Amerykanie otwierają oczy na spam polityczny

Jakie są granice wolności słowa? Wielokrotnie na łamach tego serwisu zwracałem uwagę, że ocenie winna podlegać każda niezamówiona informacja przesyłana drogą elektroniczną, nie tylko ta o handlowym charakterze. Spam to nie tylko niechciana i uciążliwa reklama produktów lub usług. Teraz również Amerykanie zaczęli się nad tym zastanawiać. W szczególności zastanawiają się jak ktoś, kto znany jest z walki ze spamem sam może stosować tego typu praktyki... walcząc o polityczny stołek.

Chodzi o Charlie'ego Crista, prokuratora generalnego z Florydy, który kandyduje na gubernatora tego stanu. Jak pisze iMedia Connection - polityk ten starał się pozować na wielkiego przeciwnika spamu, nawet zgłosił propozycje legislacyjną, która na Florydzie miała zwalczać plagę niezamówionej informacji handlowej. Teraz okazało się, że w toku kampanii wyborczej polityk łamie własne standardy przesyłając niezamówione przesyłki do potencjalnych wyborców. Twierdzi on, że realizowanie prawa do swobodnej politycznej wypowiedzi (political speech) do nie to samo co uciążliwa reklama handlowa. A przecież techniki są te same i chodzi o uzyskanie podobnych efektów, przy czym nie szanuje się przy okazji odbiorców.

W opisywanym przypadku - spam od polityka zawierał nawet opcje wypisania się z listy dystrybucyjnej (opt-out), ale osoby, które skorzystały z takiej możliwości niestety nie zostały z niej usunięte. Zaprzestano wysyłania do nich maili dopiero po bezpośredniej interwencji u organizatorów kampanii wyborczej, w której przymusowy odbiorca powołał się na wcześniejsze dokonania Crista na polu walki ze spamem.

W amerykańskiej ustawie federalnej the CAN-SPAM Act of 2003 przyjęto dla informacji komercyjnych model opt-out. Czyli tam wysyła się maila i potem odbiorca może się z takiej listy wypisać. W Europie dominuje raczej myślenie w kategoriach opt-in - to znaczy, że odbiorca wcześniej musi wyrazić zgodę, zanim nawet otrzyma pierwszą przesyłkę. Ten drugi model jest zdecydowanie bardziej racjonalny - wyobraźcie sobie, że wszystkie osoby, które mają obecnie dostęp do maila nagle postanowią wysłać wam tylko jedną przesyłkę.... I teraz wyobraźcie sobie, że przecież macie prawo się wypisać z ich list mailingowych... Dlatego model opt-in uważam za lepszy i wart wspierania. Oczywiście przedsiębiorcy nie są zachwyceni takim podejściem i argumentacją... Amerykanie jeszcze nie doszli do tego, że opt-in lepiej realizuje prawo do prywatności niż opt-out. Kto wie? Z czasem może też zmienią swoje podejście dotyczące przekazów komercyjnych. A także zaczną prowadzić prace nad jakąś ustawą chroniącą przed przesyłaniem niezamówionej informacji niezależnie od tego czy będzie to informacja handlowa, śmieszna, polityczna czy inna. Wolność słowa musi oznaczać również prawo do niesłuchania, gdy się nie jest zainteresowanym.

Na marginesie - jak zauważył z przerażeniem jeden z komentujących w serwisie Slashdot - z racji tego, że wypowiedź polityczna nie może być uznana za komercyjną (wychodzi niejako z definicji przyjętych w amerykańskim prawie) to można swój numer telefonu zarejestrować w narodowym rejestrze "don't-call list", a politycy nadal będą mogli dzwonić i się reklamować. A to mi przypomina reklamy polityczne Wojtka Olejniczaka podczas ostatniej kampanii wyborczej.

Przeczytaj artykuł Spam polityczny oraz doniesienia: Polityczny spam w praktyce wyborczej. Przeczytaj również Rozważania o anonimowości i o przesyłaniu niezamówionych informacji

Doniesienia dotyczące spamu kolekcjonuje w dziale spam, zaś dotyczące wolności słowa w dziale wolność słowa...

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>