Polityczny spam w praktyce wyborczej

spam w sprawie posła GadzinowksiegoNo i właśnie. Nie tak dawno, bo 5 września, politycy zdecydowanie odcięli się od spamu. Być może nie wszyscy ustalili ze swoimi sztabami sposób działania, bo, mimo tego stanowczego odcięcia się od praktyki przesyłania niezamówonych przez odbiorców komunikatów wyborczych, niektórzy politycy postanowili zalać skrzynki poczty elektronicznej "swoich rodaków" niechcianą propagandą. Inni zaś uznali, że dobrym pomysłem jest skorzystać z pośredników (żywych lub automatycznych), by zaatakować rodaków tradycyjnym telefonem...

W czasie programu Forum (interaktywnego Forum zorganizowanego przez TVP SA przy współudziale Internet Society Poland) zgromadzeni politycy zadeklarowali "jak jeden mąż", że ich partie (komitety) nie stosują żadnych spamerskich praktyk. Mówili również, że to dla nich ważne, że trzeba stosować mechanizmy wysyłające tylko do subskrybentów, że jak najbardziej szanują prywatność i odcinają się od tego typu praktyk....

Tymczasem na skrzynkę trafia "List Posła do Rodaków zagranica": "Nazywam się Leszek Samborski jestem Posłem RP z Platformy Obywatelskiej. Ubiegam się o reelekcje z listy warszawskiej PO w wyborach, które odbędą się 25 września br...". Na inną skrzynkę trafił list napisany w formacie html nadesłany przez kandydatkę PSL do Senatu. Jako że ze względów bezpieczeństwa nie widzę takich "kompozycji" graficznych stąd w treści różne ciekawostki w stylu [plakatm.jpg] albo [walentyna.jpeg]... Pani kandydatka Walentyna Rakiel - Czarnecka, która chce być "moja kandydatką na Senatora RP" niestety nie zadbała o standard kodowania polskich liter, stąd nawet nie wiem co chciała mi powiedzieć w przydługim liście okraszonym jakimiś załącznikami graficznymi...

Czyżby kandydaci nie byli na zebraniu, na którym konsultanci polityczni mówili, że spam jest czymś patologicznym i godnym potępienia? A może takiego spotkania nie było? A może spam jest jeszcze skuteczny i dlatego politycy wpychają się z butami do skrzynek poczty elektronicznej?

Cóż. Nie tylko do skrzynek. Jakaś zagorzała zwolenniczka jednego z kandydujących do Sejmu postanowiła chyba skorzystać z "darmowych weekendów" i zadzwoniła do mnie do domu, na stacjonarny telefon, w sobotę po obiedzie. "Dzień dobry, dzwonię w imieniu (tu padło imię i nazwisko – nawet nie zapamiętałem z tego wszystkiego – trochę byłem poirytowany), który kandyduje do Sejmu i chciałby, żeby pan na niego zagłosował". Żywa osoba i aż mi było głupio odłożyć słuchawkę. Pewnie nie byłem pierwszy. Nazwisko kandydata usłyszałem pierwszy raz w życiu, widać nie dał się zapamiętać jako skuteczny polityk w minionym okresie.

Wojtek Olejniczak nagrał kilkudziesięciosekundowy spot i automat wydzwania do ludzi, na telefony stacjonarne, odgrywając nagranie. Niektórzy po odłożeniu słuchawki i podniesieniu jej, by zadzwonić do kogoś innego, wciąż słyszą reklamowy monolog. Nie ma rady - inwazyjne metody agresywnej reklamy politycznej weszły już do tradycyjnego arsenału wojny o głosy wyborców.

Jak się wydaje to poseł Gadzinowski (albo ktoś z jego otoczenia) wysłał do mnie SMSa z prośbą o pamięć i głosowanie na niego (grafika powyżej przedstawia ten komunikat, który nadszedł do mnie już po opublikowaniu niniejszego tekstu).

W Polsce obowiązuje niedoskonała wszak ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Stwierdza ona, że przesyłanie drogą elektroniczną niezamówionej informacji handlowej jest deliktem nieuczciwej konkurencji. Jest również wykroczeniem zagrożonym karą grzywny. Jednak - z racji tego, że ustawa ta dotyczy usług (mniej więcej), to nie dotyczy spamu politycznego, a ten też jest inwazją w sferę prywatności.

Niedawno urzędnicy odpowiedzialni za ochronę prywatności (mniej więcej, bo ochrona danych osobowych nie wyczerpuje obszaru ochrony prywatności, co wyraźnie pokazała sprawa spamu referendalnego) z 40 krajów zgromadzili się by radzić, co by tu zrobić, by tę prywatność chronić. Spotkanie odbyło się pod egidą ONZ. Już dawno uznano, że ochrona prywatności to jedno z podstawowych praw człowieka. Podczas spotkania, które odbyło się w zeszłym tygodniu w Szwajcarii, podpisano pewną deklarację (the Montreux Declaration - PDF), w której wezwano rządy do wdrożenia wreszcie prawa chroniącego prywatność.

Politycy również nie powinni tak sobie ingerować w sferę życia prywatnego. Podczas szwajcarskiego spotkania przyjęto również rezolucję dotyczącą używania danych osobowych w celach politycznych (the Resolution on the Use of Personal Data for Political Communication - PDF). Polska jest wymieniona wśród krajów wspierających (a nawet proponujących) tę rezolucję. To krótki, bo zaledwie 3 stronicowy dokument. Myślę, że politycy powinni się z nim zapoznać.

Co będzie dalej? Boję się otworzyć lodówkę. Przeczytaj artykuł: Spam polityczny

Dodaj nowy komentarz

Zawartość tego pola nie będzie publicznie dostępna.
  • Dopuszczalne tagi HTML: <a> <em> <del> <ins> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Rozpoczynanie akapitów i łamanie wierszy następuje automatycznie.
  • Użyj [# ...] by dodać automatycznie numerowany przypis dolny (footnotes).

Więcej informacji na temat opcji formatowania

CAPTCHA
Niestety spamerzy atakują, dlatego muszę się bronić.
17 + 1 =
Rozwiąż to proste zadanie matematyczne. Dla przykładu: 1+3 daje 4.