Autorzy uwalniają Alladyna i ogłaszają abolicję

Jest ciąg dalszy sprawy opisanej w tekście Mały czy duży, ale program i utwór - reakcja ZPAV i odpowiedź Lipszyca. Otóż twórcy Alladyna postanowili udostępnić swój program na warunkach zgodnych z trzema wolnymi licencjami. Chociaż - jak pisze jeden z autorów programu Alladyn: "ZPAV prawdopodobnie wykorzystuje (...) produkt nielegalnie", to - aby nie stwarzać problemów innym podmiotom, które korzystają z tego programu (w tym ZPAV) - autorzy programu wprowadzą odpowiednie zmiany w licencji. Takie działanie "nie pozostawi wątpliwości dotyczących legalności wykorzystywania produktu". Autorzy równocześnie ogłaszają "abolicję" dotyczącą jakiegokolwiek ewentualnie niezgodnego z prawem wykorzystywania produktu w przeszłości.

W tekście ZPAV, Alladyn i poszanowanie prawa Bartek Raciborski, jeden z twórców Alladyna, pisze: "Wierzymy w to, że postęp ludzkości oparty jest na kreatywności. Im większa jest dostępność do rzeczy już stworzonych, tym większe prawdopodobieństwo, że ktoś na ich podstawie lub z ich pomocą stworzy coś jeszcze lepszego. Innowacja i kreatywność pozwalają naszej cywilizacji na rozwój i wierzymy, że im większa dostępność do ich wyników, tym większe może być tempo rozwoju. Im więcej ograniczeń w korzystaniu z dorobku ludzkości - zarówno z wielkich odkryć jak i z maleńkich innowacji - tym większe bariery dla naszego wspólnego rozwoju. Postanowiliśmy zatem udostępnić Alladyna na licencjach GPL/LGPL/MPL. Oznacza to, że od dziś Alladyn staje się oprogramowaniem open-source i możliwe jest jego bezpłatne kopiowanie, wykorzystanie oraz wszelakie modyfikowanie (przy zachowaniu warunków wybranej przez siebie licencji spośród trzech dostępnych)".

I tak się właśnie kończy (chyba) ten wątek sprawy, która rozpoczęła się wraz z zatrzymaniem tłumaczy napisów do filmów (por. Zatrzymano tłumaczy napisów...), co następnie sprowokowało Jarosława Lipszyca do opublikowania tekstu "Wojna napisowa" na łamach Wyborczej (tam dostrzega to, co zauważyli internauci przyglądając się witrynie ZPAV), a to wywołało reakcję ZPAV i odpowiedź związaną z jedną z tez tekstu - mianowicie, że ZPAV wykorzystuje na swoich stronach programu z naruszeniem postanowień licencji prawnoautorskiej.

Są jeszcze inne echa związane z obserwowaną dyskusją dotyczącą praw autorskich (por. w szczególności Dystrybutorzy w trosce o prawa twórców).

Doniesienia i komentarze na podobny temat gromadzę w dziale prawo autorskie oraz własność intelektualna niniejszego serwisu.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Nie do końca abolicja

Abolicja oznaczałaby, że autorzy uważają użycie ich skryptu przed przelicencjonowaniem za zupełnie legalne. Ja wyczytałem z wypowiedzi Bartka Raciborskiego, że wykorzystanie przez ZPAV (i innych klientów firm korzystających z Pajączka) było zgodne z intencją autorów, ale niezgodne z polskim prawem. Głównie chodzi tu o pokazanie, że nawet taka organizacja jak ZPAV łamie zasady licencji (nieświadomie => dwukrotność wartości utworu).

Niezależnie od zmian licencjonowania Alladyna, jakich dokonaliśmy dzisiaj, jeszcze wczoraj jego wykorzystanie niezgodne z poprzednią licencją było niczym innym jak złamaniem prawa.

Autorzy Alladyna nie rezygnują także z prawa do rekompensaty.

Bardzo chętnie widzielibyśmy towarzyszącą przeprosinom rekompensatę ze strony ZPAV. Pragnęlibyśmy przeznaczyć ją na wybraną przez nas organizację pożytku publicznego lub na zorganizowanie konkursu z nagrodami dla osób, które amatorsko tworzą dzieła autorskie.

Do zakończenia tego wątku brakuje tylko odpowiedzi ZPAV na powyższy artykuł. Zastanawiam się, czy ZPAV przeprosi, czy będzie dążyć do "marginalizacji swojej winy i próby uniknięcia otwartej dyskusji".

Niezupelnie koniec:

Niezupelnie koniec:

Firma ta dokonuje obecnie - według mojej wiedzy - wszelkich sprawdzeń i oczekuję na jej oświadczenia w tej sprawie. Po jego uzyskaniu niezwłocznie opublikujemy komunikat na stronie ZPAV. - napisał przedstawiciel Związku w e-mailu dla DI.

Na razie nic nie ma, ale wszyscy czekamy z niecierplwioscia...

GPL a aplikacje sieciowe

ksiewi's picture

Mnie z kolei decyzja twórców Alladyna zainspirowała do opublikowania tekstu na temat stosowania GPL do "Web Application Services" lub jak kto woli na temat "SaaS loophole".

OIMW zmiana licencji programu

dokonuje się wraz z wydaniem jego nowej wersji a stare wersje zachowują starą licencję. W takim wypadku ZPAV musiałby jeszcze uaktualnić swój piracki skrypt do wersji bieżącej.

Skąd Panu wiadomo takie rzeczy?

VaGla's picture

O Ile Mi Wiadomo nie ma relacji między "nową" wersją programu a tym, by autorzy zdecydowali, że ich utwory od danej chwili będą dostępne na innej niż wcześniej licencji. Licencja nie jest przywiązana do wersji programu komputerowego nierozerwalnym węzłem. Licencja zależy od woli twórcy oraz porządku prawnego, w którego ramach twórca może decydować o warunkach korzystania z utworu przez innych. Nie może np. wyzbyć się autorskich praw osobistych, bo w Polsce te prawa są niezbywalne, ale zmienić licencje na już rozpowszechniony utwór - czemu nie?
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Nie podam przepisu, ale coś musi o tym być.

Ale na zdrowy rozsądek taka zmiana może być możliwa tylko w jedną stronę. Jeśli np. używam skryptu na licencji LGPL, a tu nagle twórcy zdecydują - od tej pory licencja, którą miałem ze skryptem jest nieważna, bo skrypt ma być płatny.

A w sumie co mnie to obchodzi? Moją umową z nimi była ta licencja, a w niej nie ma napisane, że twórca może w każdej chwili ją zmienić.

Co innego, jeśli skrypt jest uwalniany. Tyle, że rozumiem to przede wszystkim jako rezygnację z dochodzenia roszczeń wobec aktualnych użytkowników, a nie możliwość zmiany umowy bez zgody użytkownika.

wypowiedzenie licencji i the right to fork

ksiewi's picture

Zgodnie z polskim prawem autorskim licencję udzieloną na czas nieoznaczony można wypowiedzieć. Art. 68 ust. 1 pr. aut.:

"Jeżeli umowa nie stanowi inaczej, a licencji udzielono na czas nieoznaczony, twórca może ją wypowiedzieć z zachowaniem terminów umownych, a w ich braku na rok naprzód, na koniec roku kalendarzowego."

"Wypowiadalność" licencji stanowi poważne zagrożenie dla wolności użytkownika, nie tylko zresztą w polskim prawie. Jeżeli możliwe jest wypowiedzenie licencji, to użytkownicy nie będą mogli skorzystać z "the right to fork" i program będzie można skutecznie zamknąć.

Ale wypowiedzenie licencji i zamknięcie programu wcale nie jest takie łatwe, z uwagi na trudności prawno-techniczne (np. doręczenie wypowiedzenia, "plecionka praw autorskich" itp.). Pisałem o tym w polemice z artykułem prof. Barty i Markiewicza.

Weźmy konkretny przykład: GPL nie zawiera zakazu jej wypowiedzenia, a także nie określa czasu, na jaki została udzielona. Wobec tego, można próbować argumentować, że nie jest ona licencją udzieloną na czas nieoznaczony, lecz licencją udzieloną na 5 lat (termin ten liczyłby się pewnie od daty rozpoczęcia korzystania z programu).

Wynika to z art. 66 ust. 1 pr. aut.:

"Umowa licencyjna uprawnia do korzystania z utworu w okresie pięciu lat na terytorium państwa, w którym licencjobiorca ma swoją siedzibę, chyba że w umowie postanowiono inaczej."

Jeżeli tak, to w polskim prawie GPL byłaby zawarta na czas oznaczony, a stosunki zawarte na czas oznaczony trudniej rozwiązać. Jednak po upływie tych 5 lat licencja wygasałaby wraz ze zgodą na korzystanie z opracowań programu... Z tym, że biorąc pod uwagę art. 56 i 65 kc wniosek o 5 letnim terminie GPL wcale nie jest taki oczywisty - zwłaszcza, gdy strony zachowują się tak, jakby licencja została udzielona na czas nieoznaczony.

Aktualna wersja projektu GPLv3 zawiera natomiast wyraźne postanowienie:

"All rights granted under this License are granted for the term of copyright on the Program, and are irrevocable provided the stated conditions are met."

Rozumiem to jako wyraźne zobowiązanie do niewypowiadania licencji pod warunkiem, że licencjobiorca będzie stosował się do jej postanowień.

polecam lekture przepisow o wzorcach umownych

Ja Panu bardzo polecam lekturę przepisów kodeksu cywilnego o wzorcach umownych, zaczynając od definicji w art. 384 i następnych. A odpowiedz na nurtujące Pana pytanie zawiera art. 384(1) - wzorzec wydany w czasie trwania stosunku umownego o charakterze ciągłym wiąże drugą stronę, jeżeli zostały zachowane wymagania określone w art. 384 (np. umożliwienie stronie zapoznania się z jego treścią), a strona nie wypowiedziała umowy w najbliższym terminie wypowiedzenia.

Moim zdaniem stosunek między licencjobiorcą a licencjodawcą ma właśnie charakter umownego stosunku ciągłego, który może ulec zmianie. Nie trzeba zastrzegać w umowie licencyjnej, że twórcy mogą wypowiedzieć umowę licencyjną, czy zmienić zakres dozwolonego korzystania. Wynika to z przepisów i swobody kontraktowej; a odpłatność czy też jej brak nie wpływa na prawa stron do wypowiadania i zmianiania treści łączącego ich stosunku prawnego.

No chyba żeby uznać, że umowy licencyjne nie stanowią wzorców umownych w rozumeiniu KC, tylko jakiś inny niezidentyfikowany byt. Takie głosy słyszałam, choć bez argumentów prawnych.

J.U.S.T. Journeying Unit Skilled in Troubleshooting

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>