"Bezczelność to bezczelność" - dla mnie nie ma różnicy

Mam na myśli opublikowanie w Super Expressie, na pierwszej stronie, zdjęcia "zaczerpniętego" z serwisu Nasza-klasa, a mającego przedstawiać pilota, który zginął tragicznie wraz z ratownikiem w niedawnej katastrofie śmigłowca. Gazeta rzuciła się na zdjęcie człowieka, bez żenady postanowiła skorzystać z tego, co jest dostępne "w internecie", ale nie sprawdzili, że poza imieniem i nazwiskiem tożsamości właściciela profilu NK oraz ratownika nie zgadzają się. Ręce mi opadły, gdy przeczytałem: "Pod jedną z fotografii imię się zgadza, nazwisko też, tylko na zdjęciu wciąż żywy, całkiem inny Janusz Cygański. Redakcja w pośpiechu skopiowała z Naszej Klasy fotografię nie tej osoby".

O sprawie pisze Gazeta.pl w tekście "Wujek, nie żyjesz, jutro będziesz w gazecie". Na stronie internetowej, w archiwum Super Expressu, ta "feralna okładka" nadal jest dostępna. Być może ją usuną, ale sprawa chyba się tak nie zakończy. Gazeta.pl swój artykuł poświęciła właścicielowi profilu w NK, który zapowiedział, że jeśli się nie dogada z Super Expressem, to skieruje sprawę do sądu. O rodzinie zmarłego pilota, która w mediach zobaczyła zdjęcie kogoś innego, artykuł nie wspomina. Nie mogę też znaleźć na stronie internetowe se.pl przeprosin, bo może chociaż tam przeproszono rodzinę ratownika?

W powyższym kontekście o prawach autorskich do zdjęcia nawet nie ma co wspominać (por. Wydawcy prasy, internetowy clipping oraz "źródło internet").

Zastanawiam się, jak tego typu proceder "rzetelnego dziennikarstwa" SE nazwie w swojej następnej telewizyjnej reklamie. "Bezczelność to bezczelność" - już było.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Nie wazne co sie mowi, wazne, ze sie mowi.

Fakt zdominował SE a tonący brzytwy się chwyta... Gdyby nie Twój news to pewnie bym sobie nie przypomniał, że SE jeszcze istnieje ;)

Jest też problem odwrotny:

Jest też problem odwrotny: jak chronić w N-K konta osób zmarłych, zwłaszcza tragicznie i z nagłośnieniem medialnym? Czy w jakiś sposób je flagować lub zawieszać i kto to by miał robić? Tragedia Piotra Stańczaka pokazuje, że w Polsce działa już mechanizm "zajrzyj na N-K, tam na pewno jest". No i jest. Tylko co dalej?

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>