Ewentualny atak serwerów Policji uważam za głupotę i nieodpowiedzialność

Wiem, że brzmi to "logicznie": Policja zatrzymuje 9 osób (zresztą ilu jest w grupie 9 zatrzymanych osób tłumaczy, a ilu adminów?), w związku z tym internauci w ślepej zemście atakują serwery Policji. Ale taki atak w moim odczuciu byłby głupotą. Potrafię sobie nawet wyobrazić, że ktoś taki głupi atak przeprowadza. Fakt, że serwery na których stoją serwisy Komendy Głównej Policji mają kłopoty. Moją notatkę w ciągu wczorajszego dnia (Zatrzymano tłumaczy napisów...) odwiedzono (bo nie wiem czy przeczytano) ponad 10 tys razy. Serwer bazy danych kilka razy się chwiał. Wyobrażam sobie co musi się dziać na serwerze Policji, który jest cytowany i linkowany ze wszystkich stron jako źródło...

Policja zresztą jest pod czujnym okiem internautów. Dziennik Internautów pisze w artykule Policja o Napisy.org: Opieramy się na faktach!, że internauci znaleźli w serwisie Policji zdjęcie z Wikipedii, które opublikowano bez wzmianki o licencji licencji GNU FDL. Policja z zażenowaniem przyznała się do błędu - powiedzmy to - naruszenia prawa autorskiego (co świadczy generalnie o tym, że policja również ma kłopoty z prawem autorskim; ktoś oskarżycielsko zapyta: "to jak oni mają ścigać naruszycieli, skoro sami nie znają prawa?")...

Dziennik Internautów:

- Obrazek zamieszczony na naszej stronie, rzeczywiście nie został opatrzony stosownym opisem - przyznał Urbański - Natychmiast zostało to zmienione. Dziękuje serdecznie za zwrócenie uwagi na ten błąd. Jest mi bardzo przykro i przepraszam za brak powołania się na treść licencji zezwalającej na jego użycie.

Oczywiście ten, komu przysługują autorskie prawa majątkowe do obrazka ("wolne licencje" opierają się na prawie autorskim, a bez prawa autorskiego nie miałyby swojej siły "wirusowej") może złożyć wniosek o ściganie i Policja będzie w pewnym "socjo-kłopocie". Pewnie w toku postępowania wymyślono by jak wykorzystać licencje ustawowe przewidywane przez prawo autorskie (dozwolony użytek publiczny), ale to tylko jeden z elementów dyskusji. To dobry przykład na to, że prawo autorskie jest na tyle trudnym problemem, że nawet organa ścigania sobie z nim nie radzą. Zmieńmy zatem prawo autorskie(?). Podyskutujmy na temat tego jak to zrobić. Dialog to cywilizacja, wojna to porażka.

Wracając do "ataku". Atak na serwer (serwery) Policji uważam za działanie nieodpowiedzialne. Chociaż - jeszcze raz dam temu wyraz - nie wierzę w atak mimo już opublikowanego stanowiska, że atak taki miał miejsce (DI cytuje p. Andrzeja Gaładyka, webmastera policja.pl: "Potwierdzam, że były kłopoty techniczne ze stroną, dokładnie z przepustowością łącza w związku z atakiem na serwer WWW"). Jeśli nawet prawdą jest to, że ktoś przedstawiający się jako "grupa bojowników o wolność słowa w polskim internecie" przeprowadził atak na serwery, to takie działanie jest działaniem wymierzonym w internautów, nie w Policję.

Po pierwsze: jak już sprawa nieco przyschnie (a o zatrzymaniu 9 osób - jestem tego pewien - media nie będą zbyt często pisały już za miesiąc, o ile nie wcześniej) - znajdą się tacy, którzy z zadowoleniem podejmą dane im przez "bojowników" argumenty, by postulować zaostrzenie przepisów związanych z cyberterroryzmem.

Sama Policja rozpocznie działania zmierzające do wykrycia sprawców. Zresztą już pewnie wszczęto postępowanie, gdyż wynikać to może z art. 304. KPK:

§ 1. Każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję. Przepis art. 191 § 3 stosuje się odpowiednio.

§ 2. Instytucje państwowe i samorządowe, które w związku ze swą działalnością dowiedziały się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, są obowiązane niezwłocznie zawiadomić o tym prokuratora lub Policję oraz przedsięwziąć niezbędne czynności do czasu przybycia organu powołanego do ścigania przestępstw lub do czasu wydania przez ten organ stosownego zarządzenia, aby nie dopuścić do zatarcia śladów i dowodów przestępstwa.

§ 3. Zawiadomienie o przestępstwie, co do którego prowadzenie śledztwa przez prokuratora jest obowiązkowe, lub własne dane świadczące o popełnieniu takiego przestępstwa Policja przekazuje wraz z zebranymi materiałami niezwłocznie prokuratorowi.

A więc oni muszą ścigać (chociaż można się spierać o rodzaj przestępstwa ściganego z urzędu, o który mogłoby w tym przypadku chodzić) i będą to robić - tak jak było w niedawnym przypadku mało spektakularnego ataku, polegającego na "powieszeniu" na "dziurawej" stronie Policji grafiki z tablicą "Uwaga złe psy!": Zatrzymano chłopaka, który umieścił "złe psy" na stronie suwalskiej policji oraz Afera o zdjęcie na stronach suwalskiej policji.

Idźmy dalej: taki atak - nawet skuteczny, czyli zakończony "wywaleniem się" serwerów - nie rozwiązuje żadnego problemu społecznego, a tylko doprowadza do tego, że strony silniej okopują się na swoich pozycjach. Taki atak nie sprzyja dialogowi. Zresztą o jakim dialogu tu mówić, skoro "anonimowe społeczeństwo atakujące serwer" to nie społeczeństwo, a jedna lub kilka osób z dostępem do infrastruktury i nawet podstawową umiejętnością uruchomienia paru skryptów. Przy takim obciążeniu serwerów jakie - jak sądzę - ma miejsce od wczoraj (bo temat jest nośny społecznie, w wielu ludziach zrodziło się oburzenie i bezsiła - mam takie sygnały - i każdy chce "na własne oczy" i "bez pośredników" przeczytać cytowane w wielu miejscach komunikaty Policji), w takiej sytuacji wywalenie serwera nie jest zbyt wielką sztuką. Nie świadczy nawet o wybitnych możliwościach technicznych atakującego.

Kolejna sprawa to dostęp do informacji - mimo tego, że Policja nadal nie odpowiedziała na moje pytanie w sprawie podstawy prawnej działania swoich serwisów informacyjnych i tego, czy zarejestrowano je w sądzie jako dziennik lub czasopismo (termin 14 dniowy mija 22 maja, a nie sądzę, bym otrzymał odpowiedź wcześniej; por. Czy "własne" serwisy internetowe administracji publicznej działają legalnie?), to jednak serwisy internetowe Policji są/(mogą być) ważnym ogniwem udostępniania informacji społeczeństwu. Ataki na te serwisy są - jak się nad tym zastanowić - wymierzone przeciwko każdemu z nas - internautów. A zwłaszcza tych, którzy w poszukiwaniu i sprawdzaniu informacji starają się docierać do źródeł ich opublikowania. Oczywiście chciałbym, by informacje podawane na stronach policji były rzetelne, by prawo, w oparciu o które Policja dokonuje czynności było jasne i akceptowalne społecznie, oczywiście miałbym jeszcze kilka postulatów...

Festyn z paleniem sklepów i gwałceniem okolicznych mieszkańców nie wnosi nic konstruktywnego do dyskusji.

Sprawa techniczna (myślę, że czytający ten serwis admini serwerów przyznają mi rację) - przeprowadzenie ataku DDoS wymierzonego w jeden z elementów infrastruktury zaburza porządek obiegu pakietów w całej Sieci. Wysycenie łącz, ogólny spadek jakości korzystania z internetu, utrata pakietów i to nie tylko w "okolicach" serwera wykorzystywanego przez Policję-cel.

Osobiście zasmuca mnie informacja, że Policja potwierdziła atak na serwery. Wolałbym myśleć, że doszło do wygodnej nadinterpretacji sytuacji (by pokazać złych atakujących i mieć wyjaśnienie dlaczego strona nie działa, gdyby ktoś "z góry" postanowił podnieść słuchawkę w celu interwencji). Wolałbym myśleć, że ktoś komuś niedokładnie wyjaśnił sytuację z natężeniem ruchu. Bo boję się myśleć co może oznaczać faktycznie przeprowadzony atak...

wykres Daily Reach serwisu plolica.pl

Wykres Daily Reach serwisu policja.pl wygenerowany przez Alexa.com

I nie o siebie się boje, tylko o to, że polaryzacja obozów (my-społeczeństwo - oni-władza), okopanie się na swoich pozycjach, przeszkodzi systematycznym i mało nerwowym naprawianiu tego co powinno być naprawione.

Czytaj również:

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Licencja

Warto zauważyć, że nawet po wprowadzeniu informacji o licencji obecność obrazka wciąż jest niezgodna z prawem. Brakuje bowiem informacji o prawach autorskich, którymi przecież ilustracja jest objęta, a także wskazania osoby autora; poza tym, jeśli przyjąć, że grafika w pełnej rozdzielczości stanowi „formę źródłową”, na podstawie której powstała zminiaturyzowana postać widoczna na stronie, powinien się też pojawić (zgodnie z licencją GFDL) odnośnik do tej wersji lub ewentualnie informacja, jak można taką wersję uzyskać.

Odnosząc się do ataku, też mam wrażenie, że to jest raczej slashdotting (metaforyczny), niż rzeczywisty DDoS.

Szukając analogii do napisów

VaGla's picture

Obrazek na stronie Policji nie był dokładnie tym, który znalazł się na stronach Wikipedii, a był jego opracowaniem. Podobnie, jak za opracowanie można w niektórych sytuacjach uznać przetłumaczenie ścieżki dialogowej do filmu...
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Idąc dalej

To bardzo cenna uwaga. Prowadząc analogię w drugą stronę: publikując opracowanie należy (jeśli dobrze rozumiem; nie jestem prawnikiem) podać autora oryginału (chyba, że sam autor expressis verbis pozwoli publikować bez takiej adnotacji). Na stronie policji takiej adnotacji nie było (nie ma); na stronie napisy.org znajdował się odnośnik do co najmniej dwu miejsc (fDB i IMDB), na których informacje o autorstwie dzieła pierwotnego było można odczytać.

a co do slashdot effect - już jest info na /.

VaGla's picture

Polish Fans Held By Police For Movie Translations: ""Nine people involved in a community portal Napisy.org were held for questioning by the Polish police forces this Wednesday. They will be probably be accused of publishing illegal translations of foreign movies (which is forbidden by Polish copyright law). Napisy.org website was shut down immediately afterwards by the German forces (since the servers were located in Germany). The service was the most popular Polish on-line portal where users were free to submit translated subtitles for popular movies. 'According to Polish copyright law any "processing" of others' content including translating is prohibited without permission. The people held (aged 20 - 30) were questioned on Wednesday and Thursday and then allowed to leave. In case of being accused of illegal publishing of copyrighted material, they can spend in jail up to 2 years (in the worst case).'""
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Z innej okazji Paweł o atakach na administrację publiczną

VaGla's picture

W blogowym(?) wpisie Największe ataki internetowe na Polskę, który promuje artykuł Jak walczyć z cyberterroryzmem?, Paweł Krawczyk wymienia:

Największe ataki internetowe na polską administrację publiczną w ciągu kilku ostatnich lat:

  • atak na Krajowe Biuro Wyborcze, który przypuścili wyborcy po wyborach samorządowych w 2002 roku - spowodował wyłożenie się serwisu i opóźnienie zliczania głosów o tydzień,
  • atak na KBW, który przypuścili wyborcy po wyborach prezydenckich w 2005 roku - spowodował wyłożenie się systemu do wizualizacji wyników
  • atak na serwis Prezydenta RP, który przypuścili internauci żądni treści "Raportu Macierewicza" - tutaj Kancelaria Prezydenta wykonała dobrą robotę, wystawiając Raport na łączu dużego ISP, ale i tak przez jakiś czas strona była niedostępna

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Ataki?

Przecież to nie żadne ataki są chyba, tylko po prostu ruch, którego objętości się nie spodziewali twórcy serwisów.

„atak na serwis Prezydenta RP, który przypuścili internauci żądni treści "Raportu Macierewicza"” -- to zdaje się explicite nawet to stwierdzać. Czy „władza” jest na tyle paranoiczna, żeby wszelki pad nazywać „atakiem”, czy to po prostu zwalanie winy za nie przygotowanie właściwej infrastruktury? Tak się tylko głośno zastanawiam...

Bo to jest sarkazm

Ja się dziwię, że blogerzy potrafią jakąkolwiek aferę wytropić, bo przecież interesujące wyniki dałoby pewnie badanie zrozumienia informacji publikowanych w wielu warstwach i w wielu wątkach jednocześnie. To też jak z prawem autorskim - nikt go nie rozumie; ale czemu się dziwić, skoro nikt nie rozumie tekstu pisanego w gazecie, nikt nie rozumie informacji przekazywanych w dzienniku telewizyjnym.

A to powyżej co Krawczyk napisał o atakach na serwery administracji publicznej to sarkazm, ironia, wyszydzenie, pogardliwość. Może trzeba palić dowcip i zaznaczać o co chodzi? Panie Piotrze?

A, to przepraszam

Rzeczywiście: do źródła nie zajrzałem, a z cytatu o barbarzyńskiej porze dnia tuż po przebudzeniu zamroczony jeszcze snem (i wczorajszą wódką) umysł nie wychwycił tego niuansu. Oczywiście, że dowcipu nie powinno się palić :-)

niestety miałeś rację

Min. Sprawiedliwości zapowiada, że wprowadzą zmiany w prawie karnym, tak by móc ścigać osoby, które dopuszczają się ataków DDoS...:

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4144393.html

no coz mam powiedziec... postulat zmiany wczesniej niz myslalem

VaGla's picture

W przywołanym wyżej tekście Gazeta.pl powołuje się na Rzeczpospolitą (a w Rzepie nie mogę znaleźć tekstu; już znalazłem - Rzeczpospolita: Polskie serwery ofiarą bezkarnych hakerów), więc zacytuję za przejętym przez Gazeta.pl tematem: "Nasze prawo nie karze za najbardziej popularny rodzaj ataku, taki jakiego ofiarą padł w piątek serwer policji, a ostatnio także sieć internetowa w Estonii. Karane jest włamanie do sieci, które wiąże się ze szkodami. W przepisach nie ma natomiast sankcji dla hakerów, którzy paraliżują serwery, wysyłając do nich miliony sygnałów. "To nie jest przestępstwo i nie możemy ścigać osób, które próbowały zablokować nasz serwer" - mówi komisarz Urbański."

Nie będę się spierał. Jeśli komisarz Urbański reprezentujący Policję mówi, że prawo nie karze, to najpewniej nie karze. Zastanawiam się w tej sytuacji czy cytować art. 269 kodeksu karnego? Zacytuję:

§ 1. Kto niszczy, uszkadza, usuwa lub zmienia dane informatyczne o szczególnym znaczeniu dla obronności kraju, bezpieczeństwa w komunikacji, funkcjonowania administracji rządowej, innego organu państwowego lub instytucji państwowej albo samorządu terytorialnego albo zakłóca lub uniemożliwia automatyczne przetwarzanie, gromadzenie lub przekazywanie takich danych, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Można też zacytować kolejny artykuł (Art. 269a. KK):

Kto, nie będąc do tego uprawnionym, przez transmisję, zniszczenie, usunięcie, uszkodzenie lub zmianę danych informatycznych, w istotnym stopniu zakłóca pracę systemu komputerowego lub sieci teleinformatycznej, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Rozumiem, że stanowisko Policji "w polskim systemie to nie ścigane" można też uznać za próbę wyjścia z twarzą w świetle cytowanego wyżej art 304. KPK. No bo kogo by znaleźli? Pewnie mnie, bo ja też do serwisu Policji podlinkowałem, a więc doprowadziłem/przyczyniłem się do sytuacji, w której "w istotnym stopniu zakłócono pracę systemu komputerowego lub sieci teleinformatycznej" oraz "zakłócono lub uniemożliwiono automatyczne przetwarzanie, gromadzenie lub przekazywanie (...) danych"... Internauci zakłócili, bo chcieli przeczytać, a jak tysiąc osób jednocześnie chce przejść przez wąskie drzwi, to framugę mogą wyrwać ze ściany...

Strony policja.pl są hostowawne na autonomicznym serwerze Policji, do którego łącze dostarcza NASK. Być może CERT mógłby opublikować jakąś informacje na temat tego, jak z perspektywy dostawcy łącza dla serwisu internetowego wyglądał "atak" - mielibyśmy pełniejszą wiedzę. Na razie można jedynie obserwować wymianę niejasnych, medialnych komunikatów i grę pozorów... Jeśli był atak (bo przecież ktoś mógł postąpić na tyle głupio, by taki atak przeprowadzić) - moglibyśmy się dowiedzieć z wiarygodnego źródła.

Ministerstwo Sprawiedliwości: "Odpowiedni zapis znajdzie się w projekcie nowelizacji prawa karnego, który w najbliższych dniach trafi do Sejmu", a ja sądzę, że są w już w polskim systemie prawa przepisy, które można stosować.

No to daliście pretekst "bojownicy".
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

No to mamy już chyba

No to mamy już chyba odpowiedź Jaśnie Wielmożnej Władzy. Zamiast spróbować rozwiać wątpliwości dużej części internautów co do IMHO słusznie budzących oburzenie praktyk a la państwo policyjne - oni potwierdzają tylko wszystkie najgorsze przypuszczenia. Innymi słowy - karać, karać, karać. To chyba prawda co mówią co poniektórzy - patrzenie na świat przez grube przyciemnione szyby rządowego BMW bardzo zniekształca perspektywę i obraz rzeczywistości. Czy w gabinetach ministerialnych lądują wyłącznie ludzie którzy nigdy nie czytali książek historycznych i nie wiedzą jak zawsze i niezależnie od systemu kończy władza która stosuje takie metody dialogu ze społeczeństwem?

Jeśli był atak (bo przecież ktoś mógł postąpić na tyle głupio, by taki atak przeprowadzić) - moglibyśmy się dowiedzieć z wiarygodnego źródła.

Moglibyśmy - ale po co? Lud nie jest od wiedzenia. Za to jest dobry pretekst do kolejnych obostrzeń prawa w tym temacie..

No to daliście pretekst "bojownicy".

Co by nie sądzić postępowaniu wspomnianych bojowników - nie miało one żadnego realnego znaczenia dla tej sprawy. Dla szukającego pretekst zawsze się znajdzie - najwyżej trzeba będzie na niego poczekać albo wręcz sprowokować samemu.

Pozdrawiam

Policja będzie ścigała za atak (podstawa 269a)

VaGla's picture

Dziennik Internautów w tekście Napisy.org: Policja kontratakuje - kto powinien się bać cytuje korespondencję prowadzoną z przedstawicielem Policji: "Teraz ta bezkarność nie jest już taka pewna. W e-mailu przesłanym wczoraj dla Dziennika Internautów Zbigniew Urbański stwierdził, że "materiał, który ukazał się w Rzeczpospolitej dotyczył ataku czwartkowego, a po sobotnim ataku zostanie wszczęte postępowanie przygotowawcze w sprawie zakłócenia pracy systemu komputerowego.""

I potem jeszcze informacja, że "postępowanie zostanie wszczęte z art. 269a Kodeksu Karnego".

A więc podstawa się znalazła. Widocznie kartka się zagięła wcześniej.

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Czy ataki typu DDoS są karalne?

według tego co opublikowała 'gazeta' tego typu ataki nie są przewidziane w polskim prawie, więc nie można ich ścigać...
źródło

co ciekawe, to samo zrodlo

co ciekawe, to samo zrodlo (http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34397,4144393.html) podaje, ze:

Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiada, że przepisy zostaną zmienione. "Odpowiedni zapis znajdzie się w projekcie nowelizacji prawa karnego, który w najbliższych dniach trafi do Sejmu" - zapowiada na łamach "Rzeczpospolitej" Sławomir Różycki z ministerstwa.

Ciekawe jak szybko nad ta ustawa pracuja? Czy wzieli pod uwage wszystkie mozliwosci jakie sie z tym wiaza? Kto bedzie potraktowany jako odpowiedzialny za taki atak? Czy to beda niewinne osoby, nieswiadome tego, ze ich komputery wysylaja pakiety do serwera? Czy moze producent systemu operacyjnego, ktorego luka umozliwila zainstalowanie wirusa?

**

Chcialbym, aby rozwoj spoleczenstwa informacyjnego szedl w parze z poprawianiem jakosci prawa. Zebym nie musial sie martwic, ze majac swoj pozytywny wklad jego rozwoj, uslysze kiedys "kto ... ten podlega karze pozbawienia wolnosci do lat..."

Czy należałoby również ukarać wydawnictwo IDG?

ubik's picture

Od zeszłego roku wydawnictwo IDG wydaje kolejne płyty DVD z serialem Ghost In The Shell - Stand Alone Complex.
Na płycie dostępne są następujące wersje językowe:
- wersja anglojęzyczna + napisy polskie,
- wersja anglojęzyczna + polski lektor,
i (sic!)
- wersja japońska z fansubami.

Dodajmy, że jest to produkt całkowicie komercyjny:

oraz, że nie jest to jedyny produkt IDG, w którym użyto fansubów, np. Akira/GITS-film.

Screenshot serwisu IDG z 18 maja 2007

Screenshot serwisu IDG z 18 maja 2007 z zaznaczeniem: "Napisy: polskie/fansuby"

te same napisy byly

te same napisy byly wczesniej udostepnione w "pewnym" serwisie z napisami, i wlasnie to ich jakosc jak rowniez zaangazowanie ich tworcy zostalo zauwazone przez idg
calosc jest bardzo pozytywnie oceniana zarowno przez srodowisko jak i prez wydawce (mimo znacznie nizszego zainteresowania niz oczekiwane)

jak widac da sie dojsc do poroumienia bez angazowania w to policji

teksty piosenek

a czy rozpowszechnianie tłumaczenia tesktów piosenek też jest karalne?

No właśnie - teksty piosenek - co na to Gazeta Wyborcza?

ubik's picture

Wojciech Mann publikował w rubryce Monday Manniak dodatku "Duży Format" do Gazety Wyborczej autorskie tłumaczenia tekstów piosenek.

Ciekawe, czy on lub GW/Agora potrafią udowodnić, że w momencie publikacji były podpisane umowy zezwalające na tego rodzaju działania?

EMI Music Poland wydała następnie specjalne wydawnictwo, produkt komercyjny w cenie (obecnie) 35 PLN - tu również można postawić pytanie, czy uzyskano odpowiednie glejty?

Oczywiście pytania są postawione prowokacyjnie - po to, by uświadomić absurd zatrzymania osób tłumaczących napisy filmowe.

Wojciech Orliński ogłasza satysfakcję

VaGla's picture

W blogu Wojciecha Orlińskiego napisano: "Aby skomentować ten wpis musisz podać swój identyfikator (login) i hasło. Jeżeli nie masz jeszcze konta w Gazeta.pl, możesz je założyć". Mogę skomentować nie zakładając konta w Gazeta.pl. Mogę skomentować u siebie.

Witam serdecznie. Prowadzę serwis internetowy, który był Pan uprzejmy podlinkować pod słowem "kolesi" w komentowanej właśnie notatce (Napisow.org pamięci żałobny rapsod). Również jestem twórcą (Pan to ujął w swoim przypadku słowami "...żyjący z eksploatacji majątkowych praw autorskich..."). Zresztą w swoich notatkach nie bronię, ale też nie atakuję zatrzymanych "ludzi od napisów". Od tego są inni. Pana wpis kończą słowa: "...Może kiedyś znajdę na to kasę, ale nie zamierzam kraść dlatego, że chwilowo jej brak...". Jednocześnie poprzednią swoją notatkę (Now playing (31)) rozpoczął Pan od "zaszytego" w niej teledysku umieszczonego przez kogoś w zasobach serwisu YouTube. W swoim serwisie, w dziale linki odnotowałem kilka (kilkanaście) przypadków uznania za naruszenie autorskich praw majątkowych również takiego "hotlinkowania". Stąd - nie zajmując stanowiska ani pro ani contra - ciekawy jestem Pańskiego komentarza dotyczącego tego spostrzeżenia. Być może jest tak, bo przecież nie można tego wykluczać, że uzyskał Pan zgodę zespołu (wydawcy) na wykorzystanie teledysku w swoim serwisie, a może zespół (wydawca) wyzbył się autorskich praw majątkowych i teledysk należy do domeny publicznej. Nie sprawdzałem tego. Jestem przekonany, że Pan sprawdził i doszedł do wniosku, że nie ma nic zdrożnego w jego umieszczeniu przy swojej notatce w blogu. Czasem się piosenka do człowieka przyczepi... Proszę nie traktować tego komentarza jako próby ataku/obrony kogokolwiek. Po prostu ciekawy jestem Pańskiego komentarza.

Screenshot fragmentu bloga Wojciecha Orliśnkiego

Screenshot fragmentu bloga Wojciecha Orlińskiego. Notatkę Napisow.org pamięci żałobny rapsod kończą słowa "...Może kiedyś znajdę na to kasę, ale nie zamierzam kraść dlatego, że chwilowo jej brak...", notatka wcześniejsza zaczyna się od wklejonego (rozpowszechnianego?) teledysku grupy Manic Street Preachers (teledysk umieszczony został w You Tube przez kogoś, kto posługuje się nickiem "manolodisco2000". Notatka z teledyskiem zaczyna się od słów "Przyczepiła się do mnie piosenka, która w ogóle nie jest w moim stylu..."

Jeszcze zdanie z recenzji rozpowszechnianej przez Orlińskiego piosenki, recenzji autorstwa Wojciecha Orlińskiego oczywiście: "Hiszpańska wojna domowa dostarcza pośredniego dowodu na to, że czasem ktoś gdzieś w jakimś konflikcie ma coś w rodzaju racji"

Pozdrawiam serdecznie.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

zasadnosc ddos

nazywasz ddos na policja.pl glupim. niewiem byc moze jest glupi, ale afaik w szwecji byla analogiczna sytuacja (niepamietam szczegolow) i cos tam sobie tym ddosem wywalczyli.

po zatym sciganie prawne ddosa wydaje mi sie byc
martwym przepisem (profesjonalnie przeporwadzony jest praktycznie niewykrywalny)

atak ddos

Wykrycie sprawców (głównych) ataków ddos jest praktycznie niemożliwe gdyż:
- atak odbywa się z tysięcy komputerów z całego świata (właściciele tych komputerów, uąytkownicy - nie mają nawet bladego pojęcia, że ich komputer bierze udział w ataku) zarażonych trojanem/virusem i tworzących tzw. botnet
- główny sprawca (zarządzający botnetem) wydaje mu polecenia w sposób uniemożliwiający zwykle jego namierzenie
- sprawca ten może znajdować sie w dowolnym miejscu i kraju na ziemi
- może też zmieniać dodatkowo bez problemu miejsce swojego pobytu, za każdym razem inne

Nawet jeśli prawnie ataki ddos będą ścigane będzie to i tak martwe prawo.

Zawsze zastanawia mnie u osób rządzących podejście "życzeniowe" w stylu: "uchwalimy przepis i w sposób magiczny problem zniknie"

Jest potwierdzenie: atak na serwery policji to DDoS

VaGla's picture

Polski CERT: Atak na serwery policji to DDoS: "W odpowiedzi na pytanie Internet Society Poland, polski CERT potwierdził, iż przejściowa niedostępność serwisów internetowych policji była spowodowana atakiem typu Distributed Denial of Service". Na stronie ISOC Polska opublikowano odpowiedzi na pytania zadane CERT Polska.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

A dzisiaj zaatakowano serwer

A dzisiaj zaatakowano serwer Wprost ... ;). Któż to mógł zrobić? Nie będę zgadywał, bo to byłaby już polityka :D.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Ukończył Aplikację Legislacyjną prowadzoną przez Rządowe Centrum Legislacji. Radca ministra w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego a następnie w Departamencie Doskonalenia Regulacji Gospodarczych Ministerstwa Rozwoju. Felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również członkiem Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji i członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>