Lato w Warszawie: spacer i wnioski dot. komunikacji społecznej

Postanowiłem bliżej przyjrzeć się tematowi, który poruszyłem wcześniej w tekście Tworzenie wizerunku medialnego na zlecenie administracji publicznej: informowanie czy manipulowanie? Kiedy całe dnie siedzi się przy komputerze, to nawet mając wygodny i ergonomiczny fotel - kręgosłup narażony jest na uciążliwości. Dlatego udałem się na długi spacer po Warszawie. Pogoda dopisała, a łącząc przyjemne z pożytecznym (mam nadzieję) złożyłem dziś wnioski o dostęp do informacji publicznej w Ministerstwie Finansów, Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej oraz w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Odwiedziłem te ministerstwa (i Kancelarię) wiedząc, że praca tam wre mimo sezonu urlopowego. We wnioskach zaś domagam się udostępnienia treści umów dotyczących obsługi urzędów w zakresie public relations. Chciałbym wiedzieć, czy za moje pieniądze rząd zleca komuś podejmowanie działań w sferze komunikacji publicznej.

Największy problem polega oczywiście na właściwym sformułowaniu takiego wniosku o dostęp do informacji publicznej. Wszak nie chodzi mi o to, by zawalić urzędników robotą, a o to, by uzyskać dostęp do takich informacji, które rzeczywiście mnie interesują. Nie mam pojęcia, jak ktoś mógł określić przedmiot takiej umowy w treści tejże umowy. Dlatego nie można sformułować wniosku za wąsko, bo może wówczas nie uzyska się takiej umowy, która dotyka przedmiotu sprawy, ale jest nieco inaczej sformułowana. Nie można za szeroko, bo przecież wcale mi nie zależy na tym, by dostać masę dokumentów niezwiązanych z opracowywanym tematem. Ach, gdyby treści umów były publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej i dawały się przeszukiwać oraz sortować! Byłoby wspaniale, przejrzyście, wygodnie. Nikomu nie musiałbym zawracać głowy wnioskami...

Tymczasem poprosiłem o treści umów (wraz z ewentualnymi załącznikami i aneksami), które zostały zawarte przez poszczególne organy, a w których te organy zlecały działania dotyczące prowadzenia działalności w zakresie publikowania artykułów lub komentarzy na stronach internetowych (innych niż strony internetowe organów/urzędów), względnie dotyczące obsługi tych organów w zakresie Public Relations, w zakresie tworzenia, redagowania, dystrybucji komunikatów prasowych, przygotowania lub realizowania strategii medialnych, marketingowych lub promocyjnych, doradztwa w takich obszarach, albo podejmowania podobnych działań w sferze komunikacji...

Rozłożone na stole wnioski o dostęp do informacji publicznej z pieczęciami informującymi o tym, że wpłynęło

Dziś złożone wnioski: spacer po Warszawie może być też połączony z osiąganiem pewnych celów i punktów na trasie marszruty.

Dlaczego poprosiłem o to KPRM, MF i MPiPS? Chociaż mamy środek okresu wakacyjnego, to właśnie w tej chwili (a może: dlatego właśnie w tej chwili?) toczy się jedna z najważniejszych dyskusji społeczno-gospodarczych w Polsce. Rząd ma "sposób na zdrowe finanse publiczne", chociaż krytycy rządu twierdzą, że "fatalna sytuacja finansów państwa to efekt błędnych założeń do tegorocznego budżetu", a rząd wyjmuje bezpiecznik, który mu zwyczajnie przeszkadza dalej się zadłużać. Czytam, znów wypowiedzi Ministra Finansów, że to wszystko wina kryzysu "spowodowanego czynnikami zewnętrznymi". Rząd szuka kasy m.in. w systemie emerytalnym, a Pan Premier mówi "OFE to nie wasze pieniądze". Z drugiej strony zaś wiem, że jakbym nie dożył emerytury, to przecież środki zebrane w OFE będą dziedziczone przez moich spadkobierców. Wiem też, że w OFE są prawdziwe pieniądze, a w ZUS nie. Jak widać - chociaż sezon ogórkowy, to dyskusja jest zacięta. A ja zwyczajnie nie wiem komu wierzyć.

Czy ktoś usiłuje mną manipulować? Pewnie nie jeden próbuje. Rozumiem rząd, który jest odpowiedzialny za państwo i atakowany ze wszystkich stron, kiedy miałby zrobić jakąś niepopularną reformę. Rozumiem też opozycję, której celem jest wywrócenie rządu, by zająć jego miejsce. Dookoła jest jeszcze bardzo wielu różnych graczy i każdy ciągnie w swoją stronę.

Chciałbym mieć zaufanie do państwa. Mogę przynajmniej starać się dowiedzieć, jak wygląda "plansza do gry" i jakimi zasadami kieruje się państwo (zapytane wprost podmioty prywatne wcale nie muszą chcieć odpowiedzieć). Dlatego chciałbym wiedzieć, czy w tej dyskusji rząd wspierany jest profesjonalnymi agencjami od tworzenia wizerunku, komunikacji marketingowej czy społecznej. Jeśli rząd się posługuje takimi profesjonalistami, to chciałbym wiedzieć, na czym polega ich zadanie. Chciałbym też wiedzieć ile - za pośrednictwem zleceniodawców, czyli rządu właśnie - płacę, jako obywatel, za takie wspieranie rządu. To istotna, jak uważam, wiedza również ze względu na edukację medialną. Jeśli dowiem się, jakimi technikami komunikacyjnymi posługuje się rząd w debacie publicznej, będę mógł też zrozumieć, co w istocie do mnie mówi. Dlatego właśnie złożyłem te wnioski.

Oczywiście muszę założyć również, że w odpowiedzi otrzymam informację, że ani Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, ani Ministerstwo Finansów, ani Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej nie zawarły takich umów. To również będzie jakaś informacja. Zobaczymy.

PS

Dziś, w ramach letniego spaceru, odwiedziłem też Biuro Bezpieczeństwa Narodowego i poprosiłem o korespondencję w sprawie zaangażowania BBN w akcję "Orzeł może". Wcześniej na Twitterze poprosiłem ministra Kozieja o to, by rozważył opublikowanie tej korespondencji w Biuletynie Informacji Publicznej, ale niestety mi nie odpowiedział. Zatem złożyłem wniosek, bo po sprawdzeniu Kancelarii Prezydenta i Ministerstwa Obrony Narodowej, brakuje mi jeszcze BBN-u, do pełniejszego obrazu sprawy.

PPS

Może warto uruchomić taką akcję społeczną: spacerujemy po dostęp do informacji publicznej? Hmm? Zdrowie dla siebie i coś dla społeczeństwa w jednym.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>