Open Office XML: wyjątkowy tryb opiniowania w PKN

Logo PKN na ul. ŚwiętokrzyskiejNie wiem, czy coś takiego już kiedyś miało miejsce? "W związku z dużym zainteresowaniem procesem wypracowywania stanowiska umożliwiającego głosowanie za przyjęciem bądź odrzuceniem (...) normy Polski Komitet Normalizacyjny zbiera opinie na ten temat poprzez ankietę umieszczona na oficjalnej stronie PKN". Chodzi o ewentualną normę ISO/IEC DIS 29500 „Open Office XML File Format”... Było trochę o zamieszaniu związanym z tym tematem w tekście Mechanizm macierzy demokratycznej na przykładzie sporu o standardy dokumentów. Robi się coraz ciekawiej.

Na stronie Polskiego Komitetu Normalizacyjnego, w dziale Aktualności, opublikowano ogłoszenie zatytułowane Wyjątkowy tryb opiniowania nt. proponowanej normy międzynarodowej ISO/IEC DIS 29500 „Open Office XML File Format”. Podlinkowano również 42 MB specyfikacji (czterdzieści dwa mega - a jest to "zip"!).

Polski Komitet Normalizacyjny zbiera opinie w celu wypracowania stanowiska umożliwiającego głosowanie za przyjęciem lub odrzuceniem normy. W szczególności prosi o odpowiedź (do 17 sierpnia 2007 r., do godz. 16:00!) na następujące pytania:

1. Czy zostało stwierdzone naruszenie zasad polityki patentowej oraz własności intelektualnej przyjętych przez organizacje ISO i IEC (jeśli tak, to jakich oraz w jaki sposób)?

2. Czy proponowana norma spełnia cele normy międzynarodowej opisane w Dyrektywach ISO/IEC tzn.:

  • Jest kompletna w sposób wystarczający, w granicach wyznaczonych jej zakresem
  • Jest zwarta, jasna i precyzyjna
  • Bierze pod uwagę aktualny stan rozwoju techniki
  • Umożliwia prace rozwojowe związane z postępem technologicznym
  • Jest zrozumiała dla wykwalifikowanego specjalisty, który nie brał udziału w jej opracowywaniu

3. Czy proponowana norma zawiera sprzeczności z innymi istniejącymi normami ISO, które uniemożliwiają zastosowanie tych norm w jednym produkcie? (Jeśli tak, to prosimy załączyć dokładny opis takich sprzeczności).

PKN prosi o uzasadnienie odpowiedzi, przyjmując odpowiedzi jedynie od możliwych do zidentyfikowania osób (dlatego, trzeba podać imię i nazwisko, miejsce pracy, adres poczty elektronicznej i telefon kontaktowy - w przypadku wypowiadania się w imieniu organizacji, przedsiębiorstw, jednostek administracji państwowej i samorządowej dodatkowo konieczne jest załączenie dokumentu potwierdzającego prawo do reprezentacji (numer KRS lub inny dokument wykazujący prawo osoby do reprezentowania).).

Niezłe. Bardzo dobre.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Open Office kontra Office Open

Jak mniemam PKN ma jednak na myśli format "Office Open XML", czyli microsoftowy OOXML (http://pl.wikipedia.org/wiki/OOXML), nie zaś "Open Office... ". Open Office to zaś otwarty pakiet programów biurowych, które, dla odmiany, korzystają z konkurencyjnego formatu OpenDocument. "Przypadkowa" zbieżność nazw może oczywiście mylić, ale chłopaki z PKN powinni trochę baczniej sprawdzać, co piszą.

600 stron dziennie

ksiewi's picture

O ile się nie mylę, specyfikacja OOXML ma 6000 stron. Na konsultację mamy ok. 10 dni. Oznacza to, że dziennie należałoby przeczytać 600 stron. Do tego dochodzą jeszcze inne materiały (np. inne normy w celu wykrycia ew. sprzeczności). W "międzyczasie" trzeba przeczytane informacje przeanalizować i wyprodukować odpowiedzi na pytania PKN.

A jak to wyglądało przy ODF?

zarzuty wobec OOXML

Jako, że jest nas dużo, nie każdy musi czytać całość, żeby wyłapać co większe niespójności. Główne zarzuty względem formatu OOXML można znaleźć na stronie www.noooxml.org

Szczegółową listę technicznych uwag zebrał Groklaw na swoim wiki.
Podobną listę do Dansk Standard wysłała duńska społeczność związana z openoffice.org.

Przy ODF było normalnie -

Przy ODF było normalnie - czyli w normalnym a nie przyśpieszonym trybie = więcej czasu na czytanie.

Radek

Kravietz o formatach

VaGla's picture

Paweł Krawczyk w swoim Blogu Securitystandard.pl opublikował notatkę "Wojna z MS OpenXML", w której m.in. można przeczytać:

Jako członek zarządu polskiego ISOC wielokrotnie zabierałem głos w tej sprawie, sugerując że nie należy się przyłączać do ogólnoświatowej nagonki na OpenXML. Jest to opinia odosobniona i nader niepopularna w środowisku open-source, z którym do niedawna się identyfikowałem. Na moje stanowisko wpłynęło kilka czynników. Przede wszystkim, dyskusja nie toczy się na jakiejś abstrakcyjnej warstwie ogólnie pojętych formatów, ani tym bardziej warstwie ideologicznej. Mówimy o realnych dokumentach, które ktoś będzie musiał zapisywać i czytać.

Ja zaś relacjonuje dyskusje, widząc w niej wiele ciekawych zjawisk społecznych. Czy Open Office jest lepszy od OOXML Microsoftu? Ile może być standardów w jednym obszarze? Nie da się ukryć, że historia zna wojny standardów. I wcale się ich nie wygrywa uzyskując oficjalny status normy danej organizacji (jest ich wiele) standaryzacyjnej... No, ale taki status może pomóc. Ciekawe, do czego to wszystko doprowadzi.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

OpenDocumentFormat

Jak już ktoś wcześniej wspomniał, nie ma formatu "Open Office". Open Office to pakiet biurowy, format nazywa się ODF (Open Document Format). Nie należy też utożsamiać ODF z Open Office (a właściwie OpenOffice.org, czy skrótowo OOo) gdyż najważniejszą (z punktu widzenia użytkownika a o niego tu w końcu chodzi) cechą ODF jest brak ograniczeń platformowych. ODF jest już zaimplementowany na przykład w pakiecie biurowym KOffice - http://www.koffice.org . Główną obawą zwolenników ODF jest to, czy OOXML (Office Open XML) będzie swobodnie dostępny dla wszystkich aplikacji/pakietów biurowych. Czy taki pakiet biurowy jak wspomniany KOffice będzie mógł zachować zgodność zapisu i odczytu dokumentów z pakietem biurowym MS Office? Bo jeśli nie to idea takiego "standardu" zupełnie mija się z celem. Będzie to rozwiązanie stworzone przez Microsoft dla klientów Microsoft.

Cytowany Paweł Krawczyk zaznaczył, że "Mówimy o realnych dokumentach, które ktoś będzie musiał zapisywać i czytać.". W tym sęk, że nie ma pewności, czy ten ktoś będzie _mógł_ taki dokument zapisać i odczytać.

Nie ma czegoś takiego jak

kravietz's picture

Nie ma czegoś takiego jak "główna obawa zwolenników ODF". Jest lista kilkudziesięciu obaw, z których część jest mocno naciągana i dokładnie tak samo odnosi się do ODF jak do OpenXML.

Promowanie ISO 26300 (ODF), który jest ułomny ale "nie ma ograniczeń platformowych" jest działaniem samobójczym, co wyjdzie na jaw przy pierwszym przetargu.

Nie bardzo rozumiem jakie znaczenie będzie miał tutaj "brak ograniczeń platformowych" standardu ISO 26300 jeśli nie będzie można wskazać go w przetargu ze względu na niezgodność np. z ustawą o informatyzacji czy KPA.

Czy taki pakiet biurowy jak wspomniany KOffice będzie mógł zachować zgodność zapisu i odczytu dokumentów z pakietem biurowym MS Office? Bo jeśli nie to idea takiego "standardu" zupełnie mija się z celem. Będzie to rozwiązanie stworzone przez Microsoft dla klientów Microsoft.

Dostawca systemu będzie miał obowiązek zaimplementować funkcjonalność zgodnie z normą ISO 29500 (OpenXML). Jeśli jakiś produkt Microsoftu będzie niezgodny z ISO 29500 to będzie to wyłącznie problem Microsoftu i jego klientów. Dokładnie ten sam problem dotyczy ISO 26300, o czym napisałem powyżej.

--
Podpis elektroniczny i bezpieczeństwo IT
http://ipsec.pl/

naciąganie obaw

Sprawa jest prosta. ODF jest standardem ISO, OOXML do bycia nim pretenduje. Stąd naturalne jest, że specyfikacja ta poddawana jest krytyce. I to nie naciąganej, ale druzgocącej (polecam szczególnie uwagi do elementów części czwartej). Ta krytyka nie bierze się z genetycznie przekazywanej wrogości wobec korporacji, ale jest zawiniona przez sam m$, który najzwyczajniej nie przyłożył sie do specyfikacji. Nie wystarczy bowiem sklecić zestawu wewnątrz firmowych blueprintów, aby pretendowac do miana miedzynarodowego standardu (przypomne, że mówimy tu o tak podstawowych niechlujstawach jak niezgodność 13% przykładów ze standardem XML).

A jeśli w ODF tak bardzo brakuje podpisu cyfrowego, to należy ODF o taki podpis rozszerzyć (co zresztą już zrobiono - ODF 1.2 obejmie XML-DSig i usankcjonuje implementacje z OO.org i KOffice), a nie standaryzować zupełnie nowy format. M$ jest członkiem OASIS, miał ponad trzy lata na zgłaszanie swoich uwag w trakcie prac nad specyfikacją ODF 1.0. Pozostał bierny bo mógł. Ma dominującą pozycję i nie zawahał się jej wykorzystac zgłaszając OOXML do standaryzacji w trybie szybkiej ścieżki.

Najwyraźniej liczy na utrzymanie tym sposobem monopolu, zachwianego ostatnio przez niespodziewaną popularność ODF i modę na neutralnośc technologiczna i interoperacyjność.

Uchwalenie OOXML, uderzy w nas i w nasze kieszenie !

Pięknie uderzyłeś w sedno Wstrętny Anomimie! Trudno było lepiej to ująć!

Akceptując OOXML, akceptujemy monopol Microsoft i przyzwolenie na robienie czegokolwiek z naszymi dokumentami.

Ludzkość nie potrzebuje dwóch standardów (wtedy żaden z nich nie będzie standardem)! Mamy ODF i jeśli Microsoftowi coś w nim brakuje, to niech postuluje o rozszerzanie standardu. Miał na to już ładnych parę lat, a obudził się jak agencje rządowe zaczęły się czepiać braku obsługi otwartego standardu XML w produktach Microsoftu.

ODF w produktach Microsoft'u możemy używać już dzisiaj, za sprawą darmowego (!!!) pluginu firmy Sun Microsystem (twórcy StarOffice, sponsora OpenOffice).

Dodam, rzecz ważną, że Open Office XML (Microsoft oczywiście stosuje tu sztuczkę nazywając go Open XML, co najmniej jakby XML nie był otwarty, a oni nieśli by wolność) jest fragmentami obciążony patentami, które trzyma Microsoft i obiecuję (obiecuje !) ich nie użyć.

Poza tym jest wyraźnie zagrożenie, że OOXML nie będzie w stanie nikt poza Microsoftem poprawnie zaimplementować (stąd ta złożoność specyfikacji i różne dziwactwa)

Brak podpisu cyfrowego ??

Zastanawiam się czy właściwie rozumiem.

A jeśli w ODF tak bardzo brakuje podpisu cyfrowego, to należy ODF o taki podpis rozszerzyć

Zastanawiam się tylko dlatego, że już w kwietniu 2006 testowałem podpis elektroniczny na dokumentach ODF. Owszem, żaden produkt rodzimych Centrów Certyfikacyjnych nie potrafił złożyć podpisu cyfrowego pod dokumentem OpenOffice tak aby był on widoczny na poziomie czytającego pismo. Zagadnienie jednak było rozwiązywalne, choć prawnie niedopuszczalne i sprzeczne z ustawą o podpisie elektronicznyzm. Całe zagadnienie polega na tym, że OpenOffice składa podpis cyfrowy używając formatu PKCS#12. Dla ciekawości eksperymentatora, użyłem podpisu wygenerowanego za pomocą jednej z funkcji pakietu firmy Adobe zawierającego edytor tekstów pdf w wersji 6. Aby było ciekawiej, to taki "ePodpis" podpisałem swoim ePodpisem niekwalifikowanym bez problemów. Następnie tego ePodpisu wygenerowanego przez Acrobat używałem testowo do aplikacji OpenOffice, podpisując różne dokumenty. Ikonka signity ładnie wygląda, a samo odczytanie opisu ePodpisu jest proste i bez stosownej aplikacji zgodnej jedynie z produktem danego centrum certyfikacji. Wracając jednak do OpenOffice, to plikacja zachowuje się moim zdaniem naprawdę dobrze pod względem użyteczności dokumentów podpisanych cyfrowo. Nie ma konieczności używania jakichś bliżej nie znanych aplikacji instalowalnych jedynie na WindowsXP, bo już Win98 się krzywił. Dokumenty podpisane takim "własnoręcznie wygenerowanym ePodpisem" widoczne były zarówno na wersjach OpenOffice na Windows jak i na Linux. Ale nic w tym dziwnego, gdyż interfejsy aplikacji są wizualnie takie same.

Gdyby rozwiązać problem "bezpiecznego urządzenia do składania podpisu elektronicznego", definiując co nim tak naprawdę może być, udałoby się pewnie i uzyskać interoperacyjność aplikacji do składania podpisu cyfrowego.

Nie wiem czy czytelnicy tego Vortalu mieli sposobność podpisywać dokumenty w OpenOffice, ale moim zdaniem zrealizowana idea jest bliższa funkcjonalności niż rozwiązania oferowane przez KIR, Sigillum czy Unizeto. Aby zgłębić strukturę jak podpsiywany jest dokument z OpenOffice, trzeba niestety rozszyć plik ODT, co nie jest trudne i nie jest obwarowe zakazem "deasemblacji".
Sposób podpisywania cyfrowo tekstu w ODT jest ciekawie rozwiązany i raczej niewielkie sa szanse aby można było dokonać w takim teście zmian nieautoryzowanych. Jedną z przyczyn jest to, że jakakolwiek zmiana w obrębie dokumentu skutkująca koniecznością zapisania zmian, w pierwszej kolejności wymazuje już zozone ePodpisy. Jedyne co mozna zrobić do złozyć ewentualnie swój ePodpis pod dokumentem już podpisanym. W sumie rozwiązuje to problem wielu podpisów pod jednym dokumentem, choć nie załatwia sprawy w przypadku dokumentu składającego się z jednego tekstu, ale edytowanego przez różne osoby. Można tylko podpisać już finalną i pełną wersję dokumentu. Przeróbki czy korekty nie wchodzą w grę.

Ale jak sądzę, nie o to chodzi w ePodpisie dokumentów OpenOffice, skoro "w ODF brakuje podpisu cyfrowego".

Pozdrawiam.

Tak za darmo to monopoli

Tak za darmo to monopoli nikt nie popiera. To, że Microsoft jest monopolistą, to wszystkim wiadomo. Jaki więc pan Paweł Krawczyk ma interes w popieraniu M$, jaki to interes mają urzędnicy, którzy nie wszczynają postępowań antymonopolowych w Polsce i w UE przeciw MS (KE wszczęła jakieś tam dwa postępowania) i jak to się ma do interesu ekonomicznego polskich obywateli i firm. Za monopol ZAWSZE KTOŚ PŁACI. Monopol M$, a szczególnie ten związany z OOXML będzie kosztowny dla mnie osobiście i dla pana Krawczyka też, i wątpię, czy korzyści na które liczy właściciel bloga wyrównają mu stratę. Podatki muszą płacić wszyscy, a dla społeczeństwa nie jest obojętne, czy pieniądze wydawane na oprogramowanie trafiają do setek polskich i europejskich firm, czy do jednej amerykańskiej korporacji.

Dokonuje Pan manipulacji

kravietz's picture

Dokonuje Pan manipulacji pisząc o tym że "popieram Microsoft". Nie popieram Microsoftu tylko kwestionuję naciąganą retorykę stosowaną przez FFII w walce z OpenXML. Mamy wolność słowa i nie obowiązuje zakaz kwestionowania myśli głoszonych przez FFII.

Natomiast ataki personalne przez sugerowanie że "licze na jakieś korzyści" są na poziomie forum Onetu.

P.S. chciałbym też zauważyć, że ze sprzedaży i serwisu oprogramowania Microsoftu żyje w Polsce znacznie więcej ludzi niż ze sprzedaży i serwisowania OpenOffice.

--
Podpis elektroniczny i bezpieczeństwo IT
http://ipsec.pl/

Nie reagowałem, bo wiem, że czytasz :)

VaGla's picture

Nie reagowałem, bo wiem, że czytasz :)

Chcę jedynie powiedzieć, że chciałbym liczyć na dyskusję merytoryczną, a nie ma takiej, gdy dokonuje się próby personalnego dyskredytowania osoby, która ma inny pogląd na daną sprawę. Dlatego, w kwestii reakcji Pawła na poprzedni post jestem po jego (Kravtza) stronie.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Open wielu rozumie "za Free" i płacić za serwisowanie nie chc

Witam.

Słusznie Pan zauważył, że...

P.S. chciałbym też zauważyć, że ze sprzedaży i serwisu oprogramowania Microsoftu żyje w Polsce znacznie więcej ludzi niż ze sprzedaży i serwisowania OpenOffice.

Przyczyną tego stanu rzeczy jest pewnie to, że w przypadku oprogramowania Open nie da się skopiować płytki i "dwuklik", a samo się zainstaluje. Zwłaszcza "samo" nie dzieje się na ogół w Linux-ie. Wymaga to troszkę nakładu pracy, a taki wysiłek to najczęściej jest ponad siły większości "informatyków" instalujących oprogramowanie w komputerach przeciętnych użytkowników czy urzędów. Jedną z przyczyn pewnie jest to, że większość tych "informatyków" nigdy w życiu nie napisała ani jednej linijki kodu, zatem nie ma pojęcia dlaczego coś przy instalacji wskazuje jakąś niespełnioną zależność. Pomijam tu apsekt taki, że czasem instalacja wymaga użycia klawiatury i napisanie polecenia z konsoli, a to w większości nieznane urządzenie znawcom systemów MS Windows. Dlatego też "dwuklik" (opanowany z instalowania gier czy innego softu) jest najefektywniejszy. Szybko "samo się" instaluje, i co najważniejsze, nie widać braków w wiedzy zawodowej !! Jak się wykrzaczy, to zawsze można wcisnąć kit o "niestabilności windowsów", albo o ataku jakiegoś złośliwego programu z netu, bo wszyscy o tym wiedzą lub przynajmniej słyszeli. Przy okazji, najczęściej w przypadku problemów systemu Windows robi się reinstalację (default-ową bo wymaga tylko dwukliku) bez odzysku danych, bo użytkownik jest sam sobie winien, że nie robił kopii na płytach CD lub innych nośnikach.

Pozdrawiam

pytanie?

P.S. chciałbym też zauważyć, że ze sprzedaży i serwisu oprogramowania Microsoftu żyje w Polsce znacznie więcej ludzi niż ze sprzedaży i serwisowania OpenOffice.
W związku z powyższą informacją mam pytanie o metodykę przeprowadzonych badań i przedstawienie jakiś konkretniejszy ich wyników. Oczywiście że obecności produktu w każdym sklepie może na zysk w postaci marży, liczba instalacji może przekładać się na ilość potrzebnego supportu on-line(wykonywanego przez polskich informatyków) - warto jednak się dowiedzieć czegoś więcej...
Kupując OpenOffice cała kwota przypada firmie krajowej - nie tylko sama marża sprzedawcy. Support producenta też jest krajowy tak jak i support on-site po instalacji.

Czyli niezależnie od instalowanego pakietu biurowego generowane są zyski i zatrudnienie w sektorze it wzrasta - myśle że w przypadku OpenOffice po prostu więcej pieniędzy zostaje na naszym podwórku (przynajmniej na naszym kontynencie).

Nie można pominąć faktu że duża ilość zasobów ludzkich do sprzedaży i serwisu oprogramowania Microsoftu w Polsce jest sztucznie generowana min przez przetargi w sferze publicznej

Jeśli wsparcie dla alternatywnego względem MS Office oprogramowania dorówna konkurencji - może się okazać że cytowane stwierdzenie stanie się nieaktualne...

Petycje i sprostowania Prezesa PKN

michuk's picture

Jeśli ktoś jeszcze nie zauważył, to na blogu jakilinux.org opublikowałem wpis Petycje w sprawie OOXML złożone w PKN, w którym publikuję część korespondencji między mną a prezesem PKN. Pan Tomasz Schweitzer wypowiada się również w komentarzach -- warto poczytać.

A zaraz obok, we wpisie Stanowisko jakilinux.org w sprawie standaryzacji Office Open XML przedstawiam odpowiedzi na pytania PKN w sprawie Office Open XML.

To jest Propaganda Środowiska Open

To jest Propaganda Środowiska Open, prawda o potajemnych knowaniach ogromnych korporacji jest pod tym adresem: http://www.pingwinojad.blog.pl/

Rzucam światło, na ciemną stronę Środowiska Open...

Pluralizm

VaGla's picture

Przepuściłem powyższy komentarz w moderacji po uprzednim obejrzeniu sobie zawartości strony, którą ma promować i chociaż w moim odczuciu zgromadzone tam teksty nie trzymają poziomu (wulgaryzmy, liczne literówki czy publikacja grafik, do których - jak przypuszczam - autor bloga nie ma praw), to jednak pomyślałem, że warto, by czytelnicy mogli poznać stanowiska tego autora i sobie wyrobić zdanie. Który w oparach grafik nawiązujących do "świętej wojny" (spalenie pingwina, powieszenie go na szubienicy, etc.) pisze:

Tu nie ma ściemy! To jest czysta prawda. Musimy walczyc z zakłamanym lobby środowiska Open, format Microsoftu musi zostac zaakceptowany, bo jest jedyną drogą do zachowania niezależności - nas - użytkowników. To dla naszego dobra.

Rozumiem, że jest to parodia nieobiektywnej - zdaniem autora - dyskusji na temat ODF i OOXML, a ściślej jego ocena wojny, która toczy się między przedsiębiorcami na rynku rozwiązań informatycznych. OK. Nie przeszkadza mi w tym przypadku, że autor nie ujawnia swoich danych. Rozumiem, że to taka konwencja.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Pomorskim urzędnikom nie

Pomorskim urzędnikom nie opłaca się bezpłatne oprogramowanie, bo... szkolenia są droższe: (Dziennik Bałtycki: Urzędnikom z Trójmiasta i okolic nie opłaca się bezpłatne oprogramowanie, bo... szkolenia sa droższe)

Być może jest lepiej nadający się temat na taki news, ale ten o OOXML został wyszukany jako pierwszy.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>