Prawo tworzenia rankingów

Tytuł mylący, ale starałem się jakoś uogólnić. Chodzi o to, że w USA toczy się pewien spór: KinderStart.com LLC twierdzi, iż Google Inc. zniesławiło spółkę (defamed) w ten sposób, iż usunął jej stronę z systemu rankingowego (lub też: nie nadał jej wyższej oceny). Pytanie zatem brzmi: czy Google ma prawo w dowolny sposób określać zasady oceny popularności danej witryny internetowej? W toczącym się sporze podnosi się również argumentację wynikającą z prawa uczciwej konkurencji, ochrony wolności słowa...

Sędzia Jeremy Fogel (U.S. District Court for the Northern District of California) wysłuchał argumentacji. Relacje na ten temat przynosi Reuters w tekście Judge mulls if site demoted by Google was defamed. Sędzia wciąż nie jest przekonany, czy istotnie należy dopuścić do postępowania dowodowego, czy raczej odrzucić żądania powodów. W jego ocenie nie wykazano stanu rzeczy, który uzasadniałby twierdzenie, iż doszło do zniesławienia. Sędzia stawia sobie też inne pytania: na ile Google ma prawo (wynikające np. z wolności słowa) do swobodnego ustalania zasad działania mechanizmu rankingowego (whether Google has a free speech right to prioritize some sites over others in how it constructs computer formulas in its search system)? A jeśli Google twierdzi, że witryny prowadzonej przez niewielką spółkę nie warto oglądać, to dlaczego może tak mówić?

KinderStart.com LLC domaga się od sądu, by jej pozew zyskał status pozwu zbiorowego przeciwko Google, by inne przedsiębiorstwa również mogły domagać się od Google uwzględniania ich witryn w wynikach wyszukiwania. Sędzia uznał, że do końca roku wyda w tej kwestii postanowienie. Dowiemy się wówczas, czy zdecydował się odrzucić roszczenia KinderStart.com (i w jakim trybie to zrobi, tzn. czy będzie dopuszczone odwołanie od decyzji, czy nie), czy też dopuścić do procesu.

A sprawa jest interesująca również dlatego, że sędzia musi zbadać algorytmy stosowane przez Google. Google uważa je za tajemnicę przedsiębiorstwa (i chroni je, by nie dopuścić do manipulacji wynikami wyszukiwawczymi, które mogłyby być wykorzystane przez osoby trudniące się tzw. SEO - Search Engine Optimization).

O PageRank w Wikipedii:

PageRank – metoda nadawania indeksowanym stronom internetowym określonej wartości liczbowej, oznaczającej jej jakość. Algorytm PageRank jest wykorzystywany przez popularną wyszukiwarkę internetową Google. Został opracowany przez założycieli firmy Google Larry'ego Page'a i Sergeya Brina podczas ich studiów na Uniwersytecie Stanforda w 1998 roku. Godnym uwagi faktem jest, iż nazwa algorytmu pochodzi nie od angielskiego wyrazu określającego stronę (ang. page), lecz od nazwiska twórcy, czyli Larry'ego Page'a. (...) Szczegóły właściwego algorytmu nigdy nie zostały upublicznione i są jednymi ze ściśle strzeżonych tajemnic Google. Do tego są najprawdopodobniej sukcesywnie zmieniane w celu dopracowania mechanizmu. Wszystkie informacje dostępne jawnie przedstawiają jedynie wzorcową wersję algorytmu stosowanego w wyszukiwarce Google...

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Warto jeszcze powiedzieć,

Warto jeszcze powiedzieć, że często jeśli nie ma strony w pierwszej 10 wyników w Google to jest mała szansa, że ją ktoś nowy znajdzie. Kiedyś mi się zdarzyło, że nie mogłem znaleźć stron, które znałem ale nie pamiętałem ich dokładnego adresu.

Więc może być sobie nawet dobra stronka (lub firma) ale jak jej nie ma w pierwszych wynikach w Google to praktycznie ma niewielką szansę na wiele odwiedzin.

Wyszukiwarki Google używa chyba z 80% internautów także chyba łatwo tu zauważyć jakie korzyści lub straty mogą wyniknąć z tego, że jest się daleko w indeksie. Sadzę, że można zaryzykować nawet stwierdzenie, że dla niektórych firm nieobecność w wynikach Google oznacza nieobecność na rynku.

Teraz takie małe pytanie czy wogóle można firmie odebrać prawo do decydowania jak zaklasyfikuje daną stronę? W przypadkach takich jak Google musimy zdawać sobie sprawę jaka „władzę” ma Google nad tym co możemy znaleźć. Bardzo ciekawa sprawa. A jeszcze jedno pytanie jeśli odebrać Google to prawo, to kto ma je mieć?

Huh?

Ktos wam kaze korzystac z Google? Moze jeszcze pozwiesz wydawce map za to ze Twoja ulica jest na drugiej stronie zamiast na pierwszej?
Zdajesz sobie sprawe ze "polityka" pozwow w USA (zalezy to tez od materii ktora jest rozstrzygana) nie ma w duzej mieze za zadanie dojscie do "prawdy obiektywnej", ale zakonczenie calej sprawy najszybsza i najkorzystniejsza ugoda.

Huh? :P

Po pierwsze - ja nikogo nie pozywam.
Po drugie - zdaję sobie sprawę, że prawo USA jest wspaniale skonstruowane do wyciągania kasy.
Po trzecie - nie zgadzasz się z czymś co napisałem?

Ciekawy jestem tylko co z tego będzie. Czy Google będzie musiało ujawnić swoje algorytmy?
Tak jak bojster napisał Google faktycznie nie bardzo się przejmuje apelacjami. Tak samo wiele osób narzeka, że nie dostało pieniędzy za reklamy. Jednak pamiętać też trzeba, że Google stara się wyeliminować nieuczciwych użytkowników a tacy zawsze się znajdą co będą chcieli "sztucznie" znaleźć się w czołówce indeksu, nabić kasę na botach itp. A jak ktoś uważa się za pokrzywdzonego to jest sąd.
Ciekawe czy nie pojawi się więcej pozwów o podobnej tematyce. Wogóle dziwi mnie czemu zniesławienie? Czy faktycznie wyrzucenie z indeksu może być zniesławieniem? A może nie samo wyrzucenie z indeksu tylko powód wyrzucenia (czyli np. oszukiwanie żeby być wyżej w rankingu), który może niekorzystnie wpłynąć na wizerunek firmy.

Czemu zniesławienie

VaGla's picture

Być może "zniesławienie" to niezbyt dobre przetłumaczenie określenia defamatory. Chyba lepsze byłoby cywilnoprawne "naruszenie dobrego imienia", albo naruszenie "czci", a więc naruszenie dóbr osobistych. Zniesławienie (pomówienie) prawnokarne w Polsce jest przewidziane w kodeksie karnym, w art. 212: "kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności...". Jest to prawnokarne uzupełnienie cywilnoprawnej ochrony czci, przewidzianej w art. 23 i 24 kodeksu cywilnego...
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

To się musiało zdarzyć...

ppb's picture

Przy obecnym poziomie frustracji poczynaniami Google, wcześniej czy później ktoś musiał nie wytrzymać i wejść na drogę sądową. Sprawy nie znam, ale domyślam się, że chodzi o usunięcie strony z wyników wyszukiwania (ban). Google wprowadza różnorakie algorytmy aby walczyć ze spamem, ale to powoduje, że coraz więcej „normalnych” witryn zostaje wyrzuconych z indeksu. Dla wielu firm, zorientowanych na klienta sieciowego, może to być zabójcze. Tymczasem Google niespecjalnie przejmuje się głosami zrozpaczonych webmasterów, każdego dnia licznie się wypowiadających na oficjalnych forach i/lub ślących listy do giganta. A więc łatwo jest wypaść z indeksu za niewielkie przewinienie (albo wręcz nie ze swojej winy, np. gdy spamer skopiuje część treści „normalnej” witryny, często obie strony są usuwane z indeksu), podczas gdy bardzo trudno do niego wrócić po takim zdarzeniu...

Pozostaje tylko pytanie, czy Google rzeczywiście jest w jakikolwiek sposób zobowiązany do indeksowania jakichkolwiek stron? Przecież nie jest to żadna płatna usługa (te, owszem, firma oferuje, ale całkiem oddzielnie od normalnych wyników wyszukiwania), ani też Google nie jest organizacją pożytku publicznego. A wobec braku rozsądnej alternatywy, wydaje się, że lamenty twórców usuniętych stron skazane są na trafianie w pustkę...

Z zainteresowaniem przyjrzę się przebiegowi ewentualnej sprawy i jej rozwiązaniem.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>