Ciekawe orzeczenie - prawo autorskie, spam i prawo cytatu

Pomyślałem, że warto przywołać tezy i uzasadnienie do pewnego wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który zapadł 14 marca 2006 r. (sygn. VI ACa 1012/2005). Wyrok może być interesujący dla tych wszystkich, którzy do tej pory zastanawiali się jak sąd orzeknie w przypadku, gdy gazety cytują z ich blogów całe "posty", a nawet jest ciekawszy, gdyż sąd odniósł się do takich "źródeł" jak spam! Główna teza wyroku brzmi: "Dla prawno - autorskiej ochrony utworu nie ma znaczenia, w jaki sposób dokonujący naruszenia wszedł w jego posiadanie lub też, w jaki sposób utwór do niego dotarł, w szczególności nie ma znaczenia okoliczność, iż utwór, stanowiący przedmiot naruszenia dotarł do dokonującego naruszenia jako niezamawiana korespondencja przesyłana drogą elektroniczną, tak zwany spam".

Ale, żeby nie było... Jest też druga teza wyroku wydanego przez sąd pod przewodnictwem Sędzi SA A. Zając: "Ochronie podlega twórca nie tylko powszechnie znany, którego utwory są publikowane w dużym nakładzie, lecz każdy, którego prawa do utworu zostały w jakikolwiek sposób naruszone, prawo autorskie nie dokonuje rozróżnień w zakresie ochrony w zależności od wartości utworu i uznania, jakim cieszy się autor".

To dwie główne tezy orzeczenia. Poniżej zaś zacytuje praktycznie całe uzasadnienie wyroku:

Pozwem z dnia 30 stycznia 2002 roku powód Andrzej K. wnosił o nakazanie pozwanemu „A.” SA w W. opublikowanie na łamach „G.” (dalej zwanej przemiennie „G.”) w dodatku „G.” pełnego tekstu jego wiersza, w pełnym brzmieniu wraz z podaniem autorstwa, opublikowania przeprosin o treści wskazanej w pozwie, zasądzenia odszkodowania i zadośćuczynienia. Pozwana „A.” SA wnosiła o oddalenie powództwa. Sąd Okręgowy w W. ustalił, iż w dniu 29 czerwca 2001 roku w „G.” w wyżej wskazanym dodatku ukazał się utwór powoda, bez podania tytułu i autora, w zmienionej formie. Utwór ten o tytule „C.” został napisany przez powoda w 1995 roku i został opublikowany w czasopiśmie „L.” na jesieni 1995 roku. Wiersz powoda z niewiadomych przyczyn znalazł się w Internecie i trafił do pozwanego jako niezamawiana korespondencja internetowa, tak zwany spam. Prowadzone między stronami rozmowy nie doprowadziły do ugodowego załatwienia sporu. Zdaniem Sądu pierwszej instancji powództwo Andrzeja K. jest uzasadnione. Tekst powoda jest utworem w rozumieniu art. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych - Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904 z późń. zm (dalej zwanej ustawą) i dla jego ochrony nie mają znaczenia rozmiar utworu, jego wartość, charakter, nakład pracy autora, ani to, że wiersz trafił do skrzynek mailowych pracowników redakcji w zmienionej już formie. Z treści i formy utworu wynika, iż został on napisany przez osobę profesjonalnie zajmującą się tego typu twórczością, a zamieszczony na końcu wiersza wulgaryzm stanowi jego istotny element. Zdaniem Sądu Okręgowego od pozwanego, jako profesjonalisty należy oczekiwać szczególnej staranności w zakresie publikacji różnych tekstów, pozwany natomiast naruszając integralność utworu naruszył art. 16 ustawy, co należy uznać jako działanie zawinione, a naruszenia tego pozwana spółka nie może usprawiedliwiać dbałością o poprawność języka i unikaniem wulgaryzmów.

Powołując się na powyższe motywy wyrokiem z dnia 23 czerwca 2005 roku Sąd Okręgowy w W. nakazał opublikowanie na łamach „G.” pełnego wiersza powoda z zachowaniem rzetelności publikacji przewidzianej obowiązującymi przepisami prawa, to jest w pełnym brzmieniu, z tytułem i podaniem autorstwa, za wyjątkiem wulgaryzmu umieszczonego na końcu utworu, który miał być zastąpiony pierwszymi dwiema literami tegoż wulgaryzmu i trzema kropkami. Ponadto Sąd Okręgowy nakazał opublikowanie przeprosin powoda zgodnie z żądaniem zawartym w pozwie, zasądził od pozwanego na rzecz powoda kwotę 150 złotych tytułem odszkodowania za naruszenie majątkowych praw autorskich wraz z ustawowymi odsetkami od dnia 29 czerwca 2001 roku do dnia zapłaty, kwotę 2.000 złotych tytułem zadośćuczynienia, w pozostałym zakresie oddalając powództwo i orzekł o kosztach procesu obciążając nimi w całości pozwanego.

Powyższe orzeczenie zaskarżył apelacją w części objętej punktami I, II, III, IV, VI i VII pozwany, zarzucając mu naruszenie przepisów prawa materialnego poprzez błędną jego wykładnię i niewłaściwe zastosowanie, a w szczególności przepisów:

  • art. 16, art. 17, art. 78 ust. 1 i art. 79 ust. 1 ustawy poprzez uznanie, że stanowiąca przedmiot sporu publikacja stanowiła naruszenie autorskich praw majątkowych i osobistych powoda, uznanie, że pozwany jest zobowiązany do złożenia stosownego oświadczenia i ponownej publikacji wiersza oraz zapłaty zadośćuczynienia i wynagrodzenia,
  • art. 29 ust. 1 w związku z art. 34 oraz art. 49 ust. 2 i art. 82 ustawy poprzez ich niezastosowanie w niniejszej sprawie,
  • art. 3 ustawy z dnia 7 października 1999 r. o języku polskim poprzez nakazanie publikacji materiału z użyciem zawartego w wierszu wulgaryzmu.

Pozwany zarzucił też zaskarżonemu wyrokowi naruszenie przepisów prawa procesowego poprzez:

  • przekroczenie granic swobodnej oceny dowodów poprzez zupełnie dowolne przyjęcie twierdzeń pozwu i uznanie wiarygodności gołosłownych zeznań powoda przy równoczesnym całkowitym pominięciu twierdzeń i argumentacji oraz dowodów przedstawianych przez stronę pozwaną,
  • wadliwe uzasadnienie wyroku poprzez brak wskazania, na czym Sąd oparł swoje przekonanie o rzekomo zawinionym naruszeniu dóbr osobistych i praw autorskich przynależnych powodowi, rzekomej krzywdzie doznanej przez powoda oraz rzekomym naruszeniu integralności utworu,
  • niejednoznaczne rozstrzygnięcie o żądaniu strony powodowej i niewskazanie co należy rozumieć poprzez określenie pełny wiersz powoda, a także niewskazanie co należy rozumieć przez pierwsze dwie litery wulgaryzmu.

Przy tak określonych zarzutach pozwany wnosił o zmianę zaskarżonego wyroku poprzez oddalenie powództwa w całości, ewentualnie uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.

W ocenie Sądu Apelacyjnego tylko część zarzutów apelacyjnych zasługuje na uwzględnienie.

Nie ulega wątpliwości, iż stanowiący przedmiot procesu wiersz stanowi przedmiot ochrony prawa autorskiego i nie zmienia tego okoliczność, iż jego treść zawiera wulgaryzm. Ochrona praw autorskich nie jest uzależniona od tego, jaką wartość artystyczną lub literacką przedstawia utwór, a istotne jest, aby był on przejawem działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalonym w jakiejkolwiek postaci (vide: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 listopada 1932 r. II. 1K. 1092/32 Zb. Orz. 1933/I poz. 7, orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 23 czerwca 1936 r. I. K. 336/36, orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 30 maja 1972 r. II CR 137/72).

Dla prawno - autorskiej ochrony utworu nie ma znaczenia, w jaki sposób dokonujący naruszenia wszedł w jego posiadanie lub też, w jaki sposób utwór do niego dotarł, w szczególności nie ma znaczenia okoliczność, iż utwór, stanowiący przedmiot naruszenia dotarł do dokonującego naruszenia jako niezamawiana korespondencja przesyłana drogą elektroniczną, tak zwany spam. Stąd zarzuty pozwanego mówiące o tym, iż wiersz powoda krążył po Internecie i dotarł jako spam do skrzynek pracowników redakcji „G.” i nie był pobierany z jakiejś konkretnej strony internetowej, w tym strony internetowej powoda oraz nie został przedrukowany z wydania książkowego lub prasowego nie mają w sprawie żadnego znaczenia.

Utwór podlega ochronie z chwilą jego uzewnętrznienia w jakiejkolwiek postaci umożliwiającej jego odbiór przez inne osoby poza autorem, stąd dla jego ochrony nie mają znaczenia okoliczności, iż wiersz powoda został opublikowany tylko raz, na sześć lat przed datą publikacji w „G.”, w mało znanym czasopiśmie o niewielkim nakładzie. Dla ochrony na podstawie przepisów prawa autorskiego istotne znaczenie ma fakt ustalenia utworu, nie zaś okoliczność, do jak szerokiego kręgu odbiorców on trafił, dlatego też nieistotna jest wielkość nakładu kwartalnika, w którym nastąpiła publikacja wiersza, a czas trwania autorskich praw majątkowych został określony w art. 36 - 40 ustawy, stąd nie ma żadnego znaczenia podnoszony przez pozwanego upływ czasu pomiędzy publikacją wiersza powoda w kwartalniku literackim i w „G.”.

Ochrona autorska nie jest też uzależniona od okoliczności dotyczących osoby twórcy, w tym dorobku twórczego autora i od jego popularności, przeciwne argumenty sugerowała strona pozwana. Ochronie podlega twórca nie tylko powszechnie znany, którego utwory są publikowane w dużym nakładzie, lecz każdy, którego prawa do utworu zostały w jakikolwiek sposób naruszone, prawo autorskie nie dokonuje rozróżnień w zakresie ochrony w zależności od wartości utworu i uznania, jakim cieszy się autor.

Dla roszczeń prawno - autorskich nieistotna jest podnoszona przez pozwaną spółkę okoliczność, iż wiersz powoda w zmienionej postaci krążył po Internecie, a powód nie przeciwdziałał takiej powszechnej i publicznej eksploatacji swojego dzieła, albowiem dokonanie naruszeń przez inne podmioty nie może stanowić wystarczającego usprawiedliwienia dla naruszeń dokonanych przez pozwanego. Ochrona praw autorskich osobistych i majątkowych nie jest prawnie uzależniona od tego, czy dochodzący tej ochrony wcześniej realizował swoje prawa podmiotowe wynikające z art. 1 i art. 16 ustawy wobec innych osób naruszających te prawa. W tym przypadku powód istotnie nie miał możliwości technicznych i prawnych, aby walczyć ze spamem zawierającym przeróbkę jego wiersza (szerzej na ten temat S. Wikariak: Walka ze spamem już wypowiedziana, Rzeczpospolita 25-26 luty 2006 r.).

Pozwana spółka wskazuje na to, że zamieszony na łamach „G.” materiał stanowił opracowanie cudzego utworu nie zauważając, iż podanie fragmentu cudzego utworu, w szczególności pozbawienie go tytułu i pewnych jego elementów nie może być uznane za „opracowanie cudzego utworu” w rozumieniu art. 2 ust. 1 ustawy, mając w szczególności na uwadze tę okoliczność, że ochronie podlega utwór jako integralna całość, że przedmiotem ochrony objęte są również jego części oraz, że doszło do naruszenia integralności utworu.

Pozwany powołując się na dozwolony użytek w ramach prawa do cytatu musiałby wykazać, iż prezentowana w „G.” rubryka „Humor polskich maili” sama w sobie stanowiła przedmiot ochrony prawa autorskiego. Pozwany prowadzoną na łamach „G.” rubrykę nazywa „antologią”, „zbiorem cytatów”. Z pewnością prezentowanej na łamach „G.” serii dowcipów nadsyłanych jako spam nie można zaliczyć do jakiegoś określonego gatunku literackiego i nazwać antologią, stąd też pozwany nie może powoływać się na dozwolony użytek w ramach prawa do cytatu na podstawie art. 29 ust. 2 ustawy, albowiem zamieszczenie cytatu w antologii zgodnie z definicją pojęcia antologia jest dopuszczalne w ramach dozwolonego użytku tylko w celach dydaktycznych i naukowych. Nie tylko prezentowana przez pozwanego seria dowcipnych tekstów nie jest antologią, ale i zamieszczony w zmienionej postaci wiersz powoda właśnie z uwagi na naruszenie jego integralności nie jest cytatem. Aby prezentowana przez redakcję „G.” seria nadsyłanych z Internetu dowcipnych tekstów została uznana za przedmiot ochrony prawa, pozwany musiałby wykazać, iż dobór, układ lub zestawienie w tym zbiorze materiałów ma jakiś twórczy charakter (art. 3 ustawy). Pozwany nie określił, na czym miałoby polegać twórcze działanie prowadzącego rubrykę poza samym gromadzeniem dowcipów.

Usprawiedliwianie przez pozwaną spółkę zmian w wierszu powoda „oczywistą koniecznością”, którym twórca nie miałby słusznej podstawy się sprzeciwić, a wynikającą z brzmienia art. 49 ust. 2 ustawy jest argumentacją użytą na potrzeby obrony pozwanego w niniejszym procesie, wyrwaną z kontekstu brzmienia całego przepisu art. 49 ustawy, gdzie zmian wolno dokonywać jedynie następcy prawnemu, który nabył prawa do utworu na podstawie umowy (art. 49 ust. 1 ustawy), która to sytuacja w niniejszej sprawie w ogóle nie ma miejsca. Podobnie ma się rzecz, jeśli chodzi o powoływanie się przez pozwanego na prawo do rozpowszechniania korespondencji. Pozwany nie wykazał, aby nadsyłane do pracowników redakcji maile miały charakter zindywidualizowany, bo tylko takiej korespondencji dotyczy art. 82 ustawy, z zebranego w sprawie materiału dowodowego wynika coś przeciwnego, mówi się o masowości nadsyłanych i krążących w Internecie anonimowych tekstów, czyli o spamie. Pozwany nie zauważa też, że do rozpowszechniania korespondencji, która stanowi przedmiot prawa autorskiego (utwór), tak jak w przypadku wiersza powoda konieczna jest zgoda autora.

Podnoszone przez pozwanego argumenty dotyczące braku odpowiedzialności wydawcy za naruszenie praw autorskich w związku z publikacją tekstu nie mogą się być zaakceptowane wobec wyraźnego brzmienia art. 38 ust. 1 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe i utrwalonych w tym zakresie poglądów orzecznictwa (vide wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11 października 2001 r. II CKN 559/99 OSNC 2002/6 poz. 82, wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 13 sierpnia 1991 r. I ACr 202/91 OSAiSN 1992/1 poz. 5 str. 37).

Z powyższych względów bez wątpienia prawidłowo Sąd Okręgowy uznał, iż doszło do naruszenia autorskich praw osobistych i majątkowych A. K. poprzez publikację wiersza powoda bez jego zezwolenia, z naruszeniem treści, formy utworu i z pozbawieniem autorstwa, co też uzasadniało ochronę tych praw z zastosowaniem środków z art. 78 i art. 79 ustawy. Zdaniem Sądu Apelacyjnego zasądzone przez Sąd Okręgowy kwoty odszkodowania za naruszenie autorskich praw majątkowych w wysokości potrójnego wynagrodzenia (150 złotych), jakie powód mógłby uzyskać za publikację wiersza oraz kwota zadośćuczynienia (2.000 złotych) w stosunku do stopnia naruszenia oraz zawinienia pozwanego są kwotami adekwatnymi i umiarkowanymi, uwzględniając też tę okoliczność, iż od pozwanego jako profesjonalisty - przedsiębiorcy działającego w branży wydawniczej należy wymagać szczególnej staranności z uwzględnieniem zawodowego charakteru jego działalności. Sąd Apelacyjny zgodnie z zarzutami apelacji dokonał korekty odsetek ustawowych od zasądzonej kwoty wynagrodzenia uznając, iż brak podstaw faktycznych i prawnych do tego, aby datę wymagalności roszczenia ustalić na tożsamą z datą dokonania naruszenia praw autorskich, roszczenie majątkowe powoda stało się wymagalne niezwłocznie po wezwaniu dłużnika do jego spełnienia (art. 455 kc).

Zarzut apelacji dotyczący przekroczenie przez Sąd pierwszej instancji granic swobodnej oceny dowodów został sformułowany tak ogólnikowo, iż nie sposób do niego merytorycznie się odnieść. Trzeba przy tym zauważyć, iż zarzut ten odnosi się do ustaleń stanu faktycznego poczynionych przez Sąd Okręgowy, który to stan faktyczny nie był sporny między stronami, polemika zaś dotyczyła jedynie oceny prawnej pewnych zdarzeń faktycznych.

Nie można też podzielić zarzutów apelacji dotyczących wadliwego uzasadnienia orzeczenia albowiem Sąd Okręgowy wskazał w motywach wyroku, na czym polegało naruszenie praw powoda, bezprawność i wina pozwanego oraz w czym upatruje krzywdę powoda.

Słuszne są natomiast zarzuty apelacji, co do naruszenia prawa materialnego, to jest art. 78 ustawy, art. 3 ustawy z dnia 7 października 1999 r. o języku polskim - Dz. U. 1999 r. Nr 90 poz. 999 z późn. zm., art. 12 ust. 1 pkt 3 ustawy z 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe - Dz. U. 1984 r. Nr 5 poz. 24 z późn. zm. oraz, co do naruszenia przepisów postępowania - art. 325 kpc w zw. z art. 187 kpc.

Zgodnie z treścią art. 78 ustawy zakres czynności potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia praw autorskich powinien być adekwatny do rozmiarów i skutków naruszenia. Dążenie powoda, aby ponad wszystko opublikować w „G.” wiersz w jego pierwotnym brzmieniu nie znajduje usprawiedliwienia w treści normy art. 78 ust. 1 ustawy i nie odpowiada pojęciu „czynności potrzebnych” do usunięcia skutków naruszenia w rozumieniu tego przepisu. Należy przy tym podzielić zarzuty apelacji, iż Sąd Okręgowy uwzględniając roszczenia powoda doprowadził do zbędnej i nieadekwatnej w stosunku do rozmiarów i skutków naruszenia kumulacji roszczeń. Zasądzone zadośćuczynienie, odszkodowanie i dokonanie przeprosin na łamach „G.” zgodnie z żądaniem pozwu w sposób wystarczający i skuteczny doprowadzi do usunięcia skutków bezprawnej publikacji wiersza powoda (vide wyrok Sądu Najwyższego z dnia 31 października 1975 r. I CR 624/75 OSNCP 1976/11 poz. 247, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 9 października 1974 r. I CR 496/74).

Nie można też odmówić słuszności argumentom pozwanego dotyczącym przeciwdziałaniu wulgaryzacji języka polskiego. Wprawdzie pozwany nie może usprawiedliwiać ingerencji w treść utworu powoda koniecznością przeciwdziałania wulgaryzacji języka, albowiem otrzymawszy utwór zawierający wulgaryzm powinien po prostu powstrzymać się przed jego publikacją, nie zaś naruszać jego integralność.

Za uzasadnioną natomiast należy uznać odmowę pozwanego, co do publikacji wiersza na łamach dziennika z wulgaryzmem, albowiem zgodnie z art. 3 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 7 października 1999 r. o języku polskim i z art. 12 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe dziennikarz jest obowiązany dbać o poprawność języka i unikać używania wulgaryzmów, na przeciwdziałaniu wulgaryzacji polega też ochrona języka polskiego. Zważywszy na to, że „G.” jako dziennik wydawany w dużym nakładzie trafia do szerokiego kręgu różnych odbiorców i brak uzasadnionych podstaw do tego, aby ochrona praw podmiotowych powoda odbywała się z naruszeniem dobrych obyczajów i ogólnie przyjmowanych standardów językowych, jakie powinny zachowywać redakcje gazet.

Za uzasadnione należy też uznać zarzuty apelacji dotyczące niejednoznacznego rozstrzygnięcia o żądaniu strony powodowej w zakresie publikacji wiersza albowiem z treści punktu I wyroku nie wynika, jaki konkretnie w pełnym brzmieniu i o jakiej treści wiersz powoda ma być opublikowany, słuszne są też wątpliwości pozwanego, co do formy zamieszczenia wulgaryzmu, co też w efekcie prowadziłoby do tego, że roszczenie w tym zakresie w ogóle nie nadawałoby się do egzekucji.

Mając na względzie powyższe okoliczności, Sąd Apelacyjny na podstawie art. 385 kpc i art. 386 kpc orzekł jak w sentencji wyroku. O koszach procesu za obie instancje rozstrzygnięto na podstawie art. 100 kpc.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Ukończył Aplikację Legislacyjną prowadzoną przez Rządowe Centrum Legislacji. Radca ministra w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego a następnie w Departamencie Doskonalenia Regulacji Gospodarczych Ministerstwa Rozwoju. Felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również członkiem Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji i członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>