Exposé Premier Ewy Kopacz - nie znalazłem wsparcia dla społeczeństwa obywatelskiego

Tradycyjnie przyglądam się exposé premierów, by spróbować na ich podstawie wywróżyć co w nowym sezonie może być uznane za ważne dla polskiej debaty publicznej - patrząc z perspektywy tego serwisu. Poprzedni premierzy formułowali tezy, które można było odnosić do internetu. Premier Tusk zapowiadał: "Chcemy, by wszędzie w Polsce, także na wsi, ludzie mogli skorzystać z dobrodziejstw globalnej sieci". Exposé premiera to specyficzne wystąpienie. Szuka się w nim tego, w jaki sposób rozkładane są akcenty. Co zatem znalazło się w Exposé premier Ewy Kopacz, a związane z tematyką poruszaną w tym serwisie? Na pewno wprost powiedziano o TTIP.

Stenogram wystąpienia premier Ewy Kopacz dostępny jest na stronie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Pani premier sygnalizuje w nim, że ma świadomość, że "następne wybory parlamentarne odbędą się za rok". Już w tekście poświęconym nowemu ministrowi właściwemu ds informatyzacji sygnalizowałem, że rok to niezbyt wiele, by się rozpędzić w realizacji planów. Mają zatem taką świadomość szukam w wystąpieniu premier Kopacz tego, co podpowiedziałoby mi cokolwiek na temat najbliższego roku.

Czytam tam o "odbudowaniu zaufania obywateli". Receptą ma być "zbudowanie ponadpartyjnego porozumienia w sprawach, które są dziś polską racją stanu, a więc polityce zagranicznej i obronnej Polski". W połączeniu z innymi odniesieniami jest to dla mnie sygnał, że budowanie zaufania nie jest rozumiane przez p. premier jako inwestowanie w usprawnianie procedur, które pozwoliłyby automatycznie publikować rzetelne, kompletne, aktualne i wiarygodne informacje na temat działania państwa i udostępniać je w ten sposób obywatelom. Jestem przekonany, że gdyby zapytać o to p. premier, to bez wahania odpowiedziałaby, że dostęp do informacji publicznej jest istotny i stanowi element budowania zaufania obywatela do państwa, ale to się w exposé nie pojawiło. Tam akcentuje się budowanie porozumienia ponadpartyjnego "na tej sali", czyli w Sejmie. Dokładniejszy cytat: "To wymaga pogłębionej debaty w tej sali, także z opozycją". To oczywiście nie do zrealizowania, bo głodna władzy opozycja na pomysły takiego "porozumienia" będzie reagowała uśmiechem. Nie po to na drodze do przejęcia władzy usiłują się różnić, aby podejmować wspólne działania i w tych działaniach rozmyć swoją tożsamość. Ważniejsze dla mnie jest jednak to, że premier Kopacz patrzy na dyskurs publiczny (i na proces "budowania zaufania i szacunku obywateli)" i widzi tam salę sejmową, nie zaś samych obywateli poza Sejmem. Obywateli, którzy składają wnioski o dostęp do informacji publicznej, którzy zbierają podpisy pod obywatelskimi projektami ustaw i podpisy poparcia na listach poparcia w sprawie referendum. Tych obywateli w wystąpieniu premiera nie ma.

"Jednym z najważniejszych celów mojego rządu będzie dalsze wzmacnianie naszej pozycji w Unii Europejskiej" - powiedziała premier Ewa Kopacz (wytłuszczenie moje). To również oznacza wzmacnianie pozycji instytucji publicznych w strukturach Unii. Instytucji, nie zaś obywateli. Dla obywatela oznacza to umacnianie instytucji przedstawicielskich, nie zaś wsparcie możliwości działania samych obywateli. I znów - we wzmacnianiu pozycji rządu polskiego w UE nie widzę nic złego. W końcu jest to exposé premiera rządu, więc mówi o tym, co planuje premier rządu - osoba stojąca na czele tej instytucji. Przyjmując, że premier chce zwiększyć udział kierowanej przez siebie organizacji (a więc również swój) w ogólnej puli sprawowania europejskiej i globalnej władzy próbuję jedynie dekodować sposób myślenia o państwie i społeczeństwie, który wyłania się z exposé.

Nie ma obywateli chcących samodzielnie realizować władzę zwierzchnią w RP, za to mamy silny głos premier Kopacz w sprawie TTIP.

O negocjacjach porozumienia między Unią Europejską a USA, które to porozumienie nosi nazwę Transatlantic Trade and Investment Partnership (w skrócie TTIP) pisałem w tekście Tricks and #TTIP. W exposé premier Kopacz czytam: "[N]asz kraj będzie usilnie zabiegać o jak najszybsze podpisanie umowy o wolnym handlu i inwestycjach między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi". Tymczasem w równoległej rzeczywistości: Narasta sprzeciw wobec TTIP, a CETA gotowa i czeka na podpis. Jeśli chcemy budować zaufanie do państwa, to proces podpisywania umowy międzynarodowej, która negocjowana jest w warunkach braku przejrzystości i trwało to kilka lat, nie powinien nastąpić szybciej, niż trwa proces wydawniczy pozwalający na naukową dyskusje o pojawiających się zza zamkniętych drzwi propozycjach rozwiązań prawnych. One wszak będą na długie lata "cementowały" stosunki globalnego społeczeństwa. W zestawieniu z postulatem umacniania instytucji przedstawicielskich jawi się obraz państwa, które lepiej niż obywatele wie, co dla obywateli ważne. Jeśli chcemy budować społeczeństwo obywatelskie, to powinniśmy zabiegać o to, by to obywatele, nie zaś instytucje przedstawicielskie, zyskiwały możliwość realnego wpływu na rzeczywistość. Bo przecież negocjacjom TTIP zarzuca się dokładnie to samo, co zarzucało się procesowi negocjacji ACTA - negocjowanie i przyjmowanie przepisów prawnych ponad głowami obywateli.

Jeśli chodzi o konkrety z obszaru zainteresowań tego serwisu, to czytam - w odniesieniu do zadań Ministerstwa Finansów:

Już w przyszłym roku wprowadzimy konkretne ułatwienia dla podatników. System e-podatki, dzięki któremu każdy będzie miał łatwy i bezpieczny dostęp do swojego konta podatnika oraz zmiany w administracji podatkowej. Podatnik będzie mógł załatwić swoje sprawy w dowolnym urzędzie. W centrum obsługi pracownik urzędu skarbowego obsłuży obywateli nie tylko w sprawach dotyczących podatków, ale także z zakresu działania innych instytucji. Np. zakładu ubezpieczeń społecznych, służby celnej, samorządu terytorialnego. Przez pierwsze 18 miesięcy prowadzenia działalności mikroprzedsiębiorcy będą mogli liczyć na pomoc asystenta podatnika. Wyspecjalizowane urzędy skarbowe skoncentrują się wyłącznie na obsłudze największych podmiotów budujących potencjał gospodarczy państwa. Zwiększymy przepustowość naszej infolinii podatkowej i zbudujemy internetową Bazę Wiedzy Administracji Podatkowej. Dzięki wsparciu ekspertów Krajowej Informacji Podatkowej podatnicy uzyskają taką samą spójną informację niezależnie od tego, do którego urzędu skarbowego przyjdą ze swoimi pytaniami.

W sferze cyfryzacji zaś czytam:

Panie Posłanki, Panowie Posłowie, jedną z najbardziej spektakularnych zmian, która zachodzi we współczesnym świecie jest rewolucja cyfrowa. Jej elementem jest powszechność Internetu. O ile jeszcze niedawno był domeną ludzi młodych, to teraz stał się częścią codzienności prawie dla każdego z nas. Dostęp do szybkiego Internetu stanowi dziś jeden z ważnych elementów siły gospodarczej Polski i jej cywilizacyjnego rozwoju. Najnowocześniejsze rozwiązania techniczne, z których dziś korzystają Polacy mogą znacząco zwiększyć poczucie bezpieczeństwa obywateli. Nie ma żadnego powodu, by każdy Polak posiadający telefon komórkowy, czy oglądający telewizję publiczną nie mógł czuć się bezpieczniejszy, dzięki świadomości, że państwo polskie niezwłocznie powiadomi go o potencjalnych zagrożeniach i klęskach żywiołowych. Mój rząd wprowadzi taki system.

Te dwa fragmenty czytam łącznie w taki sposób: będziemy starali się znieść niedogodności, które są związane z mało przyjemnym płaceniem podatków, by to płacenie podatków (co wszak pozwala na to, by instytucje były silniejsze w UE) było bardziej przyjemne, żeby się źle nie kojarzyło. Bonusem jest to, że państwo poinformuje o zagrożeniach, by obywatele z oficjalnego źródła mogli się o nim dowiedzieć.

Gdybym chciał złośliwie przerysować to zestawienie, to bez dalszego komentarza mógłbym roztoczyć wizję społeczeństwa mającego spokojnie koncentrować się na łożeniu na instytucje publiczne, a reagującego spokojnie na okresowe włączanie czerwonych migających latarni i syren. Ale to tylko taka wizja. Wiadomo, że to exposé. Patrzymy na akcenty. Jestem niemal pewny, że pytana o to pani premier nie potwierdziłaby takiej swojej wizji państwa. Dlatego z nadzieją wyeksponuję ten fragment, który sugeruje potrzebę racjonalizowania działania państwa. Budowa Bazy Wiedzy Administracji Podatkowej pewnie jest istotna w sytuacji, w której zapadają sprzeczne decyzje podatkowe, a więc same instytucje publiczne gubią się w przepisach podatkowych. Co prawda budowanie takiej bazy jest chyba mniej atrakcyjnym pomysłem, niż po prostu uproszczenie systemu podatkowego, ale rozumiem też (mam nadzieję dość dobrze), że nie da się proponować rozwiązań normatywnych bez wcześniejszej analizy sytuacji. I aby analizować sytuacje trzeba mieć narzędzia publicznej analityki. To zaś wymaga usprawnienia sposobu komunikowania się poszczególnych, niezależnych od siebie instytucji publicznych, a także komunikowania się obywateli z takimi instytucjami. Jeśli zatem wspomniana w wystąpieniu premier inicjatywa jest częścią większej, niewyartykułowanej tam wprost całości, i ta całość ma polegać na usprawnieniu procedur publicznych, zwiększaniu racjonalności działania państwa, zwiększaniu racjonalności wydatkowania publicznych pieniędzy, to taki cel warto wspierać. Jeśli jednak miałoby to być tylko koncentrowanie się na tym, by sprawniej zbierać kasę od obywateli, by móc - w warunkach braku przejrzystości - pełniej realizować władzę za pomocą instytucji, do których uzyskało się polityczny dostęp, to to już nie jest w moim interesie.

To, co można - przy założeniu dobrej woli - próbować wyczytać z tez o systemie podatkowym dałoby się aplikować też do innych sfer aktywności państwa, w szczególności do systemu finansów publicznych. Moim zdaniem istotne byłoby stworzenie takich warunków działania państwa, w których każdy obywatel mógłby się prosto dowiedzieć (również z wykorzystaniem technik komunikacji cyfrowej) o aktualnym stanie finansów publicznych, o poejmowanych decyzjach, o umowach zawieranych przez państwo. I nie za pomocą seksownego Twittera, tylko za pomocą urzędowego publikatora dającego rękojmię "publicznej wiary", a jednocześnie w procesie publikacyjnym, który nie rozmywa odpowiedzialności za opublikowane słowo.

Dlaczego przejrzystość jest ważna?


Dlaczego jawność działania władz jest ważna? - opinia Piotra Waglowskiego - nagranie dla Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska z okazji obchodów dziesięciolecia tej organizacji.

Kiedyś może któryś z kolejnych premierów zapowie w swoim wystąpieniu inaugurującym pracę gabinetu, że dostęp do informacji publicznej jest najważniejszym zadaniem rządu. By obywatele mogli baczniej przyglądać się działaniom swoich przedstawicieli. W tym exposé to się jeszcze nie zrealizowało. W ramach wolności publicystycznej ostrożnie sformułowałbym tezę, że omawiane wystąpienie premiera nie daje silnych podstaw do formułowania poglądu, że premier Ewa Kopacz zamierza w najbliższym roku (do wyborów) budować społeczeństwo obywatelskie, a raczej jest przeciwnie.

Przeczytaj również:

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>