Pomysł na zgłaszanie treści nielegalnych

W USA przygotowano projekt nowej regulacji, zgodnie z którą (o ile zostanie przyjęta) wydawcy serwisów internetowych będą zobligowani do zgłaszania grafik i materiałów video, które zawierają treści niezgodne z prawem, ze szczególnym uwzględnieniem materiałów godzących w prawa dzieci. Jeśli tego nie zrobią - grozić im będzie grzywna w wysokości do 300 tys dolarów.

Jak pisze CNet w tekście Senator: Illegal images must be reported propozycję nowej ustawy przygotował Senator John McCain. Koncentruje się ona głównie na ochronie dzieci przed "szkodliwymi" treściami, ale też na takich materiałach, któe powstały w wyniku przestępstwa na dziecku. Jeśli zacznie obowiązywać - dotyczyć będzie rónież treści publikowanych w ramach serwisów społecznościowych (user generated content). Obowiązek raportowania dotyczyć będzie takich treści jak np. pornografia z udziałem dzieci. Operator witryny ma zgłaszać wszelkie informacje dotyczące faktu opublikowania materiału (jak rozumiem - chodzi o zgłoszenie czasu, numeru IP z któego doszło do połączenia z witryną, być może też informacji na temat użytkownika dysponującego stosownym kontem w serwisie, etc.: "information relating to the facts or circumstances").

Propozycja senatora nosi roboczą nazwę "Stop the Online Exploitation of Our Children Act" i stanowi de facto propozycję nowelizacji United State Code - dodanie stosownych przepisów w rozdziale 110, 18 tytułu (dostępne jest omówienie na stronach Senatora, dostępny jest sam projekt w formacie PDF). Zgodnie z propozycją raportowanie ma się odbywać do National Center for Missing and Exploited Children. Senator wyjaśnia, iż propozycja nie godzi w konstytucyjne prawa i wolności (w tym wolność słowa), gdyż operatorzy witryn nie będą zobligowani do śledzenia swoich użytkowników, a jedynie do zgłaszania przypadków publikowania treści niezgodnych z prawem...

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

A może można inaczej ??

Pomysł jest w sumie niezły, tylko problemem jest monitorowanie każdej grafiki i treści strony pod kątem jej ocenzurowania...
Pomysł jak sądzę dotrze i do Polski...
A może byłoby prościej??

Podzielić przestrzeń internetu na:

  1. serwisy e-mail
  2. serwisy dla edukacji, administracji, informacyjne, itp. (cenzurowane z tzw. definicji). Naruszenie prawa - skutki określone.
  3. komunikatory internetowe
  4. serwisy o treściach pornograficznych czy też innych niezgodnych z kulturą, obyczajowością, prawem (Każde państwo może sobie budować własną politykę poprawności ideologicznej serwisów)
  5. internet w obecnym kształcie.

W sumie ludzie używają adresów w postaci tekstu, a nie sekwencji liczb. Dzięki temu można na wstępie zaklasyfikować domeny porządkowe. Założenie serwera w określonej grupie domenowej może być obwarowane koniecznością spełnienia określonych warunków i pod rygorem prawa karnego.
Od strony zaś użytkownika internetu, można w łatwy sposób odciąć wszystko to co zbędne czy też niepoprawne...
Wstarczy dopuścić w profilu użytkownika jedynie określone grupy domenowe do użytku, a pozostałe treści znikną jak odcięte nożem.
Wpisanie adresu ip serwera, też można zweryfikować w DNS-ie i dzięki temu odciąć jego informacje jeśli nie należy do grupy domen dozwolonych.
Może to i organizacyjnie trudne, ale odpada problem stałego uaktualniania coraz to nowych serwisów w grupie dopuszczonych czy też zakazanych. Komputerom zwłaszcza nieletnich odcięty zostanie dostęp do tego wszystkiego co w internecie nie jest poprawne z puntu widzenia cenzorów.
Cenzura korespondencji e-mail, to już problem wychowaczy opiekunów prawnych. Regulacje prawne nie mogą ingerować w życie jednostki. Budowa grup domenowych ma umożliwić jedynie możliwość selekcjonowania dostępu do treści zawartych w internecie... Wybór co komu zostanie udostępnione należeć będzie tylko do osób odpowiedzialnych za ustawiena praw dostępu do zasobów internetowych.

Jeśli np. rodzice uznają, że ich dzieci mają prawo korzystać z szeroko dostępnych treści w internecie, to mogą wybrać dostęp grupy 5-tą.
Szkoły, biblioteki, itp. mogą udostępnić jedynie grupę 2-gą.

Prosta konfiguracja dowolnej przeglądarki pod kątem witryn dozwolonych albo zabronionych, załatwia chyba cały problem batalii o czystość ideologiczną udostępnianych treści w określonych instytucjach.

Pozdrawiam.

Ciekawe, kto zapłaci za

Ciekawe, kto zapłaci za utrzymanie tego wszystkiego. Nie wspominając już o tym, ze ominiecie takiego "zabezpieczenia" to kwestia minut nawet dla nastolatka. Ludzie może i używają adresów w postaci tekstu, ale komputery już nie. Z ich punktu widzenia cały system DNS jest niepotrzebna nadbudowa stworzona tylko po to, żeby ludziom było wygodniej. Identycznie działał Beniaminek a po wprowadzenie tego programu okazało się, że chłopcy ze szkoły średniej lepiej znają się na programowaniu jak firma pisząca ten program. Podsumowując, jeżeli cały istotny ciężar zabezpieczenia leży po stronie klienta, prędzej czy później znajdzie się osoba, która je usunie.

Cenzura?

Czyli proponujesz wprowadzenie częściowej cenzury, dobrze to odczytuje? Nie wydaje Ci się, że cenzura nie jest żadnym rozwiązaniem?

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>