Uznany winnym za korzystanie z BitTorrenta
Trzydziestoośmioletni Chan Nai-Ming został uznany winnym naruszenia praw autorskich w związku z umieszczeniem w sieci BitTorrent trzech hollywoodzkich filmów. Tak zdecydował sąd w Hongkongu. O wysokości kary dowiemy się najprawdopodobniej za dwa tygodnie.
Jak podaje Gazeta Wyborcza: za dwa tygodnie zostanie ogłoszony wyrok. Rozumiem, że będzie to wyrok dotyczący wymiaru kary. Jak czytam w depeszy The Associated Press, na stronie Shanghai Daily: bezrobotnemu mężczyźnie grozi kara pozbawienia wolności do lat 4 (oraz ewentualnie grzywna w wysokości do 50 tys hongkońskich dolarów, co daje prawie 65 tys dolarów amerykańskich, za każdą udostępnioną kopie chronionego prawem autorskim utworu). Wyrok dotyczący winy został wydany przez sąd magistracki Tuen Mun (Tuen Mun Magistracy) w poniedziałek, 24 października.
Jak informowałem wcześniej Nai-Ming został aresztowany 12 stycznia br. Mężczyzna umieścił na serwerze (upload) trzy filmy: "Daredevil","Red Planet" oraz "Miss Congeniality". O sprawie informuje również BBC: zarzuty postawiono Nai-Ming'owi w kwietniu. Wiemy również, że następnie spędził czas w areszcie, z którego został zwolniony za kaucją w wysokości 5 tys hongkońskich dolarów, co daje prawie 6,5 tys dolarów amerykańskich (dziesięć razy mniejszą niż wynosi wysokość ewentualnej grzywny).
Oskarżenie Nai-Ming'a jest pierwszym tego typu oskarżeniem na świecie, które dotyczy użytkownika BitTorrenta. Po aresztowaniu mężczyzny zanotowano olbrzymi (bo jak donoszą niektóre serwisy, np. China News, nawet dochodzący do 80%) spadek aktywności użytkowników BitTorrenta.
O sprawie pisze również the Inquirer na podstawie the China Post: wyrok, o którym mowa wyżej spodziewany jest 7 listopada (poniedziałek).
O autorze serwisu VaGla.pl Prawo i Internet
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady Informatyzacji działającej przy Ministrze Administracji i Cyfryzacji. Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, Członek Rady Programowej Fundacji Panoptykon oraz członek zespołu doradców Fundacji ePaństwo, wspierających rozwój serwisu Sejmometr.pl. Uczestniczy w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego oraz Forum „Aktywny Obywatel”, działającego przy Instytucie Spraw Publicznych. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Stowarzyszenia Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, był również Członkiem Rady Informatyzacji I kadencji działającej przy MSWiA oraz Doradcą Społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W ramach prowadzonej działalności gospodarczej występuje w charakterze doradcy, trenera i wykładowcy. Autor publikacji dotyczących prawnych aspektów społeczeństwa "informacyjnego".





uzasadnienie do orzeczenia HK BitTorrent
Baza Westlaw zawiera nieoficjalną relację z przebiegu rozprawy (2005 WL 1997647).
Sąd zajmował się między innymi ustaleniem, czy działanie oskarżonego stanowiło nielegalne rozpowszechnianie ("distribution"). Obrona argumentowała, że oskarżony jedynie pozostawił swój komputer w takim stanie, który umożliwiał innym pobranie pliku, jednak w momencie pobierania nie podejmował żadnych działań, które można by uznać za rozpowszechnianie. Rozumowanie to było oparte na założeniu, że do rozpowszechniania konieczne jest aktywne działanie rozpowszechniającego, a nie jedynie powstrzymanie się od działania.
Sąd nie podzielił tej argumentacji, a za czynność rozpowszechniania uznał także wcześniejsze działania oskarżonego (czyli stworzenie pliku .torrent, umieszczenie linku na newsgroup, aktywowanie pliku .torrent oraz utrzymywanie podłączenia do sieci i oraz aktywności programu BitTorrent). Sąd powiedział, że nawet jeżeli nie jest to rozpowszechnianie, to na pewno usiłowanie rozpowszechniania.
Humorystycznym akcentem tej sprawy jest to, że jeden z filmów udostępnionych przez oskarżonego został pobrany tylko przez oficera śledczego... co nie pozwoliło sądowi uznać, że faktycznie doszło do istotnego naruszenia praw autorskich ("affect prejudicially the owner of the copyright"), a jedynie, że oskarżony usiłował te prawa istotnie naruszyć.
Dodaj nowy komentarz