Nie mam pojęcia jaką melodię mam w głowie

Nie mam pojęcia jaką melodię mam w głowieŻycie publiczne wstrząsane jest serią silnych drgawek, których wspólnym mianownikiem jest transparentność i dostęp do informacji. Jeśli opinia publiczna nie ma zagwarantowanego systemowo i instytucjonalnie stałego i równego dostępu do treści rozmów, stenogramów, innych materiałów obrazujących rzeczywistość - taka sytuacja może być wykorzystywana do partykularnych rozgrywek, manipulacji, etc. Jeśli zamiast "opinii publicznej" będziemy mówili o Narodzie (czyli o dysponencie władzy zwierzchniej w Rzeczypospolitej Polskiej - zgodnie z art. 4 ust. 1 Konstytucji RP), to można snuć rozważania na temat informacyjnego systemu prawnego państwa. Ja jednak mam od kilku dni zupełnie inny i naprawdę poważny problem.

O ile walczący na konferencje prasowe politycy szczebla centralnego nie mieliby zbyt wiele władzy, a realna władza byłaby bliżej obywateli, to nie byłoby wielkiego problemu - jałowe dyskusje można przecież wyfiltrować we własnym komputerze (podejmując decyzję co wpisać w polu URL, albo decydując jakie kanały RSS lub ATOM będą subskrybowane w używanych agregatorach), za pomocą wszechmogącego pilota wybierając takie kanały telewizyjne, które wolne są od szumu nic nie wnoszącego do sytuacji życiowej widzów, albo wybierając odpowiednie dla siebie tytuły prasowe, lub zmieniając stacje radiowe, szukając raczej dźwięków kojącej muzyki niż relacji kolejnych posunięć polityków, którzy walczą z innymi politykami, reprezentując głównie siebie.

Napisałem, że od kilku dni mam naprawdę poważny problem. Związany jest on właśnie z wyszukiwaniem muzyki. Być może zdarzyło się czytelnikom coś takiego, co dotknęło mnie w piątek i trzyma do teraz. Nie wiem z jakiego powodu, ale zagnieździła mi się w głowie pewna melodia. Wiem, że widziałem gdzieś kiedyś jakiś teledysk (pewnie na którymś z kanałów muzycznych w kablówce): ciemnoskóre wokalistki w seksownych miniówach śpiewają niezbyt skomplikowany muzycznie refren i ten refren cały czas mi się kołacze w głowie. Jak sobie z tym poradzić?

Spędziłem kilka godzin przyglądając się z uwagą obrazkom w stacjach muzycznych (w moim życiu to coś nowego), licząc na to, że teledysk będzie powtórzony. Niestety - bez efektu. Zacząłem się zastanawiać - jaki to styl muzyczny reprezentuje dręczący mnie kawałek. Sam nie wiem. Doszedłem do wniosku, że może to być r'n'b. Przeszukałem Sieć, by zobaczyć, co może mi podpowiedzieć. Okazało się, że zasobów odpowiadających tak nieprecyzyjnemu pytaniu jest bez liku. Ja sam nie znam imion i nazwisk (pseudonimów) wszystkich modnych dziś wykonawców, więc trudno mi sformułować dobre zapytanie wyszukiwarce. Ale podszedłem do tematu systematycznie (w głowie gra cały czas ta nieznośna, acz dość prosta, melodia). Sprawdziłem listy przebojów popularnych kanałów muzycznych w poszukiwaniu nazw topowych dziś wykonawców. Mając jakieś nazwy zespołów i wykonawców zacząłem przeszukiwać YouTube, licząc, że może korzystając z tego klucza natknę się na teledysk. Przy okazji zorientowałem się, że w YouTube jest masa teledysków i - jak się wydaje - znaczna część z nich opublikowana tam jest za zgodą wydawnictw muzycznych (opatrzone są specjalnymi adnotacjami i logotypami wydawnictw, wszystko wygląda tak, jakby wydawcy muzyczni, a przynajmniej część z nich, uznali, że nie ma sensu walczyć z "piractwem", a właściwym podejściem jest po prostu uznanie, że warto w internecie teledyski publikować w taki sposób, by słuchacze mieli do nich dostęp bezpłatnie).

A więc wypisałem sobie modnych dziś wykonawców i zacząłem przeglądać zasoby, które powstały z ich udziałem. Przejrzałem sporo teledysków poszukując natarczywej melodii. Znalazłem szereg fajnych, znanych kawałków i gdyby akurat one wybrały zagnieżdżenie się w moim mózgu - sprawa byłaby już załatwiona, ale jest inaczej. Kilka godzin spędzonych na przeglądaniu asortymentu muzycznego to jednak niewiele. Dostępnych wykonawców i ich utworów jest znacznie więcej, niż zwykły człowiek jest w stanie przyswoić w tak krótkim czasie. Zacząłem dzwonić do ludzi i zdając sobie sprawę z rozpaczliwości tego działania nuciłem im kawałek. Przyjmowano to w różny sposób, ale efekt zawsze był taki sam: "niestety nie wiem, co to może być". Być może nigdy go nie słyszeli, być może moje zdolności przekazania linii melodycznej przez telefon (lub w dowolny inny sposób) okazały się niewystarczające...

Nadal nie wiem kto śpiewa prostą melodię, nie wiem jaki jest tytuł utworu, nie jestem już nawet pewny czy faktycznie śpiewają go (a przynajmniej refren) ciemnoskóre wokalistki w tych swoich bogatych miniówkach. Nie jestem też pewny stylu muzycznego, który reprezentowany jest w tym kawałku. Gdyby faktycznie to było r'n'b to mógłbym przesłuchać wszystko to, co zostało udostępnione w Sieci i otagowane tym, nieprecyzyjnym wszak, kluczem. Obawiam się jednak, że to praca na lata. A przecież ta linia melodyczna jest prosta:

"na na na nana na na na nana..." (przecież to bez sensu!)

Nie wiem, czy refren kończy się słowem "tonight". Tak mi się może tylko wydaje. Rozpacz i początki szaleństwa.

Podobno trwają prace nad technologią, która pozwoliłaby wyszukać informacje nietekstową (a na przykład właśnie melodyczną). Pomijając problem z emisją dźwięku, pomijając problem prawa autorskiego i powszechny brak umiejętności dokonywania zapisu nutowego - zwłaszcza ze słuchu (ja mam nieco lepszą sytuację, przez 6 lat kształciłem się na skrzypka, a były czasy (baaardzo dawno temu), że potrafiłem przy nawet niewielkiej ilości błędów pisać "dyktanda" na pięciolinii - co w szkołach muzycznych nie jest wcale czymś niespotykanym, wręcz przeciwnie), to dziś - gdyby taka działająca technologia byłaby dostępna, a indeksowane zasoby były reprezentatywne dla całego "rynku muzycznego", nie wahałbym się z nich skorzystać. Mam naprawdę poważny problem. Znacznie poważniejszy niż przepychanki na szczeblach władzy, bo mój własny.

Gdyby komuś skojarzyła się ta linia melodyczna z czymkolwiek - proszę o pomoc. Nie twierdzę, że wiernie oddałem to, co mam w głowie, ale odpaliłem piecyk i uzyskałem taki oto efekt:

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

jak ulał pasuje do

jak ulał pasuje do Beyonce...

http://youtube.com/watch?v=guk7EX8Qu_g

cieszę się że wreszcie mam okazję do merytorycznej wypowiedzi w komentarzach na Twoich blogu!

Tak!!!! Tak! Dziękuje! O to chodziło właśnie!

VaGla's picture

Jaka ulga! Dziękuje. Nareszcie mogę zająć się czymś innym. Tak. Jestem wdzięczny. Myślałem, że wpadnę w obłęd. Jednak ten rozpaczliwy krok i opublikowanie tego wpisu w blogu okazał się zbawienny.

Pamięć nieco przefiltrowała tę linię melodyczną, nieco ją upraszczając - jak teraz widzę...
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

To the beat yo...

Tomasz Rychlicki's picture

Na przyszlosc moze ta strona - www.watzatsong.com?
;)

tap it

Niestety większość systemów rozpoznających muzykę (audio fingerprints) - np. MusicBrainz, wymaga nieco większej zgodności z oryginałem :) W tej sytuacji to chyba tylko pozostaje
http://www.songtapper.com

Z innej beczki...

Troche z innej beczki, ale pozostajac w temacie muzyki. Nie tak dawno trafilem na informacje o serwisie seeqpod.com, ktory ma byc (jest) wyszukiwarka plikow muzycznych. Projekt rozwija sie dosc dynamicznie, gotowa jest juz nawet wersja na iphone, a media wypowiadaja sie entuzjastycznie. Jak oceniacie status prawny tego projektu? Dlaczego wyglada na to, ze nie boja sie RIAA? Czy wszystko rozchodzi sie tutaj o intencje, z jakimi budowali serwis i w jaki sposob jest on wykorzystywany? Trudno sadzic Google za wskazywanie informacji objetych copyrightem, ale z drugiej strony pojawialy sie juz takie sprawy, jak: http://di.com.pl/archiwum/14144.html

Co o tym wszystkim myslicie? Kolejne serwis podstawiajacy sie RIAA?

Pozdrawiam,
Maciek

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>