pornografia

Cyberpornografia dziecięca

Amerykański Sąd Najwyższy uznał, że federalna ustawa zakazującą tzw. wirtualnej pornografii dziecięcej, jest niezgodna z konstytucją, a ściślej z Pierwszą Poprawką, stwierdzając, że ustawa narusza wolność słowa.

Bibliotekarze walczą

Bibliotekarze, na których ustawa Children's Internet Protection Act (CIPA) nałożyła obowiązek instalowania filtrów, by chronić dzieci przed niebezpiecznymi treściami w Sieci walczą nadal. Wszystko wskazuje na to, że sprawa trafi do Sądu Najwyższego USA, który może orzec jej niekonstytucyjność. Koalicja atakująca ustawę twierdzi, że narusza ona wolność słowa (Pierwsza Poprawka do Konstytucji USA).

Wirtualna cyberpornografia dziecięca

W przyszłym miesiącu Sąd Najwyższy USA zajmować się bedzię dwoma sprawami związanymi z cyberornografią i rozpatrzy ich relacje z Pierwszą Poprawką do amerykańskiej konstytucji. Problemem jest również interpretacja prawna "dziecięcej pornografii" generowanej w sposób komputerowy, przybierającej nawet postać filmów z wirtualnymi, nieistniejącymi w realnym świecie, "aktorami".

Chronić dzieci

Grupy obywatelskie w USA wystąpiły do sądu przeciwko uchwalonemu w grudniu ub.r. tzw. "Child Protection Act". Założeniem ustawy jest ochrona dzieci przed 'niebezpiecznymi' treściami w Internecie, jednocześnie dotacje dla amerykańskich bibliotek i szkół uzależnione zostały od wyposażenia stanowisk z publicznym dostępem do Sieci w filtry.