Wojna trwa: "wyszukiwarki zarabiają na naszych treściach!"

Wydawcy z Europy twierdzą, że internetowe wyszkiwarki zarabiają na treściach, które przecież są chronione przez prawa autorskie. Wyszukiwarki zaś odpowiadają - no przecież nie reprodukujemy waszych treści, a jedynie pozwalamy je znaleźć!

Jakiś czas temu już udało mi się przewidzieć, że to będzie kolejne pole sporu. Z Brukseli dochodzą głosy relacjonowane przez Seattleip.com: wydawcy nie mogą pozwolić, by wyszukiwarki zarabiały na nich pieniądze. Podnoszą, że nowy model działania reprezentowany przez Google uderza w "model biznesowy obrotu prawami autorskimi, który tworzyli przez lata". No właśnie. Czasy się zmieniają. Kiedyś dokonywano publicznej egzekucji maszyn tkackich Jacquard'a, bo automatyzacja zabierała tkaczom pracę. Teraz wydawcy książek wskazują nowego wroga - internet.

Więcej komentarzy na Slashdocie

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Szczyt gułpoty... Czy na pewno?

Internet bez wyszukiwarek byłby bezwartościowy, w każdym razie tak długo jak długo chodzi tylko o znajdowanie treści za pomocą tych wyszukiwarek. Pretensje o czerpanie korzyści ze wskazywania internautom zasobów sieci możnaby porównać do ewentualnych pretensji producentów towarów do firm przewozowych, że zarabiają na dowożeniu klientów do sklepów należących do tych producentów. Ale... Niektóre wyszukiwarki (np. Google) znalazły sobie jeszcze jedną rolę: zastępowania bibliotek, bo do tego sprowadza się skanowanie książek i udostępnianie ich w sieci, czy udostępnianie dość dokładnych map. I tu już IMHO można dyskutować na temat ewentualnej kolizji praw.

Przy czym wydaje mi się, że w dobie komunikacji elektronicznej wydawcy książek mogą się stać - podobnie jak to już dzieje się z wydawcami muzycznymi - "zbędną naroślą marketingowo-administracyjną", która chce pośredniczyć w przekazywaniu treści od autora (twórcy) do czytelnika (konsumenta), nie wnosząc do jakości tej komunikacji zbyt wiele, a czerpiąc z niej ogromne profity i przyczyniając się do wznoszenia bariery finansowej między twórcą a konsumentem dóbr kultury. Porównanie z rakiem narzuca mi się samoistnie. Dlatego na prawa wydawców trzeba chyba patrzeć z pewną ostrożnością, zwracając baczniejszą uwagę na ewentualne kolizje między prawami twórców a prawami konsumentów (czy też prawami dostawców treści a prawami internautów).

Jak nie wiadomo o co chodzi...

Olgierd's picture

Troszkę mi to przypomina pomysły pewnego człowieka, któremu wymarzyło się, żeby dostawcy internetu płacili tantiemy twórcom stron - bo gdyby nie było stron użytkownicy nie korzystaliby z usług dostępowych.
W jego przypadku rzecz jasna chodziło o pieniądze (w tym celu powołano stosowną organizację).
To jest, rzecz jasna, próba rozszerzanie ochrony producentów dóbr niematerialnych ad absurdum - co stanowi, moim zdaniem, oczywistą próbę ochrony przed drugostronnymi próbami rozszerzania pojęcia dozwolonego użytku. Co się z tego urodzi sam diabeł wie!

--
Olgierd
JID: olgierd@jabber.org ||| gg: 3657597

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>