Spytaj policjanta, on ci prawdę powie

Jak Państwo wiecie - resort sprawiedliwości bardzo chce, by dla celów ochrony bezpieczeństwa państwa i porządku publicznego jak najdłużej (początkowo była mowa o 15 latach) przechowywać telekomunikacyjne dane o ruchu (traffic data). Poniższy przykład obrazuje, w jaki sposób będą się z tymi danymi mogły zapoznać zorganizowane grupy przestępcze. Policjanci z całej Polski udzielali poufnych informacji oszustom. Wystarczy zadzwonić i zapytać podając się za kolegę...

"Gazeta.pl: "Patent był dziecinnie prosty. Oszuści dzwonili do komisariatów (m.in. we Wrocławiu) i komend powiatowych, podając się za funkcjonariuszy z najbliższej komendy wojewódzkiej. Uznali, że żaden z pracowników komisariatu nie odmówi informacji. I nie mylili się. Hasło "komenda wojewódzka" otwierało wszystkie drzwi. Na policyjną czujność działało jak mocny środek usypiający. Funkcjonariusze z wieloletnim stażem dawali się nabierać na bajkę, że koledzy z komendy wojewódzkiej rozpracowują właśnie szajkę złodziei samochodów i pilnie potrzebują danych o ostatnich kradzieżach samochodów, do których doszło w tym rejonie. W ogóle nie sprawdzali, kto dzwoni, nie chcieli żadnego oficjalnego dokumentu. Od razu podawali wszystkie poufne informacje: markę kradzionego auta, datę kradzieży, nazwisko i adres okradzionego osoby"

Potem już tylko żądanie okupu i część osób płaciła naciągaczom licząc, że odzyska samochód.

Fakt, że w przypadku retencji danych telekomunikacyjnych to nie policja będzie przechowywać te wszystkie informacje, a operatorzy telekomunikacyjni - niezbyt wiele zmienia. Z takich przedsiębiorstw również wyciekają poufne dane (wystarczy zadać sobie pytanie skąd dziennikarze biorą treści sms'ów, albo bilingi). Nie, nie! Nie mam nic do dziennikarzy! ;) Ale jeśli dziennikarz ma, to i mafia również ma. Prawda? Zresztą w tym serwisie sporo doniesień o wyciekach informacji, a to nawet z takich przedsiębiorstw, które mają szczególne zadania polegające na przechowywaniu poufnych i wrażliwych danych...

Senat, a potem Sejm zrezygnował z propozycji, która padła w czasie bodaj drugiego czytania, a mianowicie, by minister wydał stosowne rozporządzenie, w którym określiłby zasady i tryb przechowywania danych telekomunikacyjnych. Ostatecznie zostało, że operatorzy mają "dołożyć szczególnej staranności". Poza tym, że ten zapis jest niepracyzyjny, oznacza też, że de facto nic się nie zmieni jeśli chodzi o szczególną troskę, z jaką ktoś tam będzie darzył informacje o tym: z kim, kiedy, jak długo rozmawialiśmy, gdzie się wówczas znajdowaliśmy (i gdzie geograficznie był nasz rozmówca), itp... Za jakiś czas dojdą jeszcze internetowe logi... Przechowywane ze szczególną starannością.

Ciekawe, z jaka starannością były przechowywane dane, których sposób pozyskania opisuje ww. zacytowany we fragmencie artykuł?

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>