Z linii frontu

Fragment obrazu Bitwa pod GrunwaldemOstatnio mniej newsów w serwisie, ale to dlatego, że trwa ostra walka w "realu". Na froncie "retencji danych" dzieje się dużo i intensywnie. Prawica i Socjaliści idą przeciwko Liberałom i Zielonym (chociaż żadna z frakcji - jak się wydaje - nie wie dlaczego tak jest). Złożono poprawki na wtorkowe głosowanie w Parlamencie Europejskim. W Polsce komisja infrastruktury zaakceptowała 15 lat zbierania informacji o nas, ale nadchodzi decydujące starcie...

Mam wrażenie, że to polskie "15 lat" zostało złożone w Sejmie w myśl zasady "chcesz trochę proś o więcej". W sumie to nie wiem dlaczego zaproponowano 15 lat przechowywania danych, a nie np. 48 lat, albo 103 lata. To równie dobry termin i wykonalny praktycznie tak samo jak 15 lat. Czyli wcale. No ale już widać, że projektodawcom udało się zrealizować ukryty cel. Oto bowiem nie dyskutuje się już o fundamentalnych sprawach dotyczących podstaw na jakich państwo ma zbierać informacje o obywatelach, ale o okresie w jakim ma to zrobić. Bardzo sprytne posunięcie.

Zresztą właśnie w tej chwili zaczęła się konferencja prasowa posła Przemysława Gosiewskiego, szefa Klubu PiS. Patrzę sobie na to, co transmituje TVN24. Gosiewski powiedział właśnie, że Klub PiS może rozmawiać o okresie, w jakim te dane będą przechowywane: "jeśli będzie wolą Sejmu znalezienia kompromisu, to PiS jest otwarty na dyskusję". A dlaczego 15 lat? Ten okres był zdaniem PiS skorelowany z przepisami przewidującymi przedawnienie określonych przestępstw. Od siebie powiem, że głosowanie w tej sprawie w środę, w przyszłym tygodniu a opozycja parlamentarna przygotowuje już poprawki do tej ustawy.

No, ale wróćmy do Unii Europejskiej. Tam dwie główne siły dogadały się nad głowami reszty Parlamentu i postanowiły przegłosować sobie dyrektywę "walczącą z terroryzmem". Pytani o sprawę Eurodeputowani niezbyt wiele wiedzieli o sprawie, bo po co mają wiedzieć skoro ich klubowi eksperci mówią, że trzeba głosować, więc będą głosować w taki sposób jak im eksperci mówią. Sami eksperci zaś również nie do końca wiedzą o czym jest ta dyrektywa, tylko im powiedzieli szefowie klubów, że mają rekomendować innym konieczność jej przegłosowania.

Tymczasem w dyskusji na liście dyskusyjnej ISOC Polska można było przeczytać "Ta dyrektywa Wielkiego Brata ma 5 lat i kilkanaście tygodni. Jest to Wańka Wstańka lobby bezpieczeństwa publicznego, która została już wielokrotnie odrzucona. I właśnie dlatego pojawiła się teraz w trybie nagłym Brukseli. Ministrowie kilku poważnych, naprawdę demokratycznych krajów europejskich, którym własne parlamenty odmówiły takich środków przenieśli ja do Brukseli licząc, że wykręcą się w ten sposób przed własną opinią publiczną. Później się będą tłumaczyć, że trzeba zaimplementować, bo Bruksela się domaga. Ta manipulacja w jakieś części się udaje. Mimo że sprawa ma wiele lat, pierwsza propozycja jest jeszcze sprzed zamachu 11 września, tylko niewielka część posłów europejskich ma wystarczająca wiedzę by świadomie głosować".

Dwie grupy parlamentarne, które forsują obecnie nowe regulacje to EPP (European People's Party), czyli chrześcijańscy demokraci oraz PSE (Party of European Socialists) czyli socjaliści. Ciekawe połączenie, nie? Jak to wygląda można przeczytać w sporej depeszy Reutersa

Pod wpływem tego co się w sprawie tego projektu dzieje Alexander Nuno Alvaro, twórca projektu raportu głosowanego przez komisję LIBE i jego sprawozdawca, rozważał nawet usunięcie swojego nazwiska z nazwy raportu. Ale to jest jedynie smaczek całej tej polityki. W pewnym momencie nie było jasne, czy ALDE (kolejna frakcja - Alliance of Liberals and Democrats for Europe) zgłosi w ogóle do głosowania propozycje LIBE, tak, by była głosowana w całości. Z drugiej strony miały stanąć propozycje Komisji wspierane przez EPP oraz PSE. A co by było, gdyby nie została zgłoszona propozycja LIBE? To bardzo ważne, w jaki sposób konstruowane są w Parlamencie Europejskim głosowania. Ważna jest kolejność i zakres głosowanych poprawek. Raport Alexandera Alvaro zmieniony przez LIBE został "zatabletowany" (Honey się pyta: „jak przetłumaczyć to słowo na polski?”)

W tzw. "międzyczasie" odbyła się konferencja Zielonych. Jej transkrypcja dostępna jest na wiki FFII. Można sobie poczytać. Zgłoszono również poprawki, które będą (albo nie będą, jeśli wcześniej przegłosowane będą poprawki dalej idące) głosowane we wtorek.

A więc bitwa odbędzie się we wtorek. Zobaczymy jak chrześcijańska prawica idzie ramie w ramię z socjalistami w kierunku społeczeństwa informacyjnego przeciwko liberałom i zielonym. Bardzo ciekawe.

Wracając do podwórka polskiego. Art. 165 ustawy Prawo telekomunikacyjne brzmi jeszcze w taki sposób jak go zacytowałem poniżej. Jednak już został zmieniony w komisji, a zmiany są znaczne. Nie chodzi wyłącznie o zastąpienie okresu 12 miesięcy okresem 15 lat. Po ustaleniu nowego okresu przepis zmieniany jest dalej znacznie. Operator już nie będzie anonimizował (trudne słowo) danych, tylko będzie przekazywał je do odpowiedniego urzędu...

Nawet jak Rzecznik Praw Obywatelskich albo Konfederacja Pracodawców Prywatnych (Izby gospodarcze nie mają takiego uprawnienia) zaskarży nowelizację do Trybunału Konstytucyjnego, to i tak cel zostanie osiągnięty. W Unii ktoś będzie mógł powiedzieć, że Polacy nie zastanawiali się nad tym czy zbierać dane o obywatelach, tylko jak długo to robić.

Obecne brzmienie art. 165 Prawa telekomunikacyjnego za chwilę nie będzie aktualne. Wczoraj Komisja Infrastruktury zaakceptowała nowe propozycję, a jak pisze Rzeczpospolita: nikt nie głosował przeciw. Jedynie czterech posłów wstrzymało się od głosu. Tempo prac nad tymi zmianami jest błyskawiczne. W środę (a więc już po rozwiązaniu sytuacji w UE) będzie głosował nad poprawkami Sejm RP. Jeszcze warto zauważyć, że projekt ustawy wprowadził do Sejmu poprzedni rząd dlatego, że nam Unia pogroziła palcem m.in. za brak przenoszalności numerów. Nie wzbudzał kontrowersji, ale też i nie zawierał propozycji w sprawie retencji danych, wiec został skierowany do czytania w komisjach. W międzyczasie w podkomisji właśnie wprowadzono tam poprawki nowe i takie, które nie były intencją projektodawcy. Ileż to czasu oszczędzono. Warto jednak jeszcze raz popatrzeć co nam zmienią:

Art. 165. 1. Operator publicznej sieci telekomunikacyjnej lub dostawca publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych przetwarzający dane transmisyjne dotyczące abonentów i użytkowników końcowych jest obowiązany, z uwagi na realizację przez uprawnione organy zadań i obowiązków na rzecz obronności, bezpieczeństwa państwa oraz bezpieczeństwa i porządku publicznego, dane te przechowywać przez okres 12 miesięcy. Po upływie tego okresu, dane transmisyjne są usuwane lub anonimizowane przez operatora publicznej sieci telekomunikacyjnej lub dostawcę publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych, którzy je przechowują.

2. Przetwarzanie danych transmisyjnych, niezbędnych dla celów naliczania opłat abonenta i opłat z tytułu rozliczeń operatorskich, jest dozwolone:

1) po uprzednim poinformowaniu abonenta lub użytkownika końcowego o rodzaju danych transmisyjnych, które będą przetwarzane przez dostawcę publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych oraz o okresie tego przetwarzania;

2) tylko do końca okresu, o którym mowa w art. 108 ust. 2.

3. Dostawca publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych jest obowiązany poinformować abonenta lub użytkownika końcowego o rodzaju danych transmisyjnych, które będą przetwarzane oraz o okresie tego przetwarzania dla celów marketingu usług telekomunikacyjnych lub świadczenia usług o wartości wzbogaconej.

4. Dostawca publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych może przetwarzać dane transmisyjne, o których mowa w ust. 3, w zakresie i przez czas niezbędny dla celów marketingu usług telekomunikacyjnych lub świadczenia usług o wartości wzbogaconej, jeżeli abonent lub użytkownik końcowy wyraził na to zgodę.

5. Do przetwarzania danych transmisyjnych, zgodnie z ust. 1-4, uprawnione są podmioty działające z upoważnienia operatorów publicznych sieci telekomunikacyjnych i dostawców publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych, zajmujące się naliczaniem opłat, zarządzaniem ruchem w sieciach telekomunikacyjnych, obsługą klienta, systemem wykrywania nadużyć finansowych, marketingiem usług telekomunikacyjnych lub świadczeniem usług o wartości wzbogaconej. Podmioty te mogą przetwarzać dane transmisyjne wyłącznie dla celów niezbędnych przy wykonywaniu tych działań.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Artykuł w dzisiejszej Rzeczpospolitej

VaGla's picture

W ramach koordynowania działań napisze jeszcze, że w dzisiejszej Rzeczpospolitej ukazał się artykuł "Bezpieczeństwo państwa kontra swobody obywatelskie". Myślę jednak, że nie zaskoczy on niczym nowym stałych czytelników serwisu VaGla.pl :)
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>