Tutorial: Prawo v. Informatyka. Prawo nowych technologii w praktyce

2008-12-03 10:00
2008-12-03 17:00
Etc/GMT+1

W ramach Warsztatów towarzyszących XXIV Jesiennym Spotkaniom PTI w Wiśle projektowane było pewne przedsięwzięcie tutorialowo-warsztatowe. Nie doszło do skutku w Wiśle, ale planujemy jego przeprowadzenie na 3 grudnia w Warszawie, w restauracji Dekanta przy ul. Marszalkowskiej 55/73. Nazwaliśmy je "Prawo v. Informatyka. Prawo nowych technologii w praktyce", a mam je poprowadzić wraz z dr Wojciechem Wiewiórowskim.

"Dwie skrajne definicje prawa zawisnąć powinny w sali podczas naszego warsztatu. Pierwsza z nich – rzymska – mówi, że „prawo jest sztuką dobra i sprawiedliwości”. Druga – przypisywana najbardziej cynicznym pozytywistom – wyjaśnia, że „prawo to takie prawo, które prawo uznaje za prawo”.

Informatycy stykając się z zagadnieniami prawnymi, są zwolennikami obu skrajnych koncepcji jednocześnie. Chcieli by – jako ludzie i obywatele – by prawo było dobre i sprawiedliwe, a tym samym by interpretowano je na korzyść tego, kto chce czynić dobrze. Z drugiej strony informatyk chciałby by prawo było „zero-jedynkowe” i by algorytm jego interpretacji zawsze dawał ten sam rezultat.

Osobiście nie poznaliśmy dotąd żadnego informatyka, który twierdziłby, że „nie chce czynić dobrze”, albo że wręcz „chce czynić źle”. Jeśli więc informatycy wchodzą w spory prawne ze sobą nawzajem i z resztą świata, to oznacza to, że nie ma „algorytmu czynienia dobrze”.

Podczas warsztatu zastanowimy się w praktyce dlaczego tak się dzieje. Przedstawimy przykłady rzeczywistych zdarzeń, które doprowadziły do najważniejszych sporów w zakresie prawa IT. Zaprezentujemy – wciągając w tę pracę i zabawę uczestników spotkania – dlaczego balansowanie niepewnym gruncie prawa jest takie pociągające dla wszystkich uczestników i w końcu zastanowimy się co się stanie, gdy balansowanie nie będzie już zabawą i zakończy się upadkiem.

Trenerzy znają się od dawna i wszystkie kwestie poruszane podczas tutorialu przedyskutowali, czy nawet przetestowali w praktyce. Nie znaczy to, że zawsze się zgadzają w swych poglądach.

Szczerze mówiąc z reguły się ze sobą nie zgadzają :) chociaż mamy wrażenie, że raczej się lubią.

Ta sytuacja stanowi jednak naszym zdaniem ogromy plus warsztatów organizowanych w Wiśle. Nie planujemy „wtłaczać do głów” uczestników prawd objawionych, lecz udowodnić – z wydatną pomocą uczestników, że prawo rodzi się w dyskursie pomiędzy stronami. Nie jest systemem nadanym przez siłę wyższą jaką jest Państwo, ale organizmem żywym – samosterującym, czy cybernetycznym w czystym tego słowa znaczeniu – w którym informacja powinna być przetwarzana nie tylko przez prawników – bo zazwyczaj nie są na to gotowi – ale również przez informatyków.

Z drugiej strony obaj trenerzy dysponują na tyle szeroką wiedzą o oczekiwaniach środowiska informatycznego – wyniesioną m.in. ze spotkań Polskiego Towarzystwa Informatycznego – i na tyle szerokie doświadczenia dydaktyczne, że nie należy się spodziewać po tymże tutorialu „serii wykładów akademickich”. Będziemy chcieli raczej zachęcić uczestników warsztatu do udziału w tworzeniu i interpretowaniu prawa. Postawimy uczestników w roli prawników i postaramy się przybliżyć im niejednorodną pozycję na rynku informatycznym.

Felietonista v. prawnik cynik, urzędnik v. obywatel, „wolnościowiec” v. „regulator”, VaGla v. Wiewiór. Trenerzy będą starali się przekonać grupę do swoich prawdziwych i prezentowanych jako advocatus diaboli sądów.

Symulacja rozprawy sądowej z udziałem uczestników warsztatu.

Ćwiczenia praktyczne z „twórczego” wykorzystania klauzul umownych oraz tworzenia prawa."

Koszt: 1175 zł (netto)

Więcej na temat tego warsztatu:
Warsztat / tutorial 2: Prawo v. Informatyka. Prawo nowych technologii w praktyce

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Cenna inicjatywa.

Witam.

Inicjatywa niezwykle cenna. Problem jednak w tym, że Informatyka (stanowisko) tak na prawdę, to interesuje jednoznaczna wykładnia prawa, według której ma konfigurować system czy sieć. Jak sądzę, to Informatykowi jest zbędna ta cała prawda o konstrukcji prawa i inne zagadnienia wiedzy prawniczej. Podobnie jak prawnikom zbędne są do życia i pracy, wiedza na temat różnic systemów operacyjnych, baz danych, sterowników czy choćby prozaicznych napraw sprzętu IT. Jeśli Prawnik ma prawo powiedzieć, że "nie zna się na komputerach", to Informatyk też ma prawo powiedzieć, że "nie zna się na analizie prawa". Jest demokratyczna równość czy nie ma?

Ostatnio zauważam wszechobecnie panującą modę na nauczanie informatyków zasad analizowania prawa. Taki wariant byłby wskazany, gdyby docelowo był zamiar likwidacji stanowisk prawnych i organizacyjnych w jednostkach publicznych. Jednak tak nie będzie, bo i po co? Jedynym skutkiem tkich szkoleń jest przeniesienie odpowiedzialności za błędy w analizie czy przestrzeganiu prawa w zakresie informatyzacji, na Informatyków. Najbardziej jednak dziwnym jest to, że głośno nie mówi się o tym, że szkolenia "z informatyzacji urzędów" są skierowane do ściśle określonej grupy zawodowej i z określonym wykształceniem. Te grupy zawodowe są wymienione w każdym schemacie organizacyjnym urzędu. Chyba, że schematy są tylko po to aby "sobie były, bo wszyscy je rysują". Jasne postawienie sprawy w tej materii (do kogo są kierowane szkolenia), rozwiąże wiele trudności interpretacyjnych. Oddajmy Prawnikowi to co Prawnika, a Informatykowi co Informatyka w ich pracy zawodowej. Temat warsztatów, jest ciekawy choć wg mojej opinii winien być skierowany do Prawników, tych "urzędowych" i nie tylko. Informatykowi wiadomości z tematu "Prawo v Informatyka" raczej nie będą potrzebne zawodowo, może co najwyżej hobbystycznie. No chyba, że Informatyk ma zredukować ilość stanowisk prawniczych w urzędzie. jakoś tego nie widzę, bo obie gałęzi wiedzy są dość obszerne jeśli chce się je dobrze realizować.

Ja rozumiem, że Pan potrafi zarządzać Vortalem (wiedza informatyczna), co zresztą widać od paru ładnych lat. Proszę jednak mieć na uwadze, że robi Pan to hobystycznie (i na własną odpowiedzialność), a jedyną odpowiedzialnością jest ewentualny brak funkcjonowania Vortalu w określonym czasie. Uchybień obowiązującemu prawu nawet nie biorę pod uwagę, gdyż jest Pan prawnikiem.

Jednakże w przypadku urzędów, rolą Informatyków nie jest dociekanie co wynika z rozlicznych zapisów prawa na dany temat tyczący funkcjonowania urzędu, a zapewnienie funkcjonowania komputerów na biurkach urzędników no i aktywności łącza internetowego rzecz jasna :-). Mam nadzieję, że w ramach warsztatów, ujmie Pan ważną dla nieInformatyków informację. To znaczy, że zadaniem Informatyków w urzędach jest konfiguracja komputerów i sieci informatycznych bądź teleinfomatycznych, pod kątem jasno nakreślonego planu organizacyjnego funkcjonowania urzędu. Kto ma analizować prawo i przygotowywać regulacje organizacyjne, wynika jasno ze schematu organizacyjnego urzędu. Przywrócenie zasad podziału kompetencji, ugruntowując brak ich przenikania wg zasady "każdy wykonuje to co określa jego stanowisko pracy, bez zrzucania pracy na innych", zamknie temat:

Informatycy stykając się z zagadnieniami prawnymi, są zwolennikami obu skrajnych koncepcji jednocześnie. Chcieli by – jako ludzie i obywatele – by prawo było dobre i sprawiedliwe, a tym samym by interpretowano je na korzyść tego, kto chce czynić dobrze. Z drugiej strony informatyk chciałby by prawo było „zero-jedynkowe” i by algorytm jego interpretacji zawsze dawał ten sam rezultat.

Mam świadomość, że wielu obserwatorom umyka pewna zależność. Informatyk nie będzie "grzebał w prawie" jeśli nie będzie musiał! Natomiast istnienie błędów interpretacji prawa wynika z niczego innego jak z faktu, że interpretacją obowiązującego prawa obarcza się ludzi bez stosownego przygotowania merytorycznego. Przestrzeganie pewnych obszarów obowiązującego prawa w Polsce kuleje między innymi dlatego, że niezbyt poprawnie funkcjonuje logika pracy komórek organizacyjnych urzędu, pomimo zgrabnego rozrysowania ich zadań na schemacie organizacyjnym. Możliwe, że konieczne są raczej warsztaty z organizacji zarządzania urzędem wraz ze wskazaniem odpowiedzialności nawet karnej za uchybienia obowiązującemu prawu. Taka tematyka warsztatów, pozwoliłaby unikać między innymi takich problemów jak te ostatnie w Izbach Skarbowych w Gdańsku czy Łodzi.

Wobec powyższego, wyrażam swoją głęboka nadzieję, iż rzeczone warsztaty będą skierowane przede wszystkim do ludzi z wykształceniem prawniczym. Wszak ktoś musi dać zgodne z obowiązującym prawem, wytyczne do realizacji technicznej! Informatycy to zrealizują co do joty. Przy okazji nikt Informatykom nie zarzuci, że utrudniają celowo pracę :-)

Pozdrawiam

W tym konkretnym przypadku

VaGla's picture

W tym konkretnym przypadku chodzi o warsztat będący przedsięwzięciem komercyjnym (co zaznaczyłem ujawniając proponowaną przez organizatorów cenę udziału). To oczywiście - jestem tego świadomy - ogranicza grono osób, które wezmą w nim udział, podobnie jak to, że warsztat ma się odbyć w Wiśle, a więc z daleka od wielkich aglomeracji. Zobaczymy jak będzie. W każdym razie dziękuję za komentarz.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Informatyk często nie może "sobie chcieć".

Witam ponownie.

Przepraszam, ale umknął mi w poprzedniej wypowiedzi ponizszy wątek.

Z drugiej strony informatyk chciałby by prawo było „zero-jedynkowe” i by algorytm jego interpretacji zawsze dawał ten sam rezultat.

Taki wymóg stawia konstrukcja wewnętrznej logiki maszyny przetwarzania liniowego jaką jest komputer. "Chcenie" czy "nie chcenie" ze strony Informatyka ma się nijak do ograniczeń jakie narzuca sztywna arytmetyka logiczna oparta na dwóch stanach, tzm. "zero"=fałsz lub "jeden"=prawda. Co więcej, jedną z cech komputera, która utrudnia życie jest to, że bez względu od której strony by nie rozpatrywano zagadnienia, to wynk musi być dokładnie ten sam. Inaczej aplikacja jest niespójna logicznie i efektem jej pracy będą najczęściej "zawiasy" systemu. Komputer to rozbudowany kalkulator, gdyż posiada pamięć operacyjną do której można wpisać ciąg instrukcji automatyzujący żmudny proces wielokrotnych obliczeń matematycznych. Inną cechą utrudniającą życie jest to, że każda wartość musi być przyporządkowana określonej zmiennej (adresowi w pamięci). Nie istnieją byty niezwiązane z niczym w określonym czasie trwania procedury czy programu! A co więcej, system nie toleruje dwóch różnych wartości jednocześnie dla tej samej zmiennej. Przykładem niech będą dwa komputery z jednym IP jednocześnie. Efekt takiego zjawiska jak sądzę jest Panu doskonale znany. Podobnie rzecz ma się w przypadku zmiennych przechowywanych w pamięci komputera i nie jest ważne czy jest to zmienna zapisana na stosie pamięci RAM czy na jakimś nośniku dostępnym w trakcie pracy aplikacji.
A tak na marginesie. Kiedyś słyszałem, że prawo opiera się na logice. Skoro opiera się na logice, to jestem niezmiernie ciekaw jak te same zmienne mogą dać różne wyniki? Widocznie jest to logika bardziej rozbudowa niż ta, którą udostępnia komputer czyli algebra Boole'a. A skoro tak, to komputer ogranicza swego użytkownika, gdyż jest niekomplementarnym narzędziem do zadań jakie ma wykonać.
Skoro jednak jest taka możliwość, to niezwykle trudno będzie dopasować elastyczność interpretacji prawa do sztywności algebry Boole'a jaką reprezentuje ułomna maszyna zwana komputerem.

Innymi słowy, to komputer wymusza rozwiązania "zero-jedynkowe", a nie Informatycy by "chcieli".

Pozdrawiam.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>