Zamieszanie wokół Międzynarodowego Centrum Informacyjno - Konsultingowego ICIC

Pewnie też dostaliście już oferty od ICIC. Ja dostałem kilkadziesiąt, ale podejrzewam, że po tym tekście dostane kilkaset, albo znacznie więcej, chociaż postaram się zrelacjonować sprawę rzetelnie. W każdym razie w Sieci wrze, więc pomyślałem, że opiszę co się dzieje. Chociaż lepiej o tym napisał Tonid w swoim tekście, dostępnym pod przewrotną domeną icic.pl (w ten sposób chce uzyskać wyższe pozycje w wynikach wyszukiwania - to element kampanii informacyjnej)...

Jeśli chodzi o relacje tego, co się dzieje, to trzeba powiedzieć, że ukraińska firma ICIC, która prowadzi swoją stronę pod adresem www.seminar.kiev.ua, organizuje konferencje w Warszawie oraz na Ukrainie, a informacje o tych konferencjach rozsyła stosując dość wyrafinowane techniki spamerskie. Dostałem informacje, że w kręgu znajomych są osoby, które były na takim spotkaniu i dzięki niemu zyskały wartościowe dla nich kontakty. Nie zmienia to faktu, że wysyłkę ofert ICIC można oceniać z punktu widzenia polskich przepisów mówiących o nieuczciwej i uciążliwej reklamie (ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji), można też oceniać z punktu widzenia przepisów o zakazie przesyłania drogą elektroniczną niezamówionej informacji handlowej.

Łukasz Kozicki na swojej stronie pisze:

Wpłynięcie na firmę metodami prawnymi jest niestety trudne: jest zarejestrowana na Ukrainie, gdzie spam nie jest karalny, a w Polsce działa przez pojedyncze osoby, bez rejestracji działalności. Spam jest wysyłany poprzez sieć zombie lub open-proxy.

Pojawiła się zatem inicjatywa Lemata, którą jej autor opisał w szczególności następującymi słowami:

Zawracam się z apelem do wszystkich, którym ICIC nadepnęło na odcisk. ICIC reklamuje w swoim spamie stronę wyszukiwarki: http://www.szukacz.pl/szukaj.aspx?enc=iso-8859-2&q=icic&ct=polska. Trzeba im zepsuć taką darmową reklamę poprzez zwrócenie się do webmasterów o usunięcie tych informacji. Idea jest taka:

  • wchodzimy na taki wynik wyszukiwania
  • szukamy adresu webmastera w danej domenie
  • piszemy do niego liścik ...

Mamy tu do czynienia z "klasyczną" negatywną kampanią. Co więcej - z możliwymi krokami odwetowymi. Otóż wspomniany wyżej Łukasz Kozicki opisuje to, co się dzieje w sytuacji, gdy ktoś "przyłączy się" do opisanej wyżej akcji:

Na efekty nie trzeba było czekać długo - większość informowanych o tych faktach firm przestało promować ICIC na swoich stronach internetowych. Przy okazji ICIC zaprezentowała się ze swojej "najlepszej" strony: dopisując do list adresatów spamu firmę która zerwała współpracę, mailbombing osób które się zaangażowały w tę akcję (nie pierwszy zresztą), czy joe-job i "bombardowanie zwrotkami", a nawet groźby (chodzi z pewnością o ICIC). Nawiązując do tytułu - no cóż, metoda okazała się chyba skuteczna, ale walcząc z nimi samemu też można oberwać od firmy, która najwyraźniej nie przebiera w środkach...

Prowadząc taką akcję informacyjną warto pamiętać, że "branie sprawiedliwości we własne ręce" nie jest działaniem cywilizowanym. Żadne ekstrema nie są dobre. Wymieniłem się korespondencją ze znajomym, który prowadzi zaprzyjaźniony serwis. Zadałem pytanie czy wie, co się dzieje (na jego stronie jest jakaś stara, bo sprzed dwóch lat, impreza ICIC). Okazało się, że już do niego się odezwali uczestnicy akcji. Jego relacja zaś jest taka, że "zamiast grzecznie prosić zaczęli się zachowywać jak nawiedzeni rewolucjoniści". Tak więc Panowie - weźcie pod uwagę, że uprzejmość popłaca. Sam nie jestem zwolennikiem spamu (wręcz przeciwnie), jednak uważam, że wszelkie samosądy nie są rozwiązaniem, które warto pochwalać (przeczytaj chociażby ostatni komentarz o czarnych listach; i wbrew temu co mówi Maciej Miąsik w wywiadach - nie jestem infoanarchistą; widzieliście kiedyś prawnika - anarchistę??? Co by powiedzieli moi klienci? No, chyba, że ja nie rozumiem co oznacza termin infoanarchizm, ale wierzę w pewien idealny system prawa, fakt, że obecny stan daleki jest od mojej utopii, a prawo tzw. własności intelektualnej istotnie rozwija się w niepokojącym kierunku... ;)

To z czym mamy do czynienia dziś to raczej stan wojny. Spamerzy dysponują w niej gigantycznym arsenałem, co dość wyraźnie widać na przykładzie ataku na serwis Blue Frog.

Co do ICIC, jak pisze Tonid:

ICIC przy wysyłaniu niezamówionych informacji handlowych stosuje metody charakterystyczne dla internetowych organizacji przestępczych zajmujących się masowym wysyłaniem spamu...

Dalej opisuje zaś te techniki. W jednym z komentarzy opisał też, jak przyszło do niego 6 tys zwrotów z nieudanej wysyłki, co świadczy, że spamerzy ustawlili jego adres poczty elektronicznej jako adres nadawcy swoich ofert, podszywając się pod niego i w ten sposób dodatkowo przeprowadzając taki, wyrafinowany atak DDoS na jego serwer pocztowy...

Cóż. W dyskusji dotyczącej nowych regulacji antyspamowych podnosi się wielokrotnie, iż transgraniczność internetu utrudnia znacznie walkę z tym - patologicznym, co by nie mówić, zjawiskiem. Trangraniczny charakter powoduje, że wobec osób działających na rzecz przedsiębiorcy zagranicznego nie można użyć przepisów o wykroczeniach (te mają terytorialne ograniczenie, inaczej niż przepisy uznające dane działanie za przestępstwo). Można walczyć ze spamem metodami technicznymi, ale - jak pokazują opisy we wskazanych wyżej źródłach - spamerzy stosują przeróżne tricki, wykorzystują przejęte maszyny (zombie), używają jednorazowych, darmowych kont pocztowych (zakładanych w różnych portalach internetowych), kierują ruch na strony zakładane również dla celów jednorazowych. Ciężko z tym walczyć... W dyskusji podnosi się również, że skoro spamerom opłaca się wysyłać tymi technikami swoje komunikaty, bo jest odzew (skoro wyśle się milion listów i z każdej tego typu wysyłki uzyska się 1% skuteczności, to daje to 10 tys ofert trafiających na podatny grunt; cóż, że 99% powoduje zalanie infrastruktury internetu falą nie do zatamowania, a to wiąże się też z realnymi kosztami na utrzymanie i konserwacje; cóż, że dochodzi do naruszeń prawatności i łamania prawa na skalę do tej pory niespotykaną... Skoro spam odnosi zamierzony skutek - funkcjonuje nadal). W dyskusji zatem podnosi się, że działania prawne winny być kierowane przeciwko tym, którzy w sposób pośredni współpracują ze spamerami. Być może tą właśnie logiką kierują się osoby dziś uczestniczące w akcji przeciwko ICIC.

Informacja ma sporą wagę. Bojkoty przeróżnych przedsiębiorców (również pośredników, w sytuacji, gdy nie da się bojkotować firm, przeciwko działaniom których tak naprawdę prowadzi się działania) połączone z kampaniami informacyjnymi, należą do podstawowego arsenału ruchów społecznych, w szczególności alterglobalistów. Można o tym przeczytać w książce No Logo autorstwa Naomi Klein. Nie byłbym sobą, gdybym nie napisał teraz, że renoma osoby prawnej należy do jej dóbr osobistych, chronionych w Polsce przepisami kodeksu cywilnego. Kampanie negatywne zatem stanowią zagrożenie lub naruszenie dóbr osobistych. Jednak prawo przewiduje różne kontratypy. Jednym z nich jest działanie w obronie uzasadnionego interesu społecznego (chociaż dyskusyjne wciąż w doktrynie, istnieje orzecznictwo potwierdzające taki kontratyp).

Więcej na temat przesyłania niezamówionych informacji drogą elektroniczną w dziale "spam" niniejszego serwisu. Z ostatnią dyskusją można zapoznać się m.in. w takich notatkach jak: Założenia ustawy o spamie i spyware, Spam to delikatna materia regulacji, Stanowisko UOKiK do założeń ustawy antyspamowej czy PIIT negatywnie o założeniach ustawy o spamie i spyware.

PS. Kulminacja akcji, wraz z atakami na serwery Tonida, miała miejsce kilka dni temu, a ja pisze o tym dopiero teraz, gdyż wcześniej pochłaniała mnie przeprowadzka serwisów do nowej infrastruktury... Pierwsza strona z wyników wyszukiwania szukacz.pl, o której to stronie wyżej pisałem w jednym z cytatów, dziś pokazuje błędy mysql (zresztą wiele stron prezentujących informacje o konferencjach ICIC dziś jest "zdjętych", lub niedostępnych - sprawdzałem również w wynikach Google). Zastanawiające jest też to, że informacje o konferencjach ICIC publikowane są czasem w biuletynach informacji publicznej. Inforamcje o konferencjach w BIP?

screenshot Biuletynu Informacji Publicznej Starostwa Powiatowego Olecko

Screenshot Biuletynu Informacji Publicznej Starostwa Powiatowego Olecko. Dziś informacja o tej imprezie (z 2004 roku) nie jest już dostępna. Wiąże się z tym kilka problemów: jak do Biuletynu Informacji Publicznej przedostało się zaproszenie na taką imprezę (wszak BIP służyć ma do czegoś innego)? Co począć z regulacjami dotyczącymi prowadzenia BIP, z których wynika, że każda informacja tam wprowadzona winna tam pozostać, i należy odnotowywać każdą jej zmianę?

Z informacji promocyjnych ICIC:

...w handlu międzynarodowym głównie liczą się sprawdzone kontakty handlowe, często oparte o osobiste kontakty, liczy się profesjonalny marketing, doświadczenie handlowe, znajomość określonych procedur. Dlatego też Międzynarodowe Centrum Informacyjno - Konsultingowe "ICIC", Kijów, Ukraina na bazie kontaktów z doświadczonymi praktykami posiadających wieloletniego doświadczenie i praktykę w zakresie handlu zagranicznego, przepisów celnych, bankowości, księgowości itd. którzy wiele lat przepracują w renomowanych centralach handlu zagranicznego, ministerstwach lub w firmach handlowych i posiadają odpowiednią wiedzę odnośnie obsługi transakcji międzynarodowych - uruchomiła w tym roku 2005 cykl konferencji (prowadzone są z 2002 roku) dotyczących tego, jak ma wyglądać organizacja wejścia polskiej firmy na Ukrainę i jak przedstawią się na tym rynku...

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Infoanarchiści

Maciej Miąsik's picture

Co do mojego wywiadu - nie chciałem nawet zasugerować, że Piotr Waglowski jest infoanarchistą, ale jedynie, że odwala dobrą infoanachistyczną robotę (czyli jest rasowym copyfighterem).

Co do łączenia anarchizmu z zawodem prawniczym, nie ma raczej przeciwskazań - patrz choćby Stephan Kinsella.

To niezbyt szczęśliwa nazwa

VaGla's picture

W pierwszej kolejności powitać Pana Macieja wypada: witam w skromnych progach :) W drugiej zaś stwierdzić, że w mojej opinii „infoanarchizm” to niezbyt szczęśliwa nazwa (zresztą - podobnie jak "partia piratów", która ponoć ostatnio w Szwecji potroiła liczbę swoich członków i uważa, że jedyną sensowną drogą oddziaływania na system jest uzyskanie mandatów w tamtejszym parlamencie). Cóż. Muszę to przemyśleć w każdym razie. Odesłanie do anarchizmu w tej nazwie (infoanarchizm) jest ewidentne, ale wydaje się, że jednak znaczeniowo to zupełnie inny ruch. Skoro zajmuje się Pan tą doktryną, czy ma Pan jakiś jeden zwarty artykuł poświęcony temu nurtowi, bym mógł stwierdzić po jego lekturze z całą pewnością, że nie jestem infoanarchistą? ;)
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Nazwa, jak nazwa

Maciej Miąsik's picture

Nie wiem, czy istnieje jakaś oficjalna wykładnia tego ruchu, przynajmniej ja o niej nic nie wiem. Ja używam tego terminu na określenie ludzi, którzy chcą całkowitego wyzwolenia informacji (idei, dzieł, itp.) spod władzy państwa i monopoli, które ono tworzy. A co za tym idzie, sprzeciwiają się samej koncepcji "własności" intelektualnej, jak i prawom autorskim (kopyrajtom). Informacja ma krążyć swobodnie poddawana jedynie ograniczeniom wynikającym ze swobodnie zawieranych umów pomiędzy jednostkami ("information wants to be free" i takie tam). Stąd nawiązanie do anarchii. Jest to postawa utopijna i radykalna, rzadko w przyrodzie występująca.

Mamy też spore grono copyfighterów, czyli ludzi "walczących" o reformę praw "własności" intelektualnej, w celu zmniejszenia monopolu autorów i twórców. Albo przynajmniej sprzeciwiających się powiększaniu zakresu tego monopolu. I tak rozumiani kopyfajterzy prezentują dość spory zakres krytyki samej idei "własności" intelektualnej, od postawy umiarkowanej, wzywającej do lepszej równowagi pomiędzy twórcami a odbiorcami, po postawy radykalne, odważnie krytykujące sam koncept. Czytając Pańskie artykułu w serwisie VaGla, swobodnie mogę Pana zakwalifikować do tej grupy. A to spore i urozmaicone grono, od entuzjastów wolnego oprogramowania po statecznych profesorów prawa.

ataki DDos czy backaster

Z tego artykulu wychodzi, ze tylko Tonid zostal zaatakowany backasterami (zwrotkami z joe-job) i nikt wiecej. Szkoda, ze nie zostalo to dokladniej opisane :(

Są linki do źródeł.

VaGla's picture

Są linki do źródeł. U Lemata (link powyżej) można przeczytać: "Igor zaczął wysyłać spam z adresem from należącym do Tonida i do mnie (domeny tonid.net i lemat.priv.pl). Z moich obliczeń wynika, że około 6000 serwerów SMTP (głównie z rejonu Ukrainy, Rosji i krajów nadbałtyckich) zaczęło do nas wysyłać zwrotki (bounce)/chalenge-response/respondery (vacation). Spowodowało to mały atak DDOS (Distributed Denial Of Service) z którym musiałem sobie jakoś poradzić - udało się - mój serwis cały czas był czynny". Zatem nie rozumiem jaki przedpiszca ma zarzut? To czy atak wyłączenia usługi zostanie przeprowadzony backasterami czy zwyczajnym zakrzyczeniem administratora to ma drugorzędne IMHO znaczenie (z punktu widzenia oceny przepisów prawa cywilnego to zagrożenie lub naruszenie dóbr osobistych); ma znaczenie z punktu widzenia prawa karnego, bo to można oceniać na gruncie przepisów rozdziału XXXIII kk (art. 268 par. 1 kk. "znaczeni utrudnia zapoznanie się z nią" (do 2 lat), art. 268a par. 1 kk. "w istotnym stopniu zakłóca lub uniemożliwia automatyczne przetwarzanie, gromadzenie lub przekazywanie" (do lat 3), art. 269a par. 1 kk. "w istotnym stopniu zakłóca pracę systemu komputerowego lub sieci teleinformatycznej" (do lat 5))...

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

"PS. Kulminacja akcji, wraz

"PS. Kulminacja akcji, wraz z atakami na serwery Tonida, miała miejsce kilka dni temu,[...]",

"Co do ICIC, jak pisze Tonid:
[...]
Dalej opisuje zaś te techniki. W jednym z komentarzy opisał też, jak przyszło do niego 6 tys zwrotów z nieudanej wysyłki, co świadczy, że spamerzy ustawlili jego adres poczty elektronicznej jako adres nadawcy swoich ofert, podszywając się pod niego i w ten sposób dodatkowo przeprowadzając taki, wyrafinowany atak DDoS na jego serwer pocztowy..."

Jedyne gdzie mozna sie dowiedziec o tym, ze nie tylko Tonid byl celem ataku sa linki w cytacie ze strony Lukasza Kozickiego, oraz linki do Lemata (czyli wszystko _poza_ samym artykulem). W samym artykule jest zawarta informacja, ze _tylko_ Tonid byl celem ataku ze strony ICIC.

Próbuje zrozumieć o co Ci chodzi TTC

VaGla's picture

W chwili gdy robiłem tę notatkę u Lemata nie było jeszcze informacji na temat tego, że był atakowany. Linki i cytaty są przecież integralną częścią notatki. Jeśli ktoś poszukuje informacji to przecież nie utrudniam mu tego linkując do źródeł. Czy chodzi o to, że to jakoś teraz „modne”: być przedmiotem ataku spamerów? Czy też istotnie jestem nierzetelny? Czy wreszcie chodzi o to, że był owszem link do Lemata, ale ze względu na literówkę nie przenosił w odpowiednie miejsce (obecnie poprawiłem to)- w takim przypadku raczej oczekiwałbym od czytelnika - komentatora zwrócenie uwagi na błędny link, bo trudno mi odczytywać zawoalowane sugestie i nie wiem o co komentatorowi chodzi. O co Ci zatem, drogi Tomku, chodzi? Czy też byłeś przedmiotem ataku, a ja tego nie napisałem?
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

wyjasnienie

Nie, nie chodzilo mi o bledne linki (przyznaje, nie przechodzilem nawet na strone Lemata), ale chodzi mi o to, ze w tresci piszesz tylko o Tonidzie jako celu ataku, a wsrod cytatow ze strony Lukasza jest link do watku na p.i.m., gdzie sie wiekszosc osob zglosila ktora byla celem tego ataku.
Polaczenie tego linku i tresci Twojej notatki powoduje pewne zamieszanie - to w koncu co jest prawda? Atak tylko na Tonida (w tresci nie znalazlem informacji/sugesti ze moglo byc wiecej osob celem), czy tez jednak byla wieksza ilosc "ofiar".
Tak bylem tez celem tego ataku, ale nie uwazam tego jako powodu do dumy, ale chcialem wskazac ze nie wszyscy ktorzy czytaja Twoja notatke wiedza cos wiecej nt temat (tutaj mam na mysli tzw. dziennikarzy z roznych serwisow/gazet - niestety spotkalem notatke oparta o Twoja z ktorej wprost napisano ze tylko Tonid byl celem [znajomy prosil o sprawdzenie czy nie pomylil sie w tresci]).

No coz...

VaGla's picture

Takie notatki przygotowuje w danym czasie i w oparciu o źródła, które zawsze podaje (przynajmniej od paru lat przy tekstach są linki do bezpośrednich źródeł, które dla potrzeb danego komentarza miałem okazję przeczytać, zapoznać się z nimi). Nie jestem w stanie wpłynąć na innych, by w swoich komentarzach czy notatkach lub artykułach podawali takie źródła, gdzie chcący sprawdzić informacje czytelnik znajdzie szersze tło i potwierdzi albo w inny sposób zweryfikuje bazę faktograficzną. W swoich notatkach nie mam ambicji przepisywać całego internetu. Staram się raczej pokazać problem i skoncentrować się na jego prawnym aspekcie. Dla mnie istotne jest to, że nastąpił atak i zastanawiam się jak zakwalifikować dane zjawisko prawnie (zresztą nie mam patentu na wszechwiedzę). W tej mojej notatce chodzi również o to, że działania "przeciwko ICIC" również można oceniać z punktu widzenia obowiązującego w RP prawa, jako np. naruszenie dóbr osobistych osoby prawnej.

Sprawdziłem teraz linki, które prowadzą do tej notatki. Jeśli ktoś się na nią powołał (jak piszesz), to albo nie dał linka do niej, albo to jeden z serwisów, który wymaga podania hasła, by zapoznać się z treścią (możesz mi podesłać link do tej notatki?).

Potrafię też (nareszcie) wskazać przyczynę dla której postanowiłeś skomentować powyższy tekst: dziś w nocy rezist pisze na mordpliku: "dopiero dzisiaj niechcacy znalazlem...". Wiele spraw się dzieje jednocześnie i ma wiele wątków. Trudno kontrolować - nawet przy zaawansowanych ustawieniach nasłuchów - wszystkie kanały obiegu informacji i wszystkie jednocześnie komentować... Gdyby ktoś próbował, to myślę, że to byłby przypadek, który kwalifikowałby się do oceny przez psychiatrę ;)

W każdym razie ktoś, kto bada zagadnienie jest w stanie na podstawie zgromadzonych tu materiałów wyrobić sobie własne zdanie na temat opisanego zjawiska. Jeśli w treści piszę o Tonidzie, to znaczy, że w chwili sporządzania notatki nie miałem informacji o innych atakach na konkretne osoby. Łukasz pisał, że spodziewa się ataku i opisał ataki, które się już odbyły, ale to przecież zacytowałem. Lemat o tym, że stał się celem ataku napisał u siebie na stronie później (jego notatka zmienia się dynamicznie, o czym świadczy fakt, że zacytował mnie w notatce, którą ja cytuje u siebie ;). Te ataki jednak nie były głównym wątkiem mojego tekstu, a stanowiły tylko jego tło...

Staram się monitorować Sieć w miarę na bieżąco, jednak liczę że czytelnicy nie będą stawiali mi nazbyt wysokich wymagań. W chwili obecnej w serwisie jest ponad 6 tys. "newsów" (spam jest tylko jednym z wątków tego serwisu), doba ma zaś 1440 minuty (86400 sekundy), a kolejne sprawy warte odnotowania dzieją się cały czas (aktualizowanie wszystkich 6 tys wątków jest ponad siły jakiejkolwiek znanej mi osoby). Stąd - siłą rzeczy - notatki te mają charakter pewnego snapshot'a, chociaż z podaniem konkretnego źródła, konkretnego zasobu (inaczej niż w depeszach agencyjnych, gdzie podaje się jakieś bliżej nieokreślone źródło, być może dlatego, by nie dało się porównać, że notatka nie odbiega od oryginału, z którego jest przepisana, albo - co zauważyłem w niektórych portalach - że podaje się jako źródło nazwę serwisu (ew. tytuł prasowy), jednak już nie kieruje się czytelnika do konkretnego URLa, bo przecież chodzi o to, by czytelnicy oglądali bannery w miejscu, w którym są w danej chwili, nie zaś konkurencyjne). Do wielu tematów wracam, a ta nasza wymiana komentarzy świadczy o tym, że z czasem pojawiają się nowe fakty godne oświetlenia (stąd mogę jedynie uczulić czytelników na coś, na co - w mojej opinii - rozsądny użytkownik Sieci powinien zwrócić uwagę: sytuacja zmienia się dynamicznie i warto o tym pamiętać)

Jeśli wprowadziłem kogoś w błąd - przepraszam uprzejmie, wydaje mi się jednak, że notatka powyższa była przygotowana z uwzględnieniem zasad "dziennikarskiej rzetelności" (chociaż przyjmuję, że trzeba dwa razy sprawdzić, czy link prowadzi w dobre miejsce, bo tu faktycznie wkradła się literówka, co jednak nie przeszkadzało w dotarciu do innych materiałów: ze strony Tonida jest też link do Lemata, podobnie jeśli chodzi o materiał Łukasza).

...mam na mysli tzw. dziennikarzy z roznych serwisow/gazet - niestety spotkalem notatke oparta o Twoja z ktorej wprost napisano ze tylko Tonid byl celem

To jak? Podeślesz mi Ciacho link do tej notatki? Nie widzę go u siebie w logach (inna sprawa, że jest troche tych przekierowań, ale te materiały, które przejrzałem nie odpowiadają przedstawionej przez Ciebie charakterystyce).
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

OK

VaGla's picture

Całe szczęście w tym serwisie można komentować teksty. Jeśli ktoś z Szanownych Czytelników spostrzeże nieścisłość lub informację, którą warto sprostować, lub naświetlić z innej strony - proszę o sygnał lub komentarz. Wątków jest wiele i jak słusznie zauważa TTC w tym przypadku - ataków na dyskutantów (w mojej opinii głównie biorących udział usenetowej dyskusji na grupie pl.internet.mordplik, ale też dotyczy to infrastruktury osób piszących na swoich stronach zarówno o samym ICIC, jak też o spamie w ogólności) jest/było więcej. Tak więc dziękuje za zwrócenie mi uwagi przez Tomka i liczę, że ta wymiana komentarzy pozwoli innym na pełniejszy ogląd sytuacji.

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

To może ja się wypowiem...

Przede wszystkim chciałbym powiedzieć, że nie zauważyłem tutaj tego błędnego linku do mojej strony, chociaż pewnie powinienem - jako najbardziej zainteresowany.

Po drugie jestem świadom dynamiczności informacji w Internecie i rzeczywiście (w danym czasie) nie chwaliłem się na swojej stronie tym, że ten [automoderacja] Igor mnie DDOSuje. nie robiłem więc paniki, ani nie czułem się pominiętym faktem braku informacji o mnie tutaj - byłem pewien, że albo Vagla sam to zauważy albo ktoś mu o tym przypomni (a może lepiej by było abym sam mu o tym przypomniał?).

Jestem też świadom tego, że obecnie w Internecie jest mnóstwo informacji - wzajemnie uzupełniających się informacji - o nielegalnych i nieetycznych poczynaniach ICIC - nie jest problemem pominięcie pewnego aspektu, skoro z pozycji człowieka szukającego informacji o ICIC znajdzie ten aspekt na sąsiedniej stronie.

Oczywiście irytuje mnie trochę bezwładność wyszukiwarek internetowych, w konkretnym przypadku Szukacza ale jestem pewien, że co sie odwlecze to nie uciecze. Cierpliwości.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>