Po wyroku KIO stwierdzającym naruszenie prawa przez Sąd Najwyższy - dyskusji o bezwnioskowym dostępie do informacji cd.

No, dobrze. Skoro wszyscy się już oburzyli na Sąd Najwyższy, to teraz pytania za 100 punktów: kiedy (w jakim dniu) Krajowa Izba Odwoławcza uznała, że Sąd Najwyższy naruszył przepisy o zamówieniach publicznych? Jaka jest sygnatura orzeczenia? W jakim trybie i w wyniku czyich działań formalnych (kto się odwołał i od czego) zapadło orzeczenie? Jaki jest dalszy możliwy rozwój wypadków? To takie proste pytania: kto?, co?, kiedy?, dlaczego? Warto je sobie zadać komentując sprawę. Takie pytania to ważny element krytycznego korzystania z mediów. Tym się właśnie zajmuje edukacja medialna. Fragmentaryzacja informacji to jedna z technik manipulacji. Dlatego tak ważne jest docieranie do źródeł. Podawanie źródeł (linkowanie) to też element rzetelności. To zaś buduje wiarygodność. To, co aktualne w dyskusji o dziennikarstwie, dotyczy również informacyjnej emanacji organizacji państwowej. Tymczasem czytam, że Krajowa Izba Odwoławcza uznała, że Sąd Najwyższy naruszył przepisy o zamówieniach publicznych, zlecając modernizację strony internetowej bez ogłaszania przetargu. Tych, których sprawa zainteresowała, zachęcam do sięgnięcia do źródeł, nie zaś do ich omówień. Dlatego wielu z nas zabiega o dostęp do orzeczeń bez konieczności składania wniosków o dostęp do informacji publicznej.

Tekst na temat przegranej Sądu Najwyższego opublikował Dziennik Gazeta Prawna: Strona internetowa za pół miliona, do tego z błędami: Oto zamówienie, którym Sąd Najwyższy złamał prawo. W "serwisach społecznościowych" wielu linkuje do materiału omawiającego ten artykuł, a opublikowany w Gazeta.pl: KIO: SN złamał przepisy zlecając zamówienie na pół mln zł bez przetargu. "Bezprecedensowa sprawa". Tymczasem omówienie omija bardzo wiele istotnych informacji. W tekście DGP przeczytałem, że "Wyrok Krajowej Izby Odwoławczej potwierdził zarzuty Urzędu Zamówień Publicznych, że instytucja, nie organizując przetargu na tak dużą inwestycję, naruszyła prawo". Z tego wynikałoby, że to Urząd Zamówień Publicznych zainicjował postępowanie.

Zaczęło się od tego, że w czerwcu zeszłego roku Sąd Najwyższy zawarł umowę z EC2. O treść tej umowy zawnioskowała Fundacja ePaństwo. To, czego się wówczas dowiedziała, można znaleźć w tekście Sąd Najwyższy wydał ponad pół miliona złotych na przerobienie swojej strony internetowej. Na tym rola Fundacji w tej sprawie się zakończyła. Dziennik Gazeta Prawna podjął wówczas temat i opisał umowę na swoich łamach. Co było dalej? Po tekście Dziennika Gazety Prawnej Urząd Zamówień Publicznych rozpoczął kontrolę zamówienia. Jeśli dobrze rozumiem - zarzuty UZP nie spodobały się Sądowi Najwyższemu, który to właśnie odwołał się od nich do Krajowej Izby Odwoławczej. Wyrok KIO "zapadł w czerwcu". Izba miała "potwierdzić" złamanie art. 70, art. 10 ust. 1 i art. 7 ustawy – Prawo zamówień publicznych.

Teraz wypadałoby się dowiedzieć kiedy dokładnie zapadł wyrok KIO i jaka jest jego sygnatura, a najlepiej uzyskać treść tego orzeczenia.

Spodziewam się też, że Sąd Najwyższy tego tak nie zostawi i będzie skarżyć wyrok KIO do Sądu Okręgowego. To dopiero będzie sprawa.

Tytułem komentarza napiszę jeszcze, że coraz więcej obywateli domaga się udostępniania umów, które z kimś zostały zawarte przez administrację publiczną. Jeśli nie będzie jakiegoś cywilizacyjnego kataklizmu - ten trend będzie się nasilał. Jak pisałem dwa dni temu w tekście O określaniu kosztów działania państwa - Naród (każdy z jego uczestników, a więc każdy z obywateli) musi mieć pełne informacje na temat działania państwa, by móc skutecznie realizować władzę zwierzchnią. Zadaniem władz publicznych jest zatem usprawnienie system dostępu do informacji publicznej. Jeśli nie zrobicie tego, to wnioski o dostęp Was zwyczajnie zaleją. Nie wystarczy już kreować koncepcji "dokumentu wewnętrznego", którego próżno szukać w przepisach ustawy. Obywatele będą coraz bardziej zdeterminowani i będą kierować sprawy do Strasburga.

Jako alternatywę zaś pokazałbym działania Ministerstwa Sprawiedliwości, które przyspieszyło (fakt, że po interwencjach obywatelskich, ale jednak przyspieszyło) uruchomienie Portalu Orzeczeń Sądów Powszechnych o dwa lata (Portal Orzeczeń Sądów Powszechnych jest rozwijany niezależnie od Sądu Najwyższego, bo Sąd Najwyższy jest niezależny i chce samodzielnie tworzyć swoje rozwiązania). Kiedy uruchomiono Portal Orzeczeń Sądów Powszechnych od razu zaobserwowano tam, że urzędnicy administracji sądowej nie muszą już użerać się z napływającymi do nich wnioskami o dostęp do informacji publicznej, ponieważ sprawę rozwiązano systemowo i strukturalnie. Co więcej - Portale Orzeczeń Sądów Powszechnych się rozwijają. Dziś dostałem informację o tym, że wszystkie orzeczenia opublikowane na Portalu Orzeczeń zaczęto publikować na serwerze FTP, a dodatkowo:

Generowanie paczek z danymi odbywa się w trybie przyrostowym raz na dzień, oznacza to, że pojawiające się pliki zawierają nowo opublikowane orzeczenia z dnia poprzedniego. Każdy plik zawiera strukturę katalogów odpowiadającą kodom jednostek przypisanych sądom powszechnym. Format w jakim udostępniane są orzeczenia to xml.

XML! A to znaczy strukturę danych. O to właśnie zabiegałem i zabiegam w dyskusji o dostępie do informacji o prawie w toku prac legislacyjnych (czyli w trakcie konsultacji, w trakcie publikacji prawa). I tak, jak powstał Schemat XML dla projektów ustawy i dla potrzeb serwisu Konsultacji Publicznych Online (por. Mamy schemę XML dla aktów prawnych do wykorzystywania w systemie konsultacji On-Line), tak teraz powinien powstać standardowy schemat XML dla orzeczeń sądowych. Powinien być ustandaryzowany, by można było łączyć akty prawne z orzecznictwem w różnych bazach danych. Powinien być tak przygotowany, by w takiej strukturze publikowano orzeczenia zarówno sądów powszechnych, ale też Sądu Najwyższego, Trybunału Konstytucyjnego czy sądów administracyjnych z Naczelnym Sądem Administracyjnym. Chodzi o to, by przy przywoływaniu orzeczeń w treści innych orzeczeń - by dało się te orzeczenia ze sobą semantycznie powiązać. By dało się powiązać ze sobą przywoływane akty prawne i poszczególne jednostki redakcyjne tych aktów prawnych.

Wedle uzyskanych dziś informacji - do końca tego roku zostaną wdrożone nowe funkcje usprawniające obywatelom pracę z Portalem Orzeczeń Sądów Powszechnych. Za chwilę rozpoczną się wdrożenia na poziomie sądów rejonowych.

Popychanie spraw wymaga czasu. Ja jestem kibicem tego procesu i uważam, że informacje na temat orzeczeń Krajowej Izby Odwoławczej również powinna odbywać się bezwnioskowo. Chociażby po to, bym mógł dziś, teraz, bezpośrednio po lekturze tekstu Dziennika Gazeta Prawna o porażce Sądu Najwyższego, znaleźć treść orzeczenia uznającego naruszenie prawa zamówień publicznych przez ten sąd. Jednym, albo trzema kliknięciami. Orzecznictwo KIO jest udostępniane via FTP, ale w plikach PDF. Tego się nie da przeszukiwać, a do tego nie każde orzeczenie się tam umieszcza. Na przykład 2013_1439.pdf to wyrok z 1 lipca 2013 r. A gdzie są czerwcowe?

Do tego oczywiście zostaje problem anonimizacji orzeczeń (por. Nadmierna anonimizacja orzeczeń prowokuje wnioski o dostęp do informacji publicznej). Z informacji, którymi dysponuję, wynika, że temu tematowi w najbliższych dniach Dziennik Gazeta Prawna również będzie się przyglądać.

Zasygnalizowałem dziś Centrum Kompetencji i Informatyzacji Sądownictwa, że po wyroku KIO w sprawie Sądu Najwyższego obywatele zaczną domagać się informacji na temat umów dotyczących Portali Orzeczeń Sądów Powszechnych. W odpowiedzi dowiedziałem się, że dotychczasowe zakupy dotyczące Portalu Orzeczeń i jego komponentów dokonywane były albo bezpośrednio przez Ministerstwo Sprawiedliwości, albo przez poszczególne Sądy Okręgowe. Zasugerowałem, by te umowy zwyczajnie były opublikowane w Biuletynie Informacji Publicznej - to uprzedzić może falę zainteresowania obywateli tym tematem.

Bo tak, jak dzieje się stopniowo z orzeczeniami sądów - tak też powinno się stać w odniesieniu do zawieranych przez administrację publiczną umów. One powinny być dostępne dla obywateli bezwnioskowo. Czy to wymaga wiele pracy? Owszem. Przygotowanie takiego systemu obiegu dokumentów, który również uwzględniałby element publikacji informacji w BIP, to spore przedsięwzięcie. Jednak jeśli nie zostaną podjęte kroki, by taki system uruchomić, a podjęte kroki jeśli będą pozwalały na "dojenie" administracji publicznej z publicznych pieniędzy, a to różnymi sztuczkami przetargowymi (i po przetargowymi, jak np. vendors lock-in), to administracja publiczna zwyczajnie będzie musiała w tej batalii polec. Ludzie zaczną się domagać głów, a władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu, który może ją sprawować również bezpośrednio.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Cos mi sie wydaje

Jarek Żeliński's picture

że nasze organy bez łaski zaczynają stosować zalecenia europejskie MOREQ2 dotyczące tworzenia i udostępniania dokumentów archiwalnych: plik (sprawa) archiwalny wraz ze struktura katalogów podległych oraz plikiem manifestu XML zawierającego metadane każdego pliku. W końcu... (jak sądzę).

więcej o MMOREGQ2 tu:
http://archiwa.gov.pl/pl/component/content/article/63-aktualnosci/2822-tumaczenie-moreq2-wersja-beta-.html

--
Jarek Żeliński
http://jarek.zelinski.biz.pl

"Osiągnąłem to przez filozofię: że bez przymusu robię to, co inni robią tylko w strachu przed prawem." (Arystoteles)

Cena strony Sądu

Cena strony Sądu Najwyższego to pikuś w stosunku do kwoty jaką wydano na Portalu Orzeczeń Sądów Powszechnych.
W skali kraju to co najmniej kilka dobrych milionów i nie można zapomnieć o kosztach rocznego utrzymania.
Kwoty na wdrożenie przekazano każdemu z sądów tj. około 50 tyś zł. W końcowym efekcie i tak usługę kupiono u jednej firmy... w czym pomógł tzw. słup. Czy to nie jest dzielenie zamówienia publicznego?!

Mimo, że idea w tym przypadku jest słuszna, to czy stać nas na nią?

W milionach można też liczyć inne projekty realizowane przez Centrum Kompetencji i Informatyzacji Sądownictwa...

Pozdrawiam

A jak

Najciemniej pod latarnią :) Mydlenie oczu to podstawa w Państwie prawa. Z tego co napisałeś, a wiem, że może tak być, to koszt całego portalu to 15 milionów (sic).

Druga sprawa i najważniejsza. Firma, która wdraża portal orzeczeń w innych sądach stawia warunki sądom, a nie sądy stawiają warunki firmie (co do ceny).

Także, zamiast wdrożyć jeden system wdrożonych będzie ponad 300, którego koszt przekroczy 15 milionów, zamiast 1 miliona.

Pozdrawiam

Od ZUS-u do Komendy Głównej - powinien być taki teleturniej, a sloganem: jak wydoić Państwo, przepraszam NAS :( w zamówieniach.

tutaj jest troche o

tutaj jest troche o wydatkach na soft w urzedach - akapit "Polska sprawa?"

Odnoszę wrażenie, ale to

Odnoszę wrażenie, ale to tylko wrażenie, że informatyka (programy) to fajny sposób na wyprowadzanie pieniędzy z urzędów. Komputer ma określoną, mierzalną cenę, a program?(strona WWW jest swego rodzaju programem). Jeden za stronę bierze 50 pln, drugi 5000 pln. Czym te strony się różnią? Często jedyną różnicą jest PR, czyli jak sprzedający dobrze wciska kit kupującemu. Wystarczy górę (naczelnik, dyrektor) odpowiednio urobić (oni najczęściej o informatyce nie mają przecież pojęcia) i bierzemy duuużo pieniędzy za nic lub prawie nic. Za nic, bo najczęściej się okazuje, że kolejna strona urzędowi jest zupełnie niepotrzebna (z pkt. widzenia obywatela)

dane kontroli i KIO

link do wyniku kontroli:
http://www.uzp.gov.pl/cmsws/page/GetFile1.aspx?attid=6867

orzeczenie KIO :
Uchwała KIO/KD 51/13 Krajowej Izby Odwoławczej z dnia 7 czerwca 2013 r.

link do uchwały KIO:
http://www.uzp.gov.pl/cmsws/page/GetFile1.aspx?attid=6868

Na razie jest

VaGla's picture

Na razie jest "Server Error in '/cmsws' Application". uzp.gov.pl wyleciało w powietrze.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Bezwnioskowy dostęp już jest.

Spodziewam się też, że Sąd Najwyższy tego tak nie zostawi i będzie skarżyć wyrok KIO do Sądu Okręgowego. To dopiero będzie sprawa.

Nie będzie. To nie wyrok, a uchwała KIO, w której Izba wyraża opinię nt. zastrzeżeń do wyników kontroli.

Ja jestem kibicem tego procesu i uważam, że informacje na temat orzeczeń Krajowej Izby Odwoławczej również powinna odbywać się bezwnioskowo

Po pierwsze, orzeczenia na serwerze ftp UZP są w "przeszukiwalnych" pdf-ach. Sam wielokrotnie używałem najprostszych komend w Google (filetype, site), żeby znaleźć interesujące mnie orzeczenie. Tu przykład wyszukiwania, które sprawdza poglądy konkretnego arbitra o konkretnym przepisie.

Po drugie, wyszukiwarka jest dostępna także na stronie KIO (http://www.uzp.gov.pl/cmsws/page/KioOrzeczenia.aspx).

Po trzecie, KIO publikuje też indeks tematyczny orzeczeń (http://www.uzp.gov.pl/cmsws/page/?F;388).

Co jeszcze jest nie tak? Za mało XML-i? :)

Chociażby po to, bym mógł dziś, teraz, bezpośrednio po lekturze tekstu Dziennika Gazeta Prawna o porażce Sądu Najwyższego, znaleźć treść orzeczenia uznającego naruszenie prawa zamówień publicznych przez ten sąd. Jednym, albo trzema kliknięciami.

1. Wejść na www.uzp.gov.pl
2. Wybrać w menu "Informacje o wynikach kontroli Prezesa Urzędu".
3. Wybrać kontrole z kwietnia 2013 r.
4. Voila (http://www.uzp.gov.pl/cmsws/page/?D;2472) - są wyniki kontroli i uchwała KIO

Tego się nie da przeszukiwać, a do tego nie każde orzeczenie się tam umieszcza. Na przykład 2013_1439.pdf to wyrok z 1 lipca 2013 r. A gdzie są czerwcowe?

O przeszukiwalnych orzeczeniach już pisałem. A czerwcowe jest na przykład w tym miejscu. Pamiętajmy, że KIO ma dość spory przerób, więc choć uzasadnienia są wrzucane na ftp niedługo po powstaniu...to najpierw muszą powstać. Wystarczy spojrzeć kawałek wyżej na listę - opublikowane są praktycznie wszystkie orzeczenia do sygnatury ~1050/13.

Co jak co, ale KIO i UZP jest całkiem ogarnięte jeśli chodzi o udostępnianie orzecznictwa.

XML-e z Portalu Orzeczeń to kpina

Zerknąłem w XML-e z orzeczeniami z podlinkowanego FTP-a i, moim zdaniem, są zupełnie nieprzydatne do maszynowego przetwarzania, a chyba po to są generowane. Ich struktura odpowiada głównie za wizualną prezentację, a nie faktyczny semantyczny opis danego orzeczenia. Jedyne tagi, które cokolwiek znaczą, to <xLexLink/> i <xAnon/>. Poza tym są używane głównie <xText/>, <xUnit/>, <xName/>, <xBx>. Nawet sygnatura nie ma własnego tagu czy atrybutu, a jest po prostu w którymś <xText/>.

Może dałoby się to okiełznać programowo, gdyby nie to, że każda osoba, która generuje te XML-e, inaczej wykorzystuje cztery ogólne znaczniki - ma inny "styl" formatowania dokumentu.

Wygląda na to, że ktoś chciał dobrze, ale wyszło jak zawsze...

Prasa z założenia unika

Prasa z założenia unika podawania źródeł. Jeśli w komentarzach pod artykułem spróbujecie wkleić link do źródła, to moderacja tego komentarza nie przepuści.

W tym serwisie

VaGla's picture

W tym serwisie robię zaś inaczej. Raz, że podaję źródła, dwa, że chętnie przepuszczam linki do materiałów dodatkowych, które pojawiają się w komentarzach. Co mi nie przeszkadza wycinać takich komentarzy, które usiłują tu wpychać reklamę.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

I tak trzymać. Ja

I tak trzymać. Ja oczywiście nie miałem na myśli vagla.pl tylko inne serwisy.

A ja się zastanawiam, czy

A ja się zastanawiam, czy urzędnicy jak już mają te swoje strony, to czy nie mogą zrobić czegoś dobrze, jak np. to:
http://szukio.pl/szukaj/KIO?fraza=
albo przynajmniej niech nie utrudniają dostępu do posiadanych danych...

Jak urzędnicy robią strony...

http://ekulczycki.pl/warsztat_badacza/nowa-strona-ministerstwa-nauki-i-szkolnictwa-wyzszego/

Ponieważ to jest uchwała...

Spodziewam się też, że Sąd Najwyższy tego tak nie zostawi i będzie skarżyć wyrok KIO do Sądu Okręgowego. To dopiero będzie sprawa.

Ponieważ to jest uchwała KIO, a nie wyrok, możliwości jej zaskarżenia w praktyce nie ma. Zarówno WSA w Warszawie, jak i NSA odrzucały skargi na uchwały KIO, uznając, iż rozstrzygnięcie KIO w tym zakresie nie jest rozstrzygnięciem władczym. Podobnie - o wynikach kontroli Prezesa UZP. Skarga do SO przysługuje natomiast od wyroków...

Ano właśnie

VaGla's picture

Ano właśnie. Ten "wyrok" się pojawił w doniesieniach medialnych. Dlatego zacząłem go szukać, a ponieważ "dziennikarze" nie lubią podawać źródeł - nie mogłem go znaleźć. Oczywiście jest różnica między wyrokiem a uchwałą KIO.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Polecam tekst z Biuletynu BEST...

Bo tak, jak dzieje się stopniowo z orzeczeniami sądów - tak też powinno się stać w odniesieniu do zawieranych przez administrację publiczną umów. One powinny być dostępne dla obywateli bezwnioskowo.

Polecam tekst z Biuletynu BEST Ośrodka Studiów Wschodnich na temat udostępniania umów przez administrację na Słowacji: http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/best/2011-01-12/slowacja-internet-ma-zwiekszyc-przejrzystosc-zycia-publicznego. Da się :)

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>