Burmistrz skazana za nieudostępnienie informacji publicznej

Herb Rabki-Zdroju oraz lokalizacja miasta na mapie PolskiSąd Rejonowy w Nowym Targu wyrokiem z dnia 31 maja 2012 roku sygn. akt II K 700/11 nałożył na dysponenta informacji zobowiązanie do udostępnienia zaległej informacji oraz do pokrycia kosztów procesu karnego, skazując przy tym oskarżoną Burmistrz Miasta Rabka-Zdrój na karę grzywny w wysokości 50 stawek dziennych po 100 złotych w zawieszeniu na okres próby wynoszący 2 lata. Mimo wyroku skazującego, a także wcześniejszego przejścia przez wszystkie szczeble procedury administracyjnej wnioskodawca nadal nie otrzymał wnioskowanej informacji publicznej. Domaga się dostępu do informacji publicznej o oznaczeniu ewidencyjnym nieruchomości dla których wydano decyzje w sprawie ustalenia warunków zabudowy. Akt oskarżenia o przestępstwo z art. 23 ustawy z dnia 6 września 2001 roku o dostępie do informacji publicznej, złożony w imieniu pokrzywdzonego działającego jako oskarżyciel posiłkowy subsydiarny, a w oparciu o który wydano wyrok, zawiera się na 31 stronach.

O wyroku informuje Stowarzyszenie Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich na stronach Pozarządowego Centrum Dostępu do Informacji Publicznej: Rabka Zdrój - mieszkaniec wygrał w sądzie sprawę karną o nieudostępnienie informacji. Stowarzyszenie udostępnia też akt oskarżenia w tej sprawie (PDF). Akt oskarżenia został skierowany do prokuratury Rejonowej w Limanowej przez pełnomocnika pokrzywdzonego. Ten zaś działał tu jako oskarżyciel posiłkowy subsydiarny.

Mieszkaniec domaga się udostępnienia informacji publicznej obejmującej dane o wydawanych w Rabce-Zdroju w latach 2005-2008 decyzjach lokalizacyjnych WZ. Wniosek w tej sprawie złożył w styczniu 2009 roku. W tej sprawie wydane zostały m.in. decyzja Samorządowego Kolegium Odwoławczego (sygn. SKO.I.-01/360/IP/09), wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie z dn. 19 października 2009 r., sygn. II SAB/Kr 63/09, postanowienie Naczelnego Sądu Administracyjnego z dn. 16 kwietnia 2010 r., sygn. I OSK 71/10, wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie z dnia 22 listopada 2010r., sygn. II SAB/Kr 105/10, wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dn. 9 czerwca 2011, sygn. akt I OSK 401/11.

Prokuratura "tradycyjnie" umarzała przygotowawcze postępowanie karne prowadzone w sprawie popełnienia występku z art.23 u.d.i.p. na szkodę pokrzywdzonego. postanowienia były następnie skarżone. Sąd Rejonowy w Nowym Targu postanowieniem z dnia 5 stycznia 2011 roku sygn. akt II Kp 393/10 uchylił postanowienie Prokuratora Rejonowego w Nowym Targu z dnia 20 maja 2010 roku o umorzeniu dochodzenia w zakresie w szczególności dotyczącym wniosku pokrzywdzonego z dnia 23 stycznia 2009 roku - w zakresie dotyczącym nieudostępnienia pokrzywdzonemu informacji publicznej o oznaczeniu ewidencyjnym nieruchomości dla których wydano decyzje w sprawie ustalenia warunków zabudowy. Następnie jeszcze wydano postanowienie o umorzeniu przygotowawczego postępowania karnego zatwierdzone przez Prokuratora Rejonowego w Limanowej w dniu 10 czerwca 2011r. sygn. akt Ds 159/11...

Zachęcam do zapoznania się ze "skróconą historią zmagań", którą przedstawiło SLLGO. Rozumiem, że wyrok nie jest prawomocny i burmistrz będzie się odwoływała od wyroku.

Zgodnie z art. 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej:

Kto, wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, nie udostępnia informacji publicznej, podlega grzywnie, karze graniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

PS
To byłoby zabawne, gdyby nie to, że nie jest - mam na myśli slogan "promocyjny" Rabki-Zdroju: "Miasto tworzą mieszkańcy".

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Uważam, że restrykcje za

Uważam, że restrykcje za nieudostępnienie informacji publicznej są dalece niewystarczające i w związku z tym urzędnicy nie mają bodźca do przestrzegania prawa.

Załóżmy, że występujemy o jakąś informację. Urzędnik milczy. Na tym etapie już odpada część z osób zainteresowanych.

Piszemy skargę, a urzednik razem z naszą skargą wysyła do WSA swoją odpowiedź. WSA nie ma już w sumie nic do roboty i sprawa się kończy. Nie zauważyłem, żeby jakakolwiek skarga zakończyła się orzeczeniem, że nastąpiło istotne naruszenie prawa i wlepiono urzędnikowi grzywnę.

W moim przekonaniu to istotny błąd, który powoduje, że urzednik może spokojnie wysłać swoją odpowiedź dopiero razem z naszą skargą na bezczynność. Gdyby w takim przypadku - a prawo na to zezwala - obligatoryjnie urzędnik (a nie urząd) dostawał grzywnę powiedzmy 500 pln to nie byłby juz tak skory do ignorowania wnioskodawców.

Osobnym problemem są urzędnicy, którzy praktycznie każdy wniosek potrafią podpiąć pod re-use, lub ponowne przetworzenie, licząc zapewne na to (najczęściej skutecznie), że wnioskodawca nie będzie chciał udowadniać, że jest inaczej wiedząc jak ułomna i niejednoznaczna jest u.d.i.p i że to co jeden sąd uznaje za oczywistość już w innym może tak oczywiste nie być.

Z radością powitałbym powstanie organizacji, która zajmowała by się reprezentowaniem obywateli przed WSA w sprawach o nieprzestrzeganie u.d.i.p oraz stosowaniem przez sądy kary grzywny w jeśli nie każdej to większości przypadków skarg na bezczynność.

W sumie widzę jeszcze jedną możliwość. Jeśli sądy nie dają sobie rady z lekceważeniem obowiązku udostępniania informacji publicznej to problem moga rozwiązać sami internauci.

Wystarczy nagłaśniać takie negatywne postawy, a internauci do "opornego" urzędu mogą wysyłać wnioski d.i.p w róźnych sprawach. Jeśli powiedzmy burmistrz dostanie 100 wniosków, a jeśli ich nie zrealizuje 100 pozwów to może zrozumie, że warto od razu udzielać odpowiedzi na pytania.

Doskonały pomysł

Z radością powitałbym powstanie organizacji, która zajmowała by się reprezentowaniem obywateli przed WSA w sprawach o nieprzestrzeganie u.d.i.p oraz stosowaniem przez sądy kary grzywny w jeśli nie każdej to większości przypadków skarg na bezczynność.

Moim zdaniem to doskonały pomysł. Szkoda, że na razie takiej organizacji u nas nie ma. Natomiast charakterystyczne dla naszego wymiaru sprawiedliwości jest stwierdzenie:

Prokuratura "tradycyjnie" umarzała...

W końcu coś z tym trzeba by chyba zrobić, dostają kasę z naszych podatków i jak widać notorycznie uchylają się od odpowiedzialności. Może warto by się było zastanowić też nad karaniem prokuratorów za sytuacje gdy ktoś zostaje skazany, a prokuratura wcześniej próbowała się uchylić od obowiązków za pomocą umorzenia?
Inny pomysł to pozbycie się prokuratury z takich spraw. Ostatnio o ile pamiętam ktoś z "Ministerstwa" zaproponował aby przestępstwo kradzieży zaczynało się od 1 tys (obecnie od 250 zł o ile pamiętam). Jestem przeciwny takiemu podejściu (dla mnie kradzież zaczyna się od 1 gr). Propozycja była umotywowana odciążeniem Prokuratury i Policji (przecież tacy ważni prawnicy nie będą się zajmowali pospolitymi kradzieżami). Może warto by to wykorzystać? Np. tworząc odpowiednik prokuratur finansowany przez samorządy? Taka prokuratura bis mogła by się zajmować prostymi sprawami i zatrudniać prawników bez większego doświadczenia. Właściwa prokuratura zajmowała by się tylko sprawami poważniejszymi. Oczywiście wraz z odciążeniem właściwej Prokuratury powinna zostać ograniczona ilość środków przyznawanych w ramach obowiązków aż do ... całkowitej likwidacji?

Rozmarzyłem się chyba za mocno.

Czy taka organizacja nie

Czy taka organizacja nie jest SLLGO?

SLLGO z tego co wiem zajmuje

SLLGO z tego co wiem zajmuje się takimi sprawami, ale tylko w niektórych przypadkach. Tu chodzi chyba bardziej o powołanie takiego "rzecznika prawa do DIP".

Gdzie wielu urzędników ma

Gdzie wielu urzędników ma swój obowiązek widać na stronie:
http://legnica.livecity.pl/news-263

Obecnie sprawdzam ile kasy wydają urzędy na BIP i inne serwisy internetowe. Wygląda to jeszcze gorzej niż poprzednim razem. W ustawowym terminie na wniosek nie odpowiedziała wcale ponad połowa urzędów. Kilkadziesiąt odpisało, że nie odpowie bo:
- wniosek wysłany został "zwykłym e-mailem" (chociaż WSA już wielokrotnie orzekało, że można wysyłać wniosek z"wykłym e-mailem")
- jest to informacja przetworzona (przepisanie kwoty z jednej faktury, lub zsumowanie dwóch, trzech faktur)
- jest to re-use i w związku z tym potrzeba wysłać wniosek na specjalnym formularzu (skąd wzięli to re-use?)

Powyższe trzy "ważne powody" to w moim przekonaniu tylko wymówka stosowana przez urzędy żeby pozbyć się "natręta". Nie wchodząc w szczegóły na podstawie dotychczasowego orzecznictwa WSA zdecydowaną większość z kierowanych do mnie przez urzędy odmów ze względów błędów proceduralnych mogę skarżyć na bezczynność do WSA. Niestety nie mam gotówki na zamrożenie (w sumie ok. 150k) Dlatego podtrzymuję to co wcześniej napisałem. Może jakaś sprytna organizacja dostanie grant z jakiegoś funduszu np. norweskiego? Chętnie podejmę współpracę :)

Uważam, że taka sprawa zrobiłaby więcej dobrego dla DIP niż dziesiątki mądrych artykułów o informacji publicznej, po których przeczytaniu naiwni piszą wnioski do urzędów i czekają, czekają, czekają...

Cały opis jak poszczególne urzędy wywiązały się z obowiązku udzielenia informacji publicznej w zakresie podania kosztów utrzymania serwisów www, wraz z pisamami od urzędników odmawiających udzielenia informacji zamieszczę za kilka dni.

A może to metoda na pozyskanie nagród za nic nie robienie?

Witam.

Pozwolę sobie zacytować:
Inny pomysł to pozbycie się prokuratury z takich spraw. Ostatnio o ile pamiętam ktoś z "Ministerstwa" zaproponował aby przestępstwo kradzieży zaczynało się od 1 tys (obecnie od 250 zł o ile pamiętam).
To posunięcie ma inny wydźwięk. W statystykach rocznych działań Policji, odnotuje się znaczący spadek przestępstw oraz zwiększoną wykrywalność, a to przełoży się na statystyczną tylko poprawę wizerunku sprawności polskiej Policji i Prokuratury. Medialnie jednak pięknie wygląda!
Możliwe, że to jest ukrytym motywem takiej propozycji, gdyż tak spektakularne osiągnięcia w budowaniu bezpieczeństwa państwa, zawsze są podstawą do odznaczeń i nagród.

Pozdrawiam.

Burmistrz skazana. A co z niekaralnością?

Witam.

A mnie interesuje inny aspekt tego wyroku sądu. Bo o ile pamiętam, to urzędnik nie może być karany. A skoro sąd wydał orzeczenie jakie wydał, tym samym dokonał procedury w myśl której Burmistrz jest osobą karaną. A zatem co? Czy aby nie powinien być relegowany ze stanowiska na rzecz v-ce Burmistrza? Czy i tutaj nie działa przepis prawny wobec osoby zasiadającej na urzędzie, czyli swoisty immunitet?
Jak dla mnie, to osoba skazana prawomocnym wyrokiem sądu jest osobą karaną i jako taka nie powinna piastować stanowiska zaufania publicznego. A takim raczej jest stanowisko Burmistrza, zwłaszcza że obejmowane jest w ramach wyborów lokalnych.
Takie zresztą stanowisko zajmuję wobec wszelkich urzędników! Jeśli karany, to nie nie może być urzędnikiem! Bo osoba karana zajmująca stanowisko w urzędzie, podważa autorytet urzędu! Zwłaszcza wiarygodność urzędu co do respektowania obowiązujących przepisów prawa!

Pozdrawiam.

Ale

VaGla's picture

Ale wyrok nie jest prawomocny.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Czy skazany w zawieszeniu burmistrz straci urzad?

Ale nawet, jesli juz bedzie prawomocny, to nadal sa watpliwosci w zwiazku z zawieszeniem - jest o tym mowa w komentarzach na wykopie:
http://www.wykop.pl/link/1158617/burmistrz-skazana-za-nieudostepnienie-informacji-publicznej/

Informacja Publiczna to pikuś wobec żniwa jakie miałby GIODO.

Witam.

Gdyby GIODO dokonał w urzędach, wyrywkowych kontroli co do realizacji zapisów w zawartych w załącznikach A, B i C do Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji (Dz. U. 2004 nr 100 poz.1024). Rozporządzenie jest wciąż obowiązujące. Sprawdziłem przed chwilą na http://isap.sejm.gov.pl
Wszak GIODO ma nawet możliwość dyscyplinowania, choć w większości przypadków, sprawą musiałby się zająć prokurator. Wystarczy zacząć od szpitali, gdzie są dane wrażliwe i brak środków dosłownie na wszystko. W innych urzędach jest na ogół nie lepiej, ale póki co, to jeszcze żaden obywatel czyli interesant się nie poskarżył. Bo być interesant może nie ma świadomości jak stanowi prawo, a jak jest ono realizowane przez tych, których to prawo obowiązuje. Urząd jest od tego aby prawo respektować i działać w interesie osoby załatwiającej sprawę urzędową. Jeśli obywatel musi znać przepisy prawne, to po co w urzędach prawnicy i urzędnicy? Wystarczą oświadczenia zamiast zaświadczeń. I do tego składane tylko w formie powiadomienia urzędu, że zaistniało takie a nie inne zdarzenie prawne.

Tak się zastanawiam, czy tego zagadnienia z zakresu realizacji obowiązującego prawa, nie powinny być kontrolowane wyrywkowo z urzędu? Czy należy czekać na skargę wniesioną do sądu aby urzędy zaczęły respektować obowiązujące prawo? Dlaczego kontroluje się tylko przysłowiowego "Kowalskiego" i wyciąga konsekwencje? A urzędnicy to co? Nietykalni czy jak?

Jak napisałem wcześniej, można sobie jedynie ponarzekać. Bo póki co, to nie ma żadnej siły aby Ministerstwa lub Agendy właściwe, wykonały kontrole funkcjonowania urzędów, pod kątem realizacji obowiązujących przepisów prawa! A liczne doświadczenia pokazują, że z przepisów realizowane są tylko te, które są wygodne. Inne przepisy są zamiatane pod dywan, aż wybuchnie jakaś afera. Przykładem niech będzie omawiany na tym vortalu aspekt "promocji działań urzędu" za pomocą np.Facebook-a. Czyżby wymienione instytucje (Ministerstwa lub Agendy) nie dysponowały kadrami prawnymi i/lub informatycznymi na poziomie umożliwiającym przeprowadzenie kontroli w urzędach publicznych? To jakie kryteria należy spełnić aby dostać tam pracę? Wystarczy mieć tytuł magistra dowolnego kierunku i znać minimum język angielski albo mieć znajomości?
Moim zdaniem, takie kontrole spowodowałyby zwiększenie respektowania obowiązującego prawa i jednocześnie wydatnie zmniejszyłyby fanaberie finansowe urzędów co do rozwiązań informatycznych. Ale jak życie pokazuje, to nikomu na tym nie zależy! No może poza bezpośrednimi płatnikami podatków! Tymi którzy nie zarabiają nawet średniej krajowej.

Pozdrawiam.

Dziwna sprawa, urzędnik

Dziwna sprawa, urzędnik został skazany, wyrok nie jest prawomocny, a jednak mamy pewne wątpliwości co do kary urzędnika.

Karać, karać i jeszcze raz

Karać, karać i jeszcze raz karać. To moim zdaniem jest najlepsze rozwiązanie problemu z dostępem do informacji publicznej. W przeciwnym wypadku niektórzy urzędnicy nie będą mieli motywacji do jej udostępnienia. To mniejszość, ale właśnie dlatego należy nauczyć ich właściwych zachowań, po to żeby nie stali się większością.

Próbowałem podobnie jak VaGla uzyskać z kilkunastu urzędów skany umów i faktur dotyczących kosztów jakie urzędy poniosły na utrzymanie swoich stron www. Tekst wniosku był podobny - rezultaty niekoniecznie.

Niektóre urzędy i owszem skany przysłały, ale już np. w
Starostwie Szamotulskim stwierdzono, że owszem dokumenty dostanę, bo nie są informacją przetworzoną, ale pod warunkiem, że wniosek który wyślę musi być opatrzony podpisem elektronicznym. Oczywiście żądanie jest niezgodne z prawem, bo WSA już wielokrotnie stwierdzały, że wniosek może być przesłany e-mailem i to bez żadnych podpisów.

Z kolei sekretarz UM Wejherowa od razu zastrzega, że skany stanowią informację przetworzoną. Znowu wbrew stanowisku WSA.

To tylko bardzo cząstkowy przykład "odmów".

Co mogę zyskać podając ich do sądu? Po wielu miesiącach użerania się MOŻE uzyskam żądaną informację (pytanie czy będzie mi jeszcze potrzebna). Co urzędnik, który nawet celowo nie udostępnia informacji może stracić? Najwyżej 100 PLN, a i to nie z własnej kieszeni. Gdzie tu sprawiedliwość?

@RobertJesteś z Wejherowa?

@Robert

Jesteś z Wejherowa? Nawet nie wiesz jak inni koledzy z regionu całego powiatu migają się od udostępnienia informacji publicznej.

Wydają nawet decyzje umarzające niezgodnie z prawem, do tej pory złożyłem już 3 skargi.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>