Cenzura w stylu Bollywood

atak w BombajuWładze w Indiach doprowadziły do zablokowania dostępu do wielu popularnych serwisów blogerskich, tłumacząc to względami bezpieczeństwa narodowego. Niedawno w Bombaju doszło do zamachów terrorystycznych. Resort telekomunikacji zdecydował o odcięciu materiałów publikowanych przez ekstremistów. Odcięto przy okazji w całości takie serwisy jak Geocities, Typepad oraz Blogspot. Blogerzy bardzo się zdenerwowali, operatorzy telekomunikacyjni są nieco skonfundowani, przedstawiciele rządu nie odbierają telefonów...

O działaniach Departamentu Telekomunikacji można przeczytać m.in. w The Guardian (Bloggers' fury as India blocks sites ). Dowiadujemy się z tego materiału, że w Indiach jest 40 tys blogerów. Blogosfera uznała, że odcięcie serwisów blogowych przez rząd to naruszenie podstawowych praw i wolności człowieka, cenzura i pogwałcenie wolności słowa. Jednym z odciętych od swojego bloga internetowym publicystą jest prawnik Sanjukta Basu, którego blog meateccentricitydotcom prowadzony w serwisie blogspot.com ostatni raz zaktualizowano 11 lipca. Blogerzy postanowili szukać sprawiedliwości w sądzie. Rząd zdecydował o zablokowaniu nie więcej niż 20 internetowych serwisów, zatem powinien zagwarantować, by blokowano właśnie te, a nie inne. Wedle komentatorów działania rządu, w szczególności nieudolne filtrowanie internetu pozostają w sprzeczności z art. 19 Konstytucji Republiki Indii.

Tak. Indie są krajem demokratycznym. Na podstawie indyjskich przepisów (cytowanych przez angielskojęzyczne źródła jako the Information Technology Act 2000), dostęp do witryn internetowych może zostać zablokowany, jeśli serwis promuje przemoc, nienawiść, terroryzm lub pornografię, w tym pornografię dziecięcą. Problem w tym, że internet nieco wyprzedził prawo. Nie dokopałem się do żadnych informacji na temat ewentualnych rygorów związanych z kontrolą sądową nad takimi decyzjami o blokowaniu informacji. Jakaś kontrola nad tymi, którzy kontrolują obywateli być powinna. Ciekawe czy odbyło się to w taki sposób, że operatorzy po prostu zablokowali witryny bez żadnej dyskusji, wiedząc, że z rządem lepiej nie dyskutować w sprawach bezpieczeństwa narodowego?

Rząd i operatorzy po chwili wahania i wysłuchaniu fali krytyki (w tym międzynarodowej) przyznali, że zablokowanie serwisów społecznościowych wynikało z technicznego błędu (komentuje się, że tamtejsi dostawcy usług internetowych nie mają jeszcze zbyt dużego doświadczenia w blokowaniu konkretnych witryn, więc udało im się zablokować przez przypadek znacznie więcej niż chciał rząd - zablokowali dostęp do domen, nie zaś do konkretnych serwisów znajdujących się pod subdomenami).

Zaczęło się od tego, że Departament Telekomunikacji odkrył dwie strony (następnie wskazano 15 innych), na których znalazły się treści "ekstremalnie" i polecił operatorom telekomunikacyjnym zablokować do nich dostęp (uznano m.in. że blogi te mogą służyć do koordynowania kolejnych ataków terrorystycznych). Wedle doniesień - rząd nie wytłumaczył providerom konkretnych przyczyn blokowania wskazanych serwisów, powołując się właśnie na względy bezpieczeństwa narodowego. W ten sposób mieszkańcy Republiki Indii zostali odcięci nie tylko od możliwości prowadzenia swoich blogów, ale również od możliwości zapoznania się z tym co piszą inni, w ramach odciętych serwisów.

Fala oburzenia spowodowała publikację w kilku międzynarodowych źródłach. Dziś już wiemy, że Stowarzyszenie dostawców internetowych z Delhi zarekomendowało swoim członkom usunięcie "blankietowych" blokad (ale stowarzyszenie to nie ma nad swoimi członkami żadnej władzy, więc może jedynie sugerować pewne rozwiązania). Zareagowały również Stany Zjednoczone. Dlaczego właściwie odcięliście dostęp do prowadzonych przez naszych przedsiębiorców serwisów? Przedstawiciele indyjskiego rządu nie odbierają telefonów od dziennikarzy, blogosfera domaga się krwi. Mowa jest o kryzysie, naruszeniu podstawowych, konstytucyjnych praw i wolności, cenzurze, państwie totalitarnym... A przecież to wciąż demokracja.

O niedawnych zamachach pisały liczne agencje. Przytoczę fragment depeszy opublikowanej w Onet.pl Tragedia w Bombaju - 163 ofiary zamachów: "W Bombaju w Indiach w wyniku serii eksplozji zginęły co najmniej 163 osoby, 460 jest rannych. Najnowszy bilans ofiar śmiertelnych podała miejscowa policja." I dalej, w tej samej depeszy: "Po zamachach w Bombaju i na przedmieściach stan pogotowia ogłoszono we wszystkich większych miastach Indii. Wybuchy w Bombaju nastąpiły w kilka godzin po serii ataków, które z użyciem granatów przeprowadzili islamscy ekstremiści, zabijając osiem osób w głównym mieście indyjskiej części Kaszmiru, Śrinagarze. Kaszmir jest podzielony na części indyjską i pakistańską".

Nasze rodzime doświadczenia związane z blokowaniem „na rympał” można prześledzić na przykładzie "czarnej listy" Beniamina, inne doświadczenia z dostępem do treści można przywołać na przykładzie - nieudanej akcji przeciwko serwisowi Redwatch. ..

Wszystko jednak wskazuje, że zarówno rządy jak i operatorzy nauczą się z czasem blokować informacje. Najgorzej będzie wówczas, gdy nikt nie będzie wiedział jakie treści są blokowane, oraz że blokowane są w ogóle jakiekolwiek treści. Gdy nikt nie będzie mógł kontrolować kontrolujących.

O nieudolnym blokowaniu serwisów w Indiach piszą również inne tytuły:

I wiele, wiele innych...

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>