Polityczne porozumienie w sprawie dyrektywy usługowej

W Unii Europejskiej toczą się prace nad dyrektywą dotyczącą usług (the Services Directive). Dwa dni temu uzyskano porozumienie polityczne: ministrowie gospodarki krajów członkowskich UE uwzględnili część poprawek przyjętych w lutym przez Parlament Europejski. Zdaje się, że będą pewne ograniczenia w swobodnym przepływie towarów i usług na rynku wspólnotowym...

Na razie wygląda to tak, że swoboda świadczenia usług może być ograniczona ze względu na porządek i bezpieczeństwo publiczne oraz ochronę zdrowia i środowiska, jednak gdy któreś z państw członkowskich zechce z tego powodu zastosować ograniczenia - będzie musiało zgłosić to wraz z uzasadnieniem Komisji Europejskiej. Komisja będzie publikować listę ograniczeń w poszczególnych krajach (nie mogąc jednak zgłosić swojego veta), co roku będzie również sporządzać analizę istniejących barier wraz z wytycznymi.

Z Projektu dyrektywy wyłączone są usługi zdrowotne (prywatne i publiczne), hazard, usługi audiowizualne (szeroko zdefiniowane, bo przecież prace trwają również nad dyrektywą o telewizji bez granic), a także usługi agencji pracy tymczasowej i agencji ochrony.

Dyrektywa oczywiście ma znaczenie dla internetu, gdyż teoretycznie przynajmniej na jej podstawie będzie można prowadzić działalność online w całej Europie, a w jednym, dowolnym kraju mieć jedynie punkt kontaktowy. Jednak wyłączenia stosowania dyrektywy oraz możliwość stosowania ograniczeń przez kraje członkowskie może nadal stanowić barierę. Serwisy chcące oferować np. hazard online cały czas grzeją się w blokach.

W lutym Parlament Europejski opowiedział się za "dyrektywą liberalizującą rynek usług w Unii Europejskiej", a stało się to w taki sposób, że deputowani postanowili usunąć przepis o zasadzie kraju pochodzenia (a ta zasada miała umożliwić przedsiębiorcom świadczenie usług w innym kraju UE na podstawie przepisów kraju, z którego pochodzą - i na tym zależało nowym krajom UE). Chociaż z tekstu zniknął przepis - podobno istnieją ekspertyzy, z których wynika, iż sama zasada istnieje nadal.

W tym całym zamieszaniu układ polityczny, którym przyjmuje się brzmienia kolejnych wersji projektu nowej dyrektywy, nie obejmuje polskich eurodeputowanych. Podobnie jak to było w przypadku retencji danych telekomunikacyjnych - w lutym parlament przegłosował swoje poprawki głosami chadeków i socjalistów.

Przeczytaj również:

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>