Internet wymusza stały monitoring zdarzeń, czyli "orzeł i reszka" wyborcza

Nasz DziennikNie zajmuję się w tym serwisie polityką. Odnotowuje zaś niniejszym jedynie, że Jan Maria Jackowski na łamach "Naszego Dziennika" poruszył temat wyborów elektronicznych, a w swoim felietonie przywołał moją argumentację przeciwko nim. Felieton opublikowany został w wydaniu z weekendowym (23-24 czerwca) i na tym przykładzie można pociągnąć wątek szybkości życia społecznego. Otóż nie jest już tak, że studenci z Krakowa proponują wprowadzenie w Polsce głosowania przez internet. Polska Młodych wycofała się z promowanego przez siebie wcześniej pomysłu wyborów "przez internet", dostrzegając, że jednak to nie jest takie proste...

Jan Maria Jackowski zaczyna swój felieton Życie w sieci (Orzeł i reszka) od słów: "Trwa obywatelska akcja zbierania podpisów pod projektem ustawy, która ma wprowadzić głosowanie w wyborach samorządowych, parlamentarnych i prezydenckich przez internet. Założenie jest następujące: każdy wyborca miałby prawo złożyć do urzędu wniosek o wpisanie go do rejestru osób głosujących za pomocą komunikacji elektronicznej".

Tak rzeczywiście było. W styczniu tego roku Przestrzegałem przed inicjatywą Polski Młodych w sprawie wyborów, od tego czasu stowarzyszenie Internet Society Poland opublikowało swoje stanowisko, Gazeta.pl wycofała się z patronatu nad akcją Polski Młodych, zaś Prezes stowarzyszenia Polska Młodych, Rafał Flis, przesłał mi 20 kwietnia list, w którym informuje:

Stowarzyszenie, które reprezentuje nie proponuje już wprowadzenia w Polsce głosowania przez internet przy użyciu technologii znanych z bankowości internetowej.

Po konsultacjach z ekspertami uznaliśmy, że nie zapewniają one wystarczającego poziomu bezpieczeństwa. Jest Pan jedną z osób, które zwróciły nam na tą kwestię uwagę, za co teraz chciałbym Panu w imieniu całego stowarzyszenia podziękować.

Wczoraj do Zespołu Ekspertów Polski Młodych dołączył Prof. dr hab. Mirosław Kutyłowski. Profesor zajmie się opracowaniem rozwiązań głosowania przez internet w Polsce, które będą spełniać najwyższe standardy bezpieczeństwa.
(...)

Nawiązuje do tego, gdyż w felietonie Jana Marii Jackowskiego nie ma o tym fakcie słowa, chociaż nastąpiła zasadnicza zmiana i warto to odnotować. Natomiast wciąż aktualne są tezy zawarte w felietonie, a które dotyczą mojego stanowiska dotyczącego wyborów "przez internet":

Przeciw takiemu rozwiązaniu jest nawet część internautów - wśród nich Piotr Waglowski, prawnik i autor serwisu internetowego Vagla.pl poświęconego prawu w cyberprzestrzeni. "Internet w wyborach to czarna skrzynka, dzięki której ktoś może manipulować wynikiem. Wybory powinny być tajne, a w wyborach 'przez Internet' nie można zagwarantować jednocześnie tajności wyborów oraz bezpieczeństwa" - podkreśla Waglowski w swoich publicznych wypowiedziach. Poza tym nie istnieje papierowy namacalny dowód głosowania, który może mieć bardzo istotne znaczenie przy weryfikacji wyniku, gdyby pojawiły się wątpliwości co do faktycznego rezultatu głosowania.

Warto jeszcze odnotować, że 3 lipca 2007 r. Instytut Spraw Publicznych organizuje seminarium pt. "Głosowanie elektroniczne w Polsce (?)". ISP uprzejmie zaprosił mnie do udziału w tym seminarium i otrzymałem informację, że będę mógł zająć uczestnikom kilka chwil prezentując swój pogląd na ten temat.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Za i przeciw evotingu

Ech -- mieliśmy cały przedmiot n/t eAdministracji prowadzony przez prof. dr hab. Czesława Jędrzejka, którego znaczna część przeznaczona była na metody e-głosowania. Sprawa zdecydowanie nie jest łatwa.

Chciałem zauważyć, że istnienie papierowego 'dowodu' na oddanie konkretnej ilości głosów nie jest mocnym dowodem -- istnienie pieniędzy w formie papierowej wcale nie powstrzymało ludzi przed fałszowaniem ich.

Zgadzam się jednak z tezą, że głosowanie przez net jest niebezpieczniejsze, gdyż 'hackowanie' obecnego systemu polega na 'hackowaniu' ludzi -- ktoś fizycznie musi te głosy dorzucić, przekupić odpowiednich urzędników -- jest więcej ogniw.

'Hackowanie' e-votingu natomiast jest znacznie bardziej dostępne z uwagi na otwarte medium w postaci internetu i podobnie jak w papierowym głosowaniu można przecież spoofować logi dot. głosowania. Ponadto każdy etap głosowania jest podatny na atak -- samo oddawanie głosów, proces liczenia, przesyłania z serwerów regionalnych do centralnego, hackowanie serwera centralnego -- aż po liczenie głosów.

Krótko rzecz biorąc bardzo mała grupka wąsko wyspecjalizowanych osób mogła by tego dokonać, podczas gdy atak na tradycyjne głosowanie to przedsięwzięcie na większą skalę wymagające udziału większej ilości osób i zasobów. Chciałbym zauważyć jednak, że nie jest niemożliwe....

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>