Wikipedia i kult zmarłej osoby

Nieco przerobione logo WikipediiNiemiecka Wikipedia została zobligowana do "zamknięcia" swoich zasobów po tym, jak niemiecki sąd wydał w tej sprawie nakaz. Stało się tak, gdyż rodzina nieżyjącego już "hackera" oraz "phreakera" postanowiła usunąć z zasobów Wikipedii nazwisko zmarłego w 1998 roku chłopaka. Przedstawicielom rodziny nie udało się doprowadzić do modyfikacji encyklopedycznej notatki, zatem zwrócili się w poszukiwaniu ochrony do sądu.

O sprawie pisze szereg serwisów. Forbes: Sąd w Berlinie wydał nakaz w związku z pozwem rodziny "hackera" znanego pod pseudonimem "Tron", którego prawdziwe nazwisko było (wciąż jest) umieszczone w notatce zamieszonej w niemieckojęzycznej (oraz angielskojęzycznej) wersji Wikipedii.

Jak pisze polska Wikipedia: "14 grudnia 2005 r. rodzice Floricica uzyskali tymczasowy nakaz sądowy w berlińskim sądzie nakazujący Fundacji Wikimedia usunięcie pełnego nazwiska ze wszystkich stron w domenie "wikipedia.org". Sąd nakazał również Fundacji wysłanie do sądu reprezentanta w Niemczech w przeciągu dwóch tygodni". I dalej: "17 stycznia 2006 sąd zakazał Wikimedia Deutschland, niemieckiemu oddziałowi Fundacji, linkować do niemieckiej Wikipedii"...

W komentarzach w serwisie Slashdot można przeczytać, że przecież taki nakaz sądowy nie ma zupełnie sensu: co prawda nie wszyscy wiedzą, w jaki sposób pobrać wszystkie zasoby Wikipedii (database dump) i zrobić z tak pobranego materiału pełną kopie serwisu, to jednak wielu potrafi to zrobić. A w tak pobranych archiwach znajdują się wszelkie wpisy (w tym historyczne wersje artykułów publikowanych w serwisie Wikipedii). Jako ciekawostkę warto wskazać, iż znikneła z sieci jedynie wersja Wikipedii dostępna wcześniej pod adresem wikipedia.de (wersja niemieckiej wikipedii dostępna jest w sieci pod adresem de.wikipedia.org, w szczególności: wpis dotyczący Trona wciąż jest tam udostępniany; podobnie jak w Wikipedii angielskojęzycznej)

Niektórzy nie mogą zrozumieć dlaczego sąd miałby przychylić się do roszczeń rodziny zmarłego Borisa i dlaczego upublicznianie jego nazwiska miałoby być uznane za przestępstwo. Prawdę powiedziawszy nie chodzi w tym przypadku o przestępstwo, a o zagrożenie (naruszenie) dóbr osobistych (co stanowi domenę prawa cywilnego bardziej niż prawa karnego – poniżej przytaczam polski wyrok Sądu Najwyższego, w którym sąd analizował możliwości dochodzenia roszczeń związanych z ochroną pamięci osoby zmarłej).

okładka książki Tron - Tod eines HackersZmarły w niejasnych okolicznościach chłopak stał się w pewnych kręgach legendą. Według oficjalnych wersji popełnił samobójstwo (znaleziono go wiszącego w parku). Niektórzy twierdzą, że to mogło być morderstwo... W 1999 roku ukazała się nawet książka poświęcona okolicznościom śmierci Trona ("Tron - Tod eines Hackers" - "Tron - Śmierć Hakera"). Autorem książki jest niemiecki dziennikarz Burkhard Schröder (obok: okładka książki).

Dziś większość relacjonujących sprawę usunięcia wpisów Wikipedii pisze o nieżyjącym Tronie podając jego imię i pierwszą literę nazwiska (Boris F.), chociaż niektóre źródła podają jego prawdziwe nazwisko. Również wcześniej artykuły w prasie holenderskiej i liczne publikacje niemieckie wielokrotnie podawały prawdziwe, pełne nazwisko zmarłego. Wielu komentatorów uważa, że nie da się tego nazwiska zachować w tajemnicy. Zwłaszcza teraz, gdy za sprawą pozwu i zarządzenia sądowego Wikipedia została zobligowana do czasowego wyłączenia (i stało się to powodem zainteresowania mediów elektronicznych). Jeśli Wikipedia pojawi się znów w Sieci - jej mechanizm działania pozwoli różnym osobom odtworzyć notatkę dotyczącą Trona (w tym jego nazwisko i historię):

Screenshot strony de.wikipedia.org z notatką na temat Trona

Screenshot strony dostępnej pod domeną de.wikipedia.org, a tam wpis poświęcony Tronowi. Nakaz sądowy dotyczy serwisu dostępnego do tej pory pod adresem wikipedia.de i umieszczonego tam wpisu. W Sieci dostępne są też kopie tego ostatniego zapisu...

Polskie IDG relacjonując tą sprawę napisało: "Tron nie żyje - zginął w 1998 r., a niejasne okoliczności jego śmierci sprawiły, iż stał się on znany na całym świecie. Zajmował się m.in. łamaniem zabezpieczeń systemów informatycznych oraz podrabianiem kart telefonicznych. Został nawet skazany na 15 miesięcy więzienia w zawieszeniu za kradzież automatu telefonicznego - przedsiębiorczy młodzieniec ukradł go, bo chciał poznać zasady jego działania (by skuteczniej podrabiać karty)"

I właśnie o to może chodzić rodzinie nieżyjącego chłopaka. O poszanowanie pamięci zmarłego. Zresztą w poszukiwaniu ochrony przed upowszechnianiem nazwiska tragicznie zmarłego chłopaka jego rodzinę wspierają członkowie jednej z bardziej znanych grup hackerskich: the Chaos Computer Club (Boris był jednym z członków tej grupy). Wypowiedzi członków grupy cytowane są przez Spiegel Online.

W Polsce Sąd Najwyższy wypowiadał się już na podobny temat. W jednym z wyroków z Sąd Najwyższy stwierdził: "sfera uczuciowa związana z kultem pamięci osoby najbliższej może stanowić przedmiot ochrony prawnej na podstawie art. 23 i 24 kc." (Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna z dnia 12 lipca 1968 r., I CR 252/68). W uzasadnieniu Sąd Najwyższy zauważył, że "jak wynika z twierdzeń powódki, domaga się ona ochrony prawnej ze względu na naruszenie jej uczuć, jakie żywi względem zmarłego syna. Jako przedmiot ochrony prawnej powódka wskazuje więc swoją sferę uczuciową związaną z kultem pamięci jej zmarłego syna. Sąd Wojewódzki prawidłowo więc rozpoznał sprawę na podstawie przepisów o ochronie dóbr osobistych (art. 23 i 24 kc)". Powódką w sporze była matka zmarłego syna. Pozwany, tj. teść zmarłego bez zgody powódki umieścił na płycie pomnika jego fotografię. Sąd przychylił się do argumentów matki. "Zdaniem powódki umieszczenie fotografii jako forma pamięci po zmarłym jest dla niej prymitywne i nie odpowiada jej potrzebom kultu. Rozpacz powódki po stracie syna jest nadal tak wielka, że oglądanie na cmentarzu fotografii syna potęguje u niej bolesne wspomnienia, co ze względu na wiek i zły stan zdrowia uniemożliwia jej odwiedzanie grobu i oddawanie się kontemplacji. W tym stanie rzeczy powódka uważa, że jej prawo uprawiania kultu pamięci zmarłego syna, w szczególności prawo pielęgnowania grobu i oddawania się kontemplacji, stanowiące jej prawo osobiste, zostało naruszone przez pozwanego na skutek umieszczenia fotografii, wobec czego domaga się nakazania pozwanemu usunięcia fotografii syna z płyty grobowca, a w razie niewykonania tego obowiązku przez pozwanego - upoważnienia jej do usunięcia fotografii". Również w innych wyrokach Sąd Najwyższy zajmował się kwestiami ochrony kultu osoby zmarłej. W przypadku kultu zmarłej osoby najbliższej (vide: postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 13 stycznia 1965 r. I CR 464/64 OSNCP 1965/10 poz. 171 oraz wyrok z dnia 12 lipca 1968 r. I CR 252/68 OSNCP 1970/1 poz. 18), każda z osób bliskich osoby zmarłej ma samodzielne dobro osobiste tej samej treści, prawem chronione. W Wyroku z dnia 19 listopada 2003 r. (I PK 590/2002) Sąd Najwyższy stwierdził również, że "Nazwisko (i imię) jest skierowanym na zewnątrz znakiem rozpoznawczym osoby fizycznej i ujawnienie go w celu jej identyfikacji nie może być zasadniczo uznane za bezprawne, o ile nie łączy się z naruszeniem innego dobra osobistego, np. czci, prywatności lub godności osobistej". W rozważaniach znajdujących się w uzasadnieniu do tego wyroku Sąd Najwyższy zauważył, że "...warto też zwrócić uwagę, że w sprawach związanych z nazwiskiem stosowanie przepisów o ochronie dóbr osobistych najczęściej nie dotyczy samego nazwiska, lecz innych dóbr, np. godności, czci, kultu osoby zmarłej, które mogą być naruszone wskutek określonego użycia albo ujawnienia lub nieujawnienia nazwiska".

Tak więc przypadek Wikipedii i spór o udostępnienie tam nazwiska zmarłego chłopaka można rozważać nie w kontekście udostępnienia tam tego nazwiska, a w kontekście ochrony dóbr osobistych członków jego rodziny. Chodzi o ochronę sfery uczuciowej wiążącej się z kultem pamięci zmarłego i stanowiącej dobro osobiste człowieka.

Na marginesie powiem tylko, że dzięki wyszukiwarce Google można znaleźć w sieci również zdjęcia Borisa. Umieszczono je m.in. w galerii sławnych hackerów i crakerów, obok Richarda Stallmana, Linus Torvaldsa, Alana Cox'a, Steve'a Wozniaka...

Wedle ostatnich doniesień - operatorzy Wikipedii doszli do pewnego porozumienia z sądem i dlatego mogli „przekierować” poszukujących informacji w niemieckiej wersji „Wolnej encyklopedii” do zasobów znajdujących się w USA. Nakaz sądowy, o którym pisałem wyżej, nie pozwalał na takie przekierowanie.

Na przykładzie tego sporu, dotyczącego nazwiska zmarłego człowieka uwidocznionego w bardzo popularnych serwisach intenetowych, widać jakie problemy stoją przed globalnym wymiarem sprawiedliwości. Naruszenie i zagrożenie dóbr osobistych osób najbliższych, rozproszony i międzynarodowych charakter publikacji, wielość przeróżnych zasobów, relacji (wiele serwisów relacjonuje spór), serwerów (na których mogą znaleźć się kopie spornych zasobów). Wszystko dostępne po dwóch, trzech kliknięciach... W tej konkretnej sprawie warto jeszcze zauważyć, że prawo niemieckie wymaga dostarczenia adresatowi nakazu sądowego w przeciągu dwóch tygodni. W sprawie Wikipedii nakaz został omyłkowo zaadresowany do Sankt-Petersburga w Rosji zamiast do Saint Petersburga na Florydzie (USA). Skorygowano to pięć dni później. Jak podnoszą komentatorzy: "nie wiadomo w jaki sposób niemiecki sąd chce wyegzekwować nakaz w Stanach Zjednoczonych, jako że rząd USA nie uznaje jurysdykcji zagranicznych sądów". Nie jest to do końca prawdą. Po prostu jeszcze niezbyt wiele podobnych spraw trafiało na wokandy amerykańskich sądów (a stanowiska poszczególnych sędziów są podzielone, co można zauważyć na przykładzie orzeczeń zapadających w sprawie pamiątek nazistowskich, dostępnych na aukcjach organizowanych przez Yahoo! dla francuskich obywateli).

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Czy to znaczy, że ..

Jeśli umrze osoba, o której informacje w jakikolwiek sposób zostały umieszczone w jakiejkolwiek encyklopedii, książce czy szeroko rozumianej publikacji w internecie to jej rodzina może żądać usunięcia informacji o niej lub jej danych takich jak imię i nazwisko???

Oczywiście chodzi mi o taką sytuację, w której ta osoba znalazła się tam z racji jej jakichś osiągnięć czy też z powodu tego, że jest znana (aktor lub osoba, która wyłołała głośny skandal).

Moim zdaniem to trochę dziwne. Bo na tej zasadzie można usuwać wszelkie dane z każdej encyklopedii internetowej albo żądać odszkodawań od wydawców/twórców ich starszych papierowych braci. Chyba, że czegoś nie rozumiem, bo jestem tylko studentem ;)

To dobra osobiste żyjących

VaGla's picture

Nie chodzi jedynie o imię i nazwisko. Może chodzić o zdjęcie, pseudonim, itp... Na podstawie polskiego orzecznictwa (które przecież nie jest osamotnine w tej kwestii) dobrem osobistym osób żyjących jest właśnie sfera uczuciowa wiążąca się z kultem pamięci zmarłego. W przypadku sporu - sąd będzie musiał zbadać czy dane działanie stanowi naruszenie takiego dobra osobistego (albo jego zagrożenie) i czy było bezprawne... Bezprawność czynu naruszającego dobro osobiste domniemywa się. Wynika z tego, że ten, kto naruszył dane dobro, broniąc się przed roszczeniami uprawnionego, musi wykazać, iż działanie jego nie było bezprawne. Do przesłanek wyłączających bezprawność należy: zgoda uprawnionego, działanie oparte na przepisie prawnym lub realizujące prawo podmiotowe, działanie w obronie uzasadnionego interesu społecznego (przy czym ta ostatnia przesłanka jest w doktrynie dość kontrowersyjna).

Poniżej przepisy kodeksu cywilnego, które zostały przywołane w komentowanym doniesieniu:

Art. 23. Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.

Art. 24. § 1. Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.

§ 2. Jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych.

§ 3. Przepisy powyższe nie uchybiają uprawnieniom przewidzianym w innych przepisach, w szczególności w prawie autorskim oraz w prawie wynalazczym.

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>