Dalszy ciąg ścigania za BitTorrenta

Motion Picture Association of America (MPAA) ściga użytkowników zamykanych serwisów torrentowych. Dzięki uzyskanym logom systemowym pozywa użytkowników, którzy udostępniali filmy w sieciach p2p. Udostępniali - chociaż często będą to te same osoby, które pliki pobierały.

IDG, zresztą - podobnie ZDNet: "Reprezentująca amerykańskie koncerny filmowe organizacja MPAA pozwała do sądu kolejnych 286 użytkowników sieci P2P, podejrzewanych o nielegalne udostępnianie filmów w Internecie. Przedstawiciele MPAA poinformowali, że pozwani to użytkownicy kilku zamkniętych w tym roku serwisów bittorentowych - m.in. LokiTorrent".

O! Tu już jest mowa o udostępnianiu, nie o pobieraniu - co warto zauważyć. Co można przeczytać w pewnym FAQ: BitTorrent (czyli w skrócie BT) działa "dokładnie tak samo jak każdy inny klient P2P (typu Kazaa, eMule, DC++ itp.). Rozpowszechniane pliki nie są przechowywane na serwerach, lecz na dyskach twardych zwykłych użytkowników (peerów), którzy po pobraniu pliku, udostępniają go następnym ściągającym". W przypadku Torrenta jest tak, że w niewielkim pliku z rozszerzeniem *.torrent znajdują sie podstawowe informacje o pliku, który ma sie zamiar pobrać. W wersji łopatologicznej można by powiedzieć, że podwójne kliknięcie na torrent uruchamia właściwy proces ściągania. Te pliki podstawowe publikuje się w różnych miejscach w sieci - można to zobaczyć na przykładzie serwisu "suprnova.tk. W pliku torrent jest informacja z czyjego komputera pobrać właściwy plik z muzyką czy film. Ot co.

Być może właśnie prez takie komunikaty jak te w FAQ istnieje tyle zamieszania. "abyś Ty pobierał, musi być ktoś kto będzie wysyłał. Należy więc postępować w myśl zasady 'zessij i daj zessać innym'". I tu się zaczynają schody, bo o ile pobranie samego pliku dla własnych celów jest działaniem zgodnym z literą polskiego prawa (dozwolony użytek własny), to już publikowanie go (udostępnianie innym osobą spoza kręgu towarzyskiego, a nie jest nim obcy człowiek korzystający z takiego samego oprogramowania czy sieci) jest przekroczeniem takiego dozwolonego użytku, jest działaniem sprzecznym z prawem. Co więcej - na mocy art. 117 prawa autorskiego - jeśli ktoś skopiuje plik w celu jego dalszego rozpowszechniania - ten popełnia przestępstwo. Tak więc trzeba mieć to na względzie.

A w sprawie kolejnych 286 pozwów warto poznać komentarze zamieszczone na Slashdocie

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>