Kilka słów o sejmowych pracach nad rządowym projektem ustawy o zbiórkach publicznych

To, że rzadziej ostatnio publikuję w serwisie nie oznacza, że nie śledzę projektów, w które się angażowałem. Dlatego odnotowuję jedynie, że w trakcie 58. posiedzenia Sejmu RP, w trakcie II czytania rządowego projektu ustawy o zasadach prowadzenia zbiórek publicznych, Sejm zdecydował o ponownym skierowaniu projektu do komisji Komisji Administracji i Cyfryzacji (oraz do oraz Komisji Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii) w celu przedstawienia sprawozdania.

Proces legislacyjny związany z tym projektem można znaleźć na stronie Sejmu: Rządowy projekt ustawy o zasadach prowadzenia zbiórek publicznych. Dostępna jest też Opinia prawna Biura Analiz Sejmowych dotycząca rządowego projektu ustawy o zasadach prowadzenia zbiórek publicznych. W tezach tej opinii czytamy:

1. Projekt ustawy przewiduje zastąpienie dotychczasowego obowiązku uzyskania pozwolenia na organizację zbiórki – zgłoszeniem.
2. Projekt dotyczy tylko zbiórek prowadzonych w miejscach publicznych w naturze i gotówce, nie obejmuje zaś swym zakresem obrotu bezgotówkowego.
3. Projekt jest przygotowany w sposób spójny, poprawnie i starannie.

Jeśli ekspert BAS uznał, że projekt jest przygotowany starannie, to - tak uważam - głównie dlatego, że organizacje pozarządowe miały szansę brać udział w konsultacjach związanych z tworzeniem tego projektu w MAiC. Zresztą organizacje te reagowały też na ułomne propozycje, które pojawiały się na wczesnym etapie prac. Same prace zostały podjęte również w związku z aktywność środowiska pozarządowego. Dla mnie ten projekt jest istotny m.in. dlatego, że problematyka uproszczenia zbiórek publicznych była jednym z elementów mojej "pozytywnej agendy" po "zamieszaniu ACTA" (por. Trzy "komitety", czyli elementy konstruktywnej agendy dla "postpolitycznego społeczeństwa informacyjnego"). Ja jednak szedłem nieco dalej - chciałem stworzyć takie rozwiązania, które pozwolą w Polsce na zminimalizowanie ryzk prawnych związanych z crowdfundingiem, czyli na takie rozwiązania, które ułatwią tworzenie nowych modeli biznesowych, nie tylko zaś ułatwią filantropię. Tak czy inaczej - rządowy projekt jest efektem wielkiego zaangażowania środowiska pozarządowego w prace nad założeniami tej ustawy. Założenia te zrywały z modelem politycznej walki przedwojennej, gdy reglamentacja zbiórek publicznych była narzędziem ograniczenia przez Sanację możliwości pozyskiwania środków ofiarności publicznej przez ówczesną opozycję (co uderzało tak samo i w ówczesnych komunistów i w środowiska narodowej demokracji).

W ujęciu współczesnym - poprawienie ustawy o zbiórkach publicznych jest dla mnie ważne m.in. dla minimalizowania ryzyk prawnych związanych z ndainterpretacją - jak uważam - przepisów ustawy przez administrację rządową. Dlatego m.in. byłem silnie zaangażowany w obronę prawną kolegów z serwisu Histmag.org - por. Internetowy crowdfunding, a przepisy o zbiórkach publicznych - wyrok Sądu Rejonowego w Krakowie. W efekcie tego wyroku jasne stało się dla obserwatorów, że rozporządzenie wykonawcze do ustawy wykracza poza materię ustawową. Można by na tym poprzestać, ale jednak - skoro udało się uruchomić dyskusję - warto było też pójść za ciosem. Istotnie - był też taki moment, w którym postulowałem w tej dyskusji, by całkowicie usunąć z systemu prawnego przedwojenną ustawę. Brałem jednak dalej udział w dyskusjach i w procesie wypracowywania kompromisów.

Zasada projektu ustawy, jest to, że zbiórką publiczną jest wszelkie zbieranie ofiar w gotówce lub w naturze w miejscu publicznym na określony, zgodny z prawem cel pozostający w sferze zadań publicznych oraz na cele religijne. Projekt ma na celu przesądzenie, że wszelkie inne aktywności nie są zbiórkami publicznymi, a więc nie muszą spełniać wymogów ustawy. Innymi słowy - chodzi m.in. o to, by Departament Zezwoleń i Koncesji stosownego ministerstwa nie "czepiał się" już tych, którzy po prostu zbierają darowizny na prowadzoną przez siebie działalność (również biznesową). Bo polski system prawny (w tym system podatkowy) zna też właśnie taką instytucję, jak darowizna. Można się zgodzić z tym, że kiedy na ulicy zbiera się pieniądze "do puszki", a zwłaszcza, gdy przeznaczeniem pieniędzy ma być wsparcie celu publicznego, to taka sytuacja wymaga pewnych narzędzi kontroli. Jednak w przypadku przelewów "na konto", a więc z wykorzystaniem silnie nadzorowanego systemu bankowego, takie "szczególne obostrzenia" nie potrzebne. Jeśli ktoś chciałby sprzeniewierzyć takie pieniądze - ślad w systemie bankowym zostaje, skarbówka ma narzędzia do śledzenia prób prania brudnych pieniędzy, fiskus ma narzędzia upominania się o zobowiązania podatkowe etc. To jest właśnie istota "kompromisu" - już nie czekanie na zgodę, ale zgłoszenie oraz podkreślenie, że wpłaty na konto bankowe to nie zbiórka publiczna, a więc nie ma tu co uruchamiać ministerialnego Departamentu Zezwoleń i Koncesji, który od czasu do czasu doszukuje się "nielegalnej zbiórki" tam, gdzie o zbiórce publicznej nie może być mowy.

Trochę martwiłem się, gdy nagle znaczna część opozycji parlamentarnej zagłosowała za wnioskiem o odrzucenie projektu ustawy w pierwszym czytaniu. Zastanawiałem się nad motywami tamtego głosowania. Zastanawiałem się w szczególności, czy chodziło o to, że jest to projekt rządowy, a więc opozycja po prostu "z automatu" stworzyła warunki parlamentarnej obstrukcji, czy też były inne powody. Dlatego czytam sobie stenogram z 50. posiedzenia Sejmu, w trakcie którego odbywało się I czytanie (PDF). Głównie interesuje mnie stanowisko opozycji, która nie chciała takiego projektu. Ponieważ arytmetyka sejmowa jest, jaka jest, a projekt jest rządowy, to w dalszej części nie są dla mnie tak istotne wystąpienia klubów wspierających w Sejmie rząd, a bardziej głosy opozycji.

Poseł Elżbieta Kruk z Klubu Prawo i Sprawiedliwość mówiła wówczas z mównicy sejmowej:

Nowa regulacja wydaje się więc nie budzić wątpliwości. A jednak analiza jej zapisów prowadzi do wniosku, że legislacyjna i celowościowa potrzeba wprowadzenia w życie takiej ustawy jest niejasna.

Dziś zgodnie z obowiązującą ustawą pozwoleń na przeprowadzenie zbiórki udzielają, w zależności od tego, na jakim obszarze zbiórka ma być przeprowadzona, wójt, burmistrz, prezydent miasta, starosta, marszałek województwa i w końcu minister właściwy do spraw administracji publicznej. Powstaje pytanie: Czy rzeczywiście zgłoszenie i sprawozdanie ze zbiórki w gminie powinien weryfikować ministerialny urzędnik? Czy taka centralizacja jest uzasadniona? Czy trzeba tworzyć nową stronę, a Biuletyn Informacji Publicznej, który stworzono w celu powszechnego udostępniania informacji publicznej w postaci elektronicznej, nie wystarczy? Widać nie. Po co władza ma szukać po gminach, skoro można te informacje mieć u siebie, a przy okazji zatrudnić parę osób. Jakież to wygodne. Mamy wszystko pod kontrolą i możemy odmówić przyjęcia zgłoszenia zbiórki na cel dla nas niewygodny czy też politycznemu przeciwnikowi. Ale PR działa – przecież zliberalizowaliśmy system.

(...)

Wracając do omawianego przedłożenia, należy się zastanowić, czy mamy tu do czynienia ze zmianą filozofii regulacyjnej tak fundamentalną, że wymaga nowej ustawy. Uzasadnienie takiego rozstrzygnięcia otrzymujemy specyficzne, mówił zresztą o tym również pan minister. Czytamy, że projekt doprecyzowuje pojęcie zbiórki publicznej, określając, że chodzi wyłącznie o te zbiórki, które prowadzone są „do puszki”, tj. w gotówce lub naturze, oraz rozstrzyga pojawiające się w tym zakresie niejasności prawne. Dalej, że oprócz zbierania ofiar w gotówce lub w naturze w miejscu publicznym obywatele będą mogli zbierać środki na cele publiczne też na inne sposoby. Przelewy na konto, charytatywne SMS-y i inne formy zbiórek – takie, gdzie przepływ pieniędzy jest rejestrowany – nie podlegałyby regulacji. Tymczasem właśnie taki mamy dziś stan prawny i żadnych wątpliwości prawnych tu nie ma. Art. 1 obowiązującej ustawy o zbiórkach publicznych wskazuje jasno, że chodzi
o wszelkie publiczne zbieranie ofiar w gotówce lub naturze na pewien z góry określony cel. To rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji z 2003 r. w sprawie sposobów przeprowadzania zbiórek publicznych oraz zakresu kontroli nad tymi zbiórkami rozszerzyło zakres pojęcia zbiórki w stosunku do ustawowego. Takie pozaustawowe rozszerzenie jest w sposób oczywisty niekonstytucyjne i tylko dziwi, że tak długo nie doszło do jego zakwestionowania. Jak wiemy, uczynił to dopiero w 2012 r. Sąd Rejonowy w Krakowie, uznając w wyroku, że przepisy
rozporządzenia do ustawy o zbiórkach publicznych, które poszerzają zakres co do sposobów przeprowadzania zbiórki o formy nieprzewidziane w ustawie, nie są wiążące. I już. Gdzież tu są te wątpliwości prawne?

(...)

W trakcie dyskusji publicznej i konsultacji społecznych pojawiły się również postulaty całkowitego zniesienia przepisów o zbiórkach i pozostawienia obywatelom dowolności w przekazywaniu środków na cele dobroczynne i inne. Ale, jak czytamy w uzasadnieniu do projektu, „opcja pełnej deregulacji może być rozważona po paru latach obowiązywania obecnego projektu”. Powtórzył to dzisiaj pan minister. Ale dlaczego? Nie rozumiem, nie widzę tutaj żadnego uzasadnienia dla takiej konstatacji. A może zbieranie ofiar nie wymaga regulacji? Może zbiórkę publiczną powinien mieć prawo zorganizować każdy, również w interesie osobistym, o ile znajdzie darczyńców, a urzędnicy i politycy nie powinni się w to wtrącać, dopóki nie dojdzie do nadużycia? Ale tu regulacji nie brakuje. Ustawodawca jest oczywiście tego świadom. W uzasadnieniu do projektu czytamy: „W przypadku podejrzenia, że miały miejsce nieprawidłowości – czy w sposobie prowadzenia zbiórki, czy w przeznaczeniu zebranych ofiar – stosuje się ogólnie obowiązujące przepisy dotyczące wykroczeń, a także ogólnie obowiązujące mechanizmy kontroli, na przykład skarbowej. Zastosowanie będą miały (Dzwonek) odpowiednie przepisy Kodeksu karnego, na przykład przepisy o wyłudzeniu, Kodeksu wykroczeń czy też inne przepisy, na przykład o naruszeniu obowiązków skarbowych”.

(...)

Każda nieuzasadniona regulacja, w szczególności jeżeli chodzi o działalność społeczną, obniża standardy demokracji.

W związku z powyższym w imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość wnoszę o odrzucenie rządowego projektu ustawy o zasadach prowadzenia zbiórek publicznych w całości w pierwszym czytaniu.

Pani poseł przywołała argumentacje, które były przedmiotem dyskusji w trakcie tworzenia założeń i towarzyszących im konsultacjom społecznych. Ale nie widzę związku, między ową argumentacją (pani poseł posługiwała się m.in. argumentami, które w dyskusji, na różnych jej etapach, sam formułowałem), a konkluzją w formie wniosku. Nie rozumiem zatem, dlaczego Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość postanowił wspierać koncepcję odrzucenia projektu w pierwszym czytaniu.

Poseł Wincenty Elsner z Ruchu Palikota, wnioskował wówczas o dodatkowe skierowanie projektu do Komisji Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii uznając jednocześnie w słowach kierowanych do przysłuchującego się debacie ministra administracji i cyfryzacji, że "w tym projekcie ustawy zrealizował pan niemal dokładnie to, co proponowaliśmy w naszych założeniach w marcu 2012 r., i chwała panu za to".

Poseł Leszek Aleksandrzak w imieniu klubu Sojuszu Lewicy Demokratycznej zawnioskował za skierowaniem projektu do Komisji Administracji i Cyfryzacji i dalszą pracą nad nim.

Poseł Tadeusz Woźniak z Klubu Parlamentarnego Solidarna Polska również opowiedział się za dalszymi pracami:

Klub Parlamentarny Solidarna Polska, mimo pewnych wątpliwości, uznaje rządowy projekt ustawy o zasadach prowadzenia zbiórek publicznych, z projektem aktu wykonawczego, za ciekawy i warty dalszego procedowania, warty dyskusji i wyjaśnienia wątpliwości, a co za tym idzie, Klub Parlamentarny Solidarna Polska proponuje skierowanie go do dalszych prac w Komisji Administracji i Cyfryzacji. Dziękuję.

Oznacza to, że jedynie Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość postanowił całkiem odrzucić projekt wypracowany w MAiC bez dalszych prac w Sejmie. Lektura wystąpienia sejmowego przedstawicielki tego Klubu mnie nie przekonała. Nie wniosła - jak uważam - nic do wcześniejszych dyskusji. Uzasadnienie odrzucenia wniosku w mojej ocenie nie było adekwatne do samego wniosku. Ale takie prawo opozycji, by przeszkadzać w projektach kierowanych do Sejmu przez rząd.

Prace nad projektem nadal w Sejmie trwają. Liczę, że posłowie ostatecznie zdecydują o uchwaleniu przepisów, które liberalizują kwestie zbiórek publicznych i w praktyce ograniczą ryzyka prawne dla tych użytkowników internetu, którzy w ramach tego środka społecznego przekazu zechcą przekonywać zainteresowanych do dokonywania darowizn na konta bankowe lub z użyciem innych elektronicznych form transferów finansowych.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Jeszcze Lidzbark Warmiński

VaGla's picture

Że jest problem, niech świadczy tekst z marca zeszłoego roku pt. Twórca niezależnego portalu dostał karę grzywny. Mimo uzyskania wyroku w Krakowie w lutym 2012 r., o którym sąd w Lidzbarku Warmińskim wiedział, tenże sąd, tj. Sąd Rejonowy w Lidzbarku Warmińskim

...uznał, iż twórca portalu www.naszlidzbark.pl Andrzej Pieślak jest winny zarzucanego mu czynu - nielegalnej zbiórki pieniędzy - i wymierzył karę grzywny 100zł oraz przepadek zebranej kwoty, czyli 150zł.

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Sejm przyjął ustawę o zbiórkach publicznych.

VaGla's picture

Tylko notatka: Sejm RP przyjął ustawę o zbiórkach publicznych. Dla przypomnienia planu: Trzy "komitety", czyli elementy konstruktywnej agendy dla "postpolitycznego społeczeństwa informacyjnego". Co ciekawe - linkowany tekst również powstał 24 stycznia, chociaż 2012 roku. Czyli minęły dwa lata. Ale tamten plan jeszcze nie został zrealizowany.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>