Performance Chabika
Nie tylko ja robię prowokacje ;) Jakub Chabik, felietonista Computerworld, wysłał "autodonos" do twórców "Listy żydów i osób pochodzenia żydowskiego o oryginalnych, rodowych, i zmienionych nazwiskach w Polsce", a następnie jego nazwisko i dane biograficzne umieszczono na tej liście. Pokazuje to w pewien sposób śmieciowy charakter wielu internetowych zasobów. O wszelkich listach tego typu pisałem m.in. w tekście Redwatch i listy proskrypcyjne w sieci.
Jakub Chabik w swoim felietonie (pt. Polonofob, dywersant, "europejczyk", czyli punkt przegięcia) uchyla kulis: "Pomyślałem, że byłoby dla mnie wielką nobilitacją znaleźć się w tym gronie, w związku z tym napisałem na adres podany w stopce donos na siebie samego: (...) Chcę pokazać jeszcze jednego żyda w prasie. Nazywasie Jakub Chabik i to chyba jest jego prawdziwe nazwisko (...) Obsadził prasę komputerową, ktura trafia do młodych ludzi. Chodzi o wydawany przez amerykańskich żydow - członków WJC - Computerworld. (...) Chabik pisze tam też artykuły kture nawołują do globalizacji, liberalizmu, lateralizacji i integracji judeo-europejskiej. Z pewnych źródeł wiem że od 1982 pracuje dla SB. (...)". Wyborcza popularyzuje performance w tekście Jak zostać internetowym Żydem (ekspresowo), zaś blog redakcyjny Computerworld komentuje Chabik zdemaskowany!. Trzeba dodać, że autor autodonosu starał się bardzo stylizować swój list na autentyczny (co czynił wykorzystując twórczo ortografię języka polskiego, oraz to, że w roku 1982 miał 11 lat).

Fragmen strony "Lista żydów i osób pochodzenia żydowskiego o oryginalnych, rodowych, i zmienionych nazwiskach w Polsce" z efektem "autolustracji" Jakuba Chabika, który pojawił się dwa dni po "donosie" własnym.
Szanowny Panie Jakubie. Znalazł się Pan na liście w towarzystwie osławionego Henryka Batuty, o którym mowa w notatce przy nazwisku gen. Wacława Komara: "...jego współpracownikiem był wówczas m.in. znany komunista, późniejszy członek Związku Patriotów Polskich Henryk Batuta. W czerwcu 1927 został przerzucony do Związku Radzieckiego, gdzie przebywał do lipca 1933, szkolony na kursach dywersyjnych Armii Czerwonej. Działał w Komunistycznej Międzynarodówce Młodzieży. Między grudniem 1936 a lutym 1939 przebywał w Hiszpanii i wziął udział wojnie domowej - niszczył katolicyzm i mordował katolików" (o historii Henryka Batuty, fikcyjnej postaci z Wikipedii, można przeczytać u źródeł, tj. w samej Wikiepdii).
Nie chce mi się w żaden sposób szczególnie komentować żenującego poziomu intelektualnego "twórców Listy", a całe zdarzenie mógłbym jedynie skomentować w ten sposób, że (pomijając tematykę listy) obrazuje z jak wielką łatwością może dojść do naruszenia dóbr osobistych w internecie i jak trudno to potem w Sieci odkręcać. Wiele osób podchodzi do treści znalezionych w Sieci z nabożną wiarą, traktując je niczym treści encyklopedyczne.
O autorze serwisu VaGla.pl Prawo i Internet
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady Informatyzacji działającej przy Ministrze Administracji i Cyfryzacji. Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, Członek Rady Programowej Fundacji Panoptykon oraz członek zespołu doradców Fundacji ePaństwo, wspierających rozwój serwisu Sejmometr.pl. Uczestniczy w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego oraz Forum „Aktywny Obywatel”, działającego przy Instytucie Spraw Publicznych. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Stowarzyszenia Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, był również Członkiem Rady Informatyzacji I kadencji działającej przy MSWiA oraz Doradcą Społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W ramach prowadzonej działalności gospodarczej występuje w charakterze doradcy, trenera i wykładowcy. Autor publikacji dotyczących prawnych aspektów społeczeństwa "informacyjnego".





Najszczersza prawda
Ma Pan racje: komentowanie tego typu internetowych szamb jak "Lista" ne ma sensu. Pokazuje natomiast jak latwo, bezkarnie w Internecie naruszyc czyjes dobra osobiste.
Przypomina mi sie (opisany zreszta przez Pana) casus pewnego bylego dyrektora w administracji, ktoremu wrzucono late "czerwonego guru".
Entropia w sieci
Autorzy listy zamieszczając prawie wszystkie postaci z życia publicznego sami zdyskredytowali swoje dzieło. Czytelnik (i to każdy przy tej objętości) znajdzie tam nazwiska wielu osób poważanych przez siebie, i w tej sytuacji raczej odrzuci wiarygodność listy niż przyjmie wszechobecność 'arcybydląt', 'orwelowskich świń' i 'polonofobów'. Sama poetyka tych określeń świadczy zresztą o nienajlepszej kondycji umysłowej autorów.
Istnienie góry śmiecia nie jest jakąś szczególnie charakterystyczną cechą sieci. Prasa kolorowa zawiera równie dużą ilość informacji niesprawdzonych, niepotrzebnych czy też wyssanych z brudnego palucha. Nie martwiłbym się również o jakiś zgubny wpływ tego zjawiska na społeczeństwo. Ostatecznie ci, którzy nie posiedli minimalnej umiejętności odróżniania prawdy od mistyfikacji, mają również mniejsze szanse w procesie doboru naturalnego.
Dodaj nowy komentarz