Mam cię - bo muszę
Odebrałem dziś spersonalizowaną kartę ZTM z nadrukiem fundacji Panoptykon "Mam cię - bo muszę". "ZTM zbiera jedynie niezbędne dane osobowe. PESEL umożliwia bezbłędną identyfikację właściciela karty. Jest to ważne np. w sytuacji gdy pasażer utraci kartę i będzie chciał przekodować niewykorzystaną część biletu na nowy nośnik" - tłumaczy warszawski Zarząd Transportu Miejskiego. O zamieszaniu związanym z gromadzeniem przez ZTM danych osobowych pisałem w tekście Po decyzji GIODO w sprawie ZTM i Warszawskiej Karty Miejskiej. Ostatnie doniesienia stwierdzały, że "prawnicy ZTM analizują treść decyzji GIODO". Tymczasem Fundacja Panoptykon zaproponowała swój własny wkład w akcję personalizacji.
ZTM umożliwił internetowe składanie wniosków o wydanie spersonalizowanej karty (imię, nazwisko, pesel są oznaczone gwiazdką, co oznacza, że są "obowiązkowe", w jakim celu pozostawiono inne pola formularza?). Jedną z atrakcji, którą można sobie "zafundować" przy okazji wyrabiania nowej, spersonalizowanej karty miejskiej, jest utworzenie "twojego osobistego wzoru". Tłem karty może być prawie wszystko, byle "przesłane celem zamieszczenia na WKM znaki graficzne / zdjęcia / inne elementy nie naruszały przepisów prawa, norm społecznych, uczuć religijnych oraz dóbr osób trzecich, jak również praw innych użytkowników". Fundacja Panoptykon postanowiła udostępnić zainteresowanym wzory graficzne, które - jeśli ktoś chce - można wykorzystać przy personalizacji karty.
Szczegóły akcji można znaleźć na stronie Fundacji: PRZYŁĄCZ SIĘ DO AKCJI: TWOJA KARTA - TWÓJ WYBÓR. Powiedz nie obowiązkowej personalizacji. Tam też można przeczytać:
Problemem obowiązkowej personalizacji kart miejskich zajmujemy się od wielu miesięcy. Występowaliśmy w tej sprawie do władz miasta, GIODO, UOKiK-u, Rzecznika Praw Obywatelskich (więcej na ten temat można znaleźć tutaj). Na drodze formalnych działań udało się rozwiązać część problemów związanych z działaniem nowej karty: dzięki decyzji GIODO zablokowano część najbardziej ingerujących w prywatność pasażerów rozwiązań.
Jednak kilka problemów nadal czeka na rozwiązanie. Przede wszystkim pasażerowie są w praktyce zmuszeni do podawania swoich danych (w tym numeru PESEL), ponieważ dla biletów imiennych, które mają być wkrótce kodowane tylko na kartach spersonalizowanych, nie będzie żadnej konkurencyjnej cenowo alternatywy.
Dlatego zdecydowaliśmy się podjąć dalsze działania. Próbujemy m.in. przekonać warszawskich radnych do zachowania starych kart obok ich spersonalizowanych wersji. Chcemy pokazać, że fakt, iż ogromna liczba warszawiaków zdecydowała się na wyrobienie nowej karty miejskiej nie oznacza wcale, że wszyscy są zachwyceni tym pomysłem. Dochodzi do nas sporo głosów sprzeciwu i zdajemy sobie sprawę z tego, że wiele osób decyduje się na nową kartę po prostu dlatego, że czuje, iż nie mają wyboru. Właśnie dlatego zdecydowaliśmy się na akcję wyrabiania kart z protestacyjnym tłem MAM CIĘ - BO MUSZĘ.
(...)
Na obrazku moja, spersonalizowana panoptykonowo, karta.






Ech
a ja sobie wybrałem standardowy wzór. Żebym wiedział kilka dni wcześniej.
Wojciech
A się zapytam: A nie da
A się zapytam: A nie da się podać zmyślonego nazwiska/numeru pesel (byle cyfra kontrolna się zgadzała)? Sprawdza to ktoś później?
troche sie Pan pospieszyl
bilety na starych kartach beda wazne do konca czerwca 2010.
Z czego to wynika
Czytałem, że do końca roku, później, że do czerwca? Jak to w końcu jest? Jak ktoś napiszę, to nie będę musiał szukać i sprawdzać :), choć i tak już po ptokach
Wojciech
bilety beda kodowane na starych kartach
do konca roku.
zakodowane bilety beda wazne przez 6 miesiecy 2010.
Peseloobsesja
Jak to właściwie z tymi numerami jest? Od jakiegoś czasu coraz częściej spotykam się z żądaniami podania PESEL-u: chce go straż fotoradarowa, by wystawić mi mandat; firma ubezpieczeniowa, by wypłacić odszkodowanie; lekarz, by wypisać receptę; technik RTG, by zrobić (prywatnie i w 100% odpłatnie) zdjęcie zębów - gdy spytałem po co, odpowiedział, że "takie mają przepisy".
Pal licho; może już nie potrafią rozróżniać ludzi po imieniu i nazwisku i dlatego potrzebują numeracji. Ale niedawno spotkałem się z reklamą w internecie, w której jakaś firma oferowała duże rabaty na różne produkty pod warunkiem, że podam im swój PESEL. No i zacząłem się zastanawiać, po co im to. Może mają dostęp (czy zgodnie z prawem?) do tych rozmaitych baz danych, w które nas wciskają urzędy i instytucje, układając według unikatowego klucza, którym jest ten nieszczęsny numerek?
Czy PESEL zalicza się do danych osobowych? Czy jest jakoś chroniony? Czy muszę każdemu, w byle błahej sprawie, go podawać? Czy niedługo idąc do sklepu po chleb i masło będę musiał zabierać ze sobą dowód, by sprzedawczyni mogła zapisać PESEL?
Może ktoś znający się na rzeczy zechciałby naświetlić tę sprawę?
aby popsuć system
Tak zupełnie teoretycznie, nie zachęcając nikogo broń Boże do popełnienia jakiegoś przestępstwa z rozdziału XXXIV kk, wymyśliłem sobie, żeby gdyby hipotetycznie ktoś, tam, gdzie nie wymagają (bo nie mają takiego uprawnienia) legitymowania się dowodem osobistym (np. prywatnie robione prześwietlenie zębów, chleb, masło, reklama), podawał zawsze to samo zmyślone imię i nazwisko oraz zmyślony PESEL (byle go odpowiednio przygotować, tak żeby zgadzała się cyfra kontrolna oraz kodowanie płci), to (gdybym oczywiście nie mówił czysto teoretycznie) może można by w ten sposób sprawdzić, czy te dane gdzieś wyciekają albo do czego służą.
A czy ZTM zobowiązuje ludzi do podawania własnych danych?
Zastanawia mnie następująca kwestia- ZTM nigdzie w regulaminie, ani na stronie, gdzie wypełnia się wniosek nie zobowiązuje pasażera do podawania prawdziwego numeru PESEL. Chyba, że weryfikują to przy odbiorze (ponoć jest tylko "rzut okiem" pani w okienku).
Ja w każdym razie chyba dorzucę te 70zł extra na kwartał i kupię bilet na okaziciela, bo akurat ZTMowi nie chcę podawać swojego numeru PESEL.
To ja z innej beczki:
Dlaczego tak bardzo boicie się podawać swój PESEL?
(Kobiety chcące w tajemnicy zachować swój wiek i osoby po operacji zmiany płci są wyłączone z grona adresatów tego pytania)
jestem paranoikiem ;)
"Boje się" (choć uważam, że to złe określenie), że ZTM:
a) mając gdzieś decyzje giodo będzie zbierał informacje o tym kiedy, gdzie jeździłem,
b) jako firma mająca raczej niewysokie standardy wszystkiego (mówię jako zwykły użytkownik komunikacji miejskiej w Warszawie z dość długim stażem :) ) źle zabezpieczy moje dane osobowe.
Jednak najbardziej niepokoi mnie czytanie danych z kart ZTMu (w końcu są one kartami bezstykowymi, o dość dużym możliwym dystansie czytania). Wystarczy takie czytniki postawić w kilkuset punktach (poza obecnymi), ustawić w tryb cichego czytania i mapa ruchów ludzi w Warszawie gotowa.
Nie jestem złodziejem, nie mam nawet kochanki którą bym przed światem ukrywał- po prostu mówię NIE inwigilacji obywateli w imię ich dobra, bezpieczeństwa, itd. Bo gwarantuje, że o dobro pasażerów tu ZTMowi nie chodziło.
PESEL jest krytyczny.
Podając imię, nazwisko i PESEL można dokonać "potwierdzenia tożsamości" w przypadku legitymowania przez Policję lub inne służby. Można preparować na bazie tych danych ksero dowodu osobistego wysyłane do banku oraz zrobić wiele innych rzeczy.
Niestety bezpieczeństwo danych osobowych w wielu instytucjach i przedsiębiorstwach pozostawia wiele do życzenia, im mniej istnieje kopii naszych danych tym bezpieczniej.
data ważności
Gdzie można znaleźć oficjalną informację, że zakodowane bilety będą ważne przez 6 miesięcy 2010?
Dodaj nowy komentarz