O tym, że w procesie legislacyjnym należy ograniczyć udział "strony społecznej"

"Każdy projekt powinien też mieć jedną osobę, która go prowadzi od początku do końca, a w pracach komisji należałoby ograniczyć udział tzw. strony społecznej, czyli najczęściej związkowców, którzy w rzeczywistości są lobbystami."

- Jarosław Urbaniak, poseł Platformy Obywatelskiej, w artykule opublikowanym w Rzeczpospolitej, zatytułowanym Poselskie poprawki pod nadzorem. Artykuł dotyczy prac nad końcowym raportem tzw. Komisji hazardowej, czyli - posługując się pełną nazwą - Komisji Śledczej do zbadania sprawy przebiegu procesu legislacyjnego ustaw nowelizujących ustawę z dnia 29 lipca 1992 r. o grach i zakładach wzajemnych i wydanych na ich podstawie przepisów wykonawczych w zakresie dotyczącym gier na automatach o niskich wygranych i wideoloterii oraz do zbadania legalności działania organów administracji rządowej badających ten proces (SKGZ).

Jak skomentować przywołany wyżej cytat? Być może poseł "nieprecyzyjnie" się wypowiedział, może "miał na myśli coś innego", albo "doszło do nieporozumienia"? Jeśli jednak wypowiedź jest precyzyjna, nie doszło do jej przekręcenia przez pośrednika (media), to znaczyłoby to tyle, że wypowiadającemu te słowa posłowi bardzo uwiera art. 4 Konstytucji RP, zgodnie z którym "władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu", a władzę tą Naród sprawuje - owszem - za pośrednictwem "swoich przedstawicieli", ale również bezpośrednio.

Tymczasem Sekretariat Sekretarza Stanu, Pani Minister Julii Pitery odpisał Fundacji im. Stefana Batorego, która zwróciła uwagę, że chociaż przesłała uwagi do projektu założeń do projektu ustawy Prawo antykorupcyjne, to jednak nie zostały one opublikowane w BIP. W liście do sekretariatu Pani Minister Fundacja napisała:

Zauważyliśmy, że nie zostały one umieszczone na stronie BIP KPRM http://bip.kprm.gov.pl/kprm/dokumenty/61_3571.html, gdzie przedstawiona jest korespondencja dot. ww. projektu. Nie znaleźliśmy tam również uwag do projektu wielu instytucji państwowych jak np. Ministerstwa Finansów, Ministerstwa Sprawiedliwości czy też Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Chcielibyśmy dowiedzieć się, kiedy można spodziewać się umieszczenia naszych uwag na stronie BIP KPRM, jak i uwag pozostałych instytucji do których zwracali się Państwo z prośbą o ocenę projektu założeń do projektu ustawy Prawo antykorupcyjne...

Sekretariat Pani Minister odpisał:

Uprzejmie informuję, iż z powodów technicznych, związanych z dużą pojemnością plików, Zespól do Spraw Obsługi Kancelaryjno - Biurowej, nie może na dzień dzisiejszy zamieścić Państwa odpowiedzi, ani innych Instytucji, na stronie "www.bip.kprm.gov.pl". Mamy nadzieję, że już w dniu jutrzejszym problem zostanie rozwiązany przez naszych specjalistów.

Podobne materiały gromadzę w dziale cytaty niniejszego serwisu. przeczytaj również: Czy "hazardowa afera" wymusi przejrzystość procesu stanowienia prawa? Eeee...

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Nacisk na brak debaty jako forma lobbingu, czyli odwracanie kota

VaGla's picture

Powyżej cytowana wypowiedź posła, zgodnie z którą należy ograniczyć udział "strony społecznej" w procesie stanowienia prawa, jest chyba próbą odwrócenia kota ogonem. Oto, co słychać w dyskusji na temat procesu legislacyjnego w Wielkiej Brytanii.

TorrentFreak w tekście Massive Protest Against UK Anti-Piracy Bill relacjonuje materiał Is the music industry trying to write the digital economy bill?

Doctorow also received an internal document prepared by the BPI’s Director of Public Affairs and prospective Labour parliamentary candidate, Richard Mollet. In the document he admitted that the only reason the DEB had a chance of passing is because MP’s are resigned to voting on it without debate.

A oto, co napisał na ten temat Cory Doctorow (wytłuszczenie moje):

And then it got weirder still: a leaked memo from the BPI (the UK record industry lobby) showed that the "LibDem amendment" had in fact been written – with minor variances – by the BPI. And the BPI continued to leak: someone sent me the weekly internal status update prepared by Richard Mollet, BPI Director of Public Affairs for the core group of plotters behind the bill (someone should teach Mr Mollet about BCC). In the memo, Mollet – himself a prospective Labour parliamentary candidate for the next election – admits that the only reason that the digital economy bill has a hope of passing is that MPs are "resigned" to voting on it without debate. Translation: if MPs got to debate the bill, they would tear it to unrecognisable pieces as they realised what terrible rubbish it really is.

Wiadomo, że czasem debata może skutecznie zablokowac pewne plany legislacyjne, które realizowane są jedynie w interesie pewnej grupy społecznej. Dopuszczenie do udziału w dyskusji publicznej musiałoby oznaczać konieczność zderzenia argumentacji z różnych stron. Debata zatem jest czasem niewygodna, jeśli np. da się przeforsować pewne rozwiązania ponad głowami innych zainteresowanych (np. słabszych ekonomicznie lub organizacyjnie).
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Co do tego "jak kontaktować się z lobbystami"

kravietz's picture

Jeśli posłowie mieliby podobny jak inicjator ustawy obowiązek przedstawienia uzasadnienia oraz oceny skutków swoich poprawek to być może nie byłoby potrzebne regulowanie tego kto, gdzie i z kim ma się spotykać.

Znaczna część obecnego chaosu legislacyjnego bierze się właśnie stąd, że w miarę spójny projekt ustawy jest następnie rozbełtywany poprawkami w Sejmie lub Senacie i nie ma wiele wspólnego z oryginałem. W rezultacie dostarczany z nim OSR dotyczy innej wersji ustawy i jest pzbawiony wartości.

Bardzo dobra jest natomiast sugestia, by imiennie podpisywać poprawki.

Debata zatem jest czasem niewygodna, jeśli np. da się przeforsować pewne rozwiązania ponad głowami innych zainteresowanych (np. słabszych ekonomicznie lub organizacyjnie)

Debata powinna być prowadzona na dużo przed powstaniem projektu regulacji, zaś wszystkie stanowiska - także te "kontrowersyjne" - powinny być uwzględnione w OSR.

Jeśli Sejm będzie chciał głosować nad regulacją zgodnie z którą np. informatycy urodzeni w 1976 roku mają przechodzić na emeryturę w wieku 40 lat to niech głosuje ale mając pełną świadomość tego jakie będą jej konsekwencje dla budżetu, rynku pracy itd i niech tę świadomość demonstrują w Sejmie, radiu i telewizji.

Obecnie debatą przed publikacją projektu nikt się nie interesuje, bo najpierw jest pisany projekt a potem do niego się dorabia OSR. Nawet wtedy - jak twierdzą niektórzy - debata ma niewielki sens "bo i tak w Sejmie wszystko pozmieniają".

--
Paweł Krawczyk
IPSec.pl - Podpis elektroniczny i bezpieczeństwo IT

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>