Bombing Google i zainteresowani z obu stron przyglądają się co będzie

Jakoś nikt nie lubi pojawiać się na pierwszym miejscu wyników wyszukiwania takich haseł jak "złodzieje" czy "oszuści". Stąd też prościej umieścić na tych miejscach jakąś stronę, gdy się podejmie odpowiednie działania SEO. Mainstream zauważył temat pozycjonowania witryn polityków i wiązania ich z hasłami hmm.. obrazoburczymi. Google usunął część haseł, te mniej popularne nadal działają. Są tacy, którzy chcieliby zainicjować kolejne akcje: "Google bez kretyna, to nie ten sam Google". Hmm...

Szukasz strony polityka? Wpisz wulgarne słowo: "Po wpisaniu w Google takich słów jak pedał, debil, idiota czy pizduś przeglądarka na pierwszych miejscach listy pokazuje odnośniki do stron: znanego posła LPR, jednego z ministrów, byłego premiera i bloga znanego polityka SLD. Takich przykładów jest znacznie więcej. Z sieci zniknęło natomiast przyporządkowanie słowa kretyn stronie prominentnego polityka Samoobrony". Niby nic nadzwyczajnego. Ludzie od pozycjonowania witryn czytają te słowa i zastanawiają się pewnie "Coż to za odkrycie? Myśmy ze szwagrem nie takie rzeczy..." Tyle, że politycy też czytają gazety i to właśnie jest target artykułu.

Cała reszta, która wie co znaczy termin "Googlebombs", czyta przywoływane już w tym serwisie forum "Pozycjonowanie i optymalizacja". W wątku Kretyn musi odejść, zdecydował Google padają interesujące wypowiedzi. Przykładowo: "czy można obrazić urząd prezydenta najjaśniejszej przez linkowanie do jego strony www? ja tu bardziej widzę obrazę jego strony internetowej niż jego samego ale ustalenie tego pewnie pochłonie setki tomów akt, ekspertyz, wizji lokalnych, konfrontacji i wiele godzin medialnej zadymy". Moim zdaniem można kogoś obrazić w ten sposób. Można też naruszyć dobra osobiste, można też pomówić, etc., a skoro to działanie zamierzone, to i wpływa na ustalenie stopnia winy przy ocenie dokonania przestępstwa, lub naruszenia praw osobistych na gruncie cywilnoprawnym.

Setki tomów akt i ekspertyz? Być może gdyby pozycjoner parający się "bombardowaniem" wyników dysponował środkami na ich stworzenie. Prawnicy chętnie będą takie opinie generowali i przedstawiali w sądzie w imieniu swojego mocodawcy (za 250 złotych + VAT za godzinę pracy; "Klient nasz pan!"). Obawiam się jednak, że proces w takiej sprawie, gdyby ktoś zdecydował się go dziś sprowokować, skończyłby się dobrowolnym poddaniem się karze (gdyby chodziło o przestępstwo). Wskazany zaś sprawca potem pewnie chciałby, aby środowisko specjalnie nie pamiętało, że był uwikłany w proces karny, itp. Przeświadczenie o bezkarności niknie w sytuacji, gdy ktoś staje się pierwszym pociągniętym do odpowiedzialności. I nawet jak po 2-3 latach (gdyby chciał walczyć przed sądem) udałoby mu się zasiać wątpliwości, to warto zastanowić się nad tym, co przez te 2-3 lata procesu można było przyjemniejszego robić. Ja w tym czasie - zgodnie z wypowiedzią cytowaną przez Życie Warszawy - z zapartym tchem przyglądałbym się przebiegowi procesu.

Ktoś pyta: "ciekawe jakim algorytmem wybadali takie frazy"? Z tekstu ŻW wynika, że ktoś od Andrzeja Lepera zgłosił się do Google i poprosił o usunięcie. Proste. Ten czyje dobra są zagrożone lub naruszone... Naruszenie można też wykazać pokazując serpy (Search engine results page) i powiązując wyniki z działaniami konkretnych użytkowników. To oczywiście trudne - przeprowadzić taki dowód, ale... Google bierze sprawy w swoje ręce: A quick word about Googlebombs - tu na razie o usuwaniu. Ale przecież spółka dysponująca infrastrukturą również będzie chętnie współpracować z wymiarem sprawiedliwości oraz organami ścigani, jeśli w odpowiednim trybie ktoś się do niej o to zwróci.

Z drugiej strony osoby publiczne winny dysponować grubszą skórą, niż przeciętny obywatel. Internet daje wiele możliwości ekspresji w obszarze życia publicznego. Warto jednak pamiętać, że:

Kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. (Art. 135 § 2 Kodeksu Karnego)

Notatka Onetu relacjonująca artykuł w ŻW wywołała na razie 370 komentarzy. Są też takie, które mają oznaczenie "Notka usunięta - zgłoszenie naruszenia regulaminu". Widać z tego, że internet się "cywilizuje". Wolność słowa też ma swoje granice. I chociaż niektórzy znajdą zawsze sposób by wyprzedzać system, to system stale podąża za sprytną awangardą.

A jeśli chodzi o "wiele godzin medialnej zadymy", to chcę przypomnieć historię pobrania pliku z internetowej strony producenta: Historia oceni rok po wycieku "Precious". Kto dziś o tym pamięta? A sprawa wzbudzała mniej kontrowersji niż celowe wiązania hasła "kretyn" z witryną jakiejś osoby publicznej. Warto o tym pamiętać.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Netsprint i Onet o pedałach, debilach, dupkach i ptasich grypac

Kretyn, dupek, pedofil i ptasia grypa

Tutaj wypowiedzieli się na temat Google bombingu przedstawiciele Onetu i Netsprinta. W końcu mimo nazwy zjawiska, rzecz dotyczy wszystkich wyszukiwarek...

Dobre firmy SEO są w stanie usunąć taką strone z wyników Go

W mojej ocenie usunięcie GoogleBombing z wyników wyszukiwań można także zlecić firmom/freelancerom zajmującym się pozycjonowaniem i optymalizacją. Efekt może nie będzie stały i dożywotni ale na skutek pewnych działań można usunąć taką stronę na wskazaną frazę na okres od kilku miesięcy do 1 roku !

Z ciekawości

VaGla's picture

Zastanawiam się nad tym komentarzem i zachodzę w głowę w jakim znaczeniu użył Pan określenia "dobre firmy SEO"? Czy chodziło Panu o "dobre" w rozumieniu etycznym, czy też chodziło raczej o "dobre", czyli "skuteczne"? Co by nie mówić - SEO polega na wpływaniu na wynik działania algorytmów wyszukiwania informacji. Jeśli system jest dobrze zaprojektowany, to wynikiem jego działania jest najbardziej relewentna informacja do tego, czego poszukuje zadający pytanie wyszukiwarce. Pomijam kwestie dobrze zaprojektowanego systemu, ktory pozwala na wpływanie na wynik jego działania. Wpływanie na wyniki oznaczać musi, ze pytający nie tyle otrzymuje najbardziej relewentny wynik, a ten, który ktoś, korzystając z zabiegów SEO podsuwa mu pod nos. Stad pytanie o znacznie określenia "dobra firma SEO".
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Dobra znaczy w tym przypadku skuteczna...

Algorytm Google pozostawia kilka furtek na usunięcie takiego niepożądanego zjawiska... zabieg taki mogą przeprowadzić jednak tylko nieliczne dobre firmy SEO w Polsce!

W pozycjonowaniu bardzo ciężko mówić o etyce - jak bowiem etycznie ocenić fakt pojawiania się strony Prezydenta Polski pod frazą "..uj" (aktualnie sytuacja ta już nie ma miejsca na skutek ręcznej ingerencji pracowników Google!)?

Dziwi mnie,ze jednoznaczna

Dziwi mnie, ze jednoznaczna wypowiedz Dyrektora Radia Maryja w stosunku do osoby Kaczynskiego i jego wspolmalzonki nie wzbudzila tyle wburzenia co lakoniczne powiazanie slow "kutas" (slowo zawarte w "Slowniku Jezyka Polskiego") z popularnym nazwiskiem polskim. Prezciez nie ma tu czynu obrazy typu "ten a ten o takim nazwisku jest kutasem". Cos mi sie wydaje, ze prawnicy-przekratacze-prawa beda mieli niezla zagryche i spore pole do popisu (i zarobku).

Nie z nazwiskiem

VaGla's picture

Powiązanie w omawianym przypadku nie dotyczyło słowa z popularnym polskim nazwiskiem, a słowa z oficjalną witryną Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>