Dynamiczne koalicje zarządzania internetem, czyli IGF 2006

Internet Governance Forum zgromadziło w Atenach 1200 delegatów (mówi się też o 1500) z około 90 krajów. Swoich reprezentantów miały również takie globalne przedsiębiorstwa jak Microsoft, Google, Yahoo, AT&T, Sun Microsystems, Fujitsu oraz Ericsson. Na zorganizowane przez ONZ Forum ściągnęły delegacje organizacji pozarządowych (można wymieniać długo, a warto wskazać EFF, IP Justice, Amnesty International, Internet Society, Reporterzy Bez Granic...). Politycy wygłaszali stanowiska, organizacje zwracały uwagę na ważne ich zdaniem zjawiska, lobbyści przedsiębiorstw starali się zorientować gdzie i kto, tak naprawdę, będzie w niedalekiej przyszłości decydował o kształcie internetu. Do dyskusji zaproszono przedstawicieli "młodego pokolenia", by powiedzieli jak oni korzystają z Sieci... Cztery dni zcentralizowanego bulgotania dobiegły końca, teraz ma bulgotać lokalnie i online, ale ma nieprzestawać bulgotać.

Weźmy pierwszą z brzegu organizację: Amnesty International przedstawiła petycję podpisaną przez 50 tys osób, w której domaga się, by zaprzestano cenzury, ograniczeń wolności słowa. Komisarz Viviane Reding stwierdziła, że chciałaby, by internet jak najdłużej był oazą wolności. Gdy mówiono o dostępności i wykluczeniu cyfrowym to zauważono, że chodzi zarówno o dostęp do infrastruktury, ale to nie tylko zadbanie o kable, światłowody, serwery, routery, to również edukacja, to demokratyzacja polityki zarządzania światowym internetem.

Debata, debata... Czy Chiny cenzurują internet? Nie cenzurujcie internetu! Co się stało z oprogramowaniem do blokowania internetowych zasobów, które sprzedaliście chińskiej policji? A chiński dyplomata Yang Xiaokun powiedział, że nie ma w tym kraju żadnego oprogramowania i innych mechanizmów cenzurowania internetu i dziwi się, dlaczego ludzi wciąż powtarzają, że coś jest blokowane. Wyjaśniono (Richard Sambrook z BBC wyjaśnił) dlaczego ludzie tak mówią i jak to jego zdaniem wygląda, na co dyplomata odpowiedział, tylko, że nie ma w Chinach żadnych restrykcji...

W czasie innych warsztatów (a było 36 różnych warsztatów) debatowano m.in. o czymś na kształt "konstytucji internetu": an Internet Bill of Rights. Ale jednocześnie zwrócono uwagę na to, że takie warsztaty nie nadają się do wypracowania takiego dokumentu. Jednak dają szansę na spotkanie się ludzi zainteresowanych zagadnieniem i uruchomienie dyskusji. Być może powinien być przyjęty formalnie przez ONZ z opcją umożliwiającą każdemu krajowi dołączenie się do takiej deklaracji.

Trwały dyskusje związane z systemem domenowym i rootserverami. Co się stanie, gdy administracja prezydenta Busha zechce usunąć którąś z dziś istniejących domen internetowych (na przykład ze względów politycznych)? Czy operatorzy rootserwerów znajdujących się poza granicami USA podporządkują się takiemu zaleceniu (server M zarządzany jest przez WIDE Project w Tokyo, serwer K zarządzany jest przez RIPE w Amsterdamie, etc...)? Jedni lobbyści chcieliby powołania jakiegoś ciała międzynarodowego, które zarządzałoby systemem domenowym (wskazują nawet kraje, które mogłyby wejść w skład takiego ciała), inni zaś zwracają uwagę na problemy stabilności systemu i na to, by primary root zone file był zawsze aktualny i powszechnie dostępny, nawet w przypadku, gdy będą tworzyły się "dynamiczne koalicje" operatorów serwerów.

Jak się wydaje - zarządzanie internetem na razie jest niezrozumiałe dla polityków (a przynajmniej dla tych, którzy starają się o głosy wyborców pragnących słyszeć o polepszeniu warunków bytowania, pracy, jedzeniu, bezpieczeństwie egzystencji, lepszej komunikacji). Internetem zaś zarządzają technicy. Oni ustawiają połączenia w plikach konfiguracyjnych, oni zestawiają łącza, crossują w szafach. Politycy raczej bulwersują się, gdy nie zostają zaproszeni do udziału w panelach dyskusyjnych w czasie głównej sesji. Wśród tego wszystkiego dziennikarze robiący wywiady z różnymi oficjelami (wreszcie wszyscy w jednym miejscu!), blogerzy zbierający materiał do swoich blogów (gdy już zorientowali się gdzie jakie warsztaty i sesje się odbywają i jak dojechać do miejsca odbywania się IGF z lotniska w Atenach). Całość okraszona „dynamicznymi koalicjami” wszystkich ze wszystkimi, w zależności od tematu dyskusji…

A jeśli chodzi o dyskusje, to IGF nie służyło podobno temu, by po debacie powstawały jakieś konkretne recepty, stanowiska czy konkluzje. Chodziło o uruchomienie debaty globalnej. Zresztą forum nie było powołane do tworzenia reguł czy nowych praw. To spotkanie otwarte dla wszystkich (open door). Zauważono nawet, iż gdyby miało być inaczej, gdyby forum miało zyskać jakieś kompetencje do stanowienia prawa, albo realnego zarządzania, to powstałyby pytania o członkostwo, o mandat do tworzenia zasad, a IGF nie jest inicjatywą opartą na członkostwie.

Tak więc powstało forum dyskusji z udziałem każdego zainteresowanego. Na stronach The Internet Governance Forum (IGF) (jest jeszcze igfgreece2006.gr) wiszą stenogramy głównych sesji, można było telefonicznie lub mailowo zgłaszać uwagi i pytania do debatujących, powstały blogi internetowe, w których zapisywano notatki, prowadzono dyskuje, kłótnie, debaty na internetowych czatach. W przeddzień rozpoczęcia IGF uruchomiono raz jeszcze (bo wcześniej coś "namieszano" w ustawieniach Drupala) specjalny serwis IGF Community Site. Są oczywiście też takie serwisy jak europejski serwis poświęcony Internet Governance (tam oficjalne stanowiska i dyskusje), ale też każda szanująca się globalna organizacja pozarządowa ma wydzieloną część swojego serwisu internetowego, poświęconą IGF.

Kolejne konferencje IGF odbędą się: w przyszłym roku, w dniach 12-14 listopada, w Rio de Janeiro (Brazylia), w 2008 roku w Indiach, a w 2009 roku w Egipcie. Dyskusja trwa. Litwa i Azerbejdżan chcą być gospodarzami IGF w roku 2010, a nie było do końca pewne, czy po tym pierwszym spotkaniu kolejne Forum w ogóle się odbędzie.

Niektórzy traktują Internet Governance Forum 2006 jak spotkanie zapoznawcze. Liczą, że następne spotkania przyniosą konkrety, ale od czegoś trzeba było zacząć.

Przeczytaj również:

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Ukończył Aplikację Legislacyjną prowadzoną przez Rządowe Centrum Legislacji. Radca ministra w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego a następnie w Departamencie Doskonalenia Regulacji Gospodarczych Ministerstwa Rozwoju. Felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również członkiem Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji i członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>