aby zakazywać uwieczniania zbiorów.

Zakazy fotografowania umieszcza się najczęściej w regulaminach zwiedzania obowiązujących w muzeach, których zgodność z obowiązującym prawem na ogół nie jest przez nikogo badana.

Zwracam się o wydanie stosownych poleceń zakazujących tego typu praktyk, które ograniczają obywatelom korzystanie w pełni z dorobku i dziedzictwa kulturowego naszego kraju. Jeśli okazałoby się to konieczne, oczekuję, że wniesie Pan odpowiedni projekt nowelizacji obowiązującego prawa w tym zakresie.

Z poważaniem

Poseł Norbert Wojnarowski

Warszawa, dnia 26 czerwca 2009 r."

Tekst odpowiedzi przed publikacją w aneksie do sprawozdania stenograficznego (PDF)

"Szanowny Panie Marszałku! W odpowiedzi na interpelację (SPS-023-10420/09) pana Norberta Wojnarowskiego, posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie zakazu fotografowania eksponatów w muzeach, uprzejmie proszę o zapoznanie się z poniższymi wyjaśnieniami.

Zgodnie z art. 33 ust. 2 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawach autorskich i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 80 z 2000 r., poz. 904) rozpowszechnianie dzieł w publicznie wystawionych zbiorach, m.in. takich jak muzea, jest dozwolone w celach promocyjnych, np. w katalogach i innych tego typu wydawnictwach; dozwolone jest również fotografowanie i filmowanie eksponatów dla celów informacyjnych w prasie, telewizji i mediach elektronicznych.

Mając powyższe na względzie, fotografowania lub filmowania obrazów może dokonywać każdy, kto wyraża taką chęć, ale na warunkach uzgodnionych z dyrekcją muzeum, odpłatnie lub darmowo. Fotografowanie obrazów musi jednak uwzględniać wymogi konserwatorskie; z tego względu nie powinno się zezwalać na fotografowanie przy pomocy lamp błyskowych (tzw. fleszy).

Niemniej jednak rozpowszechnianie dzieła znajdującego się w miejscu ogólnie dostępnym, ale w zamkniętej przestrzeni wymaga, niezależnie od podmiotu praw autorskich, zgody właściciela. Np. w muzeum wystawiającym obiekty będące depozytami osób trzecich, oprócz zgody dyrekcji muzeum, również zgody właściciela tych obiektów, chyba, że strony umowy depozytu postanowiły inaczej. Jednocześnie wskazać jednak należy, że dyrektor muzeum, korzystając z prawa do autonomicznego podejmowania decyzji może w statucie lub regulaminie wewnętrznym wprowadzić zapisy umożliwiające mu prawidłowe wykonanie obowiązku zabezpieczenia przed zniszczeniem lub kradzieżą znajdujących się w muzeum obiektów, a zatem może również wprowadzić zakaz robienia zdjęć.

Obowiązek ochrony muzeów i innych obiektów, w których zgromadzone są dobra kultury narodowej wynika wprost z art. 5 ust. 2 pkt 4 lit. c ustawy o ochronie osób i mienia.

Podkreślenia także wymaga fakt, że dyrektor muzeum, podejmując decyzję o wprowadzeniu zakazu fotografowania, kieruje się najczęściej szeroko rozumianą ochroną poszczególnych eksponatów przed uszkodzeniami wywoływanymi błyskiem fleszy lub ochroną urządzeń i systemów zabezpieczenia obiektów i muzealiów przed ich rozpoznaniem.

Sygnalizuję również, że na mocy przepisu art. 33 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych wolno rozpowszechniać, a więc odtwarzać dowolną techniką i udostępniać publicznie utwory wystawiane na ogólnie dostępnych drogach, ulicach, placach, ogrodach.

Ze względu na istniejące wcześniej kłopoty interpretacyjne, związane z określeniem miejsce publiczne ustawodawca zawęził dozwolony użytek w tym zakresie do miejsc otwartej przestrzeni dostępnych dla każdego, przy czym ogólnie dostępnym miejscem są również ogrody i place, do których można wejść tylko za opłatą. Nie są objęte natomiast użytkiem określonym w art. 33 ust 1 powołanej ustawy obiekty wystawione w halach dworcowych, na poczcie, w banku czy innej instytucji. Chociaż są to miejsca ogólnie dostępne, to obiekty tam wystawione nie znajdują się na wolnej przestrzeni. Również dzieła wystawione w pomieszczeniach muzealnych nie mogą być dowolnie rozpowszechniane, gdyż nie spełniają wymogu określonego w art. 33 ust. 1, tj. ogólnej dostępności.

Rozpowszechnianie, o którym mowa w art. 33 ust. 2, może służyć wszelkim celom, w tym również zarobkowym. Dopuszczalne jest więc zatem sporządzanie kartek pocztowych lub umieszczanie fotografii w przewodnikach, sporządzanie diapozytywów, kręcenie filmów.

Mam nadzieję, że pan poseł uzna przedstawione wyjaśnienia za wystarczające."

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Odpowiedź obok pytania?

W odpowiedzi na interpelację najwyraźniej zostały (pewnie celowo) pominięte najważniejsze aspekty:

Taki zakaz fotografowania i filmowania wewnątrz ekspozycji obowiązuje m.in. w jednym z największych polskich muzeów - zamku na Wawelu, bez względu na rodzaj eksponatu. Dotyczy to także obrazów Jana Matejki, które nie są już chronione majątkowymi prawami autorskimi, wygasającymi po 70 latach od śmierci twórcy albo od rozpowszechnienia utworu. Jasno precyzuje to art. 36 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631, ze zm.). Dzieła te należą do tzw. domeny publicznej.

Gdyż, o ile rozumiem, przywoływane w odpowiedzi artykuły (np. Art 33) mówiące o "Dozwolonym użytku chronionych utworów" w ogóle nie mają w tym wypadku znaczenia. Nie ma już praw majątkowych, nie potrzeba korzystać z wyjątków. Tymczasem odpowiedź sugeruje, że np ten artykuł:

Art. 33.
Wolno rozpowszechniać:

1) utwory wystawione na stałe na ogólnie dostępnych drogach, ulicach, placach lub w ogrodach, jednakże nie do tego samego użytku,
2) utwory wystawione w publicznie dostępnych zbiorach, takich jak muzea, galerie, sale wystawowe, lecz tylko w katalogach i w wydawnictwach publikowanych dla promocji tych utworów, a także w sprawozdaniach o aktualnych wydarzeniach w prasie i telewizji, jednakże w granicach uzasadnionych celem informacji,
3) w encyklopediach i atlasach - opublikowane utwory plastyczne i fotograficzne, o ile nawiązanie porozumienia z twórcą celem uzyskania jego zezwolenia napotyka trudne do przezwyciężenia przeszkody. Twórcy przysługuje wówczas prawo do wynagrodzenia.

tyczy wszystkich utworów, a w szczególności, ZABRANIA rozpowszechniania poza powyższymi wypadkami :) .

Kolejny pominięty aspekt to - nawet jeśli chodzi o utwory wciąż chronione:

Art. 23.
1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektonicznourbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym.
2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.

W odpowiedzi zresztą dokonano dziwnego uproszczenia: zrobienie zdjęcia = rozpowszechnianie. Może dlatego dozwolony użytek osobisty został kompletnie pominięty?

Jednocześnie wskazać jednak należy, że dyrektor muzeum, korzystając z prawa do autonomicznego podejmowania decyzji może w statucie lub regulaminie wewnętrznym wprowadzić zapisy umożliwiające mu prawidłowe wykonanie obowiązku zabezpieczenia przed zniszczeniem lub kradzieżą znajdujących się w muzeum obiektów, a zatem może również wprowadzić zakaz robienia zdjęć.

I pomyśleć, że pisze to (podpisuje?) członek rządu RP. Że też można aż takie bzdury wypisywać, aby tylko znaleźć sposób aby więcej do kasy nawpychać. Gdyż:
a) co ma fotografowanie (ok, bez lampy błyskowej) do zniszczenia?
b) co ma zakaz fotografowania do kradzieży? Jak ktoś chce ukraść coś z muzeum i potrzebuje do tego zdjęć, to i tak je wykona i nikt nawet się nie zorientuje.

A tak naprawdę, czy skoro istnieje taka wielka troska o możliwość zniszczenia to, nie wystarczyłoby zorganizować JEDEN WIELKI TYDZIEŃ FOTOGRAFOWANIA EKSPONATÓW (tych już nie chronionych przez prawa majątkowe)- wrzucić do internetu na całkowicie wolnej licencji - w wysokiej rozdzielczości dla wszystkich zastosowań, całkowite PD. I nie ma co pisać - a kto fotografom zapłaci - pewnie znajdzie się spora grupa, która zrobi to za darmo.

Ale wiadomo, że nie o to chodzi ;> .

Bełkot.

Tak jednym słowem można udzieloną odpowiedź. W pewien sposób ta "odpowiedź" jest symptomatyczna dla sposobu działania naszego państwa, dla sposobu stanowienia w nim prawa i dla ogólnych zasad działania administracji.
O ile dobrze rozumiem zasadę wyższej konieczności, wolno mi ukraść samochód, jeżeli jest to jedyna metoda uratowania czyjegoś życia. W działaniu urzędników nie widzę tej zasady - pracownicy resortu kultury winni dbać - i powinno to być ich nadrzędną zasadą - o ochronę i rozpowszechnianie w społeczeństwie kultury i owego dziedzictwa narodowego. W tym przypadku w imię świętego spokoju i możliwie maksymalnie zachowawczej realizacji przepisów, mamy silną redukcję możliwości propagowania dziedzictwa narodowego w społeczeństwie. To trochę tak, jakby ścigać tych co grają muzykę Chopina w domu na pianinie bez zgody lokalnego dyrektora filharmonii (bo jeszcze jakiś DJ usłyszy i ukradnie), mimo że z punktu widzenia prawa autorskiego byłby to absurd.
Sama zaś odpowiedź stanowi ciekawy przykład działania tzw. "generatora bullshitu". Generatory takie to programy generujące bzdurne, choć poważnie brzmiące teksty na zadany temat. Ze względu na specyfikę języka polskiego (fleksja, koniugacja) generatory takie dla języka polskiego nie występują, choć dla języka angielskiego jest ich trochę. U nas rolę generatora pełni urzędnik - zastanawiam się jednak, czy nie byłby to dobry temat pracy magisterskiej lub dysertacji doktorskiej z informatyki - stworzenie uniwersalnego generatora urzędowych odpowiedzi na interpelacje. Odpowiedź sprowadzała by się oczywiście do "niedasię", tylko należało by ją odpowiednio uzasadnić - dobierając ustępy z odpowiednich aktów prawnych (sam akt prawny musi być związany z pytaniem, konkretny ustęp już niekoniecznie). Konia bowiem z rzędem temu, kto w cytowanej "odpowiedzi" znajdzie odpowiedź na pytanie "dlaczego nie wolno fotografować na Wawelu".

Zadanie domowe dla urzędników: uzasadnić zakaz fotografowania w muzeach których nie dotyczy ustawa o ochronie praw autorskich i praw pokrewnych (muzea techniki, muzea historyczne, skanseny, obozy koncentracyjne, muzea przyrodnicze).

Na przyszłość

bqb's picture

Na przyszłość proponowałbym nie zadawać wielu pytań w jednym liście nikomu, tylko wysłać wiele listów z bardzo precyzyjnymi pojedynczymi pytaniami. Jak będzie jeden list, to część pytań zostanie pominięta, co obserwuję za każdym razem i w praktycznie każdej odpowiedzi.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>