Elektroniczny monitoring skazanych - inna propozycja

[kłódka na oknie] Dziś odbyło się posiedzenie Rady Ministrów, w czasie którego Rząd przyjął projekt ustawy o wykonywaniu kary pozbawienia wolności poza zakładem karnym w systemie dozoru elektronicznego. W praktyce wyglądać ma to tak, że skazany ma na ręku (lub na nodze) nadajnik na ręku, w domu jest urządzenie odbiorcze, które przekazuje sygnał do centrali. W centrali zaś informacje o skazanym monitorują odpowiednie służby. Jeśli sygnał się przerywa - służby starają się nawiązać kontakt ze skazanym. Jeśli kontaktu nie ma – „służby wyjeżdżają do niego”. Sejm pracował już wcześniej nad podobnym projektem ustawy (por. Elektroniczny monitoring po pierwszym czytaniu, Dozór elektroniczny trafił do Sejmu oraz ...w systemie dozoru elektronicznego), jednak rząd twierdzi, że jego wersja ustawy jest znacznie lepsza, chociaż intencje są podobne.

Premier Kaczyński stwierdził na konferencji prasowej (która odbyła się bezpośrednio po Radzie Ministrów), że możliwość zamienienia krótkotrwałych kar pozbawienia wolności na taki monitoring to novum, polegające na tym, że osoba otrzymująca taką karę nie będzie w więzieniu, a będzie na uwięzi - pod kontrolą elektroniczną. Kara ma być stosowana za zgodą zainteresowanego, jest związana z poważnym rygorem: skazany będzie przebywał w domu i będzie miał ograniczone możliwości jego opuszczania. Tego typu kara ma w dużej mierze dotyczyć osób, które odbywają zastępczą karę pozbawienia wolności. "Unikamy w ten sposób dalszego przeciążenia zakładów karnych. Będzie można zrezygnować z budowy dalszych zakłądów. Wiąże się to z ograniczeniem kosztów dla państwa" - powiedział premier Kaczyński. Dodał, że można będzie taką karę w każdym momencie przerwać, a stosować się ją będzie ostrożnie. W pierwszej fazie realizacji tego systemu będzie mogło z takiej kary skorzystać 3 tys osób, a potem do 15 tys. osób (jeśli wszystko będzie szło dobrze). Premier powiedział, że jest to pewnego rodzaju eksperyment.

Minister Ziobro dodał na tej samej konferencji, że rząd przyjął całkiem nowy projekt ustawy (dość obszerny), przygotował również projekty aktów wykonawczych. "Podchodzimy do stosowania kar w sposób elastyczny. Chcemy, by sędziowie mieli większą paletę możliwości". Wedle projektu - to rozwiązanie jest adresowane do pewnej kategorii sprawców: którzy wcześniej nie byli karani, nie są zdemoralizowani, którzy rokują na przyszłość. Możliwość odbycia takiej kary będzie dotyczyła osób, które sąd skazał na karę 6 miesięcy pozbawienia wolności (lub roku, ale skazani odbyli już połowę kary), albo osób, które odbywają zastępczą karę pozbawienia wolności. Jak stwierdził minister Ziobro: "to system bardzo korzystny dla budżetu państwa". A trzeba dodać, że to sam skazany ma płacić 80 złotych zryczałtowanej opłaty za nadajnik. Minister powiedział: "otwieramy nową przestrzeń dla polityki karnej w Polsce".

Na konferencji prasowej stwierdzono, że przedstawiciele rządu obserwowali jak podobne systemy funkcjonują w praktyce - w USA, Holandia, Belgii, etc... Na początku wdrażania systemu zawsze zdarzały się problemy techniczne.

Minister Kryże porównał monitoring elektroniczny do aresztu domowego. Skazany będzie mógł opuszczać dom tylko w określonym czasie, w określonym zakresie, w określonym celu. System monitoringu ma jednak zagwarantować skazanemu zachowania więzi - z rodziną, z edukacją..

Dziennikarze pytali o relacje tego projektu do wcześniejszego, zgłoszonego przez poseł Katarzynę Piekarską (SLD). W pytaniach stwierdzili, że Piekarska twierdzi, że rząd przedstawia plagiat. Minister Ziobro odpowiedział, że "gdyby wprowadzić projekt, który jest już w Sejmie - byłaby to katastrofa, system by się zawalił. Skrajną nieodpowiedzialnością byłoby wprowadzenie tego systemu, który zaproponowała Piekarska. Projekt piekarskiej zawiera cały szereg pułapek, które rząd starał się ominąć".

Ale rząd wcześniej w pełni popierał założenia tego projeku - pytali dalej dziennikarze. Minister Ziobro odpowiedział: intencje są te same, a rząd popiera te intencje. jednak rząd w czasie czytania w Sejmie wskazywał na konkretne wady projektu, który jest już w Sejmie. Minister Kryże dodał, że "projekt Piekarskiej jest dobry jako wstęp do dyskusji, ale jest to zbiór intencji. W Wielkiej Brytanii pierwsze podejście do realizacji systemu zawaliło się. 10 lat trzeba było czekać, by podjąć dalsze prace. Rząd chce uniknąć tych problemów". I dalej wymieniono problemy, z którymi ponoć rząd sobie poradził: trzeba wykazać kiedy i kto może zawiesić wykonanie kary, w jaki sposób kontrolować firmę, która realizuje taki monitoring (jest odpowiedzialna za przesyłanie sygnału), odpowiedzieć na pytanie - co się dzieje w przypadku zawieszenia, kto przejmuje takich skazanych....

Padło pytanie o sposób odbywania kary, jaki jest zasięg urządzenia? Minister Kryże odpowiedział: "Urlop na dłużej, weekend w Zakopanym - to byłaby lekka przesada". Projekt przewiduje możliwość opuszczania miejsca odbywania kary w takich przypadkach jak świadczenie pracy, praktyki religijne, opieka nad małoletnim, komunikowanie się z obrońcą, opieka medyczna, konieczne zakupy...

W komunikacie po Radzie ministrów czytamy:

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o wykonywaniu kary pozbawienia wolności poza zakładem karnym w systemie dozoru elektronicznego, przedłożony przez ministra sprawiedliwości.

W polskim systemie penitencjarnym powstanie system dozoru elektronicznego (SDE). Takie rozwiązanie funkcjonuje w standardach międzynarodowych (Wielka Brytania, Francja, Szwecja) jako sposób wykonywania krótkoterminowej kary pozbawienia wolności. Ważnym argumentem wprowadzenia SDE jest przeciwdziałanie zjawisku przeludnienia w więzieniach. Kontrolą elektroniczną zostaną objęte osoby skazane przez sąd za drobne przestępstwa. Dotyczy to wyroku pozbawienia wolności do 6 miesięcy lub roku, ale w przypadku, gdy do odbycia kary pozostało mniej niż 6 miesięcy. Obejmie również osoby, którym orzeczono zastępczą karę pozbawienia wolności.

Według projektu ustawy skazany korzystający z dozoru elektronicznego będzie musiał respektować nałożone na niego przez sąd ograniczenia, takie m.in. jak: przebywanie w oznaczonym miejscu i czasie, zbliżanie się do określonych osób, dbanie o powierzone mu urządzenie rejestrujące. Osoby objęte systemem będą posiadały specjalny nadajnik w formie bransolety noszonej na nadgarstku lub na kostce. Skazany będzie musiał przebywać w pobliżu urządzenia monitorującego, zakładanego na stałe w jego mieszkaniu. Sędziowie penitencjarni oraz kuratorzy sądowi sprawujący nadzór nad systemem będą posiadali komputery osobiste odczytujące dane przekazywane z centrali monitorującej.

W początkowym etapie funkcjonowania liczba skazanych w SDE wyniesie 3000 osób. Ministerstwo Sprawiedliwości przewiduje jednak, że docelowo będzie to ok. 15 tysięcy osób.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>